Reklama

Kompleks Heroda

Niedawno definitywnie skończyliśmy się cieszyć. Choć brzmi to dziwnie, bo przedłużamy sobie radość z tajemnicy Wcielenia do 2 lutego. Wyrzuciliśmy choinkę, zamietliśmy garść uschłych igieł, świąteczne dekoracje i bombki, już w kartonach, czekają na przyszłoroczne święta – choć w niektórych domach jeszcze trochę postoją – a w sercu poczucie, że to już za nami, teraz szara codzienność...

Jakie życie...

Jest 4 r. przed naszą erą. W Jerychu dobiegają końca ostatnie dni ziemskiego życia Heroda Wielkiego. Nie chce odchodzić sam, więc (jak podają niektóre źródła) rozkazuje zamknąć w hipodromie najwybitniejszych Żydów – notabene swoich rodaków, z rozkazem zabicia ich niezwłocznie po jego zgonie. Dlaczego? „By mu do grobu towarzyszyły obfite łzy...”.

Do dzisiaj Herod jest najbardziej kojarzony z epizodem zabicia dzieci betlejemskich, których de facto mogło być kilkanaścioro. Kiedy jednak wgłębić się w jego biografię, można wyróżnić kilka charakterystycznych cech, które ludzie powielają aż po nasze czasy. Pierwszą cechą była bezbrzeżna ambicja i niepohamowana chęć panowania. Herod za wszelką cenę starał się utrzymać zdobytą z takim trudem władzę. Żeby nic mu nie zagrażało, musiał dosyć często zmieniać sprzymierzeńców. Najpierw popierał Juliusza Cezara, choć skrycie zależało mu jedynie na protekcji silnego i niezależnego państwa. Kiedy Cezar został zamordowany, Herod przeszedł na stronę jednego z zabójców – Kasjusza, a gdy i on zaczął przegrywać, szybko zmienił go na Antoniusza. Nie miał szczęścia, bo i ten zaczął wkrótce ponosić klęskę, dlatego zapobiegawczo Herod przeszedł na stronę Oktawiana, który później zapewnił mu tron w Jerozolimie.

Reklama

Zła sława Heroda rosła. Uważany za zdrajcę, przyjaciela najeźdźcy – Rzymu, otaczał się na dworze przepychem. Stwarzał pozory religijności, z jednej strony odbudowując świątynię w Jerozolimie, a z drugiej – składając dziękczynną ofiarę Jowiszowi Kapitolińskiemu czy wznosząc pogańskie świątynie dla Romy albo Augusta. Jego dwór, jak twierdzili mu współcześni – pełen wyuzdania, stał się dla niego enklawą, własnym światem, w którym odnajdował spokój. Niestety, spokój ten był złudny. Nękany manią prześladowczą bał się spisków zagrażających jego władzy – zaczął więc mordować. Stronnicy, 16-letni kuzyn Arystobul, stryj, żona, własny syn – dla Heroda było to bez różnicy, byleby utrzymał ten swój pozorny świat. Świat, który wymagał ciągłego doskonalenia rzeczywistości pod dyktando jednostki. Tragedia Heroda bierze się z wiecznego niezadowolenia z rzeczywistości i chęci jej ciągłego „doskonalenia”. To świat, w którym presja utrzymania władzy i spokoju we własnej enklawie prowadzi do eliminacji każdego, kto byłby w stanie tę iluzję zburzyć.

...taka śmierć

Ostatnio byłem w kinie 4D. To już się chyba stało normą w naszych czasach, że tworzymy sobie nową rzeczywistość. Nasz nowy świat musi mieć podstawową cechę: nie możemy w nim dostrzegać nawet cienia cierpienia. W kinie – delikatne podmuchy imitujące wiatr, lekka wodna mgiełka spryskująca twarz, zapachy sztuczne, ale tylko przyjemne, żadnej drażniącej codzienności. Uciekamy w świat fikcji, by z czasem ta fikcja stała się naszą codziennością. Nie chcemy dostrzegać piękna świata, jego realności, bo – według naszego mniemania – nie jest ono doskonałe. Lepiej przecież kreować własną, utopijną rzeczywistość, na którą tylko patrzymy, w której uczestniczymy, ale z perspektywy widza – bez zbytniego zaangażowania, bo to może zaboleć.

Szukamy fikcyjnych znajomych na portalach społecznościach, którzy stanowią dla nas jedynie liczbę, powód do dumy. Rezygnujemy ze żmudnej „formalności” poznania na rzecz, często bezmyślnego, dodawania ludzi do grona znajomych jednym tylko kliknięciem. Z wieloma z nich nigdy nie zamienimy słowa.

Reklama

Nie ma problemów z awersjami. Przecież gdy kogoś nie lubię (bo np. dodał zdjęcie lepsze od mojego) albo mnie zdenerwował, o wiele łatwiej jest wcisnąć „usuń ze znajomych” niż wyjaśnić sobie sprawę twarzą w twarz albo w świecie realnym podjąć trud znoszenia osoby, za którą nie przepadam.

W kreowanej przeze mnie rzeczywistości to zawsze ja rozdaję karty, mogę być, kim zechcę – wady można ukryć, a idealny świat nienawidzi przecież nieidealnych jednostek, bo stanowią odstępstwo od doskonałej normy. Rezultat jest prosty – owczy pęd i pewnego rodzaju życiowy ekshibicjonizm. Jedynym celem staje się to, by za wszelką cenę zachować złudne poczucie ideału, poczucie kontroli, wyeliminować wszystko i wszystkich, którzy mogą ten spokój zaburzyć. Schemat brzmi znajomo? Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele łączy nasze działania z tymi sprzed 2 tysięcy lat. Środki może inne, ale wiele motywów się powtarza.

Z języka greckiego imię Heroda (heroidos) oznaczało: potomek herosów. I takimi półbogami czasem chcieliby być ludzie, którzy zamieniają miejscami wartości wiary z własną wygodą czy przekonaniem o jedynej słuszności swojego zdania. Co nam zostało, skoro nawet uniżające się Słowo nie wystarcza, aby przełamać ten wciąż powtarzający się schemat?

2017-01-18 10:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

9 sierpnia – 29. rocznica śmierci bł. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. Michała Tomaszka – pierwszych polskich misjonarzy-męczenników

2020-08-09 11:28

[ TEMATY ]

rocznica śmierci

facebook.com/meczennicy.pariacoto

9 sierpnia 2020 roku mija 29 lat od śmierci błogosławionych franciszkanów: Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego, pierwszych polskich misjonarzy-męczenników, którzy zostali zamordowani w peruwiańskim Pariacoto przez terrorystów z ugrupowania „Świetlisty Szlak”.

Ojcowie Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski pracowali w Pariacoto w Peru od 1989 roku. Zostali zamordowani nocą przez terrorystów z ugrupowania „Świetlisty Szlak”. – Ich śmierć nie pozostała jednak bezowocna. Boża logika jest inna - często tam, gdzie nam wydaje się, że coś się kończy po ludzku patrząc – to po Bożemu dopiero się zaczyna. Ich śmierć od początku przynosi owoce dobra – podkreśla Biuro Promocji Męczenników z Pariacoto.

W opublikowanym na kanale YouTube 18 odcinku „Głosu z Biura Promocji Męczenników z Pariacoto” franciszkanin pracujący w Peru o. Dariusz Mazurek dzieli się historią swojego powołania zakonnego i misyjnego, które zawdzięcza właśnie świadectwu życia bł. Michała i Zbigniewa. – Dla mnie Pariacoto jest jak Ziemia Święta, bo tam wyrosło moje powołanie. Z tej śmierci, z tej przelanej krwi Zbyszka i Michała zrodziło się ziarenko mego powołania – misyjnego, franciszkańskiego i kapłańskiego. (…) Jestem ziarnem, które pojawiło się jako jeden z owoców ich męczeńskiej śmierci – mówi o. Mazurek.

Z kolei o. Jacek Lisowski wskazuje, że w 1993 r., gdy jeszcze jako świecki był w Limie i gościł u franciszkanów, to uderzyło go przeżywanie śmierci błogosławionych w głębokiej ciszy, w pokornym odnajdowaniu sensu tej śmierci. Zastanawiało go, jak głęboka była wiara męczenników, że oddali za nią życie.

Alex Cordero, autor książki „Pasja Michała i Zbigniewa”, który osobiście znał polskich franciszkanów podkreśla ich głęboką duchowość i oddanie miejscowej ludności. – Oni dzisiaj żyją w naszych sercach, zapisani są w pamięci Pariacoto i Peru, ponieważ są błogosławionymi męczennikami naszego Kościoła katolickiego – mówi Alex Cordero.

– 9 sierpnia zachęcamy wszystkich Czcicieli i Przyjaciół błogosławionych Męczenników z Pariacoto do modlitwy w intencji misjonarzy, którzy nadal są mordowani w różnych miejscach globu, a także w intencji tych, którzy tracą nadzieję – apeluje br. Jan Hruszowiec OFMConv – promotor kultu Męczenników z Pariacoto. Bł. Zbigniew w jednym z listów pisał: (…) Cierpliwość przynosi efekty, chociaż czasem wydaje się, że już nie ma na co czekać. (List do Cioci, Pariacoto,16. 11.1989). – Bądźmy cierpliwi, ufajmy i prośmy Boga przez wstawiennictwo Męczenników z Pariacoto jako patronów w obronie przed terroryzmem o „pokój i dobro” dla całego świata – dodaje br. Hruszowiec.

Od beatyfikacji błogosławionych męczenników z Pariacoto mija w tym roku 5 lat. To bardzo intensywny czas dla Biura Promocji Męczenników z Pariacoto, które organizuje m.in.wyjazdy z relikwiami I stopnia do parafii w Polsce i na świecie owocujące spotkaniami, rekolekcjami i łaskami, które wierni otrzymują za pośrednictwem błogosławionych. Po wyniesieniu męczenników na ołtarze ich relikwie I stopnia trafiły do blisko 400 świątyń na całym świecie, a do kultu prywatnego przekazano ponad 400 tys. obrazków z relikwiami II stopnia i ponad 70 tys. różańców z relikwiami II stopnia. Biuro Promocji Męczenników z Pariacoto przeprowadziło ponad 300 akcji wyjazdowych, tzw. misyjnych dni męczenników (w tym w Anglii, Włoszech, USA, Belgii, Francji, Szwecji, na Węgrzech, Słowacji, Holandii, Niemczech, Rosji, Rwandzie).

Błogosławieni Zbigniew (l. 33) i Michał (l. 31) śmierć męczeńską za wiarę ponieśli w Pariacoto w Peru 9 sierpnia 1991 r. 6 grudnia 2015 r. decyzją papieża Franciszka zostali wyniesieni na ołtarze. Na dzień liturgicznego ich wspomnienia wybrano 7 czerwca, dzień, w którym obydwaj przyjęli święcenia – Zbigniew prezbiteratu, a Michał diakonatu.

CZYTAJ DALEJ

Śnieżka: modlitwa na szczycie w intencji ludzi gór z udziałem kard. Duki i Vaclava Klausa

2020-08-10 17:48

[ TEMATY ]

modlitwa

Ks. Waldemar Wesołowski

Już po raz 39. w liturgiczne wspomnienie św. Wawrzyńca 10 sierpnia odbyła się na Śnieżce, szczycie Karkonoszy, międzynarodowa modlitwa w intencji ludzi gór. Przewodniczył jej kard. Dominik Duka z Pragi, a homilię wygłosił biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. W spotkaniu wziął udział b. prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Klaus.

Msza św. przy istniejącej tu od ponad 300 lat kaplicy poświęconej św. Wawrzyńcowi odprawiona została z udziałem pielgrzymów z Polski, Czech i Niemiec. Wśród koncelebransów obecny był legnicki biskup senior Stefan Cichy, były opat norbertanin o. Michael Josef Pojezdny oraz grono księży z Polski i Czech.

Nie mogło zabraknąć także organizatora i inicjatora tego wydarzenia Jerzego Pokoja oraz emerytowanego prezydenta i premiera Republiki Czeskiej Vaclava Klausa, który podczas swojej prezydencji, a także po jej zakończeniu co roku uczestniczył w tych spotkaniach. Licznie reprezentowani byli ludzie gór: przewodnicy, ratownicy górscy, funkcjonariusze Karkonoskiego Parku Narodowego, Straży Granicznej oraz podobnych służb ze strony czeskiej.

Przybyłych powitał proboszcz parafii Karpacz ks. Paweł Oskwarek. Kard. Duka zwrócił uwagę, że w tym modlitewnym spotkaniu na sposób duchowy uczestniczą z tą wspólnotą nie tylko patron dnia św. Wawrzyniec, czy też przyzywany św. Wojciech, ale także abp Karel Otcenasek i św. Jan Paweł II, których w tym roku obchodzimy 100 lecie urodzin. Kardynał wspomniał też, że tę Mszę św. sprawuje w ornacie podarowanym przez Jana Pawła II dla katedry w Pradze.

Homilię wygłosił biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. Nawiązując do czytań, zwrócił uwagę, że często człowiek buduje swoje życie według tylko swojej wizji. Tymczasem na podobieństwo ziarna wrzuconego w ziemię, które musi obumrzeć, aby przynieść nowy plon, również takie działanie powinno dokonywać się w naszym życiu.

- Chrystus, który jest tym ziarnem które wpadło w ziemię, obumarł dla siebie, żebym i ja tego się uczył, że jest mi to potrzebne, abym uczył się żyć z drugim człowiekiem w pokoju, jedności, ale i we mnie musi coś obumierać. Muszę być otwarty na drugiego człowieka. Dobrze że tu, na tym szczycie, narody polski, czeski i niemiecki, które tu przybywają, są takim znakiem pod imieniem św. Wawrzyńca, który nie bronił swego życia, ale je oddał, wiedząc, że jest to jedyny sposób, aby dokonało się dzieło Boże – mówił biskup legnicki.

Na zakończenie zabrał głos Jerzy Pokój, ratownik górski i b. szef Grupy Karkonoskiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, dziękując wszystkim za uczestnictwo w spotkaniu modlitewnym. Zaprosił także na jubileuszowe 40. spotkanie za rok.

Uroczystość zakończyła się w Kotle Łomniczki modlitwą osób związanych z pracą w górach, przy symbolicznym cmentarzu „Ofiarom gór”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję