Reklama

Kotlina Kłodzka

Drewniane kościoły diecezji świdnickiej (1)

2017-08-24 10:12

Marek Stadnicki
Edycja świdnicka 35/2017, str. 1, 4-5

Marek Stadnicki
Międzygórze – widok ogólny kościoła

Wyraźnie zarysowana etnicznie wielokulturowość zdominowała już od średniowiecza w sposób szczególny szeroko rozumianą sztukę sakralną Śląska, pośród której najznamienitsze exempla co krok odnajdujemy także na terenach naszej diecezji. Na bezkresnych wówczas obszarach Silesii niczym w niezmierzonej retorcie Fausta mieszały się prądy dopływające tu ze wszystkich, odmiennych kulturowo, krain, ścierając się z rodzimymi pierwiastkami polskimi, czeskimi, niemieckimi, a i łużyckimi. Owa kulturowa różnorodność, jeśli chodzi o architekturę, nie dotyczy li tylko najbardziej spektakularnych, a co za tym idzie, najbardziej znanych realizacji, ale obejmuje także nieomal całe budownictwo wiejskie znane w nomenklaturze także jako ludowe lub regionalne wznoszone najczęściej z drewna pozyskanego w najbliższej okolicy.

Dziś wraz z poniższym tekstem udamy się w podróż w czasie, w trakcie której poznamy cztery drewniane świątynie niewątpliwie o cechach architektury regionalnej, wzniesione na krańcach Kotliny Kłodzkiej. Miejscowości, w których znajdują się owe budowle, to Kamieńczyk i kościół pw. św. Michała Archanioła, Międzygórze i świątynia pw. św. Józefa, Nowa Bystrzyca, gdzie wzniesiono dawną kaplicę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Zalesie z sanktuarium pw. św. Anny.

Rzeczone regionalizmy do niedawna były jeszcze wstydliwie spychane i ukrywane po leżących na końcu świata skansenach bądź skazywane na nieubłaganą konsekwencję upływu czasu. Te realizacje, co się szczęśliwie zachowały do dnia dzisiejszego, m.in. w wymienionych powyżej miejscowościach, są już swego rodzaju unikatem, który jest doskonałym świadectwem kunsztu wykonujących je zespołów lub pojedynczych cieśli. Pomimo swych skromnych finansowych możliwości, wznieśli się w tym architektonicznym dziele ponad przeciętność, nie godząc się na opinie, że drewno jest czymś gorszym. Wszak ścięte drzewo – gdy już jest drewnem – towarzyszy nam w życiu doczesnym od pierwszego do ostatniego dnia: najpierw jako kołyska, w końcu jako trumna. Niejako także otwiera przed nami – poprzez krzyż – drogę do życia wiecznego.

Reklama

Owi wszyscy znani i bezimienni mistrzowie ubogacili te uświęcone przestrzenie swoją pracą, z którą doskonale współgrają słowa, jakie służyły za drogowskaz Salomonowi, Chiramowi i mistrzom ciesielskim z Gebal: „zbudował świątynię, a gdy ją wykańczał, kazał ją nakryć belkami i deskami cedrowymi. Zbudował też wokoło całej świątyni krużganek na pięć łokci wysoki i połączył go ze świątynią belkami” (1 Krl 6, 9). Są one także – te niewielkie w swej kubaturze kaplice i kościółki, pełnym katalogiem stosowanych na przestrzeni wieków form przestrzennych i stylistyk architektonicznych, zbiorem przyjętych – często poprzez swoją prostotę, fenomenalnych wręcz rozwiązań konstrukcyjnych, jak choćby system zrębowy czy przysłupowy, przykładem konceptów wydawać by się mogło dopiero co odkrytych oraz – co jest chyba w tym najważniejsze – przejawem głębokiej wiary ludzi, których starania doprowadziły do wzniesienia tej drewnianej kaplicy, zrębowej świątyni czy przysłupowego kościoła.

Niegdyś kościoły drewniane wznosiły się w każdej wsi, w niewielkich miasteczkach, a przed wiekami także w dużych ośrodkach i były na ogół czymś powszechnym. Dopiero wzbogacenie się społeczności oraz budowlane rewolucje, z których pierwsza była w średniowieczu, kolejne zaś w dobie odrodzenia i w epoce baroku, przyniosły radykalne przetasowania. Zmiany smaku i gustów architektonicznych zepchnęły na boczny tor ten budulec z racji postępu w ceglarstwie i łatwiejszej obróbce kamienia, jednakże nie zrezygnowano z coraz to bardziej skomplikowanych rozwiązań w konstrukcji więźby dachowej. By stworzyć takie wykoncypowane konstrukcje, należało posiadać ogromną wiedzę, którą – podobnie jak w przypadku wznoszenia budowli kamiennych – przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Trzymając się chronologii, należy wskazać na to, iż drewno towarzyszyło człowiekowi od tysiącleci. Znajomość jego obróbki posiedli już mieszkańcy najstarszego znanego miasta – Jerycha, co wskazuje, że wiedzą tą dysponowano już przeszło 10 tys. lat temu. Konstrukcje, które znamy z wykopalisk, odnajdywane przez archeologów artefakty, jednoznacznie wskazują, iż wytwory te powstawały w sposób przemyślany i że wiele lat wcześniej oswojono się ze znajomością rzemiosła. Drewno od początku było traktowane także jako materia szlachetna, a nawet w pewien sposób magiczna. Już Egipcjanie wierzyli, że pewne drzewa mają duszę, żyją i że umyślne ścięcie takiego świętego palisandru ściągnie na ich głowy gniew bogów. Grecy mieli święte gaje oliwne, Celtowie i ich druidzi czcili wielkie dęby, które były dla nich siedzibami wyroczni i nieziemskich mocy. Jednak od zawsze owo niepowtarzalne tworzywo z tej organicznej materii – o tak wielce zróżnicowanej fakturze – służyło przede wszystkim jako budulec do wznoszenia pierwszych świątyń, budowli obronnych i zwykłych domostw. Niezwykle dokładny opis świątyni Salomona odnajdujemy już w Starym Testamencie, gdzie wyliczone są wszystkie drewniane kolumny, bale i deski – określone także gatunkowo, co jest niezwykle istotne – z których należy pobudować ową świętą konstrukcję mieszczącą Arkę Przymierza: „Cedrowe wnętrze świątyni zdobiły rzeźby rozchylonych kielichów kwiatowych, girlandy kwiecia. Wszystko było cedrowe. Kamienia nie było widać” (1 Krl 6, 18).

Kościół pw. św. Michała Archanioła w Kamieńczyku wzniesiono najpewniej w początkach 1710 r. na stronie północnej lekko nachylonego stoku, u podnóża którego płynie potok Kamionka. Sanktuarium najpierw służyło jako ewangelicki dom przedpogrzebowy, dlatego też często w literaturze określany jest jako „świątynia cmentarna dla znajdującego się wokół niej miejsca na pochówki”. Najprawdopodobniej od czasów średniowiecza znajdowała się w tej miejscowości drewniana kaplica, ale nie zachowała się jakakolwiek ikonografia. Na taki stan rzeczy wskazywać może wzmiankowanie wsi już w drugiej połowie XIII wieku, którą założono przy znajdujących się nieopodal kopalniach. Zniszczenia w czasie wojen husyckich przerwały ciągłość osadniczą i dopiero w 1564 r. pojawia się wzmianka o ponownym zasiedleniu osady, która należała do rodziny von Tschirnhaus i wchodziła w skład klucza międzyleskiego.

Kościół reprezentuje styl barokowy o charakterystycznych dla budownictwa dawnego hrabstwa kłodzkiego cechach stylistycznych. Wzniesiony został w oparciu o klasyczną konstrukcję wieńcową (przekryty gontowym jednokalenicowym, dwuspadowym dachem), którą posadowiono na kamiennym fundamencie. Na osi, od strony zachodniej, wyciągnięta została kwadratowa wieża, wzniesiona w konstrukcji słupowo-szkieletowej, w której prostopadle do osi kościoła, zwieńczona dachem dwuspadowym krytym gontem,przyziemiu znajduje się kruchta prowadząca do wnętrza. W zewnętrznym oszalowaniu ścian przyjęto typowe dla tych terenów rozwiązanie preferujące pionowe ułożenie desek. Orientowane jednonawowe wnętrze ma kształt wydłużonego prostokąta, ściętego w narożach od strony prezbiterium, przy którym znajduje się prostokątna zakrystia. We wnętrzu zachowało się w miarę jednorodne wyposażenie, m.in. późnobarokowy ołtarz architektoniczny wykonany w 1720 r., które to przeniesiono do Kamieńczyka 20 lat później ze świątyni w Lichkovie (Czechy). W centrum nastawy znajduje się malarskie przedstawienie patrona kościoła, flankowane na skrzydłach przez dwie figury aniołów. Według inskrypcji na ołtarzu, konserwowany był on na początku XX wieku przez znanego artystę Leona Richtera z Lądka-Zdroju. Ambona, która znajduje się przy południowej ścianie, jest dziełem A. Marza z 1754 r. W płycinach kosza przedstawiono całopostaciowe wizerunki Ewangelistów. Wnętrze nawy obiegają empory o pełnych balustradach, na których znajdują się polichromie autorstwa prażanina Antoniego F. Veita. Pozostałe wyposażenie, m.in. malowane na szkle stacje Anny Samotrzeciej z połowy XVIII wieku, obraz Matki Boskiej nawiązującej do Matki Boskiej Częstochowskiej oraz Drogi Krzyżowej z 1793 r. (autorstwa H. Blaschkego z Bystrzycy Kłodzkiej) posiadają wybitne cechy dla tego regionu.

Tagi:
zabytki kościoły

Kościoły na gigapanoramach

2019-12-04 07:37

(buk)
Edycja lubelska 49/2019, str. I

Archidiecezja Lubelska
Dzięki gigapanoramom można dostrzec wiele szczegółów archikatedry lubelskiej

Archidiecezja Lubelska przygotowała dla wiernych wyjątkowy prezent. Idąc z duchem czasów, podjęła się digitalizacji zasobów kościelnych. Realizacja współfinansowanego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego projektu „Kościoły Lubelszczyzny na Gigapanoramach” dobiega końca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zakopane: Betlejemskie Światło Pokoju dotarło do Polski

2019-12-15 12:00

md / Krzeptówki (KAI)

Polscy harcerze odebrali z rąk słowackich skautów w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach Betlejemskie Światło Pokoju. - W pojedynkę nie zmienimy świata, ale suma naszych czynów, tych nawet niewielkich płomyków nadziei, może zmienić wiele – przekonywał harcerzy bp Damian Muskus OFM, który przewodniczył Eucharystii.

Bożena Sztajner/Niedziela

Msza św. w sanktuarium na Krzeptówkach była najważniejszym punktem Betlejemskiego Zlotu, który odbył się w Zakopanem. W wydarzeniu uczestniczyło ok. 4 tys. polskich harcerzy z całego kraju. W tym roku przekazaniu światła towarzyszy hasło „Światło, które daje moc”.

Bp Muskus mówił w homilii, że siła tego światła tkwi z jego źródle, bo to sam Bóg narodzony w betlejemskiej grocie rozprasza ciemności świata. - Zwróćmy uwagę na to, że Pan nie wypala zła wielkimi płomieniami ognia, ale rozświetla nam drogę pośród ciemności. Jeden płomyk światła sprawia, że przestajemy błądzić, czujemy się bezpieczniej, widzimy więcej – zauważył. Jego zdaniem, uczniowie Jezusa nie mają stawać do walki z ciemnością, ale są powołani do wejścia w nią „z płomykami dobra, nadziei, pokoju, zapalonymi od Bożego światła”.

Siła tego maleńkiego płomienia tkwi także w tym, że jest dzielony. Odpalamy świecę od świecy, dzięki czemu świat staje się jaśniejszy. Tak dzieje się z dobrem, pokojem, miłością. Dzielone z innymi, pomnażają się, sprawiają, że nasze życie staje się piękniejsze, że rodzi się nadzieja. Dlatego warto przywiązywać wagę do małych czynów dobra – przekonywał.

Biskup prosił, by spojrzeć na „te przestrzenie w naszej ojczyźnie, w Kościele, w naszych parafiach, wspólnotach i rodzinach, które potrzebują, by je rozświetlić” i zastanowić się nad tym, „jaki konkretnie płomyk dobra możemy tam wnieść”. - Co możemy zrobić, by rozproszyły się mroki zniechęcenia, frustracji, a nawet zgorszenia czy zepsucia i zapanowała Jezusowa miłość? – pytał.

W czasie Mszy św. naczelniczka ZHP odebrała z rąk słowackich skautów Betlejemskie Światło Pokoju. – Będziemy się nim dalej dzielić. Dzięki temu to światło będzie dawało moc nie tylko nam harcerzom, ale tym wszystkim, do których je zaniesiemy – mówiła hm. Anna Nowosad. – Cieszymy się, że ta tradycja trwa i z roku na rok jest nas coraz więcej – dodała.

Przedstawiciele poszczególnych środowisk i regionów harcerskich z całej Polski odpalili światło, aby zawieźć je do swoich miejscowości i podzielić się nim z lokalna społecznością.

Betlejemskie Światło Pokoju co roku odpalane jest z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. W 29-letniej historii Betlejemskiego Światła Pokoju, w zmieniających się warunkach politycznych, nigdy nie zdarzyło się by Światło nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę. To czyni ze Światła znak pokoju, poświadczenie wzajemnego zrozumienia i symbol pojednania między narodami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Milewski: językiem Boga jest cisza

2019-12-15 21:31

eg / Przasnysz (KAI)

Trzeba docenić ciszę, która jest językiem Boga. Narodziny Syna Bożego wydarzyły się w ciszy - zaznaczył bp Mirosław Milewski 15 grudnia wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w Przasnyszu, na zakończenie oktawy ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Gospodarzami sanktuarium i parafii pw. św. Stanisława Kostki są ojcowie pasjoniści.

Bożena Sztajner

Bp Mirosław Milewski na zakończenie oktawy ku czci Maryi Niepokalanej przypomniał, że wierni miasta Przasnysza przez osiem dni, dzień po dniu, spotykali się przed obrazem Maryi – Ocaleniem Ludu Bożego. W tym roku dzień ósmy przypadł w Niedzielę Gaudete, zwaną Niedzielą Radości. Radość wynika z faktu, że „jutrzenka Bożego Narodzenia jest już coraz bliżej”.

Zwrócił uwagę, że Maryja jest „kobietą ciszy”. Najważniejsze decyzje w swoim życiu podejmowała w milczeniu, w zadumie, w ciszy. Gdy przyszedł do niej Archanioł Gabriel, gdy musiała zadeklarować, czy będzie Matką Boga, nie ogłaszała tego po rynkach, nie pytała psychologów czy terapeutów, nie szła do astronoma, lecz „rozważała te sprawy w swoim sercu” (por. Łk 2,19). Maryja potrzebowała ciszy, aby odpowiedzieć Bogu.

Dodał też, że dziś, jak chyba nigdy wcześniej w historii świata, tak wielu ludzi ma tak wiele do powiedzenia na tak różne tematy: w radiu, w telewizji, na forach internetowych. W tym wszystkim gdzieś próbuje się przebić jeszcze jedno Słowo - Słowo w Chrystusie, które stało się Ciałem, przynosząc Słowo Boga o Jego miłości do człowieka.

- Maryja Niepokalana to nie tylko kobieta ciszy – to także kobieta czynu. To kobieta niezwykle odważna, silna siłą, której źródłem jest pokora i zaufanie Bogu. Ona podejmowała odważne decyzje, które w czasach, gdy żyła, wydawały się kulturowo niepojęte. Pozostaje dla nas „wojowniczką Boga”. Stojąc pod Krzyżem Swego Syna dała wzór czynu heroicznego, którego skali nie sposób określić – zaakcentował kaznodzieja.

Zaznaczył też, że Maryja na zakończenie oktawy wzywa do religijnej mobilizacji, duchowych czynów, godnego przeżycia ostatnich dni Adwentu i zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Obecnie bardzo potrzeba „chrześcijan czystego serca, pięknych duchowo, szukających świata ewangelicznych wartości”.

W uroczystości ku czci Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Przasnyszu licznie uczestniczyli parafianie i mieszkańcy Przasnysza, ojcowie pasjoniści i siostry zakonne. Gospodarzem spotkania był. o. Wiesław Wiśniewski CP, przeor klasztoru i proboszcz parafii św. Stanisława Kostki w Przasnyszu.

W Sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w Przasnyszu, którym opiekują się ojcowie pasjoniści, od około 400 lat czci się Matkę Bożą, są tam też uroczyście odprawiane nieszpory w oktawie uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Słynący łaskami obraz Matki Bożej Niepokalanej Przewodniczki w 1605 r. ufundował Paweł Kostka, rodzony brat św. Stanisława Kostki. Jest on kopią obrazu Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego) - obrazu z rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej. W 1977 r. przasnyski obraz koronował ówczesny biskup płocki Bogdan Sikorski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem