Reklama

Z obrączką na palcu bez mężczyzny u boku

2017-08-24 10:12

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 35/2017, str. 6-7

Archiwum autorki
Eleonora Sikora z Gorzowa

Nie jest mężatką, a nosi obrączkę. Zakochała się w Jezusie Chrystusie. Spotkał ją na pewnym etapie jej życia, zatrzymał się przy niej, oczarował ją sobą, ona zachwyciła się Nim i tak już zostało. I mogłoby tak już trwać. Miała przecież ustabilizowane życie zawodowe, wiernych przyjaciół, angażowała się w życie Kościoła – czegóż chcieć więcej?

Ale ta historia miłosna Boga i kobiety nie zakończyła się na rutynowych czynnościach duchowych i praktykach religijnych, lecz miała ciąg dalszy. Cztery kobiety z naszej diecezji podjęły decyzję o dziewictwie konsekrowanym. Jedna z nich mieszka w Zielonej Górze, druga w Gorzowie, pozostałe obecnie żyją i pracują poza diecezją, a w całej Polsce jest ich 255. Jak wygląda ich codzienność? Dlaczego wybrały taki styl życia? Jakie warunki należy spełnić, by zostać dziewicą konsekrowaną? Tajemnicę swojej drogi życiowej opowiedziały dwie z nich – Maria Moskaluk oraz Eleonora Sikora.

Niesamowite historie

Zadziwiające w ich historii jest to, że swoje powołanie obie odkryły w wieku nie tyle młodzieńczym, co dojrzałym. Wiąże się to z cezurą wiekową – na taką ścieżkę życiową nie mogą wkroczyć osoby zbyt młode, preferuje się wiek od 26 lat wzwyż. Warunkiem dopuszczenia do konsekracji, poza dojrzałością duchową kobiety, jest konieczność spełnienia wymogu czystości, wyrażający się w tym, że nie zawarła ona związku małżeńskiego ani nie żyła publicznie w stanie zaprzeczającym czystości, czyli nie mieszkała z mężczyzną, a w ogólnej opinii środowiska cieszy się poważaniem jako kobieta obyczajna. Kandydatka do tego stanu powinna zwrócić się do biskupa diecezjalnego.

(Nie)zwyczajne życie

Dziewica konsekrowana żyje w świecie sama, musi zarobić na swoje utrzymanie, nie ma nad sobą bezpośredniego przełożonego jak siostry zakonne (choć podlega biskupowi), może mieszkać sama, ale nie ma przeciwwskazań, by mieszkała z rodzicami lub rodziną, nie podlega żadnej strukturze życia wspólnotowego, lecz może przynależeć do wybranej przez siebie parafialnej wspólnoty. Jest to forma życia indywidualnego w świecie dedykowana tym kobietom, które chciałyby w sposób szczególny należeć do Chrystusa i naśladować Go, ale nie widzą siebie we wspólnocie zakonnej. Początki sięgają czasów apostolskich i to właśnie z tego stanu narodziły się zakony, gdy dziewice konsekrowane zaczęły łączyć się we wspólnoty. Istotnym elementem w życiu dziewicy konsekrowanej jest dążenie do osobistej świętości, a priorytetem jest być w Kościele bardziej niż działać.

Reklama

W samotności?

Nasuwa się tutaj pytane, czym różnią się od osób wybierających życie w świecie w samotności, które również z racji tego stanu są zobowiązane do zachowania czystości, czyli osób popularnie nazywanych singlami. I po co ta konsekracja? Czy nie wystarczy prywatny ślub czystości? Eleonora Sikora przyznaje, że punktem ciężkości jest miłość do Chrystusa oraz pragnienie całkowitego poświęcenia się Jemu sercem, duszą i ciałem, które przybiera formę publicznego wyznania, jakim jest ceremonia konsekracji. – Małżeństwo jest tylko cieniem tego życia, które wybieramy. Myślę, że wszystko to, co jest, okaże się tam, po drugiej stronie – dodaje.

Jak?

Jak to się stało, że pani Maria i pani Eleonora zostały dziewicami konsekrowanymi? W jaki sposób Bóg przemówił do ich serc? Obie kandydatki nie były zaznajomione z istotą dziewictwa konsekrowanego, nie słyszały o takiej możliwości życia, aż do pewnego momentu, gdy sam Pan zaprosił je na tę drogę. Myśl o tym, że ramiona Pana Jezusa są otwarte dla pani Eleonory powstała w trakcie adoracji w czasie pielgrzymki do Fatimy po drodze we Francji – konkretnie w Paryżu w bazylice Sacré Coeur w sierpniu 1996 r. Pierwszy impuls, który mocno poruszył jej serce, powstał podczas Mszy św. w 2005 r., kiedy będąc na drugim tygodniu rekolekcji ignacjańskich, usłyszała intencję: „Za dziewicę konsekrowaną”. Rok później, odprawiając kolejny tydzień rekolekcji, ponownie do jej uszu dotarła ta sama intencja mszalna i wówczas zrozumiała, że jest to bezpośrednio do niej skierowane Boże wezwanie, za którym podążyła. Po rekolekcjach otrzymała kontakt do dziewicy konsekrowanej, zaczęła czytać książki na ten temat, a w 2007 r. podjęła decyzję o zgłoszeniu się do bp. Adama Dyczkowskiego z formalną prośbą o zgodę na podjęcie formacji przygotowującej ją do ceremonii konsekracji, która trwała półtora roku.

Dla pani Marii istotne było odnalezienie swojego miejsca w Kościele: – Wiedziałam, co mam robić w życiu. Lubię swoją pracę, ale chciałam wiedzieć, co mam robić w Kościele. Chciałam mieć tożsamość, mieć swoje miejsce w Kościele. W procesie poszukiwań nie odnajdywałam tej drogi dla siebie. Chodziło mi o Kościół, nie o życie w świecie, dlatego nie interesował mnie stan bezżenny, czyli singielki. Potrzebowałam, by Bóg skonkretyzował tę przynależność do Niego – mówi. Któregoś dnia w 2006 r. po Komunii św. w czasie pierwszej niedzieli Adwentu pani Maria usłyszała w swoim sercu słowa: „Wychowuję cię do dziewictwa konsekrowanego”. Te słowa ją zaskoczyły, ponieważ nie wiedziała, co to jest. Po powrocie do domu zaczęła poszukiwać w Internecie informacji na ten temat. Zdobywając wiedzę, upewniała się, że to jest jej droga, co ją niezmiernie ucieszyło. Okres przygotowawczy trwał 3 lata, aż wreszcie nadszedł upragniony dzień 21 listopada 2009 r., wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, dzień konsekracji. Niby listopad, ale Bóg zrobił mały prezent dla pani Marii, nietypowo jak na tę porę roku niebo było błękitne i sunęły po nim białe obłoczki...

Ślub

Obrzęd zaślubin z Chrystusem stał się wyjątkowym momentem w ich życiu, dzieląc życie na „przed” i „po”. – Jestem absolutnie szczęśliwa – wyznaje pani Maria. – Bóg potwierdza powołanie do tego stanu. Po odkryciu, czym jest dziewictwo konsekrowane, nie widziałam siebie gdzie indziej. Byłam zdeterminowana, sądziłam, że już nie ma dla mnie miejsca w Kościele – nie zakon, nie instytut, nie bezżenność, ja chciałam konkretów. Nie chciałam być wolnym elektronem w Kościele. Po ceremonii konsekracji jakość relacji z Nim się zmieniła i wciąż ewoluuje. Pani Maria wierzy, że wszystko jest w życiu po coś, dlatego stara się nie unikać nieznanych i trudnych sytuacji, czy ludzi, którzy mogą być męczący, przez co pokonuje samą siebie ze względu na miłość do Chrystusa. Przyznaje, że po konsekracji chętniej podejmuje wyzwania, które są nawet wbrew jej charakterowi. W życiu codziennym doświadcza pokoju mimo sytuacji, które są wymagające. W relacji do Boga mówi, że jest nieśmiała, ale zdarzają się w życiu takie skomplikowane wydarzenia, kiedy wie, że tylko On może daną sprawę załatwić. Wówczas jest natarczywa i powołuje się na dar konsekracji, prosząc Go o rozwiązanie. Podobnie pani Eleonora wyznaje, że chcąc wyprosić łaskę w sytuacji różnych trudności czy kryzysów, czasami ucieka się do odprawienia 9-dniowej nowenny z wykorzystaniem modlitwy konsekracyjnej, która w sposób szczególny zmiękcza serce Boga, gdy jest zanoszona przez jego konsekrowane oblubienice.

Dla pani Eleonory życie po konsekracji również się zmieniło: – Pewne znajomości się urwały, inne relacje się poluźniły, nastąpiło ogałacanie z dużej liczby znajomych, by zrobić miejsce dla Pana Jezusa – mówi. Metamorfoza objęła również sferę zawodową – do 2009 r. była czynną trenerką piłki nożnej, miała bardzo dużo treningów w klubie, a oprócz tego pracowała na uczelni, jednak z własnej woli zrezygnowała z nadmiaru zajęć, by przenieść środek ciężkości z życia ogólnoświatowego na życie duchowe. – Żeby żyć z Panem Jezusem, nie da się na trzy minuty usiąść, westchnąć. Myślę, że wszelkie poważne kryzysy zaczynają się, gdy się zaprzestaje życia duchowego – podkreśla. Dziewice konsekrowane dbają o strawę duchową: starają się uczęszczać na codzienną Mszę św., odprawiają Jutrznię i Nieszpory, chodzą na adorację, medytują, oddają się rozmyślaniu, jeżdżą na comiesięczne spotkania dziewic, korzystają z dni skupienia u sióstr zakonnych, odprawiają rekolekcje, mają obowiązek posiadania spowiednika i kierownika duchowego. Pani Eleonora na weekendy wyjeżdża do Myśliborza lub Warszawy na chwile skupienia. Wieczorami słucha katechez o. Augustyna Pelanowskiego, któremu – jak wyznaje – bardzo wiele zawdzięcza w swojej drodze duchowej.

Ofiarowana czystość

Złożony ślub czystości dziewice konsekrowane rozumieją nie tylko dosłownie w sensie fizycznym. Pani Maria przyznaje, że czystość ma dla niej szersze znaczenie i pragnie ją zachowywać w innych dziedzinach życia, jak chociażby w czystości wypowiadanego słowa. W praktyce oznacza to np. powstrzymywanie się niekiedy od mówienia, obmowy, wybór milczenia, właściwy dobór słów, wybór ogólnie pojętej czystości języka mówionego. To jest upragniony ideał, prowadzący do czystości wewnętrznej i bliskości Boga.

Jak przystało na Boskiego Małżonka, Pan Jezus okazuje miłość na różne sposoby swojej oblubienicy. O jednym z nich wspomina pani Eleonora. W czasie pewnej rozmowy, w przeddzień rocznicy konsekracji, spowiednik powiedział jej, że widział w duchowym widzeniu różę. W nocy pani Eleonora dostała SMS-a z różą, a gdy poszła na śniadanie – dostała różę. Potem poszła do katedry i tam też dostała różę, a wieczorem pod drzwiami czekała na nią dziewczyna z bukietem róż, które okazały się przesyłką z okazji konsekracji. Pan Jezus w ten sposób obsypał swoją oblubienicę ulubionymi kwiatami.

Czy dziewice konsekrowane mogą robić makijaż lub malować paznokcie? W społecznym wyobrażeniu może się to nie godzić: jak to – dziewica i farbowane włosy? Dziewica i manicure? Ale czy oblubienica Pana nie może pomalować siwiejących włosów lub ukryć podkrążonych oczu pod warstwą korektora? Żadne dokumenty nie wspominają nic na ten temat. Ponoć może...

Dobrą nowiną dla kobiet, które wstąpiły w sakramentalny związek małżeński, a teraz są wdowami, jest ta, iż dla nich również istnieje możliwość złożenia ślubu czystości. W naszej diecezji mamy dwie wdowy konsekrowane, zwane inaczej wdowami pobłogosławionymi.

Miałam wrażenie, że rozmowa z dziewicami konsekrowanymi w pewien sposób oczyszcza, a kontakt z nimi wprowadza jakąś duchową przejrzystość w duszy. W końcu to, czym człowiek żyje, promieniuje na innych, a zatem jeśli jest to czystość, jaką żyją, to udziela się ona dookoła. I to pewnie kolejny ich charyzmat.

Tagi:
świadectwo dziewica konsekrowana

13. Pielgrzymka dziewic i wdów konsekrowanych

2018-12-01 20:27

mir/R. / Jasna Góra (KAI)

Ślubując czystość, posłuszeństwo i ubóstwo, wybrały Indywidualne Formy Życia Konsekrowanego, choć nie indywidualizm. Na Jasnej Górze odbyła się 13. Pielgrzymka Dziewic i Wdów Konsekrowanych. Takie życie wybrało do tej pory w Polsce 316 wdów i 283 dziewice. Z roku na rok obserwowana jest tendencja wzrostowa.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Powołanie do stanu dziewic konsekrowanych odrodziło się w Kościele w Polsce 20 lat temu, ale jak zauważa Elżbieta Hurman, dziewica konsekrowana z diec. świdnickiej i rzecznika prasowa Centrum Promocji Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego przy Podkomisji Episkopatu Polski ds. Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego, „cały czas jesteśmy jednak u początku, cały czas uczymy się tego powołania – zarówno my, osoby, które podejmują życie w indywidualnych formach, jak i nasi duchowi opiekunowie – spowiednicy, kierownicy duchowi czy księża, którzy z ramienia biskupa są naszymi duszpasterzami w diecezjach”.

Fakt konsekracji, czyli poświęcenia Bogu na całe życie, zobowiązuje dziewicę czy wdowę do przeznaczenia swojego czasu przede wszystkim na modlitwę oraz służbę bliźnim w sposób przez siebie wybrany i według swoich możliwości, najczęściej w swoim środowisku czy miejscu pracy – tłumaczą kobiety, które wybrały tę formę realizacji życiowego powołania.

Wyjaśniając swój wybór i styl życia, dziewice i wdowy konsekrowane podkreślają potrzebę bardziej intensywnego życia religijnego. Nie jest to też forma ucieczki od małżeństwa i wspólnoty, ale efekt, nieraz długiego, rozeznawania powołania. - Wiedzą w pracy, wie rodzina, przyjaciele – mówi o swoim stanie Marzena z diec. sandomierskiej. - Różne były reakcje. Jedni nie uwierzyli, jedni mówią, że to jest dziwactwo, bo nie zakonnica, nie osoba świecka. Duch Święty tchnie, kędy chce, i prowadzi różnymi drogami, my tylko musimy powiedzieć 'tak'. Jest tak, jak chce Pan Bóg - opowiada dziewica konsekrowana. Marzena na co dzień jest pielęgniarką. Podkreśla, że to, że jest świecką osobą konsekrowaną, pomaga w niesieniu świadectwa o Chrystusie w takie środowiska, gdzie trudniej byłoby wchodzić osobom w habitach czy księżom. - Własnym świadectwem pragniemy pokazać, że pierwsza rzecz, którą myśmy otrzymały, to miłość Boga, i tą miłość chcemy oddać drugiemu człowiekowi” - zapewnia.

Wanda Rułka, która od 12 lat jest wdową konsekrowaną, uważa, że powrót tego stanu do życia Kościoła po setkach lat przerwy to znak czasu. - Jest tak dużo wdów w Polsce. Jest potrzeba, żeby w jakiś sposób otworzyły swoje serca na wołanie Boga ‘pójdź za mną’, i dały ten wdowi grosz do skarbony Kościoła – zauważa i podkreśla, że życie w takiej formie powołania jest wielkim umocnieniem, nie pozwala zamknąć się w rozpaczy czy wspomnieniach, w powierzchowności życia, ale zobaczyć sens, którym jest dążenie do Boga, do wieczności.

Hasłem pielgrzymki były słowa: „W mocy Ducha Świętego”. Poprzedziły ją rekolekcje, które dla stanu dziewic konsekrowanych poprowadzili ks. dr Arkadiusz Okroj, przewodniczący Podkomisji KEP ds. Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego i s. Anna Maria Pudełko, apostolinka, a dla stanu wdów konsekrowanych - o. Wiesław Łyko OMI.

Mszę św. celebrował bp Jacek Kiciński, Przewodniczący Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

Dziewice i wdowy konsekrowane nie tworzą zgromadzeń, składają swoje śluby na ręce biskupa ordynariusza.

Przed aktem konsekracji zarówno kandydatki do stanu dziewic i wdów konsekrowanych przechodzą odpowiednią formację, poznają istotę powołania, historię danego stanu oraz współczesnych wymagań Kościoła.

Dziewice i wdowy konsekrowane swoje śluby na ręce biskupa ordynariusza. Obrzęd konsekracji ma uroczysty i publiczny charakter.

Kobiety, które włączane są do grona dziewic konsekrowanych, przyjmują z rąk biskupa symbole: obrączkę - znak zaślubin z Chrystusem oraz brewiarz - narzędzie osobistego uświęcenia przez modlitwę.

Do stanu wdów może wejść ktoś, kto żył w sakramentalnym związku małżeńskim, który ustał z powodu śmierci współmałżonka. Znany ze starożytności wymóg jednego małżeństwa już nie obowiązuje. Nie ma też wyznaczonej dolnej granicy wieku, choć przyjmuje się, że nie może to być osoba zbyt młoda. Kandydat lub kandydatka musi cieszyć się dobrą opinią, wyrazić gotowość do zaangażowania – w miarę możliwości i predyspozycji – na rzecz parafii i diecezji oraz odbyć odpowiednie przygotowanie. Ostateczną decyzję podejmuje biskup lub delegowany przez niego kapłan. Musi on mieć moralną pewność, że wdowa wytrwa w życiu czystym i poświęconym Bogu.

Stan dziewic i wdów konsekrowanych w Kościele jest starszy od zgromadzeń zakonnych. Po wiekach przerwy Kościół powrócił do konsekracji dziewic w latach 60. ubiegłego stulecia dzięki papieżowi Pawłowi VI, a w 1994 r., w czasie Synodu Biskupów w Rzymie, Jan Paweł II przypomniał o praktyce wdowieństwa konsekrowanego.

W lipcu br. Stolica Apostolska wydała Instrukcję o dziewicach konsekrowanych „Ecclesia Sponsae Imago”. Jest to pierwszy tej rangi dokument na temat.

Obok dziewic i wdów konsekrowanych, w Polsce rozwija się też trzecia indywidualnego życia konsekrowanego – życie pustelnicze. W tej chwili jest już 6 pustelników, część z nich jest na ślubach czasowych, a część złożyła wieczysty ślub pustelniczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal: orędownicy postępującej laicyzacji chcą usunąć religię ze szkół

2019-12-06 18:39

pab / Przemyśl, Ustrzyki Dolne (KAI)

Jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół – wskazuje abp Adam Szal. Metropolita przemyski wystosował list do wiernych, który w niedzielę 8 grudnia, ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne.

Joanna Trudzik
Abp Adam Szal

Burmistrz miasta i gminy Ustrzyki Dolne wysunął pomysł zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych, tłumacząc to szukaniem oszczędności. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

Metropolita przemyski przypomina, że każdy chrześcijanin jest wezwany do coraz bardziej świadomego poznawania Słowa Bożego, a od prawie trzydziestu lat dokonuje się to również w szkole, na lekcjach religii. „Katecheza została bezprawnie usunięta stamtąd przez komunistów w 1961 r., powróciła zaś do szkół w 1990 r. Zdecydowana większość Polaków przyjęła ten fakt z radością i zadowoleniem” – zwraca uwagę.

Abp Szal podkreśla, że poznawanie „prawdziwej, Bożej nauki, staje się niezwykle istotne i dzisiaj”. „Jesteśmy świadkami negatywnych działań, których celem są dzieci i młodzież pochodzące z katolickich rodzin, a które mają zmienić myślenie i zburzyć ewangeliczną hierarchię wartości. Dowodem na to są coraz nachalniejsze próby wchodzenia do szkół – zwykle bez zgody rodziców – ludzi, którzy propagują ideologie sprzeczne nie tylko z wiarą katolicką, ale godzące również w ogólnie przyjęte normy społeczne i wartości narodowe. W związku z tym, potrzebne jest zaangażowanie i świadectwo ludzi wierzących, zwłaszcza katolickich rodziców, którzy przynosząc dziecko do chrztu, zobowiązują się przed Bogiem do wychowania go w wierze” – pisze metropolita przemyski.

Zdaniem hierarchy, jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół. „Uzasadniają to rzekomym poszanowaniem demokracji i wolą społeczeństwa. Otóż pragnę przypomnieć, że zgodnie z obowiązującym prawem, szkoły podstawowe organizują naukę religii na życzenie rodziców, a szkoły ponadpodstawowe – na życzenie rodziców lub samych uczniów, po osiągnięciu przez nich pełnoletności” – wskazuje abp Szal.

Metropolita przemyski wylicza zalety nauczania religii w szkołach. Wskazuje, że katecheza „rozwija, a niekiedy w ogóle umożliwia życie wiary i modlitwy; wychowuje do życia sakramentalnego i liturgicznego; kształtuje sumienia dzieci i młodzieży, uczy odróżniania dobra od zła; w niezastąpiony sposób pomaga rodzinie i szkole w procesie wychowania; uczy szacunku do narodowej i kulturowej tożsamości, uczy odpowiedzialności; dopełnia misję szkoły w zakresie rozwoju kulturalnego i społecznego; przywraca i uzdrawia właściwe relacje międzypokoleniowe oraz stwarza pole duszpasterskiego oddziaływania wobec wszystkich osób tworzących środowisko szkolne”.

„Katecheza szkolna stanowi nieocenioną wartość w procesie formacyjnym dzieci i młodzieży, także w całościowym systemie wychowawczym szkoły. Obecność katechety, który przypomina w środowisku szkolnym o wartościach najważniejszych, jest niezwykle potrzebna. Fakt ten próbuje się dziś podważać, manipulując przy tym opinią publiczną” – zaznacza abp Szal.

Metropolita przemyski zauważa, że szkoła jest instytucją formacyjną, a nauczanie religii, jest naturalnym uzupełnieniem procesu wychowawczego. „W czasach oszalałej konsumpcji, trzeba tym głośniej przypominać o tym, że wartości materialne nie są w życiu najważniejsze” – podkreśla.

Hierarcha w swoim liście przywołuje także słowa św. Jana Pawła II, który cieszył się, gdy w 1990 r. religia wracała do polskich szkół i który wskazywał, że „w wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem - o to, ażeby bardziej był, a nie tylko więcej miał”.

Metropolita przemyski dziękuje „wszystkim, którym zależy na chrześcijańskim wychowaniu młodego pokolenia”, szczególnie rodzicom i katechetom. Jednocześnie zaznacza, że „ci którzy rezygnują z katechezy, popełniają grzech zaniedbania, a rodzice wypisujący swoje dzieci z katechezy wyrządzają im poważną krzywdę”. Zachęca także, aby przykład życia rodziców zachęcał dzieci i młodzież do aktywnego udziału w katechezie parafialnej i szkolnej. „Nie ustawajmy w poznawaniu prawdziwej, Bożej nauki w sposób systematyczny i nieskrępowany obłędem ideologii wrogich człowiekowi i chrześcijaństwu” – apeluje abp Szal.

List metropolity przemyskiego ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne w niedzielę 8 grudnia. W pozostałych parafiach archidiecezji przemyskiej księża mają w tym względzie dowolność.

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) przed kilkoma dniami zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem