Reklama

Odbudujmy chrześcijańskie miasto

2017-08-30 09:00

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 36/2017, str. 40

RNW.org / photo on flickr

Polsce grożą sankcje ze strony europejskiej biurokracji. Wszystko z powodu twardego stanowiska wobec mechanizmu tzw. relokacji uchodźców. Władze w Warszawie – świadome zagrożeń, które powoduje niekontrolowany napływ migrantów z terenu Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu – wyraźnie zastrzegły, że nie popełnią błędów, które teraz mszczą się na krajach Europy Zachodniej.

Z ideologicznej dyskusji, która toczy się przy tej okazji, wynika – tak twierdzi np. „Tygodnik Powszechny” – że Polska stała się dziś nagle ksenofobiczna i nieczuła na cierpienia ofiar wojny. Najśmieszniejszy w tym jest fakt, że takich argumentów używają autorzy, którzy nigdy na własne oczy nie widzieli wojny i nie mają najmniejszego pojęcia, jak wygląda tzw. struktura fali uchodźców, która właśnie podmywa Europę.

Niewielu uczestników sporu zadaje sobie przy tym pytanie, czego w istocie potrzebują prawdziwe ofiary wojny. Chór ideologicznie zacietrzewionych doktrynerów pozostaje głuchy na argumenty mówiące o tym, że najlepszą pomocą dla ludzi rzeczywiście dotkniętych złem wojny jest zaprzestanie działań zbrojnych i umożliwienie im powrotu do własnych miast i domów. Ślepe przyjmowanie nachodźców sprawia, że do Europy dostają się najsilniejsi i najbogatsi, tymczasem ludzie najbardziej poszkodowani, pozbawieni elementarnych możliwości normalnego życia, tłoczą się w biednych namiotach i minimalnie korzystają z pomocy humanitarnej, która na tereny wojenne płynie z bogatych krajów.

Reklama

Dodajmy do tego informacje, że tzw. NGO-sy – zajmujące się niesieniem pomocy – na własne potrzeby zużywają ponad 50 proc. gromadzonych przez siebie funduszy. „Pomoc charytatywna” w dzisiejszym świecie stała się znakomitym interesem przede wszystkim dla jej organizatorów. Poza tym tzw. organizacje pomocowe często wykorzystywane są – przez służby specjalne różnych krajów – do działań, które w istocie mają niewiele wspólnego z pomocą humanitarną.

Wszystkie te uwagi są ważne w kontekście krytyki, która spada na polskie władze ze strony europejskich biurokratów. Tymczasem koronny argument dla Polski i Polaków stanowi fakt, że jesteśmy krajem, który najmocniej zaangażował się w pomoc na miejscu ofiarom konfliktów w Iraku i Syrii. Polski Kościół katolicki zrobił więcej niż ogromne korporacje zajmujące się „akcjami humanitarnymi”. Organizacje takie jak polska Caritas czy Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie dostarczają pomoc najbardziej potrzebującym, a zorganizowanie takich akcji jest o wiele tańsze niż regularne działania humanitarnych NGO-sów.

W 2015 r. byłem na terenach, które właśnie niszczyli bandyci z tzw. Państwa Islamskiego. Realizowałem wtedy pierwszy polski film o cierpieniach irackich i syryjskich chrześcijan, którzy byli prześladowani przez dżihadystów spod znaku czarnego „sztandaru Proroka”. Film „Insha Allah” miał później swoją premierę na antenie programu TVP1. W czasie tygodni, które wtedy spędziłem w Dolinie Niniwy, widziałem ogrom cierpienia, które dotknęło naszych chrześcijańskich braci. W chrześcijańskiej dzielnicy Erbilu, stolicy irackiego Kurdystanu, poznałem dziesiątki uchodźców z chrześcijańskiego miasta Karakoush. Przed wojną liczyło ono ponad 55 tys. mieszkańców i tętniło życiem. Było bogate, w większości zamieszkiwali je chrześcijańscy Asyryjczycy. Ich obrządek jest najstarszym z chrześcijańskich rytów. Trwająca trzy godziny Msza św. niewiele została zmieniona od czasów Jezusa Chrystusa. Mieszkańcy Karakoush mieli piękne kościoły i dobre życie. Wszystko skończyło się w momencie, gdy nadeszli zbrodniarze z ISIS. Chrześcijanie zostali pozabijani albo uciekli, kościoły zamieniono na strzelnice lub więzienia, domy zrujnowano, a ulice pokryły się cuchnącymi hałdami śmieci.

Minęły dwa lata, ofensywa szyickich milicji z południa, irackiej armii i peszmergów – kurdyjskich żołnierzy wiernych Masudowi Barzaniemu – oswobodziła wiele wiosek i miast na drodze do Mosulu. Wyzwolone zostało także Karakoush, a raczej to, co z niego zostało. Ruiny, zaminowane domy i pola, brak lekarzy, nauczycieli, inżynierów, fachowców. Mieszkańcy muszą teraz sami – od podstaw – odbudować swoje normalne życie.

I tu pojawia się inicjatywa, do której chciałbym namówić jak największą rzeszę czytelników, kapłanów i wiernych. Mówiąc krótko, przyszedł mi do głowy nieco szalony pomysł – odbudujmy Karakoush! Tak, my – Polacy – wyciągnijmy ręce do naszych braci, którzy na skutek wojny znaleźli się w potrzebie.

Spotkałem Bartosza Rutkowskiego, emerytowanego oficera marynarki wojennej. Pewnego dnia dojrzał on na ekranie telewizora ukrzyżowanego chłopca, 12-letniego chrześcijanina, któremu śmierć zadali w ten sposób ludzie z islamskiego kalifatu. Tego dnia Rutkowski postanowił pojechać na tereny wojny i zająć się pomocą cierpiącym. Założył Fundację Orla Straż, której dziś jest prezesem i jedynym pracownikiem. Od wielu miesięcy jeździ na tereny, gdzie mieszkają chrześcijanie, i pomaga, jak może. Prowadzi zbiórkę pieniędzy, kupuje konkretne rzeczy, których tam najbardziej potrzeba, i zawozi je dzieciom i rodzinom. Ta działalność stała się jego pasją. Kiedy opada z sił i ogarnia go zwątpienie – po prostu się modli. Z Rutkowskim szybko znaleźliśmy wspólny język. Postanowiliśmy pomóc w odbudowie chrześcijańskiego Karakoush.

Czy kilku niezbyt zamożnych ludzi z Polski może odbudować miasto? Na pierwszy rzut oka taki pomysł wydaje się szaleństwem. Jeśli jednak serca są czyste, a zamiary dobre, to przecież nie takie rzeczy udawało się osiągnąć. Kieruję zatem do Państwa gorący apel: pomóżmy naszym braciom chrześcijanom tam! Oni wytrwali w wierze pomimo zagrożenia życia, pomimo tego, że otacza ich zewsząd islamska niechęć. Teraz należą im się za to nasze serce i troska.

Jeśli chrześcijanie na tamtych terenach zanikną, to tak jakbyśmy wyrzekli się naszych korzeni, czystych źródeł naszej wiary. Tak nie może się stać. Pomóżmy im na miarę naszych możliwości. Wpłacajcie na konto Fundacji Orla Straż, a ja zapewniam, że żaden grosz nie zostanie zmarnowany ani przeznaczony na cokolwiek innego niż pomoc ofiarom wojny. Myślę, że kiedyś z dumą napiszę tu o efektach naszej – partyzanckiej – akcji.

Kiedy ogłosiłem nasz pomysł w jednym z moich „Komentarzy Tygodnia”, nadawanych na kanale w serwisie YouTube, w ciągu dwóch dni na konto fundacji wpłynęło ponad 25 tys. zł. Tyle pieniędzy praktycznie z niczego!

Poproście też swoich proboszczów, aby powiedzieli o naszej inicjatywie w czasie ogłoszeń parafialnych. Wierzę, że wspólnie odbudujemy chrześcijańskie życie w Karakoush i z dumą będziemy mogli powiedzieć zagubionej Europie: Zobaczcie, jak należy pomagać, aby nikogo nie poniżać i szanować jego godność.

Tagi:
Irak

Irak oficjalnie zaprosił papieża

2019-06-20 19:54

st (KAI) / Bagdad

„Mam zaszczyt oficjalnie zaprosić Waszą Świątobliwość do odwiedzenia Iraku – kolebki cywilizacji i miejsca urodzenia Abrahama” – napisał prezydent tego kraju Barham Ahmad Salih w liście do Ojca Świętego – poinformowała agencja AFP. Jest to reakcja na słowa Franciszka, który powiedział, że chce odwiedzić Irak w roku 2020.

Ewa Kamińska

„Wizyta Waszej Świątobliwości będzie okazją do przypomnienia i uświadomienia Irakowi i światu, że ta ziemia dała ludzkości pierwsze prawa, nawadnianie dla celów rolniczych i dziedzictwo współpracy między ludami o różnych tradycjach wyznaniowych” – czytamy w tekście napisanym w języku angielskim. Jednocześnie przypominano, że w okresie kilkunastu lat od 2003 liczba chrześcijan w Iraku spadła z 1,5 miliona do około 0,5 miliona obecnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaatakowano księdza z Najświętszym Sakramentem!

2019-09-15 20:34

Red.

Ksiądz idący do chorego w pierwszy piątek września został zelżony i uderzony – wynika ze słów metropolity częstochowskiego księdza arcybiskupa Wacława Depo. Hierarcha opowiedział o tym fatalnym wydarzeniu w rozmowie z „Niedziela TV”.

Bożena Sztajner/Niedziela

W wywiadzie metropolita częstochowski opisał wydarzenie, do jakiego doszło w pierwszy piątek września. Wtedy też siedzący na ławce pijany mężczyzna zaatakował księdza idącego do chorego z Ciałem Pańskim. Atak najpierw miał wymiar słowny, a następnie fizyczny (uderzenie w twarz). Pierwszy z ciosów napastnika dotarł do duchowego, zaś przed drugim ksiądz zdołał się zasłonić. Następnie na pomoc kapłanowi przyszli przechodnie. W trakcie interwencji policji ksiądz zdecydował, że nie wniesie oskarżenia.

Jednak zdaniem arcybiskupa Wacława Depo zapisanie nazwiska sprawcy byłoby zasadne, gdyż jest on mieszkańcem konkretnej parafii i powinny zostać wobec niego wyciągnięte społeczne konsekwencje. Hierarcha przywołał tutaj przykład papieża Jana Pawła II, który miłosiernie przebaczył Mehmetowi Ali Ağcy, jednak wymiar sprawiedliwości podejmował działania, a terrorysta znalazł się w więzieniu.

„Takie sytuacje kiedyś się nie zdarzały, a teraz w #Częstochowa kapłan idący z Komunią Świętą do chorego został pobity” – napisał na Twitterze dziennikarz tygodnika „Niedziela” Artur Stelmasiak, który opublikował także fragment rozmowy z arcybiskupem Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzwon „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

2019-09-16 01:58

Maciej Orman

Na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary metropolita częstochowski abp Wacław Depo poświęcił w niedzielę 15 września dzwon „Pamięć i Przestroga”. Dzwon jest darem prezydenta Andrzeja Dudy dla Wielunia, który Niemcy zbombardowali 1 września 1939 r., rozpoczynając II wojnę światową.

Uroczystość poprzedziła Msza św. w intencji pokoju w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. – Niech ten dzwon będzie znakiem sprzeciwu wobec wojny. Niech każde jego uderzenie będzie wyrazem pamięci o tragicznej przeszłości. Niech będzie wołaniem o szacunek dla każdego człowieka – apelował na początku Eucharystii proboszcz parafii ks. Adam Sołtysiak.

– Niech ten dzwon nie będzie tylko przestrogą, ale zobowiązaniem w zmaganiu o prawdę o nas samych – kim jesteśmy, od Kogo pochodzimy i do Kogo należymy – mówił w homilii abp Wacław Depo.

– Stajemy dzisiaj przy ołtarzu, aby potwierdzać swoją tożsamość i zobowiązywać się do odpowiedzialnego życia. Bo o ile pamięć woła o prawdę, to przestroga woła o odpowiedzialność już nas samych w imię tych, którzy zginęli – kontynuował metropolita częstochowski.

– Podczas lektury Starego i Nowego Testamentu doświadczamy tej gorzkiej prawdy, że ile razy człowiek odstąpi od Boga, staje się ludobójcą – podkreślił hierarcha.

– Wobec każdego dramatu historii, również dramatu II wojny światowej, trzeba uznawać Chrystusa za jedyną drogę do życia wiecznego – zakończył abp Depo.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości zgromadzili się na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary. W swoim przemówieniu burmistrz Wielunia Paweł Okrasa nawiązał do niedawno obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Dźwięk dzwonu powinien też być dźwiękiem pojednania między Polską a Niemcami. Jestem głęboko przekonany, że Wieluń był kolejnym krokiem na tej drodze – powiedział Paweł Okrasa. –Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że ofiarował ten dzwon naszemu miastu – dodał burmistrz.

– Są takie chwile w dziejach narodu, w których słowo powinno zamilknąć, a powinny bić dzwony – ku przerażeniu dla ogromu zbrodni dokonanych w imię nienawiści na bezbronnych Polakach w Wieluniu i wielu miejscach świata i ku napomnieniu, abyśmy się tej nienawiści wyzbyli, abyśmy budowali piękną przyszłość w oparciu o miłość Boga i człowieka – powiedział wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński. – Czcijcie pamięć poległych. Przestrzegajcie tych, którzy będą budować naszą przyszłość. Niech budują ją w imię pokoju – zaapelował.

Dopełnieniem uroczystości był koncert arii operowych w wykonaniu zespołu „Sonori” w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury.

Dzwon „Pamięć i Przestroga” został odlany 1 sierpnia br. Po raz pierwszy zabrzmiał w Wieluniu 1 września podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem