Reklama

Imigranci u bram

2017-09-13 11:20

Patryk Chyrc
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 42

Łodzie ciasno wypełnione ludźmi, przestraszone twarze dzieci, lamentujące kobiety, grupy osób przemykające przez granice, agresywni młodzi ludzie atakujący ciężarówki we francuskim Calais – takie obrazki uchodźców od dłuższego już czasu przekazują nam media

Kryzys imigracyjny to największy od wielu lat problem, z jakim przyszło zmierzyć się Europie. W licznych doniesieniach medialnych na ten temat brakuje jednak odpowiedzi na podstawowe pytania: Skąd właściwie biorą się ludzie, którzy za wszelką cenę chcą dostać się do bogatych krajów Zachodu? Co zmusza ich do porzucenia domów i udania się w długą i niebezpieczną podróż? Dlaczego zostawiają ojczyznę i wybierają niepewną emigrację? Czy rzeczywiście muszą to robić? I co wspólnego z tym wszystkim ma islam?

Na te, a także inne pytania związane z kryzysem uchodźczym odpowiada wydana niedawno przez wydawnictwo Biały Kruk książka „Imigranci u bram”. Publikacja nosi podtytuł „Kryzys uchodźczy i męczeństwo chrześcijan w XXI w.”, bo dotyczy także sprawy mniej przez media eksponowanej i rzadziej poruszanej, a mianowicie prześladowań, jakim poddawani są współcześnie wyznawcy Jezusa na całym świecie. Trudno w to uwierzyć, ale w XXI wieku, w cywilizowanym wydawałoby się świecie, ciągle dochodzi do zachowań niczym ze starożytności czy wczesnego średniowiecza. Chrześcijanie tylko za to, że wierzą w Jezusa, są dyskryminowani, prześladowani, wypędzani, a nawet brutalnie zabijani. Dlaczego tak się dzieje? Skąd ta agresja wobec przedstawicieli pokojowej religii? Czym chrześcijanie zawinili, żeby ich tak traktować?

Odpowiedzi na wszystkie te pytania w książkowej rozmowie z Pawłem Stachnikiem udziela ks. prof. Waldemar Cisło – dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, zajmującego się udzielaniem pomocy instytucjom kościelnym, a także duchownym i świeckim członkom Kościoła. Stowarzyszenie to działa na całym świecie, a swoje biura ma w 20 krajach. Prowadzi też monitoring prześladowań chrześcijan i publikuje coroczny raport na ten temat zatytułowany „Prześladowani i zapomniani”. W ostatnim czasie polska sekcja stowarzyszenia koncentrowała się w sposób szczególny na udzielaniu pomocy chrześcijanom na ogarniętym wojną Bliskim Wschodzie – w Syrii, Iraku i Libanie. Ks. Cisło jest więc osobą najlepiej poinformowaną, jak wygląda sytuacja chrześcijan w różnych miejscach świata, także tych, a może szczególnie tych najbardziej zapalnych religijnie.

Reklama

Z drugiej strony ks. prof. Waldemar Cisło jest naukowcem, wykładowcą i profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zajmuje się m.in. dialogiem międzyreligijnym, a zwłaszcza relacjami chrześcijaństwo – islam. W kwestiach uchodźców jest ekspertem.

Zgodnie z założeniami wydawcy książka miała być swego rodzaju kompendium wiedzy o dziejach wyznawców Jezusa na Bliskim Wschodzie, pojawieniu się tam islamu, długich wiekach koegzystencji, a także rywalizacji tych dwóch wielkich religii na tym terenie. Dziś wiemy, że chrześcijańska cywilizacja Bliskiego Wschodu umiera. Tamtejsi chrześcijanie – chaldejczycy, maronici, melchici – są zmuszani do konwersji na islam, wypędzani lub po prostu zabijani. Jesteśmy więc świadkami historycznych wydarzeń: końca chrześcijaństwa w jego kolebce, choć chyba nie takiego historycznego doświadczenia byśmy sobie życzyli...

Kolejna część książki to opowieść ks. Waldemara o sytuacji chrześcijan w różnych częściach świata. Zaczynając od najbardziej zapalnego Bliskiego Wschodu, przez Afrykę, Azję i Amerykę Południową, a kończąc na Europie, duchowny opowiada o rozmaitych formach prześladowania i dyskryminowania wyznawców Chrystusa, i to zarówno w teokracjach, jak i krajach świeckich, w prawicowych dyktaturach i lewicowych demokracjach, w państwach biednych oraz bogatych. „Kościół zawsze bowiem upomina się o prawdę i o człowieka, dlatego jest niewygodny dla możnych tego świata” – podkreśla ks. Cisło.

Następne rozdziały poświęcone zostały analizie innego ważnego zjawiska, które rozgrywa się na naszych oczach: zderzenia cywilizacji zachodniej z wojowniczym islamem. Rozmówcy próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego islam w ostatnich dekadach tak bardzo się zradykalizował. Tezę tę ilustruje cały rozdział poświęcony islamskiemu terroryzmowi, od którego w ostatnich latach i miesiącach tak ucierpiał cywilizowany świat. A przecież, jak mówi ks. Waldemar, „w czasie Soboru Watykańskiego II powstała deklaracja na temat dialogu międzyreligijnego «Nostra aetate». Islam jest tam opisywany jako jedna z wielu religii, nie ma ani słowa o ekstremizmie czy fundamentalizmie. Dlaczego? Bo wtedy takie zjawiska w islamie nie występowały masowo. Pojawiły się dopiero później (...)”.

Czytelników, którzy obawiają się, że ta część książki „Imigranci u bram” może być nudna, spieszę uspokoić: książka ma formę rozmowy, dialog toczy się wartko, a ks. Cisło okazuje się znakomitym narratorem. Publikację dopełnia rozdział poświęcony historii i działalności stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, zwłaszcza jej polskiej sekcji. Pokazuje on, że Polacy mimo niezbyt zasobnych portfeli mają szczodre serca i chętnie pomagają zagrożonym braciom w wierze. To krzepiące zakończenie. Książka jest znakomitą lekturą przybliżającą złożony problem kryzysu uchodźczego, zderzenia cywilizacji i przyszłości chrześcijaństwa we współczesnym świecie. Nieuciekającą od trudnych stwierdzeń, ale też dającą nadzieję.

Okazja dla czytelników „Niedzieli”

Wyjątkowy pakiet dla czytelników „Niedzieli”! „Imigranci u bram” (cena det. 59 zł) i „Utopia europejska” (cena det. 59 zł) – razem tylko 85 zł! Koszty przesyłki (14 zł) przy zamówieniach powyżej 120 zł pokrywa wydawnictwo. Zamówienia można składać pod nr. tel.: 12 260 32 90 lub 12 260 32 40 i mailowo: dystrybucja@bialykruk.pl oraz marketing@bialykruk.pl. OKAZJA DLA CZYTELNIKÓW „NIEDZIELI”

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem