Reklama

Rekolekcje Ruchu Rodzin Nazaretańskich

2017-09-13 11:20

Elżbieta Czapiewska
Edycja toruńska 38/2017, str. 3

Brygida Maliszewska
Słowo Boże padało na glebę naszych serc podczas medytacji, konferencji, Eucharystii i adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie

W dniach 17-24 sierpnia we Wielu odbyły się ogólnopolskie rekolekcje Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Uczestniczyło w nich ponad 100 osób z diecezji: gdańskiej, toruńskiej, szczecińsko-kamieńskiej, koszalińskiej, warszawsko-praskiej, zielonogórsko-gorzowskiej i pelplińskiej; była też osoba zamieszkująca w Londynie. Liczną grupę stanowiły młode małżeństwa z dziećmi. Podczas podróży mogliśmy zobaczyć, jakie zniszczenia w kompleksach leśnych spowodowała nawałnica. Ten widok poruszał nasze serca.

Naszym duchowym ćwiczeniom towarzyszyły słowa Matki Bożej z Guadalupe, które wypowiedziała do Azteka św. Juana Diego: „Jestem przy Tobie”. Grupa 26 dzieci realizowała odrębne zajęcia dostosowane treścią i formą do ich wieku. Posługę duszpasterską sprawowali księża z archidiecezji gdańskiej – moderator RRN ks. Paweł Jakimcio i ks. Piotr Bonin, diecezji toruńskiej – moderator RRN ks. kan. Sylwester Ćwikliński, diecezji elbląskiej – moderator RRN ks. Ryszard Półtorak oraz moderator krajowy RRN z archidiecezji warszawskiej – ks. Dariusz Kowalczyk. Słowo Boże padało na glebę naszych serc podczas medytacji, konferencji, Eucharystii i adoracji Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Podczas jednej z konferencji usłyszeliśmy na przykład, że jako dzieci Boże przez wstawiennictwo Maryi możemy prosić o coś, co jest na najwyższej półce, także o każdą potrzebną do zbawienia łaskę. O tym, co nas poruszyło, mówiliśmy również podczas grup dzielenia. Staraliśmy się znaleźć odpowiedzi na pytania, takie jak: Na ile Maryja jest dla mnie przewodniczką do Jezusa? Czy jednoczę się z Maryją na gruncie moralnym – w modlitwie i na gruncie fizycznym, szerząc jej kult?

Reklama

Kapłani pomagali nam zauważyć, że dla każdego z nas Bóg ma inne plany i czegoś innego oczekuje. Kiedy w pokorze zrezygnujemy z własnych planów, będziemy mogli przyjąć to, co jest wolą Bożą, i najlepiej wypełnić ją, tak jak uczyniła to Matka Boża. Pełni wdzięczności Bogu za czas rekolekcji na ręce kapłanów złożyliśmy serdeczne podziękowania.

Dzieci w odruchu serca, solidaryzując się z poszkodowanymi w czasie nawałnicy, wykonały różnego rodzaju przedmioty związane z rekolekcjami. Te zaś stały się pamiątką przypominającą duchowe przesłanie rekolekcji. Zostały one zaoferowane dorosłym do nabycia za dobrowolną ofiarę serca, którą przekazano za pośrednictwem Caritas diecezji pelplińskiej dla poszkodowanych. Wzmocnieni duchowo powróciliśmy do swoich parafii i domów.

Tagi:
Rodziny Nazaretańskie

Reklama

Żyć duchowością Świętej Rodziny

2019-07-10 09:42

Elżbieta Czapiewska
Edycja toruńska 28/2019, str. VII

Zawierzenie życia w ręce Maryi przynosi wielki pokój i radość w sercu. Członkowie Ruchu Rodzin Nazaretańskich dziękowali za to doświadczenie w parafii pw. św. Wojciecha w Działdowie, prosząc Matkę Bożą o dalszą opiekę i prowadzenie drogami wiary

Jolanta Laskowska
Ważnym momentem spotkania była procesja z darami ofiarnymi

Spotkanie miało miejsce w związku z 15-leciem powstania wspólnoty z Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Uczestnikami tego wydarzenia byli członkowie i sympatycy ruchu z diecezji toruńskiej, bydgoskiej i pelplińskiej oraz archidiecezji warszawskiej i szczecińsko-kamieńskiej. Zebranym 22 czerwca towarzyszyli moderatorzy ks. Dariusz Kowalczyk i ks. kan. Sylwester Ćwikliński oraz opiekun grupy ks. Łukasz Otremski.

Była to okazja do dziękczynienia za wzór świętości w codzienności Rodziny z Nazaretu. Jej przykład pozwolił rozpoznać charyzmat troski o zbawienie we wspólnocie życia z Bogiem i ludźmi. Prowadzi on do zawierzenia się i zjednoczenia ze Zbawicielem na wzór Maryi, Jego Matki.

Odnowa wiary

Myśli ks. Tadeusza Dajczera, założyciela ruchu, zaczerpnięte z książki pt. „Rozważania o wierze”, ukierunkowały zgromadzonych do złożenia świadectwa o codziennym wysiłku stawania się człowiekiem wiary. Z wypowiedzi wybrzmiało, że pod wpływem napięć, sytuacji po ludzku nie do rozwiązania, rozpoczęło się otwarcie na działanie Boga, który wyprowadził i nadal wyprowadza na drogę wiary. Odkrywanie, jak z wiarą przeżywała wszystkie chwile swego życia Maryja, pomaga zaprosić Ją do serca. Dzięki temu jako ludzie wierzący modlimy się, chętnie i ufnie przystępujemy do sakramentu pokuty i pojednania, często uczestniczymy w Eucharystii i adoracji Najświętszego Sakramentu, pielęgnujemy umiejętność wybaczania i świadczymy uczynki miłosierdzia wobec bliźnich. Ta wcześniej trudna droga, obecnie daje wewnętrzną radość podczas zbliżania się do Chrystusa. On umacnia nas w niesieniu krzyża, podnosi, gdy upadniemy, i zachęca do nieustannego nawracania się.

Odważne świadectwo

Ze świadomością obecności Boga oraz z otwartymi sercami słuchaliśmy słowa Bożego i przystąpiliśmy do stołu Eucharystii. W homilii moderator krajowy RRN ks. Dariusz Kowalczyk, nawiązując do słów św. Pawła, ukazał aktualność słowa Bożego. Przytoczył wezwanie, aby się nie zrażać naszymi słabościami, lecz z pełnią wiary, zabiegać o szerzenie się królestwa Bożego. Natomiast wobec mnożących się prób wiary, mamy śmiało świadczyć o Chrystusie, realizując przesłanie: „Zło dobrem zwyciężaj”.

Gotowość ofiary

Podczas procesji z darami ofiarnymi reprezentanci wspólnoty symbolicznie wyrazili gotowość do ofiary z samych siebie. W darach złożyliśmy: świecę jako symbol nauki Pana, by rozbudzała w nas potrzebę dawania świadectwa i ewangelizacji; kwiaty – znak naszej wdzięczności za dar wspólnoty Ruchu Rodzin Nazaretańskich; różaniec, który służy nam do modlitwy szczególnie w intencji naszych rodzin i pomaga żyć duchowością Nazaretu; owoce jako symbol błogosławieństwa dla nas z prośbą, aby nasze życie zaowocowało w miłość, nadzieję i wiarę, oraz chleb, wino i wodę jako symbol naszego dążenia do zjednoczenia z Bogiem i trwania w Nim.

Wspomnienia

Agapa była okazją do wspomnień historii ruchu w Działdowie. Opiekun grupy ks. Łukasz Otremski przypomniał, że wszystko zaczęło się od rozważań Pisma Świętego na spotkaniach grupy biblijnej, które zainicjował ks. Sławomir Witkowski. Na tej kanwie zrodziła się potrzeba życia we wspólnocie.

W celu poznania charyzmatu ruchów rodzinnych, zapraszani przedstawiciele wspólnot dzielili się doświadczeniem obecności Boga w ich życiu. Pod wpływem działania Ducha Świętego i po pielgrzymce do Częstochowy skrystalizowała się potrzeba głębszego życia na wzór Matki Jezusa.

Obecni na spotkaniu dziękowali za to, że mogli odkryć i żyć duchowością Świętej Rodziny. To wspólnoty pozwalają odkryć, że w nich jest miejsce dla każdego, kto w swojej codzienności chce realizować powołanie do świętości. Za szczególny dar od Boga wszyscy uznawali łaskę posługi kapłanów, którzy towarzyszą duchowo, świadcząc pomoc jako stali spowiednicy czy kierownicy duchowi.

Życie jest rzeczywistością dynamiczną, a wiara jest łaską, z którą należy współpracować, dlatego tylko będąc w działaniu, w ruchu, podążając drogą za Chrystusem ku wieczności, możemy zrealizować wyznaczone cele, zadania i pragnienia naszych serc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwszy Cud Nad Wisłą

2019-11-05 12:48

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 10-13

Rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nie było zgody nawet co do tego, kiedy się ona dokładnie zaczęła

Library of Congress
Dzieci we wschodniej Polsce, lato 1919 r

Poszczególne stronnictwa polityczne za pierwszy dzień wolności uznawały daty korzystne dla siebie. Narodowa Demokracja za przełom uważała utworzenie przez Radę Regencyjną w październiku 1918 r. rządu Józefa Świeżyńskiego. Środowiska lewicowe wskazywały na 7 listopada – datę powołania w Lublinie Tymczasowego Rządu Ludowego. Zwolennicy Józefa Piłsudskiego stali na stanowisku, że decydującym faktem było jego przybycie do Warszawy 11 listopada, a sam Piłsudski przesuwał ten moment na 22 listopada 1918 r., kiedy to powstały całkowicie niezależne od okupanta polskie władze najwyższe.

Zniszczenia po Wielkiej Wojnie

Większość społeczeństwa nie interesowała się jednak tymi sporami. Po początkowej euforii z racji odzyskania niepodległości trzeba było szybko wrócić do szarej rzeczywistości. Około 450 tys. Polaków straciło życie w walce w obcych mundurach na różnych frontach Wielkiej Wojny. Niemal wszystkie polskie ziemie były teatrem działań wojennych, front przetaczał się przez nie niejeden raz. Kraj był pocięty siatką okopów, zaporami z drutu kolczastego i milionami lejów po bombach. W wielu gminach i powiatach Królestwa Polskiego i Galicji zniszczeniu uległo 70-80 proc. zabudowań. Drewniane w większości miasteczka i wioski paliły się w całości od jednego pocisku. Setki tysięcy osób koczowało w skleconych naprędce ziemiankach i lepiankach. Wojska okupacyjne, zarówno rosyjskie, jak i niemieckie, w ciągu 4 lat wojny ograbiły Polskę niemal doszczętnie. Infrastruktura przemysłowa była w gruzach. Fabryki w większych miastach zostały ogołocone z maszyn, kotłów parowych, silników elektrycznych, narzędzi; wyrywano nawet kable ze ścian i odkręcano klamki. Na wsi, dla potrzeb wojska, rekwirowano konie, krowy, a także ubrania i buty. Żeby zaorać wiosną pole, do pługów czasem zaprzęgały się kobiety.

Zmagania o granice

Niepodległość nie oznaczała jednak dla Polaków końca działań wojennych. Nowe państwo musiało mieć granice, o które trzeba było walczyć z większością sąsiadów. Jeszcze przed końcem I wojny światowej wybuchł zbrojny konflikt z Ukraińcami o Małopolskę Wschodnią i Wołyń, który trwał nieprzerwanie do lipca 1919 r. Ogromnym heroizmem wykazali się obrońcy Lwowa, także cywilni mieszkańcy, studenci i uczniowie, którzy przetrwali wielomiesięczne oblężenie miasta. Od lutego tego samego roku zmagano się z coraz bardziej napierającymi na zachód oddziałami Armii Czerwonej, która niosła Europie leninowskie idee rewolucji proletariackiej. Zwycięstwem militarnym i dyplomatycznym zakończyło się powstanie w Wielkopolsce, a antyniemieckie nastroje przybierały coraz bardziej na sile na Górnym Śląsku, co poskutkowało pierwszym, nieudanym powstaniem w sierpniu. Walka na tylu frontach spowodowała, że brakło już sił i środków, żeby skutecznie się przeciwstawić atakowi Czechów na Śląsku Cieszyńskim, Spiszu i Orawie. A do sporu z Polakami szykowali się także Litwini, marzący o własnym państwie w granicach przedrozbiorowego Wielkiego Księstwa Litewskiego ze stolicą w Wilnie.

Trudna codzienność

Prowadzenie działań zbrojnych wymagało ogromnych środków – na utrzymanie armii z budżetu państwa wydawano 60 proc. dochodów, a wystarczało to i tak na ledwie siódmą część wydatków. Pieniędzy brakowało na wszystko: administrację, wyżywienie obywateli, oświatę, służbę zdrowia. Jedyną alternatywą była pomoc z zagranicy. Osobista znajomość premiera Ignacego Paderewskiego z szefem amerykańskiej agencji Food Administration Herbertem Hooverem zaowocowała przysłaniem do Polski 1 mln ton żywności i 3 mln ton odzieży, głównie dla dzieci. Pomogły one setkom tysięcy ludzi przetrwać zimę. Znaczną pomoc finansową ofiarowała również Francja.

Poza wojną największym wyzwaniem dla młodego państwa było scalenie trzech dzielnic zaborczych. Po 120 latach rozdzielenia różnice dotyczyły dosłownie każdej dziedziny życia, także języka, kultury i mentalności. Wkrótce doprowadziły one do napięć politycznych i społecznych. Wielu Polaków walczyło przeciw sobie na frontach Wielkiej Wojny. Teraz służyli w tych samych jednostkach, pod rozkazami dowódców, którzy czasem wydawali komendy w obcym języku, bo innych nie znali. Nazywano siebie nawzajem: „Moskalami”, „Krzyżakami” bądź „Austryjecami”.

W 1919 r. płacono w Polsce sześcioma rodzajami walut. W każdej z dzielnic były odmienne warunki produkcji, a co za tym idzie – różne ceny. Między dawnym zaborem pruskim a resztą kraju utrzymywano nawet granicę celną. Sieci komunikacyjne w dzielnicach nie były ze sobą połączone, w dodatku panowały osobne systemy na kolei, stosowano inne urządzenia, sposoby sygnalizacji, nawet szerokość torów była inna. Podróż z Krakowa do Warszawy trwała kilkanaście godzin, a podróżni czasem musieli osobiście znosić z lasów drewno, żeby parowóz mógł ruszyć. Kto decydował się na podróż samochodem, musiał się liczyć z tragicznym stanem dróg, w większości gruntowych, a także z koniecznością ruchu lewostronnego obowiązującego w Małopolsce. Na terenie kraju obowiązywało pięć porządków prawnych. Za to samo przestępstwo w każdej dzielnicy inaczej karano. Teoretycznie możliwe były nawet bigamia i legalna pańszczyzna.

A jednak się udało!

Powołanie Naczelnika Państwa i centralnego rządu pozwoliło na rozpoczęcie porządkowania chaosu. Sprawnie i uczciwie zorganizowano wybory do Sejmu Ustawodawczego, a frekwencja wyborcza w wielu okręgach przekraczała 90 proc. Stopniowo reorganizowano administrację państwową i samorządową w terenie, przy czym borykano się z ogromnymi brakami kadrowymi. Tworzono polskie szkolnictwo podstawowe, wyższe, a także setki nowych instytucji, od Polskiego Towarzystwa Matematycznego po Polski Związek Piłki Nożnej. Na arenie międzynarodowej osobowość prawna Polski została uznana przez wszystkie państwa, polska delegacja wzięła udział w kongresie wersalskim, na którym uzyskała m.in. potwierdzenie praw do Wielkopolski i Pomorza.

Pomimo biedy, głodu, chorób i nieustających wojen, a także rozczarowania codziennością, mimo wszelkich przeciwności po roku istnienia odrodzonej Polski można było powiedzieć, że się udało. Udało się zbudować podwaliny państwa, które już w kolejnym roku miało przejść swój najtrudniejszy egzamin. Udało się dzięki porozumieniu mądrych polityków z wrogich sobie obozów, ale przede wszystkim dzięki ogromnemu wysiłkowi mieszkańców miast, miasteczek i wsi, ich uporowi i determinacji. To był prawdziwy pierwszy cud nad Wisłą.

W opracowaniu tekstu korzystałem m.in. z publikacji prof. Andrzeja Chwalby.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem