Reklama

Św. Siostra Faustyna na kolejowym szlaku

2017-09-21 09:31

Wojciech Mścichowski
Edycja częstochowska 39/2017, str. 3

Wojciech Mścichowski

Jest takie miejsce pośród kolejowych szlaków, gdzie św. Siostra Faustyna – „sekretarka Bożego Miłosierdzia” – wyprasza szczególne łaski nie tylko dla kolejarskiej braci i osób podróżujących, lecz także dla wszystkich, nawet tych zagubionych na drogach życia, którzy kierowani płynącą z serca potrzebą, wsłuchując się w słowa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście...”, odwiedzają kaplicę pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, św. Rafała Archanioła i św. Krzysztofa na dworcu PKP w Częstochowie. Trzeba dodać, że w tym jednym z zaledwie dwóch takich miejsc w Polsce, od ponad 20 lat, w centralnym miejscu umieszczono promieniujący blaskiem obraz Jezusa Miłosiernego, przed którym codziennie w Godzinie Miłosierdzia odmawiana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, sprawowana Eucharystia, wystawiony Najświętszy Sakrament. Oczekujący na połączenia kolejowe podróżni, drużyny konduktorskie, pielgrzymi, pracownicy PKP, a często także bezdomni, szukający nadziei w Bogu i życzliwości drugiego człowieka, wpatrzeni w oblicze Jezusa Miłosiernego dziękują za doznane łaski, błagają o bezpieczne podróże, opiekę dla swoich bliskich, o jedność w narodzie, wzajemne zrozumienie i dar Ducha Świętego dla rządzących.

Jak mówi kapelan częstochowskich kolejarzy ks. Tadeusz Zawierucha: – Tutaj spotykają się z miłosiernym Bogiem wszyscy pragnący nie tylko podróżować z Chrystusem, wypełniać swoją kolejarską służbę, lecz także szerokie rzesze ludzi pragnących oddać się w opiekę Bożemu Miłosierdziu. Ten szczególny kult trwa od czasu, kiedy to z okazji poświęcenia kaplicy dworcowej i obrazu „Jezu, ufam Tobie”, ówczesny pasterz archidiecezji abp Stanisław Nowak zawierzył wszystkich kolejarzy i podróżnych Bożemu Miłosierdziu.

9 września 2017 r. zapisze się zapewne złotymi zgłoskami w historii częstochowskiej kolei. Po usilnych staraniach kapelana i nieustannej modlitwie wiernych, podczas XV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kolejarzy do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, decyzją Matki Generalnej Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, częstochowska kaplica dworcowa dostąpiła łaski otrzymania relikwii św. Siostry Faustyny – ex ossibus (z kości).

Reklama

Ten widoczny ślad ziemskich szczątków Apostołki Bożego Miłosierdzia pomoże ludziom będącym w nieustannej pielgrzymce po ziemskich drogach jeszcze bardziej wprowadzać w czyn słowa św. Jana Pawła II o łasce nieskończonego Bożego Miłosierdzia, dodając nadziei nawet w najtrudniejszych chwilach życia.

Zaszczytu odebrania relikwii, oprócz ks. Tadeusza Zawieruchy, dostąpili także Helmut Klabis – dyrektor Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie oraz Maciej Siorak – prezes częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy wraz z towarzyszącą grupą wiernych. Uroczyste wprowadzenie relikwii do dworcowej kaplicy nastąpi w dniu patronki kolejarzy św. Katarzyny Aleksandryjskiej 25 listopada o godz. 11 z udziałem częstochowskiego biskupa pomocniczego Andrzeja Przybylskiego.

Tagi:
kaplica

W Pabianicach uczcili jubileusz

2019-07-16 11:54

Danuta Tomza
Edycja częstochowska 29/2019, str. 6, 8

Dwadzieścia pięć lat temu powstała kaplica pw. Matki Kościoła w Pabianicach

Danuta Tomza
Jubileusz świętowano z ks. Janem Szkocem

Z racji jubileuszu 30 czerwca w kaplicy została odprawiona Msza św. w intencji wszystkich żyjących i zmarłych: księży, budowniczych, ofiarodawców tejże kaplicy. Mszy św. przewodniczył ks. prał. Ryszard Grzesik, który wygłosił także homilię. Mszę św. koncelebrował ks. prał. Jan Szkoc.

Dziekczynienie Bogu i ludziom

Na początku Mszy św. ks. Ryszard Marciniak, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku, podkreślił, że pomysłodawcą budowy kaplicy był ks. Jan Szkoc. Ks. Marciniak wspomniał również ofiarodawców gruntu pod budowę kaplicy: Katarzynę Mizgałę oraz Marię i Mariana Palów, następnie proboszcza śp. ks. Józefa Kordasa, który nadzorował budowę kaplicy oraz rodaka z Pabianic Mieczysława Miedzińskiego, który zabiegał o sponsorów i był „motorem” napędzającym do pracy społecznej w czasie jej budowy, wykończenia i aż do chwili obecnej.

Po Mszy św. ks. prał. Jan Szkoc wspominał postawę mieszkańców Pabianic, którzy mimo trudnych dla Polski czasów w 1971 r. nie zaniechali zrealizowania przedsięwzięcia, którym była budowa kaplicy Matki Kościoła w Pabianicach. Uczestnicy uroczystości mogli zobaczyć wystawę zdjęć obrazującą dzieje kaplicy oraz dokonać pamiątkowego wpisu do pabianickiej kroniki. Pierwsza Msza św. została odprawiona w kaplicy 22 maja 1989 r. Budowa kaplicy była zmaganiem się z systemem komunistycznym.

Uroczystość uświetniła orkiestra strażacka z Choronia i miejscowy chórek z organistką, Jadwigą Lamch. W uroczystościach wzięli udział: kapłani, osoby życia konsekrowanego, przedstawiciele władz samorządowych – z przewodniczącą Rady Gminy w Janowie Ewą Ucieklak, z radnymi gminy, zastępcą wójta Gminy Janów Lidią Piestrzyńską oraz mieszkańcy – Rudy Śląskiej, Dąbrowy Górniczej, Częstochowy, Przybynowa, Żurawia, Siedlca, Zrębic, Skowronowa, Czepurki, Janowa, Ponika i Złotego Potoku.

Świadectwo

Wspomina Helena Miedzińska: – W 1969 r. zrobiliśmy podmurówkę, aby przesunąć jedną ścianę i w ten sposób uzyskać więcej miejsca. Niestety, zabroniono nam tego. Podmurówkę przysypano ziemią i tak zostało do dziś. Jednak już w 1971 r. w ciągu jednego miesiąca dostawiono do starej ściany kaplicy drewnianą przybudówkę, pokrytą eternitem. 22 marca 1971 r. przyjechała milicja, aby w ciągu jednego dnia rozebrać przybudówkę. Mieszkańcy nie pozwolili, aby ktoś niszczył ich pracę. 24 marca zjawiła się delegacja z Urzędu Powiatowego. 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, przyjechano rozebrać kaplicę. Był to dla mieszkańców straszny, czarny dzień. Przypominało to wycinek wojny. Około południa banda uzbrojonych funkcjonariuszy wpadła do bezbronnej wsi. Przyjechały 32 radiowozy milicyjne, 4 samochody strażackie. Jeden samochód strażacki został pod wsią, ponieważ tu jadący dowiedział się, że mają rozbierać kaplicę, samochód się popsuł; inni nie wiedzieli, po co jadą. Wieś w promieniu 1 km była otoczona. Nie wpuszczano ani nie wypuszczano ze wsi nikogo. Co drugi dom we wsi stał radiowóz i rozwścieczeni milicjanci uzbrojeni częściowo w broń maszynową. Widząc to, myśleliśmy, że nas wykończą. Parę kobiet zdążyło podbiec do kaplicy. Prosiłyśmy ich ze łzami w oczach, żeby nie rozbierali, bo przecież to tyle straty, robocizna i materiały drogie, przecież to tylko kaplica. Niestety, nie pomogły prośby. Niektórych wywieziono za wieś i na czas rozbiórki trzymano w samochodzie. Pozostałych rozgonili, puszczając gaz łzawiący. Zniszczyli wszystko. Jeden z nich wszedł, zdjął krzyż, który wisiał na zewnątrz kaplicy. Resztę dokładnie strzaskali, deski i eternit, nawet zniszczyli ścianę tej starej kaplicy i ogrodzenia. To, czego nie zmieścili na samochody, to wykopali rów i zasypali. Tego się nie da opowiedzieć, to tylko zostało w naszych sercach. Ale nie załamaliśmy się. Pozasłanialiśmy kocami poniszczoną starą kaplicę i do takiej kaplicy przyjeżdżał ks. Czesław Chwał odprawiać Msze św. Przez długi czas nas obserwowano, krążyły radiowozy. Nie mogli patrzeć na te fruwające „firanki” i kazali nam wyremontować tę kaplicę, która jest obecnie. Przez pół roku niektórych mieszkańców wzywano kilka razy do Częstochowy na przesłuchania w sprawie. Rozliczali nas tak jak złodziei czy prawdziwych przestępców. Msze św. odprawiały się nadal w ruinach kaplicy. Nie było w niej okna, przez dziurę w murze wiał wiatr, który zdmuchiwał palące się świece podczas Mszy. Ludzie przynosili koce i łatali tę naszą kapliczkę i tak modlili się, i to jeszcze gorliwiej niż wcześniej. Tydzień po całym wydarzeniu przyjechał bp Franciszek Musiel do naszej wioski, by zobaczyć na własne oczy, co się stało. Rozmawiał z ludźmi, pocieszał. Ksiądz biskup napisał list do Piotra Jaroszewicza, wtedy uzyskaliśmy pozwolenie na poszerzenie kaplicy tylko o 2 metry i wejście z drugiej strony. Po całym zajściu w Pabianicach władze wyższe wyrzuciły sołtysa wsi, architekta, zmienili ks. prefekta. Zniszczyli wszystko, co było potrzebne dla ciała. Ale nie odebrali nam naszej wiary, kultury, a ludzie stali się jeszcze bardziej gorliwsi. Owa gorliwość nie okazała się tymczasowa. Doczekaliśmy się pozwolenia na budowę nowej kaplicy. Przy budowie kaplicy wspierał nas ks. Jan Szkoc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: pieszo, na rowerach i biegiem - trwa drugi szczyt pielgrzymkowy

2019-08-25 08:58

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze rozpoczął się drugi szczyt pielgrzymkowy. Na uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej przybywają kolejne tysiące pieszych, rowerowych i innych pątników. To głównie grupy parafialne i dekanalne z metropolii łódzkiej, katowickiej i częstochowskiej, ale są też diecezjalne kompanie. Wczoraj weszło ponad 20 grup, a dziś przyjdzie następnych ponad trzydzieści.

Krzysztof Świertok

W 94. pielgrzymce łódzkiej, wśród ok.2 tys. pątników, jak zwykle przyszli: papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski i abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki.

Abp Ryś podkreślał, że pielgrzymka jest „przecudownym doświadczeniem Kościoła”. - Jak odkryliście to przecudowne doświadczenie Kościoła, gdzie wszyscy podążają za Chrystusem, nawracają się, znają się po imieniu, poznają nowych ludzi, którzy od razu są ich dobrymi znajomymi, a jak trzeba to wszyscy idą na grilla, to uczyńcie Kościół taki w waszych parafiach, wspólnotach i mówicie - chodźcie i zobaczcie - zachęcał pielgrzymów metropolita łódzki.

Pątnik witał każdą z grup pieszych pielgrzymek z metropolii łódzkiej. W sumie z terenu jego archidiecezji weszło ok. 6 tys. osób.

- To jest specyfika pielgrzymki z arch. łódzkiej, że jest wiele wspólnot, które idą w tym samym czasie, z różnych miejsc, idą i razem i osobno, więc biskup się musi przenosić z miejsca na miejsce - wyjaśnia arcybiskup. Podkreśla, że zaczął pielgrzymować ze Zgierzem, „to było 20-tego, potem wyszedłem z Łodzią 21-go, potem szedłem z Łaskiem, następnie z Aleksandrowem i z Pabianicami, Kaszewicami i czekam na pozostałe grupy”.

Jak zaznacza „to bardzo piękne doświadczenie, bo w tych mniejszych grupach ludzie poczuwają się do bliższej wspólnoty, jakoś łatwiej czytają swoją tożsamość”. - Dobrze jest z nimi być. Na każdym etapie ludzie podchodzili, spowiadali się, rozmawiali, stawiali rozmaite pytania – podkreślał pasterz.

Dodawał, że Jasna Góra jest dla niego ważnym miejscem w życiu. - Pewnie sam mógłbym przyjechać w różnym czasie, ale dla mnie jest ogromnie ważne przejść z ludźmi z mojej archidiecezji, także po to, żeby skrócić pewien dystans, żeby zobaczyli, że biskup nie jest kimś na koturnach i niedostępnym, tylko idzie z nimi i sutannę ma tak samo mokrą, jak oni kurtki czy koszule. Bardzo dobre doświadczenie - podsumował arcybiskup.

Pielgrzymi podkreślają, że przybywają na imieniny Matki. - Matka chce swoje dzieci zawsze mieć wszystkie przy sobie, Maryja nas jednoczy - powiedziała pani Bożena, która siódmy raz przyszła z Wolbromia.

Karol, 10-letni pielgrzym podkreślał, że choć ciężko się szło, „bo to sto kilometrów a nogi bolą jak zwykle, to jak się tu wchodzi to jest się szczęśliwym i dumnym, że się doszło”.

Ania przedstawicielka młodzieży podkreślała, że pielgrzymka to „zawsze wspaniały czas kiedy można się modlić z innymi ludźmi i wzmacniać się w wierze”.

Niektórzy pokonali sto kilometrów, inni tysiąc. Z paulińskiego klasztoru w Rumunii i z miejsca ostatniej wizyty papieża Franciszka w Csíksomlyó przybiegło 10 osób.

Pomysłodawcą pielgrzymki jest Marian Płaszczyk, mieszkaniec Knurowa, członek Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę. Od trzech lat do pielgrzymek krajowych postanowiono dołączyć pielgrzymowanie zagraniczne, związane z tradycją i historią Zakonu Paulinów, odwiedzając klasztory paulińskie w Europie.

- Biegaliśmy od paulińskiego klasztoru do następnego. To było spotkanie z jedną Matką, ale o wielu obliczach, bo każde miejsce, gdzie zatrzymywaliśmy się było związane z Maryją - powiedział pomysłodawca wyprawy.

- Mam 57 lat, biegam dość długo, ale pielgrzymka to coś wspaniałego – wyznała pani Dorota z Bytomia. Dodała, że „ to wspaniałe przeżycia, bo człowiek sam siebie zwycięża, było trudno, deszcz, słońce i goniące nas psy. Rumunia dała nam popalić”.

W 2017 r. biegacze pokonali trasę z Jasnej Góry do Marianosztra na Węgrzech, skąd Zakon Paulinów przybył do Polski i na Jasną Górę. W 2018 r. wyruszyli z Jasnej Góry do Šaština, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Siedmiobolesnej, Patronki Słowacji, od niedawna klasztor odzyskany przez paulinów. W tym roku postanowiono zmodyfikować trasę pielgrzymki, i biec na Jasną Górę.

Przybywające teraz pielgrzymki są bardzo „malownicze”. Mają przeróżne pielgrzymkowe emblematy, parafialne proporce, sztandary, idą w nich druhny i druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych, przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich, orkiestry dęte.

Sporo pielgrzymek, które docierają teraz, na odpust 26 sierpnia, w drogę powrotną uda się również pieszo.

Tak jest np. w pielgrzymce z Przedborza. - Wędrujemy dwa i pół dnia na Jasną Górę, by pokłonić się Matce Bożej, po uroczystościach w Częstochowie wracamy również pieszo do naszej Pani Serdecznej, do naszego kościoła, by ten trud pielgrzymi ofiarować również w intencji naszej Ojczyzny - opowiada ks. Stanisław Obratyński i dodaje: „wędrujemy od Matki Bożej Serdecznej do Matki Bożej Jasnogórskiej, by ta radość naszej grupy mogła się wypełnić”. Dziś dotrze jedna z największych - piesza pielgrzymka tarnowska – w której podąża ponad 8 tys. osób, przyjadą także pielgrzymi na rolkach z Warszawy.

W sumie na poniedziałkowy odpust wejdzie ok. 90 pielgrzymek, a w nich ponad 30 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W obronie naszej Matki i Królowej

2019-08-25 21:16

Magda Nowak

W wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, 25 sierpnia głównymi ulicami miasta przechodzi procesja maryjna na Jasną Górę z udziałem duchowieństwa, mieszkańców Częstochowy i pielgrzymów z terenu archidiecezji. Tradycyjnie procesję poprzedzają nieszpory odprawiane w archikatedrze.

M. Sztajner/Niedziela

– Poprzez macierzyńską obecność Maryi Kościół nabiera szczególnej pewności, że żyje życiem Chrystusa Zbawiciela, że żyje tajemnicą odkupienia i uzyskuje także tę jakby doświadczalną pewność, że jest po prostu domem każdego człowieka – mówił podczas nieszporów abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wskazał również na Maryję jako na znak nadziei, Ona jest Tą, która zachęca by mieć odwagę uwierzyć na nowo Bogu i śmiało spojrzeć w oczy Chrystusa. – Pragniemy w tej właśnie modlitwie i w naszej procesji, która jest zawsze rodzajem świadectwa, podziękować Bogu za dar Matki.

Zobacz zdjęcia: Procesja z Obrazem Matki Bożej z Archikatedry Częstochowskiej na Jasną Górę

Pragniemy prosić Go, aby postawił Maryję na naszej drodze jako światło, które pomaga nam, abyśmy my stali się światłem dla tych, którzy jeszcze trwają w ciemnościach grzechu – podsumował.

W procesji pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego abpa Wacława Depo, uczestniczyli kapłani: z biskupem seniorem Antonim Długoszem, biskupem pomocniczym Andrzejem Przybylskim, kapitułą Bazyliki Archikatedralnej; osoby życia konsekrowanego, duża rzesza wiernych, członkowie ruchów i bractw archidiecezji, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz pielgrzymi.

Uwieńczeniem modlitwy była Msza św. celebrowana na jasnogórskim Szczycie, będąca jednocześnie ostatnią nowennową Eucharystią przed jutrzejszą uroczystością. Kazanie do zebranych wygłosił bp diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak. Słowa rozważania skupił na trwających w Polsce aktach profanacji wizerunku Matki Bożej. – W trosce o szacunek dla naszej Królowej i o dobrobyt naszej ukochanej ojczyzny nie możemy milczeć, tylko na różne sposoby musimy wyrazić swój sprzeciw przeciwko tym skandalicznym zachowaniom oraz podejmować czyny pokutne, by zadośćuczynić Panu Bogu za bluźnierstwa wobec Maryi i Jego osoby – mówił.

– Pytamy autorów i uczestników ataków na Przenajświętszą Panią: Cóż złego zrobiła wam Maryja? Za co Ją tak straszliwie obrażacie? To nas bardzo boli. Maryja jest Matką Boga i naszą Matką, którą bardzo szanujemy i kochamy. Tymi haniebnymi czynami obrażacie także nasze uczucia religijne. Dlatego nie ma i nigdy nie będzie naszego przyzwolenia na takie niedopuszczalne zachowanie – zaznaczył abp Grzegorz Kaszak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem