Reklama

Trzy jubileusze

2017-11-15 11:25

Maria Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 47/2017, str. 4

Maria Szado
Bp Marian Rojek poświęca pamiątkową tablicę

20 lat temu Szkoła Podstawowa w Goździe Lipińskim otrzymała imię Jana Pawła II. 10 lat temu bp Wacław Depo powołał do życia Zamojsko-Lubaczowską Rodzinę Szkół im. Jana Pawła II. 23 października br. w Goździe Lipińskim celebrowano obie te rocznice.

Świętowanie rozpoczęło się Mszą św. w kaplicy św. Michała Archanioła. Zgromadzonych na modlitwie powitał ks. Stanisław Zarosa, proboszcz parafii w Potoku Górnym. – W tej pięknej scenerii lasów roztoczańskich, jesiennej pięknej atmosferze, przywołuje nas św. Papież Polak, aby go uczcić, a zarazem obchodzić tak doniosłą rocznicę 20-lecia nadania Szkole Podstawowej w Goździe Lipińskim imienia Jana Pawła II. Staje się faktem, że ktoś, kto już za życia był dla nas wielki, staje przed nami jako święty. To wielka radość dla wszystkich nas, że przywołuje nas dzisiaj, aby razem z nim kontynuować to piękne dzieło. Idźmy w przyszłość z nadzieją, z tą nadzieją, którą zawsze miał w swoim sercu Jan Paweł II – mówił ks. Stanisław Zarosa. Kapłan dziękował wszystkim za obecność, szczególnie witając pasterza diecezji bp Mariana Rojka.

Ważne rocznice

– Kiedy stajemy przy ołtarzu Chrystusa, uświadamiamy sobie, że jesteśmy ludźmi słabymi i św. Jan Paweł II doskonale o tym wiedział, ale ciągle nas zachęcał, byśmy nie rezygnowali ze świętości. Byśmy podnosili się z naszych upadków i słabości. Byśmy chwytali się mocno Bożego miłosierdzia i tak też chcemy uczynić teraz, odwołując się do miłosierdzia i o to miłosierdzie prosząc dla nas i dla całego świata – powiedział Ksiądz Biskup. Na początku homilii bp Marian Rojek wyjaśnił przyczyny spotkania. – Dzisiaj, w tym miejscu, gromadzą nas aż trzy jubileusze, takie bardzo pełne, piękne i jestem przekonany, że również z tej racji mamy dzisiaj takie liczne grono kapłanów, prawie 20 księży, bo 20-lecie nadania tutejszej szkole w Goździe Lipińskim imienia św. Jana Pawła II. I to jest ta pierwsza, zasadnicza motywacja dzisiejszego spotkania tak licznej Rodziny Szkół noszących imię naszego świętego Papieża tu, w diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Okazuje się, że ta Rodzina jest o połowę młodsza aniżeli jubileusz szkoły, gospodarza, który zaprosił przedstawicieli z poszczególnych szkół noszących to imię, bo dzisiaj świętujemy 10-lecie istnienia Rodziny Szkół im. św. Jana Pawła II w naszej diecezji. Jest też i trzecia okoliczność, która dotyczy szczególnie kapelana Rodziny Szkół im. św. Jana Pawła II, ks. prał. Wiesława Galanta, który od 10 lat, czyli od samego początku, jest kapelanem i także z tej racji składamy mu gratulacje i uszanowanie, że razem z nami dzisiaj jest tak, jak zawsze bywał i świętuje te szczególne wydarzenia – podkreślał Ksiądz Biskup.

Ordynariusz diecezji powitał i pozdrowił wszystkich, a następnie przypomniał słowa Patrona Szkoły Podstawowej w Goździe Lipińskim: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. – Właściwie zgadzamy się z tą prawdą, którą tak precyzyjnie określił w tym krótkim stwierdzeniu nasz święty Papież – podkreślał Ksiądz Biskup, mówiąc, że „chętnie przyjmujemy umysłem, iż tak powinno być, choć sami na co dzień jesteśmy kuszeni bardziej w kierunku postawy owego możnego człowieka, któremu dobrze obrodziło pole, jak czytamy w Ewangelii św. Łukasza”. – Gdy tak porównamy to papieskie wezwanie do wartości, do ideałów, do szlachetnej postawy z tym, co nam podpowiada doświadczenie tego świata, to na którą stronę mocniej przeważa się szala ludzkiego życia, decyzji, świadectw z jakimi wokół się spotykacie? Co powiedzielibyście wy sami na ten temat: uczniowie, nauczyciele, rodzice? Czy się tak da? – pytał Pasterz diecezji i dodawał, że postawa wierności wezwaniu św. Jana Pawła II kosztuje dużo wysiłku, by naszą ludzką godność objawiać nie przez to, co się ma, ale przez to kim się jest, przez być, a nie przez mieć.

Reklama

– Przyodziewajcie się w to, co szlachetne, w dobre uczynki, do których z całą pewnością zawsze w szkole was zachęcają, uczynki, których owoce nigdy nie będą niszczeć. Gromadźcie sobie skarby w niebie i do takich wartości przywiązujcie swoje młode serca – życzył Ksiądz Biskup, dodając, że skąpstwo człowieka zamyka i zasmuca, a hojność serca na innych nas otwiera i daje nieprzemijającą radość trwającą na wieki. – Tego wam życzę, byście tę prawdę, tę mądrość poznawali i jej się uczyli. I świadectwo jej na co dzień widzieli także w waszej szkole noszącej imię św. Jana Pawła II – dodał na zakończenie.

Pamiątkowa tablica

Po błogosławieństwie i pamiątkowym zdjęciu uczestnicy uroczystości udali się do budynku Samorządowej Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II. Pamiątką tych jubileuszy jest nie tylko fotografia, ale też umieszczona na ścianie w szkole tablica, którą poświęcił bp Marian Rojek. Na tablicy znajdują się słowa Jana Pawła II: „Zatrzymaj się. To przemijanie ma sens”. Umieszczone są też trzy ważne daty: 1 września 1991 r. – pierwszy dzwonek w szkole; 23 października 1997 r. – nadanie szkole imienia; 24 października 2007 r. – powołanie Zamojsko-Lubaczowskiej Rodziny Szkół im. Jana Pawła II. Odsłonięcia tablicy dokonali ks. prał. Wiesław Galant, kapelan Rodziny, lubelski kurator oświaty Teresa Misiuk, była dyrektor tej szkoły, a obecnie zastępca wójta gminy Biszcza i jednocześnie prezes Rodziny Bernadeta Cichorz oraz wójt gminy Biszcza Zbigniew Pyczko.

Dyrektor szkoły Bożena Pieczonka i prezes Bernadeta Cichorz podziękowały Księdzu Biskupowi i Księdzu Kapelanowi za obecność i udział w uroczystości. – Zawsze jesteście z nami. Serdecznie za to dziękuję – powiedziała prezes Cichorz.

Wracając do korzeni

Dyrektor Bożena Pieczonka przywołała czas, gdy 23 października 1997 r. aktu nadania imienia dokonał ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Jan Śrutwa. Na pamiątkę uroczystości uczniowie otrzymali sztandar z wizerunkiem Papieża i napisem „Bóg Rodzina Ojczyzna”.

– W 10. rocznicę nadania imienia bp Wacław Depo dekretem powołał Zamojsko-Lubaczowską Rodzinę Szkół im. Jana Pawła II oraz odbył się 1. zjazd szkół papieskich, a jego mottem stały się słowa Ojca Świętego: „Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę” – mówiła Bożena Pieczonka, dodając, że wspólnota szkolna jest żywym pomnikiem wznoszonym Papieżowi. Uczniowie szkoły pod kierunkiem nauczycieli przygotowali program artystyczny o Janie Pawle II. – Taka szkoła to skarb – powiedział po występie uczniów Jarosław Lipiec, z Zarządu Powiatu Biłgorajskiego.

Kurator Teresa Misiuk podkreśliła, że uczniowie ćwiczą się w wielkiej cierpliwości, a to dlatego, że taki dzień zdarza się raz na 20 lat. – Chcę pogratulować tej szkole i wszystkim, którzy podjęli we właściwym czasie tę odważną decyzję, aby za patrona przyjąć Jana Pawła II – mówiła pani kurator i tłumaczyła, że to patron niezwykły. – To wielki zaszczyt, wyzwanie i zobowiązanie – podkreślała.

Andrzej Kozina odczytał list wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który dziękował wychowawcom, nauczycielom za trud pracy i życzył udanej uroczystości, a wójt Zbigniew Pyczko gratulował wspaniałego przedsięwzięcia.

Życzenia i gratulacje

Serdeczne słowa, gratulacje i radosna atmosfera zostaną w pamięci uczestników tej uroczystości, zarówno gospodarzy, jak i gości, wśród których byli: bp Marian Rojek, kapelan Rodziny Szkół ks. prał. Wiesław Galant, proboszcz parafii w Potoku Górnym ks. Stanisław Zarosa, proboszcz parafii w Biszczy ks. Stanisław Bełz, dziekan dekanatu Tarnogród ks. Jerzy Tworek, lubelski kurator oświaty Teresa Misiuk, dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty Monika Żur, przedstawiciel wojewody lubelskiego Andrzej Kozina, członek Zarządu Powiatu Biłgorajskiego Jarosław Lipiec, wójt gminy Biszcza Zbigniew Pyczko, Bernadeta Cichorz, prezes Zamojsko-Lubaczowskiej Rodziny szkół im. Jana Pawła II.

Z całej diecezji zamojsko-lubaczowskiej przybyło na tę uroczystość wielu przedstawicieli szkół noszących imię Jana Pawła II wraz z księżmi i zaproszonymi samorządowcami. Obecni też byli przyjaciele Rodziny Szkół Krzysztof Majkowski, dyrektor i Jan Szajny, wicedyrektor, Zespołu Szkół im. Jana Pawła w Zarzeczu.

Podczas uroczystości odbyło się podsumowanie trzech konkursów: poetycko-literackiego, plastycznego i dla nauczycieli na prezentację. Konkursy miały na celu popularyzację postaci Jana Pawła II, przypomnienie jego pontyfikatu, życia, nauczania, a także działania szkół w Zamojsko-Lubaczowskiej Rodzinie. Wpisywały się one w tegoroczny Dzień Papieski „Idźmy naprzód z nadzieją”.

Organizacji konkursów podjęły się szkoła w Goździe Lipińskim, Szkoła Podstawowa nr 3 w Hrubieszowie, Szkoła Podstawowa w Płoskiem oraz Szkoła Podstawowa w Moniatyczach. Nagrody zwycięzcom i wyróżnionym wręczali kurator Teresa Misiuk, wójt Zbigniew Pyczko i przedstawiciel wojewody Andrzej Kozina.

Marzanna Bednarczuk z Hrubieszowa podsumowała bogatą 10-letnią działalność Rodziny Szkół im. Jana Pawła II Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli biskup zamojsko-lubaczowski Marian Rojek, wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek, lubelski kurator oświaty Teresa Misiuk.

Tagi:
szkoła szkoły

Reklama

W rodzinie szkół im. Jana Pawła II

2019-10-29 12:48

Ks. Łukasz Langenfeld
Edycja legnicka 44/2019, str. 4-5

W dniach 9-10 października br. miała miejsce XIX Ogólnopolska Pielgrzymka Rodziny Szkół im. Jana Pawła II na Jasną Górę. Zgromadziła 10 tys. młodych ludzi z 250 szkół, ich katechetów, nauczycieli, wychowawców, dyrektorów i ponad 200 szkolnych pocztów sztandarowych

Ks. Łukasz Langenfeld
Reprezentanci naszej diecezji przy pomniku Jana Pawła II na Jasnej Górze

Przyjechali do Częstochowy nie tylko z całej Polski, ale też z Wilna na Litwie i z Grodna na Białorusi. Naszą diecezję reprezentowała niemal 75-osobowa grupa uczniów z kilkoma rodzicami, katechetami: p. Wiolettą, p. Agatą i p. Andrzejem oraz ks. Łukaszem z Lubomierza i Lwówka Śląskiego. Mottem spotkania stało się hasło tegorocznego Dnia Papieskiego: „Wstańcie, chodźmy!”. Podczas tego wydarzenia nawiązano do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski oraz 100. rocznicy urodzin Papieża Polaka.

Czym jest Rodzina Szkół im. Jana Pawła II?

Wszystko zaczęło się w Radomiu 16 października 1998 r. w 20. rocznicę pontyfikatu Jana Pawła II. Tego dnia Publicznej Szkole Podstawowej nr 41 (obecnie Zespół Szkół Integracyjnych) w Radomiu uroczyście nadano imię Jana Pawła II. Przyjęcie takiego patrona było zaszczytem dla uczniów, grona pedagogicznego i rodziców oraz zobowiązaniem, by wcielać w życie nauczanie Papieża.

Wydarzenie to zainspirowało jednego z rodziców do odszukania w Polsce szkół, których patronem jest Ojciec Święty. Pan Gumiński chciał, by uczniowie tych szkół mogli się spotkać z Janem Pawłem II podczas zaplanowanej na czerwiec 1999 r. VII Podróży Apostolskiej do Polski. Dyrektor tej szkoły bardzo życzliwie przyjął ten pomysł. Przez kurie diecezjalne i kuratoria oświaty rozpoczął się etap poszukiwania szkół noszących imię Jana Pawła II. Jednocześnie wystosowano pisma do organizatorów pielgrzymki, by uzyskać zgodę i ustalić miejsce spotkania z Ojcem Świętym. Kierując się sugestiami bp. Jana Chrapka i organizatorów, oraz uwzględniając program pielgrzymki, jako miejsce spotkania z Papieżem wybrano Łowicz.

20 listopada 1998 r. w szkole w Radomiu odbyło się pierwsze ogólnopolskie spotkanie przedstawicieli szkół, których patronem jest Ojciec Święty Jan Paweł II. Zaproszenie skierowano do 33 szkół, odnalezionych w wyniku żmudnych poszukiwań. Pomimo bardzo trudnych warunków atmosferycznych (w całej Polsce miały miejsce obfite opady śniegu i gołoledź na drogach) przybyło 20 przedstawicieli 15 szkół z całej Polski. I tak powstała Rodzina Szkół im. Jana Pawła II.

To rodzinne współdziałanie jest wynikiem potrzeby ciągłego odnajdywania się i trwania we wspólnocie, która daje nam możliwość pogłębiania wiary, stwarza różne płaszczyzny wymiany doświadczeń, oraz z racji ogólnopolskiego charakteru umożliwia poznawanie pełnego kolorytu naszych regionalnych kultur.

Rodzina szkół na Jasnej Górze

9 października br. przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej pielgrzymi wysłuchali rozważań, a o godz. 21.00 uczestniczyli w Apelu Jasnogórskim.

Punkt kulminacyjny pielgrzymki miał miejsce na wałach jasnogórskich. W czwartek już o godz. 10.15 pielgrzymi byli zwarci i gotowi do nauki pieśni i wysłuchania konferencji poświęconych misjom.

Wszystkich zgromadzonych do Mszy św. przygotował o. Sebastian Matecki, prowadząc modlitwę różańcową. O godz. 11.00 duszpasterz Rodziny Szkół im. Jana Pawła II – biskup radomski Henryk Tomasik – rozpoczął uroczystą Eucharystię. W homilii bp Tomasik nawiązał do znaczenia słów: „Wstańcie, chodźmy!”. Przypomniał, czym te słowa były w czasie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Polski i jakie przesłanie niosą dzisiaj.

Po Mszy św. nastąpił akt zawierzenia Matce Bożej Królowej Polski. Następnie został odczytany list do Ojca Świętego Franciszka. Gościem specjalnym w tym roku był ks. Paweł Mąkosa SMA, który odczytał list napisany do naszej rodziny przez ks. Łukasza Kobielusa, misjonarza pracującego w Welou w Togo, budującego i prowadzącego tam – wspieraną także przez naszych uczniów i katechetów – szkołę im. św. Jana Pawła II. Mszę św. zakończyło wspólne odśpiewanie hymnu Rodziny Szkół im. Jana Pawła II. Po Mszy św. ks. Łukasz pokazał wszystkim pielgrzymom wszelkie dostępne miejsca i muzea Jasnej Góry.

Wspomnienia pielgrzymkowe

– Po zakupie pamiątek, gofrów, lodów, frytek i jasnogórskich kremówek ruszyliśmy w drogę powrotną, podczas której czekał nas jeszcze obiad – i to gdzie? W KFC. Ksiądz nakupił nam tyle jedzenia i picia, że nikt już nie chciał trzeciej dokładki – wspomina Kasia. – Mnie najbardziej podobało się zwiedzanie Jasnej Góry, przepięknej kaplicy i bazyliki – mówi Jakub. – Podobał mi się skarbiec i ołtarz polowy na Szczycie Jasnej Góry, gdzie zawsze są tylko biskupi i księża. A nasz ks. Łukasz i tam nas wprowadził. Krystianowi najbardziej podobała się sala z pamiątkami i rzeczami św. Jana Pawła II oraz jego pomnik. – Fajne było też wspólne śpiewanie pieśni oraz prezenty z Jasnej Góry, które dostaliśmy od księdza i zielone czapki, po których każdy mógł rozpoznać dzieci z Lubomierza. Bardzo podobał mi się też autobus i to, że w drodze oglądaliśmy bajki.

Pielgrzymka ma dla wszystkich duże znaczenie duchowe. Modlitwa u stóp Jasnogórskiej Pani nie jest dla nas codziennością. Bardzo ważny jest również aspekt społeczny tego wydarzenia – to spotkanie uczniów, opiekunów, dyrektorów i rodziców ze szkół noszących imię Jana Pawła II, które uczy życia pełnią ducha, pokazuje alternatywne formy spędzania wolnego czasu oraz umiejętność zabawy i efektywnej pracy bez jakichkolwiek używek, a także przeciwdziała wszelkiemu wykluczeniu.

Serdecznie więc dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tak pięknego zorganizowania i przeżycia tego wydarzenia: od rodziców i katechetów poczynając, poprzez radę rodziców naszej szkoły oraz Urząd Gminy i Miasta Lubomierz, które finansowo wsparły ten projekt. To dzięki temu dofinansowaniu mogliśmy wspaniale i bezpiecznie przeżyć ten piękny i słoneczny dzień, spotykając się z naszymi rówieśnikami z różnych stron Polski i spoza niej, którzy chcą iść przez życie, wypełniając duchowy testament św. Jana Pawła II oraz wypraszając dla siebie nawzajem jego wstawiennictwo u Boga. Z utęsknieniem więc czekamy na przyszłoroczną jubileuszową XX Ogólnopolską Pielgrzymkę Rodziny Szkół im. Jana Pawła II. Jedziecie z nami?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o zamordowanym w Syrii jezuicie: był dla wiernych ojcem i pasterzem

2019-12-07 15:03

BPAK / Homs (KAI)

Swoją postawą umacniał Syryjczyków w nadziei, że przyjdzie dzień wyzwolenia, a także w nadziei, że służą Panu Jezusowi i mogą oczekiwać przejścia z tego świata, który niekiedy jest światem ciemności, zła, wojny do świata, gdzie będzie pełna światłość – Zmartwychwstały Chrystus – powiedział abp Marek Jędraszewski o zamordowanym w 2014 r. holenderskim jezuicie Fransie van der Lugt, przy którego grobie w syryjskim Homs modlił się podczas Podróży Solidarności.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska
Abp Marek Jędraszewski

Frans van der Lugt został zamordowany strzałem w głowę przez zamaskowanego napastnika 7 kwietnia 2014 r. na progu swojego klasztoru w syryjskim mieście Homs. Pomimo wszechobecnych przemocy i głodu nie chciał zostawić oblężonej dzielnicy, decydując się nieść pomoc wszystkim potrzebującym.

- Inni duchowni opuścili tę strefę, która wkrótce została otoczona przez nieprzyjaciół. On był z najbiedniejszymi, z grupą młodych ludzi, dla których był ojcem i pasterzem. Uważali go za świętego. Swoją postawą umacniał ich w nadziei, że przyjdzie dzień wyzwolenia, a także w nadziei, że służą Panu Jezusowi i mogą oczekiwać przejścia z tego świata, który niekiedy jest światem ciemności, zła, wojny do świata, gdzie będzie pełna światłość – Zmartwychwstały Chrystus – podkreślił metropolita.

Ojciec Frans był propagatorem górskiej turystyki. Podróżował z syryjską młodzieżą po trudno dostępnych terenach. Przed wybuchem wojny domowej jezuita pracował z niepełnosprawnymi dziećmi. Miesiąc po jego śmierci, dzielnica, w której mieszkał i zginął, została odblokowana. Dziś sytuacja powoli wraca do normy, ale nadal brakuje podstawowych środków do życia. – W świadomości mieszkającej tu ludności utarło się, że u jezuitów znajdą umocnienie w wierze i nadziei, a także konkretną pomoc – zaznaczył abp Jędraszewski.

Choć Frans van der Lugt doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, postanowił solidarnie trwać w nadziei ze wszystkimi cierpiącymi: chrześcijanami i muzułmanami. – Bardzo ważne dla mnie jest nie popaść w rozpacz, ale zachować nadzieję, bo w ten sposób mogę coś znaczyć dla innych, mogę coś znaczyć dla każdego. Bardzo kocham Syryjczyków i dzieliłem z nimi wiele dobrych chwil. Teraz, kiedy ten lud cierpi, chciałbym z nim dzielić również cierpienia. Chcę być z Syryjczykami w strachu, w cierpieniu i śmierci, aby wraz z nimi zostać uwolnionym i przejść ze smutku do radości, ze śmierci do życia – mówił Ojciec Frans.

Pięć lat po śmierci Fransa van der Lugta rozpoczęto jego proces beatyfikacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem