– Mamy jedno życie, które trzeba wypełniać dobrymi decyzjami i bliskością Boga – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. na zakończenie starego roku w toruńskiej katedrze Świętych Janów. Na wspólnej modlitwie zgromadzili się kapłani, osoby konsekrowane oraz wierni świeccy
Liturgię poprzedziło nabożeństwo dziękczynno-przebłagalne, które poprowadził proboszcz parafii katedralnej ks. prał. Marek Rumiński. Po nabożeństwie rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem bp. Wiesława Śmigla.
W homilii Ksiądz Biskup podkreślił, że każda chwila ludzkiego pielgrzymowania jest ważna, niezwykła, niepowtarzalna i jest dla każdego człowieka zadaniem. – Od tego, jak przeżyjemy nasze życie zależy nasza wieczność. Czas to dar niezwykłej wagi, niepowtarzalny dar – mówił bp Wiesław i zaznaczył, że nikt z nas nie ma kilku żyć do dyspozycji. – Życie jest jedno. Jeśli chcemy czynić coś dobrego, to trzeba to czynić natychmiast. Nie wiemy, czy będzie jutro. Ono nie jest nikomu zagwarantowane, mamy dziś, mamy tę chwilę, którą daje nam Bóg. Ksiądz Biskup dodał, że nie jesteśmy w stanie cofnąć czasu, jednak możemy i powinniśmy wyciągać wnioski ze swoich grzechów, błędów i pomyłek.
Wskazując na Maryję, powiedział, że trzeba uczyć się od Niej przyjmowania Bożego Słowa. To właśnie ono przeniknęło życie Maryi i doprowadziło Ją do wyboru, by być blisko Jezusa Chrystusa, doprowadziło Ją także do cierpienia. Ona jednak nie wycofała się, lecz pozostała wierna do końca. Przyjęcie Słowa wiąże się także z błogosławieństwem i szczęściem. – Jeśli chcemy pewnego dnia osiągnąć szczęście wieczne, to musimy każdego dnia dokonywać wyborów i albo opowiadać się po stronie Pana Jezusa, albo przeciwko Niemu – dodał Ksiądz Biskup.
Podkreślił, że dla Jezusa warto poświęcić każdą chwilę. – Czas przeznaczony dla Jezusa nie jest czasem straconym, on wraca do nas, a czas, którego poskąpimy Jezusowi, wcale nie jest dla nas, mamy go jeszcze mniej – zaznaczył.
Na zakończenie Eucharystii bp Wiesław życzył zgromadzonym i wszystkim diecezjanom, by każdego dnia wypełniali dany im czas obecnością Boga, dobrymi wyborami.
Ostatni dzień starego roku był okazją do podziękowania za wszystkie otrzymane przez ten czas łaski.
Wieczornej Mszy św. w świdnickiej katedrze przewodniczył bp Marek Mendyk. Swoją homilię rozpoczął od krótkiego podsumowania mijającego roku. Wspomniał o wydarzeniach ogólnospołecznych – trwającej nadal pandemii koronawirusa oraz potrzebie wzmożonej ochrony granicy z Białorusią; wymienił też ważne momenty w polskim Kościele – beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego i matki Róży Czackiej oraz rozpoczynający się Synod.
Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
Na pierwszy rzut oka to zwykła fotografia radosnego zakonnika. Jednak za uśmiechem „brata Augusto” kryje się jedna z najbardziej wstrząsających historii wierności tajemnicy spowiedzi w XX wieku. Papież Leon XIV otworzył drogę do jego beatyfikacji.
Oficjalne zdjęcie Augusto Ramíreza Monasterio (szerzej znanego jako brat Augusto) przedstawia uśmiechniętego franciszkanina w brązowym habicie, spokojnie stojącego w ogrodzie. To, co wygląda na sielankowy portret, jest w rzeczywistości dokumentacją zbrodni. Fotografia powstała w czerwcu 1983 roku, zaledwie chwilę po tym, jak zakonnik przetrwał wielogodzinne, brutalne tortury z rąk gwatemalskiego wojska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.