Reklama

uBiblijnić życie

2018-03-14 11:07


Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 11/2018, str. VI

Archiwum ks. Andrzeja Maciejewskiego
Główne działanie, które nas określa, to dawanie ludziom możliwości spotkania ze Słowem Bożym – mówi ks. Andrzej

O Biblii i inicjatywach podejmowanych przez Katolickie Stowarzyszenie uBIBLIJNIEni z jego wiceprezesem ks. dr. Andrzejem Maciejewskim rozmawia Karolina Mysłek

Karolina Mysłek: – Stowarzyszenie formalnie działa od półtora roku. Proszę krótko przypomnieć, jakie są jego cele.

Ks. Andrzej Maciejewski: – 29 sierpnia 2016 r. otrzymaliśmy dekret od ks. biskupa, ale już pół roku wcześniej rozpoczęliśmy rozmowy w grupie 10 osób – księży i świeckich nt. wspólnych pomysłów i inicjatyw, które przybliżałyby Biblię do życia konkretnego człowieka. Celem naszego stowarzyszenia – jak nazwa wskazuje – jest ubiblijniać życie, a więc uwrażliwiać na słuchanie, jak Bóg mówi do Jego dzieci, przemieniać życie w oparciu o Słowo Boże.

– W jaki sposób do tego dążycie? Do ubiblijnienia życia?

– Główne działanie, które nas określa, to dawanie ludziom możliwości spotkania ze Słowem Bożym. Robimy to choćby przez organizowanie konkursów biblijnych, warsztatów dla katechetów, rekolekcji parafialnych, spotkań grup biblijnych, a także Święta Biblii. Istotną częścią naszej działalności jest czytanie Słowa Bożego z chorymi póki co w sześciu szpitalach naszej diecezji pod hasłem „A Słowo stało się ciałem i cierpiało między nami”. Bardzo nas cieszy w tym roku zwłaszcza 25. Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej dla Ministrantów i Lektorów, który został zainicjowany przez ks. dr. Andrzeja Oczachowskiego.

– Docierają do Was na pewno informacje zwrotne od osób, które skorzystały z Waszej oferty. Co najczęściej słyszycie?

– Że umożliwiamy spotkanie ze Słowem Bożym, że pokazujemy nowe drogi i sposoby spotykania się z Panem Bogiem przez Jego Słowo, ale też że pogłębiamy to, co już znane. Bo zależy nam, żeby Słowo Boga nie było trudne w odbiorze, ale bardziej dostępne dla człowieka. Myślę tu głównie o dzieciach – by oprócz Eucharystii, czytania Biblii – docierać do nich przez zabawę.

– A co przed Wami? Jakie macie plany?

– Już za chwilę druga edycja Diecezjalnego Konkursu Wiedzy Biblijnej Biblista Junior i Młody Biblista, w którym bierze udział prawie 500 uczestników ze 177 szkół. 7 kwietnia – Święto Biblii w Paradyżu, na które zapraszamy całe rodziny. Będzie katecheza, Eucharystia, gry i zabawy dla dzieci. Dalej – rekolekcje i szkolenia dla katechetów (16-18 marca i 22-24 czerwca); 14 kwietnia – konferencja „Biblia o finansach” dla wszystkich, którzy chcą skutecznie, za pomocą Bożych zasad, zarządzać swoim gospodarstwem domowym. W tym roku po raz pierwszy ruszą obozy biblijne dla dzieci i młodzieży (3-12 lipca) – można się jeszcze dołączyć. Przygotowujemy też materiały do prowadzenia cotygodniowych grup biblijnych.

– Czy można dołączać do Stowarzyszenia? Czy w Wasze działania mogą zaangażować się również nie-bibliści?


– Oczywiście, już w grupie założycielskiej było tylko trzech biblistów. Dodam, że większość to osoby świeckie, a dziś jest nas już 50 członków. Do Stowarzyszenia będzie można dołączyć choćby podczas Święta Biblii w Paradyżu, składając deklarację członkowską i zobowiązując się np. do regularnej modlitwy. Można też zrobić to „na odległość”, kontaktując się z nami.
A w jaki sposób zaangażować się? Wiele osób pomaga nam w organizacji różnych wydarzeń, niektórzy pieką ciasta, inni są wolontariuszami, a jeszcze inni wspierają nas materialnie. Jako stowarzyszenie naszą działalność zawdzięczamy darczyńcom, którzy wspierają nas swoimi ofiarami. Niektórzy wpłacają dziesięcinę (10 proc. od swojego dochodu), inni są fundatorami nagród na konkursy, jeszcze inni swoim „wdowim groszem” (10, 30 czy 50 zł) co miesiąc wspierają naszą działalność. Każdy, kto chciałby uczestniczyć w naszych działaniach, jest mile widziany.

– A czy jest jakiś przepis na to, by ubiblijnić życie?

– Trudno nazwać to przepisem, ale chodzi tu o to, by poznawać Słowo Boże, spotykać się z nim na modlitwie, słuchać sercem tego, co Pan Bóg do nas mówi – myślę, że to sprawia, że człowiek zaczyna pragnąć, żeby głębiej wchodzić w tę relację. To właśnie ubiblijnia życie. Uczyć się słuchać, co Bóg mówi konkretnie do mnie każdego dnia.

– Pretekstem do naszej rozmowy jest jubileuszowy 25. Ogólnopolski Konkurs Biblijny dla Ministrantów i Lektorów, który odbył się 9-10 marca. Proszę opowiedzieć o nim więcej, jakie są jego założenia.

– Konkurs skierowany jest do ministrantów i lektorów, którzy pełnią służbę przy ołtarzu. Naszym założeniem jest ubiblijnić ich posługę, to znaczy pokazać, że liturgia ma swoje korzenie w Biblii. Chcemy, żeby nie tylko wiedzieli, jak służyć do Mszy św., ale też dlaczego i po co służą. Jesteśmy też przekonani, że spotkanie ze Słowem Bożym będzie w nich kształtowało dobre postawy, które będą owocowały w przyszłym życiu – rodzinnym czy zawodowym. Niesamowite jest też to, że dzisiaj w Polsce jest przynajmniej kilku, jeśli nie kilkunastu księży, którzy kiedyś byli u nas na konkursie jako ministranci. Niektórzy z nich przyjeżdżają znów, tym razem ze swoimi podopiecznymi. A zatem, jak się okazuje, konkurs biblijny, który odbywa się w naszym Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu, ma również wymiar powołaniowy. Warto zaznaczyć, że ze względu na edycję jubileuszową – nagrodą główną jest wyjazd do Ziemi Świętej.

Więcej informacji o Stowarzyszeniu i jego inicjatywach na: www.ubiblijnieni.pl i www.facebook.com/ubiblijnieni/.

Tagi:
Biblia

Reklama

Jak za Noego

2019-11-26 12:17

Ks. Mariusz Rosik
Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 25

Edward Hicks, fragment obrazu „Zwierzęta wchodzące do arki”
„Zwierzęta wchodzące do arki”

Kiedy Noe na Boży rozkaz zaczął budować arkę, nic jeszcze nie zapowiadało potopu. Nic więc dziwnego, że gdy katecheci opowiadają tę historię dzieciom na lekcjach religii, mówią o drwinach, które wychodziły z ust sąsiadów biblijnego bohatera: „Patrzcie! Noe buduje arkę! Zamierza pływać nią po lesie”. Posłuszny Noe jednak wykonywał dokładnie polecenia Wszechmocnego. I gdy całą zamieszkałą ziemię zalały bezkresne wody potopu, drewniana arka okazała się jedynym miejscem przetrwania!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niepokalana – nasz ideał

2019-12-04 07:07

Wincenty Łaszewski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 20-21

Mój przyjaciel powtarza, że Kościół co rusz popełnia błędy. Nie powinien np. ogłosić dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. „Dogmat – tłumaczy – dotyczy mojego zbawienia, a ta maryjna prawda nie ma nic wspólnego ze mną. Wiąże się tylko ze zbawieniem Maryi”.
Przyjaciel nie zna nauki Kościoła. Nie wie, że zapatrzeć się w Niepokalane Poczęcie to odkryć siłę, która pcha ku niebu, że zapragnąć być jak Niepokalana to stanąć na drodze wypełnienia największej tęsknoty, która mieszka w ludzkim sercu. Nie wie, że ten dogmat jest potrzebny do zbawienia

Francisco de Zurbaran
"Niepokalane Poczęcie", Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Być czystym i niewinnym. Mieć oczy, które widzą dobro. Serce, które nie rozumie pokus. Być całym utkanym z myśli Boga i w swej duszy nosić Jego obraz... Każdy z nas tego pragnie.

Tęsknota aż po łzy

Nosimy w sobie tęsknotę za swoim pierwszym domem i pierwszym imieniem. Oglądamy się za rajem. Śnimy o bliskości Boga, aż namacalnej.Marzy nam się zawrócenie z drogi, którą idziemy, i zatoczenie wielkiego koła, by raz jeszcze znaleźć się w punkcie wyjścia – gdzie nie ma grzechu, brudu, skazy. Bywa, że tęsknota za tym „pierwszym sobą” jest tak wielka, iż wyciska łzy.

Mamy za czym tęsknić, bo „na początku tak nie było”. Przypomina nam to Jezus, a my to wiemy w głębi serc. Chcemy, by raz jeszcze nastał „Boży początek”.

To pragnienie jest wypisane w naszych sercach przez samego Stwórcę. Właśnie po to, by się spełniło, potrzebujemy Chrystusa, Jego Krzyża, Jego Zmartwychwstania. Ewangelia jest dobrą nowiną o zbawieniu, czyli o naszym ocaleniu: od złego, od winy, od pokus większych niż my sami. Jezus przyszedł, by imię Boże zajaśniało w nas w pełni i objawiło swą potęgę, by Boże królestwo nastało wśród ludzi, by Jego wola stała się naszą radością. O ten raj modlimy się codziennie w Modlitwie Pańskiej (por. Mt 6, 8-15).

Raj tam, gdzie Maryja

Raj to nie miejsce na mapie ani punkt na linii czasu. Raj to dusza zjednoczona z Panem. Oglądamy go w Sercu Maryi, bliskiej Boga bardziej niż Adam i Ewa z pierwszego Edenu. Ci ostatni słyszeli kroki Stwórcy przechadzającego się po ogrodzie „w porze powiewu wiatru” (Rdz 3, 8), Maryja zaś nosiła Go w swoim łonie, karmiła swym mlekiem, tuliła w ramionach. Ona była stałym mieszkańcem raju, bo trwała w obecności Boga jak kamień leży na dnie oceanu. Dla Niej zawsze, wszędzie i wszystkim był Bóg...

Duch Święty i Kościół stawiają Ją przed nami jako znak – zaproszenie do naśladowania. Jan Paweł II nazywał Ją „początkiem lepszego świata”. Wskazywał na Niepokalaną i mówił: To droga do pełni. Człowiek może być taki!

Czy Apostoł Narodów nie przypomina, że kiedy Bóg wybrał nas dla siebie, miał wobec nas jasny plan, który wpisał na zawsze w nasze serca: „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4)? To dlatego do dziś budzi się w nas raz po raz ta tęsknota.

Zachowana od brudu

Ona jest Niepokalana, a my? Czyżbyśmy, nawróceni, niczym nie różnili się od Niej? Musi być jakaś inność, skoro tylko Ona jest „najświętsza”. Nawet najwięksi ze świętych są tylko świętymi. Ona – śpiewa Kościół – jako jedyna jest Niepokalanie Poczęta, czyli zawsze Niepokalana. Nawet ten, kto nigdy nie zgrzeszył, nie jest „jak Ona”. Cóż dopiero my...

Są tacy, którzy uważają, że Matka Najświętsza niczym się od nas nie różni. Ona tylko „mgnienie oka” wcześniej niż my dostąpiła łaski odkupienia. Ją łaska zachowała od brudu, nas z brudu całkowicie obmyła. Teraz jesteśmy tacy sami – wszyscy zanurzeni w Bożym miłosierdziu.

Ale to nieprawda.

Inna suknia ślubna

Jak to wyjaśnić? Może za pomocą pewnej historii...

Moja znajoma mieszkała jakiś czas w Nowym Jorku. Jej przyjaciółki, wiedząc, że przygotowuje się do ślubu, wynalazły wyjątkowo korzystną promocję pięknej sukni ślubnej, dołożyły trochę ze swoich portfeli i... przyszła małżonka wróciła do domu z cudowną suknią. Do ślubu poszła jednak w innej, dużo tańszej i skromniejszej.

Co się stało? Suknia miała na dole kilka drobnych plam. Nie było ich widać, chyba że ktoś szukałby z lupą przy oku, jednak za namową matki oddała ją do pralni. Ślubny strój wrócił „inny”. Suknia była czysta, ale tu i tam pojawiły się zmarszczki, ściągnięcia, nierówności. Dziewczyna przepłakała wiele nocy...

Matka Najświętsza jest odziana dla swego Boskiego Oblubieńca w piękną suknię ślubną niewymagającą ani prania, ani czyszczenia. Nic jej nigdy nie skalało, nie dotknął jej najmniejszy brud. Nasza suknia jest taka sama – w końcu zostaliśmy, jak Maryja, stworzeni na obraz Boga (por. Rdz 1, 26). Została ona jednak natychmiast zabrudzona grzechem pierworodnym – i nie była to garść niedostrzegalnych plamek. Na szczęście można ją zanieść do „Bożej pralni”: wody chrztu oczyszczą suknię – ale nigdy już nie będzie ona taka jak „na początku”. Po sakramentalnym obmyciu jest tu i tam pomarszczona, tu i tam ściągnięta. A skoro jeszcze będziemy ją błocić w grzechu powszednim i porozdzieramy grzechem śmiertelnym, gdy po raz kolejny trafi do duchowej „pralki”, którą jest sakrament pokuty, będzie coraz bardziej „inna” niż przeczysta suknia Maryi.

Czyścimy i cerujemy cenną suknię. Z zazdrością spoglądamy na Niepokalaną, bo nasza dusza pragnie mieć na sobie czystą szatę Boskiej Oblubienicy... Kiedy jednak zawstydzeni patrzymy w oczy Oblubieńca, widzimy w nich radość. Wciąż mamy na sobie czystą szatę godową! Zbawiciel patrzy na nas, szczęśliwy, że przychodzimy do Niego na ucztę weselną gotowi do wiecznych zaślubin. W tych zmarszczkach, cerach, ściągnięciach widzi nasz wysiłek, by zachowywać czystość naszej ślubnej szaty.

Dbamy o nią. Bóg to widzi i nagradza niebem. Spojrzenie na Przeczystą Maryję zaprasza nas jednak do czegoś jeszcze piękniejszego. Dobrze, że powstajemy z grzechu, ale ideałem jest, byśmy nie upadali w brud zła. Maryja Niepokalana to wezwanie, by nie grzeszyć, nie pokalać się grzechem. Zaproszenie i pomoc.

„Niepokalana – wołał o. Kolbe – to nasz ideał!”. Dziś Kościół zapewnia, że z łaską Bożą możemy sięgnąć aż tak wysoko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów” na wzór rzymski

2019-12-08 11:44

it / Jasna Góra (KAI)

Dziś na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów”. Uroczystość stanowi nawiązanie do rzymskiego zwyczaju tzw. omaggio floreale (hołdu z kwiatów), który sięga 1938 r., kiedy to papież Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować 8 grudnia na placu Hiszpańskim w Rzymie uroczysty akt oddania czci Maryi Niepokalanej. Odtąd każdego roku Ojciec Święty składa Maryi wieniec z kwiatów. W częstochowskim sanktuarium kwiaty składa nie tylko arcybiskup, ale i pielgrzymi.

Krzysztof Świertok

Na Jasnej Górze hołd Maryi składany jest pod figurą Niepokalanej na placu przed szczytem. Figura stoi pośrodku placu, gdzie do 1917 r. znajdował się pomnik cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

Tegoroczne uroczystości „Hołdu z kwiatów” upływają nie tylko w łączności z papieżem Franciszkiem, ale i z kościołem Ducha Świętego w Warszawie, skąd wyrusza Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę i gdzie rozpoczęła się modlitwa w obronie życia, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Świątynia od dziś stanie się Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia.

Jak powiedział przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra „w hołdzie z kwiatów będziemy dziękować za Maryję, która jest Matką Życia, i która zaprasza nas do tego, byśmy byli świadkami życia”.

8 grudnia to na Jasnej Górze od 10 lat dzień łączności Wzgórza Jasnogórskiego ze Wzgórzem Watykańskim. - W jakimś sensie ten nasz hołd jest przedłużeniem tego papieskiego w Rzymie. Stamtąd zaczerpnęliśmy wzór, ale tu na Jasnej Górze nie tylko ks. Arcybiskup składa białe róże, lecz czynią to wszyscy, to jest taki jasnogórski zwyczaj, który ma szczególną wymowę - wyjaśnia o. Przeor. Podkreśla, że „w tym symbolicznym kwiecie każdy z nas składa swoje życie Niepokalanej”. - Chcemy wspierać też papieża w jego zmaganiach, w trudnych dla Kościoła czasach, naszą solidarną, wspólną modlitwą - zapewnia o. Waligóra.

Uroczystości jasnogórskie rozpocznie o godz. 16.15 Akatyst w Kaplicy Matki Bożej, po czym w procesji światła pielgrzymi i wierni arch. częstochowskiej przejdą na plac jasnogórski pod figurę Niepokalanej.

Tam ok. godz. 17.15 dokonany zostanie akt zawierzenia Kościoła, Ojczyzny i świata. Po czym na wzór rzymski, główny celebrans w koszu drabiny strażackiej zostanie wyniesiony w górę i złoży u stóp figury Maryi Niepokalanej wiązankę białych róż.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem