Reklama

Co się dzieje z Kościołem w Niemczech?

2018-06-19 11:34

Z kard. Paulem Josefem Cordesem – niemieckim współpracownikiem Jana Pawła II – rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 14-16

Grzegorz Gałązka
Kard. Paul Josef Cordes

Włodzimierz Rędzioch: – W naszej rozmowie o Janie Pawle II („Niedziela” nr 24/2018) wspomniał Eminencja o Benedykcie XVI. Po papieżu z Polski został wybrany papież z Niemiec – rodak Eminencji i wybitny teolog. Dlaczego pontyfikat Benedykta XVI, podobnie jak wcześniej Jana Pawła II, spotkał się z tak dużą krytyką i sprzeciwem właśnie w Niemczech?

Kard. Paul Josef Cordes: – Sprzeciw wobec papiestwa i jego przedstawicieli jest, niestety, dziedzictwem krajów znajdujących się na północ od Alp. Wielki teolog Hans Urs von Balthasar już przed laty napisał książkę „Antyrzymski resentyment” (Freiburg 1974, w polskim przekładzie: Poznań 2004). Pisze w niej, że nasze „katolickie uczucia są ciągle podkopywane przez nieustannie napastliwe wypowiedzi mediów, prasy i licznych publikacji, które swą chrześcijańską dojrzałość wystawiają na pokaz przez zarozumiałe czy wręcz nienawistne wywyższanie się nad wszystko, co przychodzi z Rzymu, co dzieje się w Rzymie i idzie do Rzymu”. Kiedy w 1980 r. zostałem powołany przez Papieża do Rzymu, jeden z moich współbraci zapytał mnie: „Czy przeciw takiej nominacji nic nie można zrobić?”. Inny mi napisał: „Ty w Rzymie? Mogę ci tylko wyrazić ubolewanie”. Bo antyrzymski resentyment jest w Niemczech – w kraju, w którym Luter rozpętał reformację – szczególnie wyrazisty. Na północ od Alp jest awersja do Rzymu i papiestwa jako takiego. Św. Jan Paweł II spotkał się z nią po wielkim aplauzie, którego najpierw doznał w Niemczech. W styczniu 1989 r. 163 katolickich profesorów w tzw. Deklaracji kolońskiej obłożyło klątwą następcę św. Piotra, gdy ten – z punktu widzenia prawa kościelnego zupełnie słusznie – zamianował arcybiskupem Kolonii Joachima Meisnera. Fala ich agresji rozlała się na cały świat. Na wspomnienie może zasługuje też niesłuszne i raniące karcenie Papieża, które ściągnął on na siebie podkreśleniem w swej deklaracji „Dominus Iesus” centralnej roli Jezusa w dziele zbawienia.

– Ale dlaczego krytykowano również Papieża, który jest Niemcem?

– W przypadku Benedykta XVI ta antyrzymska choroba dochodzi do głosu jeszcze z powodu jego przeszłości jako nauczyciela teologii. Jako profesor i kardynał niejeden raz wyzywał swych kolegów na słowny pojedynek i kładł ich na łopatki. Czegoś takiego ambitni uniwersyteccy profesorowie zwyczajni nie zapominają. Potem były błyskotliwe publiczne wystąpienia kard. Josepha Ratzingera, np. dysputa z niemiecką gwiazdą filozofii Jürgenem Habermasem w monachijskiej Akademii Katolickiej w 2004 r. Wielu zadawało sobie pytanie, dlaczego właśnie Ratzinger stanął na szczycie Kościoła: „Czy nie był jednym z nas?”. Kto nie hamuje swych ambicji, ten nasiąka antypatią i ją wylewa. Nie mówiąc o tłumie ludzi dalekich od Kościoła, którzy – jak pisał von Balthasar – w Niemczech inspirują media i nie cierpią wierzących.

– Benedykt XVI zawsze był bardzo krytyczny wobec Kościoła w swoim kraju. W ostatnim wywiadzie książkowym mówił o negatywnych skutkach kościelnego systemu podatkowego w Niemczech i nadmiernie zbiurokratyzowanej strukturze niemieckiego Kościoła: „W Niemczech mamy do czynienia ze zorganizowanym i dobrze płatnym katolicyzmem. W wielu przypadkach są to zatrudnieni świeccy występujący wobec Kościoła z mentalnością pracowników zrzeszonych w związkach zawodowych. Kościół jest dla nich tylko pracodawcą, na którego spogląda się krytycznym okiem. Nie kieruje nimi dynamika wiary, tylko zajmowana pozycja. Wielkie zagrożenie dla niemieckiego Kościoła może stanowić to, że dysponuje tak wieloma opłacanymi pracobiorcami, co stwarza nadwyżkę świeckiej biurokracji”. Gdy przeczytałem, że archidiecezja Monachium ma ponad 800 pracowników, ale jedynie ok. 30 seminarzystów na 1,7 mln katolików, to widzę Kościół jako biurokratyczną machinę. Jak to się dzieje, że niemieccy biskupi nie rozumieją, iż kościelna biurokracja nie jest w stanie umacniać ludzi w wierze ani budzić powołań do kapłaństwa?

– Spostrzeżenia te są, niestety, słuszne. Daj Boże, żeby w Niemczech Ewangelia znowu nabrała mocy i nieśmiałe początki odnowy wiary zostały przyjęte przez biskupów i parafie.

– Innym delikatnym punktem w życiu niemieckiego Kościoła jest podatek kościelny. Przytoczę słowa abp. Georga Gänsweina, który w swym wywiadzie dla „Schwäbische Zeitung” postawił pytanie: „Jak reaguje Kościół w Niemczech w przypadkach niepłacenia podatków na Kościół?”. I taką dał odpowiedź: „Reaguje automatycznym wykluczeniem ze wspólnoty kościelnej – co równa się ekskomunice. To przesada, to jest niezrozumiałe. Powątpiewa się w dogmaty, ale za to nikogo się nie wyrzuca. Czyżby niepłacenie «Kirchensteuer» było cięższym wykroczeniem niż odrzucenie prawd wiary? Mam wrażenie, że jeśli w grę wchodzi wiara, to jest niewielka tragedia, ale kiedy chodzi o pieniądz, wtedy już nie ma żartów”. Kościół, w którym ludzie się nie spowiadają, w którym rozwiedzeni i żyjący w powtórnym związku małżeńskim wszędzie przystępują spokojnie do Komunii św. i w którym „małżeństwa” homoseksualistów są coraz częściej błogosławione w kościele, ale który nie odpuszcza niepłacenia podatku kościelnego – czy nie jest to powód do zmartwienia?

– Każda instytucja, jeśli chce istnieć i działać, potrzebuje środków finansowych. Także Kościół katolicki. Tzw. Kirchensteuer powstał w Niemczech w długim procesie historii Kościoła; nie miejsce tutaj na jego omawianie, jednak bez zapoznania się z historią ta metoda finansowania jest niezrozumiała dla nie-Niemców. Ale także przy uwzględnieniu powodów, które doprowadziły do tego podatku, jego praktyka (administracyjne ściąganie, z którego – rzecz jasna – w poszczególnych przypadkach można by zrezygnować) i jego konsekwencje (w przypadku niepłacenia – usunięcie z Kościoła) są bardzo złe, nierzadko skandaliczne. Odpowiedzialni pasterze powinni szukać jakiegoś innego modelu finansowania – może byłby to system włoski: 0,8 proc. („Otto per mille”)? Zgodnie z nim każdy obywatel powinien sam decydować, czy oddawana przez niego część podatków będzie przeznaczana na rzecz wspólnoty religijnej, czy na jakieś inne państwowe cele kulturalne. Oczywiście, taka zmiana systemu wymagałaby zgody innych wyznań – np. protestantów.

– Niemieccy katolicy często krytykowali albo atakowali Jana Pawła II i Benedykta XVI, zwłaszcza w dyscyplinie sakramentalnej, antropologii i bioetyce. Pamiętam jednak, że niedawno wpływowy prezes Komitetu Katolików Niemieckich domagał się „własnej praktyki duszpasterskiej” dla każdego kraju, a kard. Reinhard Marx powiedział: „Nie jesteśmy filią Rzymu”. Ostatnio większość niemieckich biskupów otworzyła się na możliwość dopuszczania do Komunii św. małżonków niekatolików. Czy Kościół katolicki w Niemczech jest jeszcze Kościołem rzymskokatolickim?

– Na zgromadzeniu wszystkich niemieckich biskupów w Hildesheim 24 lutego 2015 r. przewodniczący i niektórzy inni biskupi zorganizowali konferencję prasową. W sprawozdaniu z niej dziwne jest nie tylko to, że niemieckiemu Kościołowi przyznaje się jakieś szczególne znaczenie wewnątrz Ecclesia Catholica. Bardziej irytujące są teologiczne nieścisłości przewodniczącego, takie jak np. lapidarne stwierdzenie: „Nie jesteśmy filią Rzymu. Każda konferencja episkopatu jest kompetentna w sprawach duszpasterstwa na własnym obszarze kulturowym i ma sama głosić Ewangelię w odpowiedni dla niego sposób”. Kard. Marx jest etykiem społecznym i pewnie dobrze się zna na zależności filii od wielkiego przedsiębiorstwa. Jednak w kontekście Kościoła takie słowa bardziej pasują do stolika w kawiarni. Jako przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec powinien bardziej zważać na to, co mówi. Co rozumie on przez „kompetencje” w „duszpasterskim kręgu kulturowym”? Chodzi mu może o nowe wydanie śpiewnika do liturgii albo o program wielkiej pielgrzymki? Decydowania o takich sprawach nikt mu przecież nie odmawia. Ale on mówi o czymś zupełnie innym! Przewodniczący zabiera głos w sprawie dramatu powtórnego ślubu rozwiedzionych, a ta materia wykracza daleko poza pragmatyczne sympatie danego obszaru kulturowego. Należy bowiem do teologicznego centrum Ecclesia Catholica. Na tym polu nawet kardynał nie może cięciem miecza rozwiązać skomplikowanego węzła gordyjskiego. Ma się trzymać np. teologii sakramentów danej mu przez Sobór Trydencki albo przemówienia papieża Benedykta XVI, który 21 stycznia 2012 r. w obecności kompetentnego Trybunału Roty Rzymskiej (Rota Romana) oświadczył, że w decyzjach duszpasterskich nikt nie powinien lekceważyć obowiązującej nauki Kościoła. Odpowiedzialny pasterz nie może się kierować niejasnym „miłosierdziem”. Jeśli przewodniczący episkopatu twierdzi, że z tą swoją nauką chce pozostać we „wspólnocie Kościoła”, to może nie zna granic, które ta nauka wyznacza praktyce duszpasterskiej, albo też lekką ręką rzuca niewiążące, lecz dobrze brzmiące twierdzenia. Istotny sens wspólnoty określa centralny, teologiczno-duchowy fundament, na którym wspiera się Kościół całego świata. Wydaje się jednak, że na konferencjach prasowych na ogół nie przywiązuje się do niego większej wagi – mimo że każdy biskup przy swej konsekracji biskupiej wyraźnie przyrzekał „jedność z kolegium biskupów pod następcą Piotra”. Albo czy zdanie: „Nie możemy czekać, aż jakiś synod powie, jak ma tutaj wyglądać duszpasterstwo małżeńskie i rodzinne”, jest zgodne z kościelnym znaczeniem wspólnoty, z duchem „communio”? Takie wypowiedzi są raczej rodem z techniki „wyprzedzającego posłuszeństwa”, z całkowicie politycznej strategii, która tworzy fakty, ażeby w ten sposób zawładnąć procesem podejmowania decyzji i innych – uczciwszych – przeciwników zmusić do ustąpienia. Czy biskup nie mógł w swym przemówieniu wykorzystać okazji do ukazania na konferencji prasowej łaski katolickiej „communio” i uświadomić jej historiozbawczej wyższości nad chrześcijańskimi wspólnotami wiary, które uzależniły się od państwa? Antyrzymski resentyment nie został w końcu wynaleziony przy biurku; w północnych szerokościach przez swoją odśrodkową siłę jest on niszczycielski także dla jedności wiary. Zatroskany obserwator pragnąłby, żeby przewodniczący konferencji episkopatu ze swoimi nowymi ważnymi zadaniami kurialnymi wykorzystał swą wiedzę dla przeciwstawienia się temu resentymentowi.

– Na ostatnim zebraniu plenarnym biskupi Konferencji Episkopatu Niemiec zadecydowali większością głosów, że w mieszanych małżeństwach partner ewangelicki w szczególnych przypadkach i pod określonymi warunkami może przyjmować Komunię św. Decyzja ta odbiła się dużym echem w świecie. Co mógłby Eminencja powiedzieć na ten temat?

– Należy podkreślić, że ta decyzja napotyka poważne przeszkody teologiczne – przede wszystkim jest nią dobrze poświadczona tradycja kościelna. Ludwig von Hertling we wspaniałym artykule historycznym opisał praktykę Komunii św. we wczesnym chrześcijaństwie – chciałbym z niego przytoczyć tylko niektóre wątki. Autor pisze m.in., że Komunia eucharystyczna jest dla wczesnego chrześcijaństwa widzialnym znakiem kościelnej wspólnoty. Gdy ok. połowy II wieku biskup Polikarp ze Smyrny przybył do Rzymu, ażeby rozmawiać z papieżem Anicetem w sprawie sporu o datę Wielkanocy, nie doszło do porozumienia tych dwu biskupów. Nie zerwali jednak z tego powodu kościelnej „communio”. Ireneusz z Lyonu tak wyraża zachowaną wspólnotę wiary: „Razem przystępowali do Komunii”. Przeciw pojawiającym się błędnym naukom i herezjom zawsze wysuwano zasadę: „Każdy należy tam, gdzie otrzymuje Komunię św.”. Heretycki patriarcha Macedoniusz z Konstantynopola z miejsca zmusił przeciwstawiających się katolików do przyjmowania „jego” Komunii; kazał im przemocą otwierać usta i w ten sposób podawać Eucharystię. Z takim poglądem spotykamy się jeszcze w VII wieku. Dowiadujemy się, że katolicy, którzy podróżowali w obce strony, brali ze sobą Ciało Pańskie. To samo czynili heretycy, żeby nie musieli nawiązywać wspólnoty wiary z katolikami. Tak wyglądają wiara i praktyka wczesnego Kościoła. Przyjmowanie Ciała Pańskiego jest bardziej autentycznym potwierdzeniem wiary niż wszystkie słowa. Dzisiaj natomiast mamy jednoznaczne polecenie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Przedstawił je Benedykt XVI w swej posynodalnej adhortacji apostolskiej „Sacramentum caritatis” (O Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła, z 22 lutego 2007 r.). Czytamy w niej: „Z drugiej jednak strony szacunek, jaki winniśmy żywić dla sakramentu Ciała i Krwi Chrystusa, nie pozwala nam traktować go jedynie jako «środka», którym moglibyśmy się posłużyć bez właściwego rozróżnienia dla osiągnięcia tejże jedności. Eucharystia bowiem nie wyraża tylko naszej osobistej komunii z Jezusem Chrystusem, ale zakłada także pełną «communio» z Kościołem. To jest więc powodem, dla którego z bólem, ale nie bez nadziei, prosimy chrześcijan niekatolików, by zrozumieli i uszanowali nasze przekonanie, które sięga do Biblii i Tradycji. My utrzymujemy, że Komunia eucharystyczna i komunia Kościoła tak wewnętrznie nawzajem do siebie przynależą, że w zasadzie jest niemożliwe przystępowanie przez chrześcijan niekatolików do jednej bez cieszenia się z drugiej”. Dlatego stanowisko Konferencji Episkopatu Niemiec w tej kwestii nie ma żadnego uzasadnienia teologicznego.

– Kilka lat temu Andreas Püttmann w jednej ze swoich książek zdefiniował Niemcy jako „Gesellschaft ohne Gott” (społeczeństwo bez Boga) i wyjaśnił, że na Niemcy głęboki wpływ wywarły dwie dyktatury: nazistowska i komunistyczna – obie miały na celu zniszczenie religii. W dzisiejszych czasach natomiast pojawia się problem „rozpowszechnionego poglądu scjentycznego, który każe postrzegać religię jako coś archaicznego. To powoduje, że tylko 11 proc. katolików i jedynie 3 proc. protestantów praktykuje”. Dlaczego niemiecki Kościół nie jest w stanie zatrzymać dechrystianizacji, a co gorsza, sam poddaje się procesowi, który Jan Fleischhauer, dziennikarz czasopisma „Der Spiegel”, zdefiniował jako „selbstsäkularisierung”, czyli samosekularyzację? Czy ten proces sprawia, że Kościół katolicki ulega „protestantyzacji”?

– Dostrzeganie w błędach Kościoła katolickiego w Niemczech tylko „protestantyzacji” nie uwzględnia korzeni zła. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z duchem tego świata w nauczaniu Kościoła – duchem, który bardzo rozwadnia protestantyzm. Niebezpieczeństwo powiększa się jeszcze bardziej, gdy miesza się struktury kościelne z państwowymi, a zwłaszcza wtedy, gdy Kościół uważa siebie za pewnego rodzaju ONZ i chce zbawiać świat nie przez głoszenie zbawienia Bożego dokonanego w Jezusie Chrystusie, lecz środkami światowymi. Kościół ma głosić i umacniać wiarę.

Tagi:
wywiad Niemcy

Metoda piętro wyżej

2019-10-22 13:00

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 43/2019, str. 6-7

Z ks. Damianem Wyżkiewiczem CM, katechetą wyróżnionym w konkursie Nauczyciel Roku 2019, rozmawia Andrzej Tarwid

Archiwum xDW

ANDRZEJ TARWID: – Otrzymał Ksiądz jedno z dwóch wyróżnień przyznawanych w konkursie „Nauczyciel Roku 2019”. Jest to pierwsza w historii taka nagroda dla kapłana i osoby uczącej religii w szkole. Był Ksiądz zaskoczony?

KS. DAMIAN WYŻKIEWICZ CM: – Przyznam, że kiedy zgłosiłem swoją kandydaturę, to nie myślałem, że cokolwiek z tego wyniknie. Kiedy więc dowiedziałem się o wyróżnieniu, to bardzo się ucieszyłem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich

2019-10-23 14:19

Informacja prasowa

W niedzielę 17 listopada już po raz trzeci będziemy przeżywać Światowy Dzień Ubogich ustanowiony przez Papieża Franciszka. W związku z tym szczególnym dniem Caritas Poznań przygotowała szereg działań mających wesprzeć osoby ubogie oraz zaangażować innych do pomocy.

Indormacja prasowa

Podobnie jak w poprzednich latach przeżywanie Światowego Dnia Ubogich zacznie się już w tygodniu poprzedzającym. Wstępem będzie pielgrzymka dla osób bezdomnych do Rokitna i Świebodzina. W czwartek wolontariusze wyjdą na ulice oraz do miejsc, w których przebywają osoby bezdomne, aby rozdać im koce, śpiwory i termosy. Kolejnego dnia osoby ubogie oraz bezdomne będą mogły skorzystać z usług fryzjerów oraz wziąć udział w grach i konkursach w świetlicy przy ul. Krańcowej 10. W przygotowaniu do niedzielnej Mszy Świętej w sobotę, w poznańskich jadłodajniach będą spowiadać księża, odbędzie się również adoracja

i wielbienie.

W niedzielę 17 listopada zapraszamy wszystkich mieszkańców Poznania na Mszę Świętą w intencji osób ubogich oraz tych, którzy im pomagają do parafii Bożego Ciała na godzinę 12:00. Światowy Dzień Ubogich jest okazją, aby raz jeszcze dostrzec tych, którzy są przy nas i potrzebują naszego wsparcia. W tym okresie rozpocznie się również akcja Tytki Charytatywnej. Jest to swojego rodzaju przekaz, że warto dzielić się tym co mamy z potrzebującymi.

Zachęcamy do włączenia się w działania Caritas i wsparcie akcji. Zorganizowana została zbiórka nowych koców, śpiworów oraz termosów, które można dostarczyć na ul. Krańcową 10 lub do Caritas Poznań ul. Rynek Wildecki 4a. W tym okresie Akcję można również wesprzeć poprzez stronę https://caritaspoznan.pl/tydzienubogich lub aplikację Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem