Reklama

Na przełaj ku świętości

2018-09-12 10:43

Ks. Józef Maciag
Edycja lubelska 37/2018, str. IV

Jakub Śliwa
Wizja św. Barbary z aniołami i Komunia św. Stanisława Kostki

Rok Pański 2018 obchodzony jest w Kościele polskim jako Rok św. Stanisława Kostki, młodziutkiego jezuity, patrona Polski, szczególnego opiekuna dzieci i młodzieży. 15 sierpnia obchodziliśmy 450-lecie jego chwalebnej śmierci. 14 sierpnia 1606 r. papież Paweł V ogłosił go błogosławionym.

Kaplica w Lublinie

Jezuicki kościół św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Lublinie, który dziś jest świątynią katedralną, stał się niedługo po śmierci Stanisława jednym z najważniejszych miejsc jego kultu w Polsce. Ufundował go Bernard Maciejowski, chorąży wielki koronny, późniejszy biskup i prymas Polski, kolega św. Stanisława z kolegium jezuickiego w Wiedniu. On też konsekrował tę świątynię w 1604 r. Stanisławowi Kostce dedykowano kaplicę kopułową po północnej stronie absydy. Dziś jest to kaplica Najświętszego Sakramentu. Ciekawa rzecz: ocalała ona jako jedyna z wielkiego pożaru, który strawił kościół w 1752 r. Możemy w niej podziwiać, w oprawie bogatych stiuków, cykl siedemnastowiecznych, nieco naiwnych fresków, opowiadających o życiu i cudach św. Stanisława. Malowidła w strefie dolnej ukazują cztery najważniejsze wydarzenia z jego życia ziemskiego, w strefie górnej natomiast cztery najważniejsze cuda przypisywane jego wstawiennictwu.

Bieg ku świętości

Stanisław Kostka przybył do Wiednia na naukę w lipcu 1564 r. wraz z bratem Pawłem i wychowawcą Bilińskim. Wynajęli kwaterę u niejakiego Kimberkera, zawziętego luteranina. Gdy w grudniu 1565 r. Stanisław poważnie zachorował i prosił o wiatyk, gospodarz nie chciał słyszeć o wpuszczeniu do domu katolickiego kapłana. Wtedy właśnie miały miejsce nadprzyrodzone wydarzenia, które wywarły decydujący wpływ na dalsze losy Stanisława. Zostały one przedstawione na pierwszych dwóch freskach. Stanisław, przekonany, że wkrótce umrze, zwrócił się w modlitwie do św. Barbary, patronki dobrej śmierci, a ta przyszła do niego z nieba w towarzystwie aniołów, przynosząc mu Komunię św. W czasie choroby ukazała mu się także Najświętsza Maryja Panna, która złożyła w jego objęciach Dzieciątko Jezus. Od Niej doznał cudownego uzdrowienia i usłyszał wezwanie, aby wstąpić do Towarzystwa Jezusowego.

Reklama

Stanisław szybko zrozumiał, że jego ojciec, dumny kasztelan zakroczymski, nie pozwoli mu nigdy wstąpić do zakonu, trwał jednak w przekonaniu, że musi mimo wszystko wypełnić wolę Bożą. Gdy jego starania spełzły na niczym, postanowił potajemnie opuścić Wiedeń i prosić gdzie indziej o przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego. Za radą spowiednika, którego wtajemniczył w swoje plany, wyruszył 10 sierpnia 1567 r. do Bawarii. Przebrany za biedaka dotarł do Dylingi, pokonując pieszo 650 kilometrów. Trzeci fresk przedstawia Stanisława, który na kolanach prosi prowincjała św. Piotra Kanizjusza o przyjęcie do zakonu. Został przyjęty na próbę i wyznaczony do prac służebnych w konwikcie. Zdał ten trudny egzamin, a jego determinacja, gorliwość i pokora zyskały mu uznanie przełożonych. Wysłano go do Rzymu z listem polecającym do generała zakonu św. Franciszka Borgiasza. Dotarł tam 28 października 1567 r., i po kilku miesiącach złożył pierwsze śluby zakonne w kościele św. Andrzeja na Kwirynale, gdzie mieścił się nowicjat. Na czwartym fresku widzimy go u stóp św. Franciszka, którego przedstawiono w czerwonych szatach, choć ów wielki święty nigdy nie przyjął nominacji kardynalskiej.

Osiemnastoletni nowicjusz tak bardzo pragnął nieba, że 10 sierpnia 1568 r. skierował do Matki Bożej pisemną prośbę, aby zechciała go zabrać do siebie w uroczystość Jej Wniebowzięcia. Został wysłuchany. Wieczorem tego samego dnia nagle zachorował, prawdopodobnie na malarię. Choroba postępowała gwałtownie i Stanisław, po przyjęciu ostatnich sakramentów, oddał ducha Bogu w nocy z 14 na 15 sierpnia 1568 r. Jego śmierć poruszyła cały Rzym i wywarła wielkie wrażenie na przełożonych zakonu, którzy rozumieli dobrze, że mają do czynienia z tajemnicą świętości. Wstrząsnęła ona także jego bratem, który właśnie dotarł do Rzymu, aby go zmusić do powrotu na łono rodziny. Zaczął się drugi etap w historii Stanisława: życie wieczne naznaczone licznymi cudami.

Znaki z nieba

Pierwszy cud przedstawiony w lubelskiej kaplicy to zwycięstwo wojsk Rzeczypospolitej nad znacznie liczniejszą armią turecko-tatarską sułtana Osmana II, odniesione pod Chocimiem 9 października 1621 r. Dramatyczna obrona Chocimia stała się jednym z symboli skutecznej walki z naporem islamu w Europie. Widzimy na fresku Stanisława Kostkę klęczącego w rydwanie u stóp Matki Bożej ponad walczącymi wojskami.

W 1630 r. szalała epidemia dżumy, dziesiątkująca ludność okolic Lublina. 21 września tegoż roku burmistrz, rajcy i inni świadkowie zeznali w formalnym procesie: „Za przyczyną bł. Stanisława Kostki Societatis Jesu, któremuśmy nas wszystkich i wszystko miasto nasze przez ślub przeszłego i teraźniejszego roku podczas złego powietrza z ufnością pod opiekę oddali, doznaliśmy cudownej obrony od morowego powietrza”. Na podziękowanie za cudowne ocalenie rada miejska obrała Stanisława Kostkę patronem Lublina. Czy drugi z fresków w kopule kaplicy przedstawia ową cudowną protekcję nad Lublinem? Jest tu pewna wątpliwość, ponieważ malowidło ukazuje wyraźnie św. Stanisława nad miastem ogarniętym przez pożar, bez żadnego nawiązania do zarazy. Interpretacja malowidła pozostaje zagadką do rozwikłania.

W upalny dzień 31 lipca 1632 r., w domu krawca nazwiskiem Jan Kucharz, mieszkającego na końcu ulicy zwanej dziś Lubartowską, pojawiły się obfite łzy na wizerunku Stanisława Kostki. Po zbadaniu zjawiska uznano jego nadprzyrodzony charakter, a obraz otoczony spontanicznym kultem przeniesiono uroczyście do kościoła Jezuitów. Scenę procesji widzimy na trzecim fresku.

Czwarty cud związany jest z krwawym buntem Chmielnickiego. Król Jan II Kazimierz Waza, który przed wstąpieniem na tron sam był jezuickim nowicjuszem, idąc z wojskiem na wschód modlił się długo, wśród wielu łez, przed tym właśnie wizerunkiem, o zwycięstwo nad wrogiem. W dniach 28-30 czerwca 1651 r. zadał pod Beresteczkiem klęskę przeważającym siłom kozacko-tatarskim. Z pola walki uciekał ranny chan, uprowadzając ze sobą Chmielnickiego. Jan Kazimierz ofiarował złotą sukienkę na obraz bł. Stanisława w lubelskim kościele. Fresk przedstawia monarchę klęczącego przed niebieskim orędownikiem.

W 1670 r. papież Klemens X ogłosił błogosławionego Stanisława patronem Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a Benedykt XIII kanonizował go 31 grudnia 1726 r. Niestety, łaskami słynący lubelski wizerunek nie zachował się do naszych czasów.

Przesłanie

Co ma nam dziś do powiedzenia osiemnastoletni święty, zmarły 450 lat temu? List biskupów polskich na Rok św. Stanisława Kostki ujmuje w kilku trafnych zdaniach jego przesłanie: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony”. W tej słynnej maksymie, którą przyjął on za dewizę życiową, nie było cienia pychy, a jedynie głęboka świadomość, że człowiek, powołany przez Boga do świętości, nie może być miernotą, idącym na kompromisy z grzechem. „A ty się odważ świętym stanąć Pana. A ty się odważ stanąć jeden sam” (Cyprian K. Norwid). W epoce szalejącej reformacji nie wstydził się katolickiej wiary i gorliwej pobożności. Za miłość do Jezusa w Najświętszym Sakramencie i do Matki Najświętszej płacił konsekwentnie cenę przykrości i upokorzeń, nawet od swoich najbliższych. „Trzeba się uczyć, aby podobać się Bogu i ludziom, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samemu przynieść korzyść”. Był wytrwały w pracy nad sobą i w wypełnianiu wielkich i małych obowiązków. Z twardym, życiowym realizmem i zdolnością osiągania celów ponad siły łączył niezwykłą tęsknotę za niebem. Udowodnił, że w niebie człowiek może uczynić znacznie więcej, niż na ziemi.

Jan Paweł II powiedział o nim: „Jest to postać niezwykła ze względu na krótkość jego życia i na dojrzałość powołania chrześcijańskiego i zakonnego (…). Jego krótka droga życiowa z Rostkowa na Mazowszu przez Wiedeń do Rzymu była jak gdyby wielkim biegiem na przełaj do tego celu życia każdego chrześcijanina, jakim jest świętość (…). Szukajmy u niego stale wspomożenia dla całej młodzieży polskiej, dla całej młodej Polski” (13 listopada 1988 r.).

Tagi:
parafia

Czy mogą istnieć parafie bez księży?

2019-06-24 17:55

vaticannews / Torreglia (KAI)

Czy mogą istnieć parafie bez księży? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne w wielu krajach europejskich. Pochylają się nad nim również uczestnicy 69. Tygodnia Duszpasterskiego organizowanego aktualnie w Torreglia we Włoszech. Tytuł spotkania brzmi: „Parafia bez księży. Od kryzysu powołań do odnowionej misyjności świeckich”.

pixabay.com

Temat zrodził się z obiektywnej obserwacji rzeczywistości: we Włoszech jest coraz mniej księży i tym samym wzrasta ilość parafii, gdzie ich brak. Uczestnicy spotkania podkreślają, że nie może istnieć wspólnota chrześcijańska, która nie spotyka się wokół Eucharystii. Wspólnota bowiem ze swej istoty opiera się zarówno na Eucharystii, jak i na słowie oraz na miłości. Te trzy rzeczy trzeba widzieć łącznie. I nawet jeśli będzie mniej Mszy odprawianych z powodu niedoboru księży, to wspólnota chrześcijańska nie przestanie istnieć. Parafie nie stanowią już swoistych, pojedynczych wiosek. Trzeba będzie je łączyć, aby optymalizować „siły kapłańskie”. Wtedy wierni będą mieli okazję doświadczyć bardziej Kościoła misyjnego. Kościoła, który wychodzi poza siebie.

"Chcemy uświadomić, że wybór opcji z łączeniem parafii czyni Kościół bardziej misyjnym, bardziej uczestniczącym, szczególnie jeżeli chodzi o podejmowania współodpowiedzialności przez osoby świeckie. Społeczność żyje bardziej zakorzeniona w Kościele lokalnym. To jest nasza wizja. Nie chodzi bynajmniej o łatanie dziur. Ale dowartościowanie darów i posług, które im przynależą poprzez chrzest, kapłaństwo, poprzez małżeństwo. Mamy wiele racji, dla których bardziej trzeba angażować świeckich we wspólnocie chrześcijańskiej. Powtarzam, nie chodzi o łatanie dziur, czynienie ze świeckich kogoś w rodzaju «półksięży», czy «małych księży»” - powiedział bp Domenico Sigalini, specjalista w dziedzinie teologii pastoralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodzenie św. Jana Chrzciciela

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2004

Bożena Sztajner
Miejsce narodzenia św. Jana Chrzciciela w Ain Karem

Św. Jan Chrzciciel to jeden z najbardziej znanych świętych. Nowy Testament poświęca mu niemal tyle miejsca, co samej Najświętszej Maryi Pannie. Wspomnienie jego narodzin obchodzimy w liturgii w randze uroczystości 24 czerwca, a oprócz tego 29 sierpnia wspominamy jego śmierć męczeńską.

Imię Jan znaczy „Bóg jest łaskawy”. Narodzenie Jana, syna kapłana Zachariasza i Elżbiety, archanioł Gabriel zwiastował Zachariaszowi; powołał się również na nie podczas zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. W istocie poprzez swoją matkę Elżbietę Jan był krewnym Pana Jezusa. To jego Bóg powołał, by przygotował drogę na przyjście Mesjasza.

Św. Jan Chrzciciel czczony jest m.in. w Łagowie Lubuskim, który bierze swój początek od rycerskiego Zakonu św. Jana Chrzciciela, czyli joannitów. Oni to wznieśli zamek, stojący tam po dziś dzień, wokół niego zaś rozwinęła się osada. Obecnie stojący tam kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela został wzniesiony na miejscu kaplicy przyzamkowej w 1726 r., a przebudowany i rozbudowany o wieżę i transept w 1867 r. Ponieważ przez wieki świątynia była użytkowana przez ewangelików, została poświęcona po wojnie, po osiedleniu się ludności polskiej 28 października 1945 r. Od 1951 r. jest to kościół parafialny. Św. Jana Chrzciciela zobaczymy w nim na witrażu po prawej stronie prezbiterium. Natomiast stary ołtarz z tego kościoła obecnie znajduje się w osiemnastowiecznym kościele filialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jemiołowie. Na obrazie w centrum ołtarza widzimy młodego Jana z barankiem. Jest to ilustracja ewangelicznego zdania św. Łukasza: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (por. Łk 1, 80).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wręczono medale zasłużonym dla Archidiecezji Warszawskiej

2019-06-24 22:33

Łukasz Krzysztofka

40 osób świeckich i jedna siostra zakonna zostało nagrodzonych medalami "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej", które w archikatedrze warszawskiej, w jej święto patronalne św. Jana Chrzciciela, wręczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Uhonorowanie medalami odbyło się przed uroczystą Mszą św. odpustową, którą z metropolitą warszawskim koncelebrowali proboszczowie parafii nagrodzonych osób.

- Najbardziej cenię sobie to, że wszyscy odznaczeni w sposób szczególny potrafią praktykować swoje powołanie na mocy powołania chrzcielnego, które jest u podstaw wszystkich powołań – powiedział w homilii podczas Mszy św. metropolita warszawski. Kard. Nycz przywołał słowa papieża Franciszka, który uczy, że u podstaw wszystkich szczegółowych powołań stoi miłość. - Jeśli nie ma miłości u podstaw, będzie się tylko krążyć wokół spraw własnych – nawiązywał do słów Ojca św. metropolita warszawski.

Pasterz Kościoła warszawskiego podkreślił również, że przyznane dzisiaj odznaczenia, do których kandydatów zgłaszali proboszczowie ich parafii, są dowodem na mocną współpracę duchownych ze świeckimi i ich odpowiedzialność za Kościół lokalny. – Za tę współpracę bardzo wam dziękuję i proszę Boga, żeby nigdy nie zabrakło takich katolików świeckich, przez których Słowo Chrystusa jest obecne wszędzie tam, gdzie są posłani ludzie – powiedział na zakończenie homilii kard. Nycz.

Wśród uhonorowanych medalem „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” znalazł się m.in. prof. Włodzimierz Kluciński – wieloletni rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, należący od lat do Komitetu Promocyjnego Budowy Świątyni Opatrzności Bożej oraz jego małżonka Jadwiga Klucińska, z zawodu ekonomistka, zaangażowana m.in. w budowę kościoła oraz wolontariat Caritas w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Jedyna w gronie odznaczonych siostra zakonna – s. Leonia Maria Kalandyk ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej od 20 lat pracuje w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Była katechetką w szkole podstawowej i gimnazjum. Założyła wspólnotę Kręgu Biblijnego RUAH, ponadto pracuje jako kancelistka, przygotowuje młodzież i dorosłych do przyjęcia sakramentów.

Z sylwetkami wszystkich nagrodzonych osób można zapoznać się na stronie archidiecezji warszawskiej:

http://archidiecezja.warszawa.pl/aktualnosci/zaangazowani-swieccy-z-medalami-za-zaslugi-dla-archidiecezji-warszawskiej/

Medale „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” przyznawane są dwa razy w roku: w uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia i uroczystość patronalną stołecznej archikatedry św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca. Otrzymują je przede wszystkim świeccy zaangażowani w prace na rzecz diecezji lub parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem