Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Przyjaciel Dzieci

Towarzystwo Przyjaciół Dziecka w przyszłym roku będzie obchodziło stuletnią służbę polskim dzieciom – wspomina Zygmunt Pyszkowski, prezes Zachodniopomorskiego Oddziału Regionalnego TPD. – Ta dobroczynna organizacja swoje istnienie zawdzięcza pisarce i pedagog Stefanii Sempołowskiej, bo jak twierdziła: dzieciom „groziła przedwczesna śmierć, wycieńczenie, wyzysk, głód, ciemnota, występek oraz wszelkiego rodzaju ból i cierpienie”. Powstał Robotniczy Wydział Wychowania Dziecka i Opieki nad Nim, który stał się zalążkiem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Na przestrzeni niespokojnego wieku zmieniały się formy pomocy dzieciom, bo i potrzeby były różne. Początkowo TPD starało się zminimalizować wyzysk małoletnich, zniwelować zacofanie, w tym przede wszystkim analfabetyzm, wyrównać szanse rozwoju społecznego dzieci z ubogich rodzin oraz zatroszczyć się o ich zdrowie psychofizyczne. Wówczas było w naszej apolitycznej organizacji wielu lekarzy i pedagogów. W okresie powojennym wszystkie dzieci wymagały wielokierunkowego wsparcia, wszak wtedy było powszechne niedożywienie, sieroctwo oraz braki edukacyjne. Tworzyliśmy zatem sierocińce, kuchnie mleczne, przedszkola i szkoły. Dzieci wysyłaliśmy na turnusy lecznicze. Później tworzyliśmy środowiskowe ogniska dla najmłodszych – zaniedbanych, głodnych i potrzebujących rozmaitego wsparcia.

– Czy obecnie, w wolnej Polsce potrzebne jest Towarzystwo Przyjaciół Dzieci? – pytam Przyjaciela Dzieci, który cały swoim pracowitym i ofiarnym życiem jest z dziećmi.

Reklama

– Naszą humanitarną misję będziemy mogli zakończyć, gdy wszystkie dzieci będą szczęśliwe. A tak nie jest. Obecnie stawiamy na rozwój emocjonalny najmłodszego pokolenia, na wyrównywanie szans, tworzenie wiejskich przedszkoli i placówek wsparcia dziennego, ukazujemy dzieciom rzeczywisty świat, a nie tylko ten z Internetu. One mogą rozwijać swoje talenty artystyczne, o których nawet dotąd nie wiedziały. Fachowo wspieramy również dzieci specjalnej troski. Jesteśmy zawsze tam, gdzie dziecku dzieje się krzywda, a dotyka ona nie tylko dzieci z rodzin patologicznych, ale również tzw. nowobogackich, którzy w pogoni za coraz większym dobrobytem zapominają o swoich dzieciach. Dalej prowadzimy dożywianie, bo głodnych w przedszkolach i szkołach nie brakuje.

W czasie niezapomnianej pielgrzymki w Szczecinie św. Jana Pawła II padły z jego ust słowa podnoszące rangę rodziny: „Małżeństwo to wspólnota życia. To dom. To praca. To troska o dzieci”. Wiadomo, że wartość rodziny w wychowaniu dzieci podnosi Towarzystwo kierowane przez pana Zygmunta.

– Przekonujemy się teraz bardziej niż kiedykolwiek dotąd, iż pomagać dzieciom można tylko przez otoczenie opieką ich rodzin. Jedynie kompleksowe wsparcie przynosi pozytywne skutki. Stawiamy na rodzinę i beztroskie dzieciństwo, dlatego w ostatnich latach wprowadziliśmy w życie dwa pionierskie projekty: „Droga do domu” i „Dziecko w domu – należne miejsce”. Zadaniem pierwszego jest pomoc rodzinom przez 14 pedagogów rodzinnych pełniących rolę wsparcia dla rodzin wobec zagrożenia umieszczenia ich dzieci w pieczy zastępczej oraz placówkach opieki całkowitej, a także powrotu dzieci z tych form do swoich naturalnych rodzin. Takim działaniem na razie udało się objąć 220 dziewcząt i chłopców w wieku od 6 do 18 lat oraz 200 rodziców. Drugi projekt pozwala na niesienie pomocy rodzinom przez 23 pedagogów rodzinnych na terenie byłego województwa szczecińskiego, obejmując 825 dzieci i 345 rodzin, by wychowywanie najmłodszych odbywało się w biologicznej rodzinie.

Reklama

Zygmunt Pyszkowski dodaje: – Dawniej wsparcia wymagały rodziny, których rodzice, starsze rodzeństwo borykało się z alkoholizmem, narkomanią, wchodzili w konflikt z prawem. Aktualnie rodzina potrzebuje pomocy w wychowywaniu dziecka z różnych przyczyn, choćby nierzadko jest to wielodzietność połączona z ubóstwem, niezaradnością, wykluczeniem społecznym, rodzinami niepełnymi, bezrobociem, pracą znacznie oddaloną od miejsca zamieszkania.

Prezes TPD, kochający każde dziecko, takie jakie jest, uważa, że, najważniejsze jest partnerskie traktowanie rodziny.

– Trudności nie zawsze wynikają z postawy lub postępowania rodziców. Na to składa się szereg czynników. Jeśli chcemy rodzinę uzdrowić, to trzeba ją traktować jako nierozerwalną całość, a konieczne zmiany wprowadzać delikatnie. Zdaniem naszej organizacji jest stanowisko, że rozwiązaniem nie jest odbieranie dzieci rodzinie, kierowanie spraw do sądu, ustanawianie restrykcji, a rozstrzyganiu problemów metodami pedagogicznymi, a nie policyjnymi. Konsekwentna, umiejętna i cierpliwa praca nad właściwymi i zdrowymi relacjami w rodzinie musi w przeważającej większości przynieść efekty. Dla dziecka nie ma nic droższego od istnienia w naturalnej rodzinie.

Zachodniopomorskie TPD bardzo ceni sobie współpracę z licznymi parafiami, wspominając choćby wieloletnią życzliwą pomoc na rzecz dzieci z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci ze strony ks. prał. Jana Kazieczki, gdy był niezwykle aktywnym proboszczem w Policach i potem w Szczecinie. Dzieci cierpiące na gościec przewlekły ze szczecińskiego Koła TPD dobrze wspominają ojcowską troskę nieżyjącego już ks. kan. Marka Kałamarza. Na terenie archidiecezji dobrze układają się kontakty pomiędzy duszpasterzami wiejskich parafii a miejscowymi przedszkolami i Środowiskowymi Ogniskami Wychowawczymi, m.in. w Maszewie, Łobzie, Witkowie czy w Dobrzanach.

Nie byłoby tych sukcesów Towarzystwa Przyjaciół Dzieci na Kresach Zachodnich w ustawicznym pochylaniu się nad dziećmi z ubogich rodzin oraz przeżywających różne kryzysy, gdyby nie unikalna osobowość Zygmunta Pyszkowskiego.

W przytulnie urządzonym gabinecie tej wiodącej w Polsce organizacji troszczącej się o zapomniane dzieci pan Zygmunt z iście korczakowskim pojmowaniem swej służby nie bez wzruszenia mówi o sobie: – Pochodzę z wielodzietnej rodziny PGR-owskiej, bowiem miałem jeszcze sześcioro rodzeństwa, z czego czworo jeszcze żyje, a rodzice często byli przerzucani przez swego pracodawcę do innych wsi, a my wraz z nimi. Edukację podstawową odbywałem aż w dziewięciu różnych szkołach Pomorza Zachodniego. Jesteśmy wdzięczni przede wszystkim naszej Mamie, że była wymagająca wobec siebie oraz całej naszej siódemki. Wszyscy ukończyliśmy wyższe studia. Ja posiadam magisterskie wykształcenie nauczycielskie. W Szczecinie byłem nauczycielem od 1967 r. Potem pełniłem różne funkcje w szczecińskiej oświacie aż do wicekuratora oświaty i wychowania włącznie. Zresztą w swojej ukochanej profesji pedagogicznej byłem mocno zaangażowany społecznie w prekursorskich staraniach o godne wypełnienie czasu pozalekcyjnego przez uczniów. Znając dobrze środowisko wiejskie, szczególnie na PGR-owskim i poPGR-owskim terenie zachodniopomorskim, zawsze zależało mi, by tym dzieciom poświęcić się, by nie czuły się gorsze od dzieci miejskich – mówi.

– Dawniej każda wieś miała swoją szkołę podstawową, obecnie jest często jedna na obszarze gminy. Dawniej rodzice mieli zatrudnienie przeważnie w miejscu zamieszkania, teraz muszą szukać pracy z dala od swego wiejskiego domu. To wszystko sprawia, że rodzice, chcąc nie chcąc, są oderwani od swoich dzieci, które w okresie pozalekcyjnym nie mają bezpiecznie i twórczo wypełnionego czasu. Rodzice wracają do domu przeważnie wieczorem, a ich potomstwo zaniedbane i niedożywione gania nieraz po całej wsi. Dlatego TPD uruchomił w trosce o te dzieci i dobro ich rodziców ponad dziewięćdziesiąt Środowiskowych Ognisk Wychowawczych.

W 73-letnich dziejach Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Zygmunt Pyszkowski jest osiemnastym prezesem o najdłuższym stażu, bowiem kieruje tym gronem setek pasjonatów tworzenia radosnego dzieciństwa najmłodszym już 22 lata. Jego charyzmę dostrzegli w Zarządzie Głównym, powołując go 16 lat temu na wiceprezesa Zarządu Głównego TPD. Jest to również uznanie dla wielu pionierskich pomysłów realizowanych dla dobra dzieci.

Dowiadując się z lokalnej prasy, że większość maluchów nie dostało się do publicznych żłobków, już myśli o kolejnej inicjatywie: uruchomieniu TPD-owskich żłobków na terenie Grodu Gryfa, by w ten sposób wesprzeć młodych rodziców, a zwłaszcza samotne matki, by mogli spokojnie podjąć i pracować dla dobra swoich rodzin.

– Posiłkując się tekstem Mikołaja Reja – „Rozprawą między Panem, Wójtem i Plebanem” – powtarzam swoim działaczom i pracownikom, że należy współpracować na rzecz i dla dobra dzieci z różnych środowisk, bo ich dobro jest najwyższe i nadrzędne – apeluje uśmiechnięty pan Zygmunt. – Jeśli kochamy Ojczyznę, to najbardziej musimy troszczyć się o najmłodsze pokolenie Polaków, bo one będą niebawem najmocniejszym kręgosłupem naszej Rzeczpospolitej. Każdy może do tego nieocenionego naturalnego skarbca dołożyć się, bez niepotrzebnych dyskusji, bo jak mądrze śpiewa legendarny Kabaret Starszych Panów: „Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina… Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies”.

2018-10-10 11:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Edmund Bilicki – pożegnanie pioniera

Niedziela szczecińsko-kamieńska 34/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Szczecin

Edmund Bilicki

Archiwum prywatne

Edmund Bilicki (1928 – 2020)

Edmund Bilicki (1928 – 2020)

30 lipca 2020 r. w wieku 92 lat zmarł senator Edmund Bilicki, wybitny działacz katolicki, społecznik, polityk, szczeciński pionier.

Edmund Bilicki urodził się 11 marca 1928 r. w Łobżenicy k. Bydgoszczy. Na początku lat 50. XX wieku osiedlił się w Szczecinie. Był więc jednym z pionierów i brał udział w odbudowie miasta. Z uwagi na to, że zajmował się elektryką, był związany z pracami elektryfikacyjnymi m.in. szpitala przy ul. Arkońskiej i kina Kosmos.

Społecznik, senator, radny

Edmund był człowiekiem głębokiej wiary i wielkiego serca. Cechowały go wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka i szerokie horyzonty myślowe, które sprawiły, że pracował, działał i służył innym. Wśród wielu aktywności społecznych, w które był zaangażowany, trzeba wymienić również działalność w poradnictwie rodzinnym na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Edmund Bilicki był bardzo mocno zaangażowany w obronę życia dzieci od poczęcia.

Edmund Bilicki, senator RP I kadencji, widnieje w Biuletynie IPN jako działacz Duszpasterstwa Rodzin przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie przez wiele lat był doradcą rodzinnym w parafialnej poradni życia rodzinnego. Był radnym III kadencji Rady Miasta Szczecina i współorganizatorem Szczecińskiego Klubu Katolików – wystąpił o jego zarejestrowanie. Został odznaczony tytułem Zasłużony dla Miasta Szczecina.

Doradca rodzinny

W dziedzinie poradnictwa rodzinnego Edmund Bilicki był zaangażowany od początków tworzenia struktur Duszpasterstwa Rodzin na ziemiach zachodnich. Współpracował z jezuitą o. dr. Władysławem Siwkiem, duszpasterzem akademickim i kapelanem pracowników służby zdrowia, który napisał o tym w książce Początki Duszpasterstwa w Szczecinie i działalność katolicko-społeczna w latach 1945-1970 i późniejszych, we wspomnieniach Edmunda Jana Bilickiego.

W latach 1978-79 uczestniczył w szkoleniu w zakresie kursu podstawowego do posługi w punktach poradnictwa rodzinnego na terenie diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Podjął posługę w Poradni Życia Rodzinnego przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie, którą prowadzą Księża Chrystusowcy. Sprawował ją do 2001 r.

Lata 70. i 80. to czasy, w których tzw. wyż demograficzny wchodził w okres zakładania rodzin. Istniała pilna potrzeba przygotowania osób o światopoglądzie chrześcijańskim do życia w rodzinie zgodnie z nauką Kościoła, a jednocześnie potrzeba przygotowania osób, które umiałyby tę wiedzę przekazywać młodym.

Ochrona życia

Bilicki razem z ówczesną instruktorką diecezjalną Zofią Plater-Zyberk prowadzili szkolenia dla nowych doradców na terenie całej diecezji m.in. w Stargardzie, Świnoujściu, Kamieniu Pomorskim. Na potrzeby szkolenia doradców wspólnie z dr n. med. Zbigniewem Szymańskim, prof. zw. UKSW i inżynierem Romanem Uljaszem opracowali dwa zeszyty szkoleniowe pt. Spotkania małżeńskie i odpowiedzialne rodzicielstwo, wydane przez Poradnictwo Rodzinne w 1992 r. Zeszyty te były przekazywane młodym małżonkom w celu uzupełnienia i poszerzenia wiedzy o tych istotnych w życiu małżeńskim zagadnieniach.

Jednocześnie Bilicki brał aktywny udział w różnego rodzaju akcjach związanych z obroną życia dziecka poczętego, prowadził prelekcje i pogadanki dla młodzieży o tematyce związanej z kształtowaniem postaw do życia w czystości, o miłości małżeńskiej i gospodarowaniu darem płodności, uczestniczył w Marszach dla Życia, które od wielu lat gromadzą ludzi, którzy promują życie od poczęcia, walczą o szacunek dla rodzącego się życia i o godność człowieka.

Dom Samotnej Matki w Karwowie

Na początku lat 80., kiedy Bilicki sprawował funkcję prezesa Szczecińskiego Klubu Katolików, na terenie diecezji zaistniała potrzeba objęcia opieką i apostolatem dziewcząt i kobiet zagrożonych moralnie. Staraniem bp. Stanisława Stefanka powstała inicjatywa utworzenia domu dla dziewcząt i kobiet, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Członkowie SKK, na czele z prezesem Bilickim, aktywnie zaangażowali się społecznie w prace przy remoncie budynku przeznaczonego na Dom Samotnej Matki (Dom dla Matek z Małoletnimi Dziećmi i Kobiet w Ciąży) w Karwowie. Remont trwał 2 lata.

Pierwszą przełożoną domu została s. Assunta Sasadeusz ze Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. W domu w Karwowie przyjmowano nieletnie matki często wyrzucane z domów. Szczególną opieką obejmowano dziewczęta i kobiety, które wymagały wsparcia w ciężkich życiowych doświadczeniach. Do tej pory dom zapewnia całodobowy, okresowy pobyt matkom z małymi dziećmi i kobietom w ciąży, które znajdują się w sytuacji kryzysowej i są pozbawione materialnych środków do życia, bezdomne lub znajdują się w sytuacji przemocy domowej. Pierwsza podopieczna w ciąży została przyjęta do domu w 1983 r. i urodziła pierwsze uratowane dziecko – Agnieszkę. W uroczystość Chrystusa Króla została ona ochrzczona przez bp. Stefanka, a Edmund Bilicki został jej ojcem chrzestnym.

Przez wszystkie lata działalności Bilicki pozostał wierny swojemu zaangażowaniu w działalność domu w Karwowie. W trudnych czasach komunistycznych, przy bardzo skromnych zasobach finansowych, kiedy istniała potrzeba wyposażenia w niezbędne do funkcjonowania domu sprzęty, takie jak np. lodówki, pralki, meble, urządzenia sanitarne itp., zorganizował pomoc z krajów zachodnich. Nawiązał kontakt ze Stowarzyszeniem Charytatywnym w Holandii, skąd przez lata sprowadzano potrzebne sprzęty. Również dzięki jego staraniom uzyskano pomoc ze strony sąsiednich, zachodnich państw: NRD a potem RFN.

Rodzina

Dzieci Edmunda Bileckiego poszły w ślady ojca i realizują jego ideały we własnym życiu. Córka, dr n. med. Iwona Rawicka, jest lekarzem specjalistą położnictwa i ginekologii, wykładowcą na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego (familiologia), doradcą rodzinnym, instruktorem naturalnego rozpoznawania płodności, konsultantem medycznym naprotechnologii. Przez wiele lat sprawowała też opiekę położniczą nad pensjonariuszkami domu w Karwowie. Syn, Jarosław, od 29 lat spełnia się w powołaniu kapłańskim w Zgromadzeniu Księży Chrystusowców, obecnie w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w dekanacie Szczecin-Słoneczne. Jako proboszcz tej parafii szczególną troską obejmuje młode rodziny, dba o właściwe przygotowanie narzeczonych do sakramentu małżeństwa i życia w rodzinie. Janusz, najstarszy z rodzeństwa, jest inżynierem budowy maszyn i okrętów. Był członkiem zarządu Zakładów Chemicznych Police, a obecnie jest zastępcą dyrektora regionu Poczty Polskiej. Jego żona jest lekarzem medycyny. Mają troje dzieci.

Nieoceniony wkład

Całokształt bezinteresownej służby narzeczonym w przygotowaniu do sakramentu małżeństwa i do życia w rodzinie, pomoc małżeństwom i rodzinom, zaangażowanie w obronę życia dzieci od poczęcia i opieka nad kobietami w stanie błogosławionym, które są w trudnej sytuacji życiowej, to nieoceniony wkład senatora w troskę o świętość małżeństw i rodzin.

Edmund Bilicki zmarł w wieku

92 lat. 5 sierpnia w szczecińskiej bazylice katedralnej św. Jakuba Apostoła i na cmentarzu centralnym odbyły się uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył abp Andrzej Dziega. W trakcie uroczystości przedstawiciel Prezydenta RP złożył na ręce rodziny zmarłego nadany pośmiertnie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Premier: dziękuję wszystkim przyjaciołom Solidarności Walczącej za pamięć o moim ojcu

2020-09-30 13:03

[ TEMATY ]

premier

Mateusz Morawiecki

Kornel Morawiecki

PAP

Odsłonięcie tablicy upamiętniajacej Kornela Morawieckiego w Warszwie

Odsłonięcie tablicy upamiętniajacej Kornela Morawieckiego w Warszwie

Dziękuję wszystkim przyjaciołom Solidarności Walczącej, przyjaciołom mojego ojca za tablicę upamiętniającą jego i jego przyjaciół oraz za pamięć o nim - powiedział w środę w Warszawie premier Mateusz Morawiecki podczas uroczystości odsłonięcia tablicy ku czci jego ojca Kornela Morawieckiego.

W rocznicę śmierci lidera Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego została odsłonięta w środę w Warszawie tablica ku jego czci. Poza odsłonięciem tablicy pamiątkowej poświęconej pobytowi lidera Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego oraz innych działaczy Solidarności Walczącej w dawnym areszcie przy ul. Rakowieckiej, otwarto też wystawę multimedialną poświęconą Kornelowi Morawieckiemu.

PAP

Premier podkreślił, że cała ta wystawa jest opowieścią o mężnych i dzielnych ludziach, którzy w trudnych czasach zachowali się jak trzeba. "Kiedy myślę o drodze mojego ojca, to coraz bardziej jestem przekonamy, że zarówno w nauce, jak i w polityce, w fizyce i w życiu publicznej szukał tego, co pierwsze, tego co elementarne, tego co fundamentalne - dobra i prawdy. I tym wartościom podporządkowywał swoje działania publiczne niezależnie od okoliczności" - powiedział szef rządu.

"Mawiał, że my wszyscy jesteśmy razem ważniejsi niż każdy z nas osobno, dając jednocześnie wyraz, tym samym wartości, jaką reprezentuje wspólnota, jaką reprezentuje wspólnota niepodległa" - dodał premier.

PAP

Morawiecki podziękował wszystkim przyjaciołom Solidarności Walczącej, przyjaciołom jego ojca "za tę tablicę upamiętniającą jego i jego przyjaciół, którzy tutaj siedzieli". "Dziękuję za tą pamięć i jestem przekonany, że najgłębszą wdzięczność, jaką moglibyście wszyscy państwo, jaką moglibyśmy mojemu świętej pamięci ojcu okazać, można by wyrazić poprzez wasze działania, poprzez czyny, poprzez niesienie w przyszłe pokolenia wartości - wolności, solidarności. Tych arcypolskich wartości, które ukształtowały nas dzisiaj i których dzieło będzie wyznaczać - mam nadzieję - również losy Polski i świata w przyszłości" - podkreślił Mateusz Morawiecki.

Solidarność Walcząca, której liderem był zmarły 30 września 2019 r. Kornel Morawiecki, była - jak podkreślają historycy zajmujący się badaniem jej dziejów - jedną z najbardziej radykalnych oraz najskuteczniej zakonspirowanych organizacji opozycyjnych w latach PRL.

PAP

Tego samego dnia o godz. 17. w kościele św. Jozafata w Warszawie przy ul. Powązkowskiej 90 odbędzie się msza św. w intencji Kornela Morawieckiego.

autorzy: Edyta Roś, Norbert Nowotnik

ero/ nno/ dki/

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-09-30 21:40

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Podczas obrad 30. Kapituły Prowincjalnej Zwyczajnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej wybrano ministra prowincjonalnego.

Brat Marek Miszczyński został mianowany nowym ministrem prowincji krakowskiej.

Po wieczornej sesji wyborczej współbracia życzyli bratu Markowi światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Boga i braci.

Obrady kapituły potrwają do piątku. Zachęcamy do modlitwy za nowego prowincjała i wszystkich zakonników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję