Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Zespół Przyjaciele w Soli

W parafii pw. św. Michała Archanioła w Soli odbyły się (30 września) uroczystości odpustowe ku czci Patrona, poprzedzone koncertem patriotycznym zespołu Przyjaciele

2018-10-10 11:21

Niedziela zamojsko-lubaczowska 41/2018, str. V

[ TEMATY ]

parafia

odpust

koncert

Joanna Ferens

Jednym z wykonawców był Mariusz Matera

Była to doskonała okazja do wspólnego śpiewania i wyjątkowa lekcja patriotyzmu. – W związku z setną rocznicą odzyskania niepodległości postanowiliśmy zorganizować koncert patriotyczny poświęcony naszej wolnej Ojczyźnie. Wszyscy jesteśmy Polakami, a patriotyzm powinien być jedną z kluczowych wartości naszego życia i całego narodu. Zespół Przyjaciele to muzycy, którzy na co dzień koncertują w różnych znanych zespołach, takich jak m.in. Vox czy Shalom Chełm. Dzięki nim każdy z uczestników mógł lepiej zrozumieć wartość wolnej Polski i wspólnie pośpiewać – tłumaczył proboszcz ks. Krzysztof Jankowski.

Założycielem i wokalistą zespołu Przyjaciele jest Mariusz Matera. W rozmowie wyjaśniał, w jaki sposób doszło do zawiązania tego zespołu. – Jak to zwykle bywa, potrzeba okazała się matką wynalazku, a ponieważ patriotyzm, polskość i kultywowanie tego, co jest tak ważne dla nas i bliskie naszym sercom, połączyliśmy siły i stąd powstali Przyjaciele. Pewnego dnia nadarzyła się okazja i propozycja od Konsulatu Generalnego w Sankt Petersburgu, abyśmy zagrali tam koncert z okazji 99. rocznicy odzyskania niepodległości. Bardzo się „zapaliliśmy” do tego pomysłu, a okazało się, że ten koncert miał być w wyjątkowym miejscu – 200 m od Pałacu Zimowego, czyli można powiedzieć, że blisko „jaskini lwa”, miejsca, w którym zostaliśmy pozbawieni polskości na ponad 120 lat. Było to wydarzenie wyjątkowe, szczególnie ze względu na to, że na widowni znaleźli się zarówno Polacy, jak i Rosjanie – wskazał. Mariusz Matera dodał, że sam ma w rodzinie zasłużonych Polaków. – Mój pradziadek był piłsudczykiem, walczył w legionach i ja wszystkie dzieje legionowe otrzymałem od mojej babci, dlatego historia była zawsze żywa w mojej rodzinie. W tym roku szczególnie musimy zdać sobie sprawę z tego, że mamy to wielkie szczęście żyć w okresie pokoju i w wolnym kraju. Nasi przodkowie, mimo bardzo ciężkich czasów, mieli w sobie siłę i determinację, a także miłość do Ojczyzny, która pchała ich do działania. A my mamy za zadanie dzisiaj docenić to wszystko, co oni dla nas zrobili, gdyż oni własną krwią zapłacili za naszą wolność – podkreślił.

Repertuar zespołu ma przede wszystkim za zadanie obudzić w słuchaczach uczucia i emocje patriotyczne. – Wykonujemy znane utwory, najbardziej tradycyjne, ponieważ zależy nam, aby nasi słuchacze mogli razem z nami pośpiewać. Chcieliśmy to zrobić od serca, więc gdy dobieraliśmy repertuar, miałem przed oczami tych młodych chłopców, którzy musieli zostawić wszystko i pójść w ogień walki za naszą Niepodległą. To oni tęsknili za swoimi rodzinami, też przecież kochali, zostawiali swoich bliskich w domach. Staramy się wczuć w atmosferę tamtych czasów i dlatego zapraszamy naszych słuchaczy do wspólnego przeżywania. Te tradycyjne utwory są przepiękne. Kiedy śpiewam „Biały krzyż”, od razu mam przed oczami partyzantów, którzy poszli walczyć, zginęli i leżą gdzieś w bezimiennych grobach, a nad nimi stoi tylko biały, brzozowy krzyż. Tak samo gdy wsłuchujemy się w słowa piosenki „O mój rozmarynie”, od razu widzimy młodego chłopaka, który zostawia swoją miłość i idzie w okopy z poczuciem, że może nie wrócić. Wszystkie te piosenki niosą ze sobą wielki ładunek emocjonalny – dodał Mariusz Matera.

Reklama

Dzięki koncertom muzycy chcą również uczyć młodzież patriotyzmu. – Nasze koncerty traktujemy jako projekt edukacyjny. Wiele starszych osób zna piosenki i śpiewa razem z nami, jednak młodsi niekoniecznie. Chcemy zaszczepić w nich ducha patriotyzmu i pokazać, jak ważna jest wolność, wywalczona przez naszych przodków – tłumaczył.

Podczas koncertu muzycy nawiązali wyjątkowy kontakt z publicznością, dzięki czemu wspólnie uczcili setną rocznicę odzyskania niepodległości. Bezpośrednio po koncercie rozpoczęła się Suma odpustowa, której przewodniczył i wygłosił słowo Boże dyrektor Domu Księży Seniorów w Biłgoraju ks. Krzysztof Portka.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Niedziela” u św. Wojciecha

2020-01-21 12:48

Niedziela częstochowska 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Częstochowa

spotkanie

parafia

św. Wojciech

archidiecezja częstochowska

B.M.Sztajner/Niedziela

Wydawnictwami interesowali się parafianie w każdym wieku

Dlaczego na drogach życia mamy być świadkami? Co łączy świadka ze słowem pisanym? Odpowiedzi na te pytania poznali wierni jednej z parafii w Częstochowie.

Niedzielę spostrzegamy jako pomoc w pracy duszpasterskiej. W każdą niedzielę możemy odnieść się nie tylko do spraw Kościoła lokalnego, lecz także powszechnego, nauczania papieża Franciszka.

CZYTAJ DALEJ

Medjugorie. Miejsce objawienia... Kościoła

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 19

[ TEMATY ]

Medjugorie

Archiwum autora

Kościół św. Jakuba w Medjugorie

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

Medjugorie komuś przeszkadza. Może nawet nie tyle samo objawienie, ile... jego odbiór. W końcu wiele jest objawień maryjnych, nawet oficjalnie uznanych, a jednak nie mają one tak masowego przełożenia na ludzkie losy. O niektórych z nich właściwie nic nie wiemy. Kto słyszał o Betanii (1976), Cuapie (1980), San Nicolas (1983)... Tymczasem orędzie z Medjugorie znają miliony i dostrzegają w nim zaproszenie do zmiany życia na „według Ewangelii”. Więcej – i to znowu szczególny fenomen – ludzie wracają do domów, a nawrócenie trwa...

Zasłuchanie w to orędzie jest masowe i zmienia (na stałe!) życie milionów osób (aż tylu!). Zauważmy, że po tylu już latach trwania objawień tę ziemię zdążyło opuścić więcej niż jedno pokolenie ludzi nawróconych przez Medjugorie. Ci ludzie nie trafili do piekła, do którego może szli... Czy dla Boga i dla Kościoła jest coś ważniejszego niż to?

Wincenty Łaszewski

GŁOS KOŚCIOŁA: „Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii” – tłumaczy abp Henryk Hoser. Zdaniem papieskiego wysłannika, w sanktuarium Królowej Pokoju najważniejsi są właśnie ludzie – nie orędzie objawień. A jeśli mówimy o orędziu... słyszymy o orędziu Ewangelii! Piękne to, prawda?

GŁOS ANTY-KOŚCIOŁA: Trudno się dziwić, że komuś Medjugorie przeszkadza. Więc słyszymy, że „to jest od diabła!”, że to „manipulacja”, że „masoneria”, że „dla zysku i sławy”, że „wizjonerzy żyją w luksusach”, że „podróżują po świecie”...

Jeśli to nie wystarcza, by zasiać niepokój, przedstawia się nam inne oskarżenie: Medjugorie ma za zadanie odciągnąć ludzi od Fatimy – jedynego orędzia, które może ocalić świat. Dlatego te przesłania są takie cudowne, niezwykłe, wiarygodne... Mają przykuć ludzi do siebie, tym samym nie dopuścić do triumfu Niepokalanego Serca.

Można jeszcze próbować skompromitować same objawienia. Nie wypowiadamy się o ich prawdziwości, bo to rola kościelnych urzędów, ale abp Hoser potwierdza, że nie ma tu błędów doktrynalnych. Coraz głośniej mówi się też o tym, że do Medjugorie może zostać zastosowany precedens z Kibeho (objawienia w Afryce, uznane w 2001 r.; warto wspomnieć, że w ich zatwierdzeniu dużą rolę odegrał właśnie abp Henryk Hoser, będący wówczas misjonarzem w Rwandzie). Pojawiają się głosy, że taka decyzja może zapaść jeszcze w tym roku... Kościół ogłosiłby wiarygodnymi pierwsze objawienia, ograniczyłby liczbę wizjonerów do dwóch-trzech, bo – podobnie jak w Kibeho – potem treści się powtarzają, a inni wizjonerzy nie wnoszą do objawienia nic nowego.

Gdyby tak się stało, byłoby to kolejne potwierdzenie, że Medjugorie jako „teren objawień” spełniło swą misję.

Już dziś mówi się o Medjugorie nie jako o miejscu ukazywania się Matki Bożej, ale o miejscu... objawiania się mocy sakramentów Kościoła.

PROROCZE MIEJSCE: W tej parafii jest prawdziwy, żywy, napełniony mocą Kościół. Nieważne, czy Msze odprawia święty czy najgorszy kapłan – zawsze jest ona doświadczeniem obecności i miłości Boga, który uzdrawia, nawraca, rodzi nowe życie. Nieważne, kto spowiada: sakrament zawsze ujawnia swą moc. Ludzie mówią o odbytych tam „spowiedziach życia”...

Medjugorie – miejsce modlitwy, liturgii, sakramentów, miejsce nawrócenia. Tak widzi je papieski wysłannik. Tego typu znak – mówiący, że odnowa Kościoła jest na wyciągnięcie ręki! – jest niezwykle potrzebny w czasach obecnego kryzysu. Gdyby prorocka misja Medjugorie rzeczywiście oznaczała bycie zaczynem odnowy Kościoła, a w naszych parafiach zaczęło się ujawniać to, co tam – moc sakramentów, wówczas Medjugorie okazałoby się jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata.

Nie będziemy chyba długo czekać na weryfikację tej tezy.

Wincenty Łaszewski, mariolog, pisarz, tłumacz

CZYTAJ DALEJ

Abp Stanisław Budzik doktorem honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

2020-01-24 06:54

Maciej Niedziółka/ Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie

Prof. Zygmunt Litwińczuk, prof. Zbigniew Grądzki i abp Stanisław Budzik

Abp Stanisław Budzik otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Uniwersytet Przyrodniczy nadał Metropolicie Lubelskiemu tytuł doktora honoris causa, najwyższe akademickie wyróżnienie, w uznaniu jego wielkich zasług, a w szczególności jako: wybitnemu uczonemu o renomie europejskiej; doskonałemu organizatorowi życia religijnego na Lubelszczyźnie i w Polsce; zaangażowanemu kontynuatorowi pogłębiającemu dziedzictwo swoich lubelskich poprzedników w zakresie dialogu Kościoła z przedstawicielami świata kultury; niosącemu wyjątkową pasterską posługę w duchu i prawdzie wobec środowiska akademickiego; osobie godnej głębokiego szacunku i wielkiego poważania. Uroczystość z udziałem wielu znamienitych gości odbyła się 23 stycznia w Centrum Kongresowym UP.

- Słowo „uniwersytet” wiąże się zawsze z trzema podstawowymi funkcjami, jakie powinien pełnić: kształcić studentów, prowadzić badania i promować nowych profesorów. Uroczystość nadania tytułu doktora honoris causa jest zawsze wielkim świętem dla uczelni, która w tej formie wyraża najwyższe uznanie dla osób szczególnie zasłużonych dla życia naukowego, kulturalnego, społecznego lub politycznego - mówił rektor prof. Zygmunt Litwińczuk. Jak podkreślał, Uniwersytet Przyrodniczy w swojej 65-letniej historii wyróżnił taką godnością akademicką zaledwie 60 osób, nobilitując zarówno wyróżnionych, jak i uczelnię. - Abp prof. Stanisław Budzik to znacząca postać polskiego Kościoła Katolickiego, owocnie zespalająca działalność naukową z posługą religijną. Zbiory jego homilii stanowią dowód realizacji naukowych ustaleń, stając się szeroko dostępną kopalnią wiedzy. Abp Budzik to zaangażowany orędownik zgodnej współpracy trzech wyznań chrześcijańskich i środowiska akademickiego. Honorujemy go tytułem doktora honoris causa za szerokie zaangażowanie w dialog Kościoła z przedstawicielami świata kultury i otwartą pasterską posługę wobec środowiska akademickiego Lublina, w tym wobec Uniwersytetu Przyrodniczego

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję