Reklama

Franciszek w „ogrodzie aniołów”

2018-11-07 08:41

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 30

Grzegorz Gałązka

W dzień po uroczystości Wszystkich Świętych obchodzimy w Kościele Zaduszki, czyli wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. W tym szczególnym dniu kolejni papieże nawiedzają groby swoich poprzedników spoczywających w podziemiach Bazyliki Watykańskiej oraz udają się na rzymskie cmentarze

Przez lata Jan Paweł II odwiedzał historyczny cmentarz Rzymu, Campo Verano. – Gdy wspominamy zmarłych – mówił Papież Polak – wkraczamy w wielką tajemnicę eschatologiczną, która ogarnia każdego z nas. Tradycję tę kontynuował Benedykt XVI, a teraz podtrzymuje ją Franciszek, który w poprzednich latach odwiedził trzy cmentarze: w 2015 r. odprawił Mszę św. na Campo Verano; w 2016 r. był na największym cmentarzu miasta – Prima Porta; w zeszłym roku natomiast odwiedził amerykański cmentarz wojskowy w nadmorskiej miejscowości Nettuno, gdzie jest pochowanych 7861 żołnierzy i pielęgniarek, którzy zginęli w czasie II wojny światowej na terenie Włoch.

W tym roku natomiast Franciszek odwiedził cmentarz na peryferiach Rzymu, przy ul. Laurentina, na którym znajduje się szczególna kwatera – „Ogród Aniołów”, przeznaczony do pochówku dzieci, które nigdy się nie narodziły. Zajmuje on powierzchnię ok. 600 m2 i jest symbolicznie strzeżony przez dwa marmurowe posągi aniołów. Gdy sześć lat temu wiceburmistrz Rzymu dokonał otwarcia cmentarza nienarodzonych, podkreślił, że zorganizowanie tego miejsca dla dzieci nienarodzonych jest odpowiedzią władz na potrzebę rodziców, pragnących pochować swoje nienarodzone dzieci. W przeciwnym razie płód byłby traktowany jako „odpady szpitalne”.

W Dzień Zaduszny, 2 listopada br., papież Franciszek przybył na cmentarz Laurentino o godz. 15.45 witany przez wikariusza diecezji rzymskiej – kard. Angela De Donatisa, biskupa pomocniczego dla sektora południowego Paolo Lojudice, oraz kapelana kościoła Jezusa Zmartwychwstałego, który znajduje się na terenie cmentarza – ks. Claudia Palmę. Papież przeszedł po „Ogrodzie Aniołów”, zatrzymując się i składając kwiaty na niektórych grobach dzieci nienarodzonych. Ten krótki spacer był najbardziej wzruszającym momentem wizyty Franciszka na cmentarzu Laurentino. Następnie Papież przeszedł do sąsiedniej kwatery, przeznaczonej na pochówek dzieci, i dopiero stąd udał się do kaplicy cmentarnej, przed którą odprawił Mszę św.

Reklama

W czasie homilii Ojciec Święty mówił o „trzech wymiarach życia: przeszłości, przyszłości i teraźniejszości”. – Dzień Zaduszny jest dniem pamięci (przeszłości), dniem, w którym należy pamiętać o tych, którzy byli przed nami, towarzyszyli nam, dawali nam życie – powiedział.

– Pamięć – dodał – jest tym, co czyni lud silnym, ponieważ czuje się on zakorzeniony w drodze, w historii, w ludziach. To dzięki pamięci rozumiemy, że nie jesteśmy sami, ale że jesteśmy ludem – zwrócił uwagę Papież. Natomiast przyszłość to nadzieja życia wiecznego, oczekiwanie na niebiańską Jerozolimę. Dlatego mamy nadzieję „spotkać się, dotrzeć tam, gdzie jest Miłość, która nas stworzyła, tam, gdzie czeka na nas miłość Ojca”. I jest też trzeci wymiar – teraźniejszość – to „droga, którą musimy pokonać”. Na tej drodze potrzebujemy nawigatora, światła, które „Bóg dał nam, abyśmy nie popełnili błędu”, a tym światłem są Błogosławieństwa. Na zakończenie Papież zachęcił wszystkich, aby modlili się do Boga o łaskę „zachowania naszej pamięci”, ale także o „łaskę nadziei”.

Wizyta Franciszka na trzecim cmentarzu Rzymu jest czymś szczególnym, gdyż przejdzie do historii jako pierwsze papieskie nawiedzenie grobów dzieci nienarodzonych.

Z wizyty papieża Franciszka w „Ogrodzie Aniołów” zadowolony jest szczególnie ks. Maurizio Gagliardini – przewodniczący stowarzyszenia „Difendere la Vita con Maria” (Bronić Życia z Maryją). To katolickie stowarzyszenie wierzących, organizacja non-profit, która powstała, aby konkretnie odpowiedzieć na apel Jana Pawła II o obronę życia zawarty w encyklice „Evangelium vitae”, promulgowanej przez Ojca Świętego 25 marca 1995 r. Stowarzyszenie działa na rzecz rodzącego się życia, prowadzi badania nad statutem embrionu ludzkiego z punktu widzenia naukowego, antropologicznego i prawnego oraz zajmuje się pochówkiem nienarodzonych dzieci.

We Włoszech obowiązuje ustawa, na mocy której rodzice mogą poprosić o ciało dziecka zmarłego nawet przed 20. tygodniem ciąży. Natomiast jeżeli nikt nie upomina się o nie, to według prawa powinno być ono traktowane jako specjalne odpady szpitalne. – Nie można do tego dopuścić – podkreślił ks. Gagliardini, gdyż instrukcja „Donum vitae” Kongregacji Nauki Wiary o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania wyraźnie mówi: „Zwłoki embrionów lub płodów ludzkich, pochodzące z dobrowolnych przerwań ciąży czy też nie, powinny być uszanowane tak jak zwłoki innych istot ludzkich”. Dlatego stowarzyszenie zawarło umowy ze strukturami sanitarnymi w 60 miastach Włoch, by móc zapewnić pochówek zmarłym przed narodzeniem dzieciom – organizuje proste uroczystości pogrzebowe, które przewiduje prawo kościelne.

Na syboliczne znaczenie gestu Franciszka zwraca uwagę także prof. Marina Casini, stojąca na czele włoskiego Ruchu na rzecz Życia: „Grzebanie martwych płodów podczas ceremonii pogrzebowej, tak jak ma to miejsce w przypadku osób już urodzonych, jest bardzo wymownym sposobem przypomnienia ludzkiej godności i tożsamości poczętego dziecka. To nie są przedmioty, ale istoty ludzkie. Dlatego ich ciało zasługuje na uznanie jego godności i na pochowanie w miejscu, w którym krewni mogą się modlić, w przekonaniu, że w tajemnicy życia wiecznego «żyją oni w miłości Pana» – jak pisał św. Jan Paweł II”.

Tagi:
papież zaduszki

Reklama

Papież na spotkaniu z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi w katedrze w Skopje

2019-05-07 19:05

st, kg, pb (KAI) / Skopje

Do rozwijania wymiarów czułości, cierpliwości i współczucia dla innych zachęcił papież Franciszek duchowieństwo obrządku łacińskiego i bizantyjskiego, a także jego rodziny i osoby konsekrowane podczas spotkania w katedrze w Skopje.

Vatican Media

Wchodzącego do świątyni Ojca Świętego powitały entuzjastyczne okrzyki: „Viva il Papa!” (Niech żyje papież). Po modlitwie przed tabernakulum w kształcie serca, Franciszka powitał katolicki biskup Skopje Kiro Stojanow. Przypomniał, Ewangelię głoszono tu już w czasach apostolskich a echa tej radosnej nowiny rozbrzmiewają na tym terenie do dzisiaj.

Może powstać wrażenie, „jakbyśmy zatrzymali się w starożytnej metropolii Stobi, której resztki jeszcze dziś świadczą o silnej i ważnej siedzibie chrześcijańskiej” – mówił hierarcha. Przywołał w tym kontekście działalność świętych braci Klemensa i Nauma oraz ich towarzyszy, którzy z tych miejsc szli dalej, aby ewangelizować Słowian. „Kościół tutejszy pisze swą historię jako jeden, święty, katolicki i apostolski, ale też męczeński i prześladowany, często w łańcuchach” – przypomniał bp Stojanow.

Zwrócił uwagę, że w burzliwych czasach „żyliśmy zawsze, i teraz także, w miejscu spotkania Wschodu i Zachodu, skrzyżowania trzech tradycji: chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego oraz świata islamskiego”. Zapewnił, że chrześcijanie tutejsi próbują żyć w cywilizacji pokoju i współżycia oraz przyczyniać się do budowania społeczeństwa „dla wspólnego dobra tego kraju”.

Podziękował papieżowi za zachęcanie wiernych do marzeń, dodając, że „musimy umieć marzyć, spoglądać w niezwykłą przyszłość, która Bóg nam przygotowuje”. Zapewnił go, że Kościół macedoński potrzebuje tych słów zachęty, aby wzrastał w życiu bez kompleksów i lęków, będąc niewielką społecznością.

„Dziękujemy Ci, Ojcze Święty, za to, że masz oczy i uszy zwrócone na najmniejszych i tych z peryferii. Niech twoja wizyta będzie błogosławiona i polecamy ją opiece naszej wielkiej rodaczki, świętej Matki Teresy, którą wprowadziłeś do chóru świętych Kościoła katolickiego i dąłeś jako przykład dla tych wszystkich, którzy szczerym sercem kochają Boga i człowieka” – zakończył swe przemówienie bp Stojanow.

Następnie papież wysłuchał trzech świadectw. Najpierw głos zabrali: katolicki kapłan obrządku bizantyńskiego ks. Goce Kostow i jego żona Gabriela. Oboje wyznali, że mają czterech synów w wieku od 1 roku do 15 lat, ale były też w ich życiu rodzinnym smutne chwile, gdy w dwa tygodnie po swych narodzinach zmarła ich córeczka. W tych trudnych momentach, dzięki modlitwie rodzinnej, otrzymaliśmy łaskę umocnienia swej wiary, wielkości Pana i jego obecności – powiedziała kobieta. Dodała, że udzielił On im swego pocieszenia i nadziei wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowali.

„Jako kapłanowi Bóg dał mi łaskę odczuwania ojcostwa w ciele, w rodzinie, a zarazem ojcostwa duchowego, w parafii. Przekonuje się, że te dwie sprawy uzupełniają się i dopełniają” – zapewnił ks. Goce. Dodał, że czułość, miłość, cierpliwość i współczucie wobec rodziny, zwłaszcza dzieci, gdy się odzwierciedla w pracy parafialnej, przynosi owoce. Doświadczenie wiary wierzących często daje odpowiedzi na pytania często ukryte i na problemy, które nieraz rodzina musi podejmować i na które nie mamy konkretnych odpowiedzi.

Życie rodzinne kapłana jest szczególnym narzędziem w pracy duszpasterskiej – powiedział duchowny. Wyraził wdzięczność Bogu za rodzinę, która pomaga mu w posłudze duszpasterskiej z innymi ludźmi, z młodzieżą i dziećmi, a „bez nich byłbym znaczenie uboższy”. Dodał, że rodzina kapłana „umie być pomostem ku sercom ludzi, których Pan nie zawsze może dotknąć, ale żona i dzieci swoją prostotą potrafią nieraz zrobić to lepiej od księdza”.

Z kolei duchowny obrządku łacińskiego ks. Davor Topić, proboszcz w Skopje, a wcześniej sekretarz kard. Vinko Puljicia w rodzinnym Sarajewie, opowiedział o tym, że w jego sercu budziła się pokusa robienia kariery. Jednak uderzyły go słowa Franciszka, usłyszane w 2013 r., zapraszające do pozostawienia wszystkiego na wzór Abrahama i pójścia drogą wiary. Dlatego zgłosił się do pracy w Macedonii, która potrzebowała kapłanów. Gdy przyjechał do Skopje otworzył Pismo Święte i jego wzrok zatrzymał się na fragmencie Drugiego Liście św. Pawła do Koryntian, w którym mowa jest o solidarności „z Kościołem w Macedonii”. - Byłem bardzo zadowolony, bo Bóg był tak konkretny i potwierdził tę misję - wyznał duchowny.

Dodał, że w także Skopje ma do czynienia z wyzwaniami, które dotyczą całego świata: sekularyzacją, oddalaniem się młodzieży od Kościoła, małżeństwami z niewierzącymi, niepokojami politycznymi. - Jako proboszcz czuję, że nie wystarczy siedzieć i czekać w biurze parafialnym, lecz że dzisiejszy człowiek potrzebuje spotkania. Nie wystarczy tylko duszpasterstwo sakramentalne, ale istnieje wielka potrzeba przejścia od duszpasterstwa do ewangelizacji - mówił ks. Topić. Podziękował papieżowi, że stale zachęca do bycia Kościołem żywym, dynamicznym, w ruchu, „dającym wszystkim świadectwo darmowej miłości Boga”.

Siostra eucharystka opowiedziała o swoim zgromadzeniu obrządku bizantyjskiego, założonego przez włoskiego księdza i włoską zakonnicę w Salonikach w Grecji. Jego charyzmatem jest „troska o Jezusa opuszczonego w Kościele i w duszach, a konkretnie o Eucharystię i przebieg liturgii, praca na polu ekumenizmu i troska o Jezusa poranionego na duszy i ciele, szczególnie ubogich i chorych”.

Na wstępie swego przemówienia Ojciec Święty podkreślił znaczenie jakie ma dla Kościoła „oddychanie w pełni swoimi dwoma płucami - obrządkiem łacińskim i obrządkiem bizantyjskim. Nawiązując do jednego ze świadectw, w którym wskazano, że wspólnota katolicka jest w Macedonii nieliczna, i że grozi je popadanie w swoisty kompleks niższości Franciszek przypomniał obraz olejku nardowego, którym Maria namaściła stopy Jezusa. Był on w stanie przeniknąć wszystko i pozostawić niepowtarzalny znak. Jednocześnie przestrzegł przed zbytnim zaufaniem do liczb, które może nam uniemożliwić słuchanie Boga i zaufanie do Boga.

Papież przypomniał, że „dokonanie rachunków” jest zawsze konieczne, gdy może nam przybliżyć się do wielu potrzeb ludzkich, gdy pozwala nam zmobilizować się, by stać się solidarnymi, uważnymi, rozumiejącymi i troskliwymi w podejściu do utrudzeń i bied, w które zanurzonych jest tak wielu naszych braci potrzebujących. „Wolno dokonać rachunków, jedynie by stanowczo powiedzieć i błagać wraz z naszym ludem: «Przyjdź Panie Jezu!»” – stwierdził Ojciec Święty.

Przypominając postać św. Teresy z Kalkuty Franciszek podkreślił znaczenie skromnej posługi, zdolnej do nasycenia wszystkiego wonią błogosławieństw.

Papież przestrzegł duchownych przed pokusą karierowiczostwa i zachęcił ich, by powrócili do swego pierwotnego powołania, zniżając się do codziennego życia swoich braci i sióstr. „Zostawmy ciężary, które oddzielają nas od misji i uniemożliwiają woni miłosierdzia, by dotarła do oblicza naszych braci” – zachęcił Ojciec Święty.

Odpowiadając na słowa kapłana obrządku bizantyjskiego i jego rodziny Franciszek wskazał na znaczenie życia rodzinnego, w którym realizuje się „Kościół domowy” jako szkoły ufności Bogu. Prowadzi nas ona do rozwijania wymiarów czułości, cierpliwości i współczucia dla innych.

Po odmówieniu ze zgromadzonymi modlitwy „Ojcze nasz”, Franciszek pobłogosławił jeszcze kamień węgielny pod budowę sanktuarium św. Pawła.

Z katedry papież odjedzie na lotnisko w Skopje, skąd po krótkiej ceremonii pożegnalnej odleci do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski głosował: to obowiązek i odpowiedzialność

2019-05-26 11:30

bgk / Gniezno (KAI)

„Udział w wyborach to nasza odpowiedzialność zarówno za Polskę, jak i Europę, której cząstką przecież jesteśmy” – powiedział dziennikarzom Prymas Polski abp Wojciech Polak po oddaniu głosu w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Mariusz Książek/Niedziela

Metropolita gnieźnieński głosował w lokalu wyborczym w budynku Szkoły Podstawowej nr 1 im. Zjazdu Gnieźnieńskiego w Gnieźnie. Jak podkreślił w krótkiej wypowiedzi dla mediów, udział w wyborach to wyraz „odpowiedzialności zarówno za Polskę, jak i Europę, której cząstką jesteśmy”.

Prymas wspomniał też o przesłaniu papieża Jana Pawła II, który w 1979 roku w Gnieźnie mówił o potrzebie duchowej jedności Starego Kontynentu, i który również w Gnieźnie wskazał, że bez tej duchowej jedności, zjednoczenie w innych wymiarach nie jest możliwe.

„Te słowa papieża ciągle nam przypominają, że i my jesteśmy za ten proces odpowiedzialni, że jesteśmy częścią tej europejskiej wspólnoty, stąd nie tylko warto, ale trzeba podejmować odpowiedzialność za nasz wspólny europejski dom” – stwierdził.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem