Reklama

Sprawiał, że lecieliśmy wysoko

2018-12-11 12:41

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 10-11

wikipedia.org
George Herbert Walker Bush, jak podkreślają jego przyjaciele, znajomi, ale też konkurenci polityczni, był człowiekiem niezwykłego formatu

„Polityka nie musi być wredna” – często powtarzał 41. prezydent USA – George Herbert Walker Bush, który zmarł 30 listopada 2018 r. Mawiał też: „Co zrobiłem dobrze, a co źle – zdecydują historycy”

George Herbert Walker Bush odszedł w otoczeniu najbliższej rodziny i przyjaciół. Podczas kolejnego kryzysu w chorobie nie chciał wracać do szpitala, wolał umrzeć w domu. Powiedział, że chciałby już spotkać się ze swoją zmarłą przed siedmioma miesiącami żoną. Także z córeczką, która odeszła, gdy miała trzy lata.

Bliscy o prezydencie Bushu

Jego przyjaciele, znajomi, ale też konkurenci polityczni powtarzają, że był człowiekiem niezwykłego formatu. Lojalny, uczciwy, koleżeński. Podkreślają, że zawsze szukał dobra w każdej osobie. O swojej pracy dla kraju mówił: „Służba innym jest służbą do końca życia”.

Niezwykle pracowity i rzetelny. Grzeczny. Dziękował innym za to, że z nim byli. Zawsze uprzejmy dla swoich współpracowników – zarówno tych, którzy zajmowali najwyższe stanowiska w Białym Domu, jak i tych, którzy stali najniżej w hierarchii. W polityce był konsekwentny i – jak podkreślają politycy z innych państw – był najwyższych lotów dyplomatą. W swoich notatkach były prezydent Francji François Mitterrand nazwał George’a Busha mistrzem dyplomacji. A przy tym był człowiekiem o wielkim poczuciu humoru.

Reklama

Syn 41. prezydenta USA – George W. Bush, 43. prezydent Stanów Zjednoczonych, często odwoływał się do tego, co powtarzał jego ojciec: „Nie może być tak, że dzieciom zostawimy po sobie większe auto czy większy dom. Trzeba im zostawić przyjaźń, miłość. System wartości”. – Uczył nas również, że służba publiczna jest niezbędna i że można służyć w sposób uczciwy, będąc przy tym wiernym takim wartościom, jak wiara i rodzina. Prezydent USA w podobnym tonie pisał w biografii poświęconej ojcu, zatytułowanej: „41 – portret mojego ojca – książka syna George’a H. W. Busha”. Podobnie mówił Jon Meacham, historyk, zdobywca Nagrody Pulitzera, a zarazem biograf zmarłego prezydenta, w książce: „Przeznaczenie i moc: amerykańska odyseja George’a Herberta Walkera Busha”. Jego przemówienie podczas pogrzebu prezydenta w katedrze było pełne admiracji i niekłamanego podziwu.

– Sprawiał, że lecieliśmy wysoko – powiedział podczas pogrzebu republikański senator Mitch McConnell. – Była w nim dobroć – podkreślił z kolei obecny wiceprezydent Mike Pence w wypowiedzi dla jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych. Był też prostolinijny. Zapytany podczas jednego z wywiadów, czy to właśnie wybór na prezydenta był najszczęśliwszym dniem jego życia, bez wahania odpowiedział: „Najszczęśliwszym dniem był ten, kiedy wróciłem z wojny”.

Kiedy przegrał rywalizację z Billem Clintonem, kandydatem demokratów, nie obrażał się na świat i na rywala, ale odchodząc z Białego Domu, zostawił swemu następcy list: „Drogi Billu. Życzę Ci, żebyś zaznał tu szczęścia. (...) Czekają Cię trudne chwile. Jeszcze trudniejsze z powodu krytyki, którą uznasz za niesprawiedliwą. Nie jestem dobry w dawaniu rad, ale nie zniechęcaj się, nie zbaczaj z obranej drogi. Gdy będziesz czytać ten list, będziesz już naszym prezydentem. Życzę Tobie i Twojej rodzinie wszystkiego dobrego. Twój sukces będzie sukcesem naszego kraju. Powodzenia”.

Podobnie się zachował, kiedy jego syn George W. Bush został 43. prezydentem USA. Syn wspominał o tym w wypowiedzi dla stacji telewizyjnej CNN: – To nie była misja: młody Bush na prezydenta, ale to była misja: jak najlepiej służyć Stanom Zjednoczonym. Jak ulepszyć ten kraj. Były 43. prezydent podkreślił, że według jego ojca, trzeba dawać społeczeństwu wszystko, co ma się najlepsze.

Jak wspominają bliscy zmarłego prezydenta, jego odpowiedzialność za kraj wynikała w dużym stopniu z tego, że był człowiekiem wielkiej wiary. Mówił też o tym biskup, a zarazem przyjaciel rodziny – Michael Curry podczas Mszy św. w narodowej katedrze Kościoła Episkopalnego w Waszyngtonie. Z kolei przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych kard. Daniel N. DiNardo napisał po śmierci George’a H. W. Busha: „Z wdzięcznością wspominamy tego wielkiego człowieka, który bezinteresownie poświęcił życie w służbie swej ojczyzny. Będąc niezłomnie zaangażowanym w budowanie mostów pokoju i zapewnianie naszemu narodowi wolności, był także natchnieniem dla wielu, jako oddany mąż, ojciec i patriarcha rodziny”.

„Przez swą autentyczność, rozbrajający czar i niezłomne oddanie wierze, rodzinie i ojczyźnie prezydent Bush zainspirował całe pokolenia swych rodaków, poświęcających się służbie publicznej, by stać się, używając Jego własnych słów, «tysiącem świetlnych punkcików», oświetlających wielkość oraz nadzieję i możliwości, jakie Ameryka daje światu. (...) Obdarzony trzeźwym osądem, zdrowym rozsądkiem i spokojem znamionującym przywódcę prezydent Bush poprowadził naród amerykański i świat ku pokojowemu i zwycięskiemu zakończeniu zimnej wojny.

Jako prezydent położył podwaliny pod dziesięciolecia dobrobytu, jakie później nastąpiły. Mimo tych wszystkich osiągnięć zachował pokorę, podążając za głosem powołania, które wyznaczało mu jasny kierunek. Zapamiętamy prezydenta Busha za życie w służbie dla ojczyzny, ale też za oddanie rodzinie – zwłaszcza Barbarze, miłości Jego życia. Jego przykład wciąż żyje i będzie nadal inspirował kolejne pokolenia Amerykanów do osiągania wielkich celów” – napisał po śmierci Busha prezydent Donald Trump.

Potrzebny Panu Bogu

George Herbert Walker Bush urodził się 12 czerwca 1924 r. Ukończył prestiżową Phillips Academy i zrobił sobie „prezent” urodzinowy wstąpieniem do wojska w czasie II wojny światowej. Służył jako pilot w lotnictwie marynarki wojennej. Brał udział w wielu misjach, z których kilka do dzisiejszego dnia uważanych jest za tajne. Podczas jednej z wypraw jego samolot został zestrzelony. Zginęli dwaj jego koledzy. On sam po kilku godzinach niemal beznadziejnego zmagania się z wodnym żywiołem został uratowany. Jak sam później wielokrotnie mówił: „Widać byłem do czegoś jeszcze Panu Bogu potrzebny na tej ziemi”.

Po wojnie, w 1945 r., poślubił Barbarę Pierce, z którą przeżył ponad 73 lata. Urodziło im się czterech synów i córka. W tym też czasie podjął studia ekonomiczne na prestiżowym Yale University, a następnie zatrudnił się w przemyśle naftowym. Z czasem założył własną firmę. Z początkiem lat 60. ubiegłego wieku zajął się też działalnością polityczną, wiążąc się z Republikanami do końca życia. Stopniowo zdobywał kolejne szczeble kariery. Zasiadał w Izbie Reprezentantów, sprawował misję ambasadora przy ONZ, był też szefem CIA. W latach 1981-89, za kadencji Ronalda Reagana, jak sądzono, osiągnął szczyt kariery, pełniąc funkcję wiceprezydenta USA. Jednak nie. Został 41. prezydentem USA. Przegrał walkę o drugą kadencję, ale jak pisał Jon Meacham, osiągnął to, czego nikt od czasu Martina Van Burena w 1836 r. nie dokonał: wygrał wybory jako dotychczasowy wiceprezydent.

Niech patrzą na Polskę

Przez dwie kadencje swojej wiceprezydentury George Herbert Walker Bush zajmował się m.in. sprawami polskimi, zwalczając wspólnie z Ronaldem Reaganem sowieckie imperium zła. Kiedy więc przyjechał do Polski po raz pierwszy, w 1991 r., mówił o naszych problemach z dużym znawstwem. W trakcie swojego przemówienia w Stoczni Gdańskiej prezydent Bush przywołał odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. Powiedział, że jej fundamentem były nadzieja i ciężka praca. Dziękował również polskiemu narodowi oraz ludziom Solidarności za „odwagę, mądrość i cierpliwość w walce o niepodległość kraju”. Dawał Polskę jako przykład innym narodom na to, jak mądrze zdobywać wolność. I jak można „zmieniać marzenie w rzeczywistość mimo wielkich przeciwności”. „Dziś do tych, którzy myślą, że nadzieje mogą być na trwałe stłamszone, mówię: Niech patrzą na Polskę! Tym, którzy uważają, że wolność może być na zawsze odebrana, mówię: Niech patrzą na Polskę! Do tych, którzy myślą, że marzenia mogą być trwale stłumione, mówię: Popatrzcie na Polskę”.

Podczas kilkuminutowej rozmowy w rezydencji ówczesnego ambasadora USA w Warszawie prezydent Bush powiedział do nas, dziennikarzy: „Najtrudniejsze jest przed wami. Bo wy, jako dziennikarze, ze szczególnie wielką odpowiedzialnością i przezornością, a zarazem odwagą powinniście wznosić swój kraj. By nie zburzyć tego, co już zostało zbudowane”.

Tagi:
sylwetka

Aby życia nie zmarnować

2019-12-04 07:36

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 49/2019, str. IV

Od lat słucha trudnych ludzkich historii, pomaga bezdomnym, samotnym matkom, ofiarom przemocy. Każdy człowiek zasługuje na miłość, szacunek i uwagę – mówi Teresa Brzeska, wiceprezes Kieleckiego Koła Towarzystwa św. Brata Alberta

TER
Teresa Brzeska nie umie żyć bez pomagania

Pracuje w nim z oddaniem jako wolontariuszka już trzydzieści pięć lat. Bez pomagania innym nie potrafi żyć. W wolnych chwilach odwiedza niewidomych oraz seniorów i organizuje im muzykoterapię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem