Reklama

Cukrzycowe jasełka

2018-12-12 07:49

Karolina Mysłek
Edycja częstochowska 50/2018, str. IV

dmitrypk/fotolia.com

Szacuje się, że w latach 2025-30 co trzecie dziecko może być chore na cukrzycę lub znajdować się w okresie przedcukrzycowym. Naprzeciw potrzebom dzieci i rodzin, w których zadomowiła się choroba, którą coraz częściej nazywa się cywilizacyjną, wychodzą współpracujące ze sobą częstochowska Szkoła im. św. Jana de La Salle i fundacja Maxima Dzieciom

Moim marzeniem jest, by syn wyrósł na dzielnego strażaka. On tak kocha straż pożarną i „Strażaka Sama”. Ale czasem myślę, że najważniejsze, by miał okazję dorosnąć, by moja córka zawsze mogła mieć braciszka. Szymek choruje na cukrzycę typu 1. – chorobę przez nikogo niezawinioną, przewlekłą, nieuleczalną, a przede wszystkim kosztowną – to p. Marta, mama 3,5-letniego Szymka i 5-letniej Zuzi. Od półtora roku sama mierzy się z chorobą swojego najmłodszego dziecka.

– Pani Karolino, dopiero dotarłam do domu. Dowiedziałam się dziś o kolejnym dziecku chorym na cukrzycę. Szukałam sponsorów, którzy zechcieliby dofinansować zakup pompy cukrzycowej lepszej jakości dla niego. Żeby nie trzeba było tak często kłuć paluszków, zwłaszcza że gra na trąbce... Może napiszę list do prezydenta z prośbą o pomoc – to wieczorny telefon Agnieszki Nejman, nauczycielki ze Szkoły Podstawowej im. św. Jana de La Salle, która od lat angażuje się w pomoc dzieciom chorym na cukrzycę.

Cukrzyca

Przez wielu postrzegana jako choroba przede wszystkim ludzi dojrzałych. Dziś coraz częściej dotyka dzieci i ludzi młodych. Szacuje się, że w latach 2025-30 co trzecie dziecko może być chore na cukrzycę lub znajdować się w okresie przedcukrzycowym. Jako społeczeństwo niewiele wiemy o chorobie, którą coraz częściej nazywa się chorobą cywilizacyjną. Fraza „objawy cukrzycy” wpisywana jest w najpopularniejszą wyszukiwarkę internetową w ciągu jednego miesiąca średnio 22 200 razy.

Reklama

Dziś rozróżnia się zwykle dwa podstawowe typy cukrzycy, choć naukowcy przekonują, że jest ich więcej. Cukrzyca typu 1. i cukrzyca typu 2. – to tak naprawdę dwa różne schorzenia. W jednym i w drugim przypadku jest zbyt wysoki poziom cukru we krwi, jednak jego przyczyny (hiperglikemii) są różne, jak zresztą różne są także ich objawy i metody leczenia. To jednak temat na osobny duży artykuł.

A z czym muszą mierzyć się dzieci i rodziny, w których zadomowiła się cukrzyca? – Od maja 2017 r. jako samotna matka nieprzerwanie opiekuję się synkiem – opowiada p. Marta. – Cukrzyca typu 1. to przeklęta choroba. Na chwilę obecną jest nieuleczalna. Każdy dzień to walka o dobry dzień. Od 19 miesięcy nieprzerwanie każdej nocy czuwam nad synem. Cukrzycy nie widać. Poziomu glikemii też (stężenie glukozy w krwi – przyp. red.). Trzeba go kontrolować kilka razy w nocy, każdej nocy. Ale ja też muszę mieć czas na sen. Czas na regenerację. Alarmy budzące mam ustawione co godzinę lub dwie. Kiedy zasnę, mój synek mógłby się już nie obudzić – dzieli się swoim lękiem p. Marta.

Szansa na pomoc

Jedyną w tej chwili możliwą szansą na trochę normalniejsze życie Szymka i w miarę przespaną noc p. Marty jest lepszej jakości pompa insulinowa. – Rodzic kilkakrotnie sprawdza w nocy dziecku cukier, nakłuwając paluszki u rąk czy palce u stóp dla zminimalizowania bólu – tłumaczy Maja Kolesińska z fundacji Maxima Dzieciom, zajmującej się przede wszystkim pomocą dzieciom chorym na cukrzycę i ich rodzinom. – Jednak dzięki pompie insulinowej lepszej jakości można temu zapobiec. Jej sygnał dźwiękowy informuje o niskim i wysokim cukrze, w razie konieczności pompa podaje lub – co ważne – zatrzymuje podawanie cukru. Opiekun oczywiście musi mieć nad wszystkim pieczę, jednak nie jest już tak obciążony. Może też mu pomóc kompatybilny z pompą system telefoniczny nightscout, który w razie potrzeby alarmuje rodzica, dając mu kontrolę, a dziecku niezależność i komfort uczestniczenia w zwyczajnym życiu oraz swobodę działania.

To właśnie do tej fundacji, założonej i prowadzonej przez Elwirę Pidzik, zgłosiła się niedawno p. Marta z prośbą o pomoc. Jest jedną z kilkudziesięciu podopiecznych, którym Maxima stara się pomóc, zbierając środki na zakup pomp cukrzycowych i dając wsparcie w codzienności. Bo, co warto zaznaczyć, utrzymanie osprzętu czy zakup żywności dla małych cukrzyków pochłania każdego miesiąca kwotę 800-900 zł. To wydatki m.in. na: insulinę, paski do glukometrów, lancety, benzynę apteczną, środki znieczulające, środki do odkażania skóry, plastry i maści, zbiorniczki na insulinę, bandaże, maści, uszczelki i pokrywę baterii do pompy insulinowej.

Dzieci chore na cukrzycę można wesprzeć, przekazując 1% podatku: nr KRS 0000484571, nr konta: PKO BP 64 1020 1664 0000 3202 0457 9449.

Wiedza o chorobie

Od kilku lat w działania fundacji angażuje się częstochowska Szkoła św. Jana de La Salle.

– Przed trzema tygodniami z okazji Dnia Cukrzycy organizowaliśmy szkolenie dla dzieci z naszej szkoły – czym jest cukrzyca, jak się ją leczy, jak się mierzy cukier – mówi A. Nejman. – Oswajaliśmy z chorobą. Podkreślaliśmy, że cukrzyca nie jest chorobą zakaźną, o czym dzieci są często przekonane. A teraz przygotowaliśmy jasełka, które mają wesprzeć zakup kolejnych pomp insulinowych dla potrzebujących dzieci. Jasełka już 18 grudnia zgromadzą społeczność szkolną, by w przedświąteczny czas podzielić się sercem.

Tagi:
cukrzyca

Polskie rodziny z cukrzycą i ich słodkie tajemnice

2018-10-30 09:17

Cukrzyca jest chorobą rodziny, jednak rozmowa o niej często jest tematem tabu. Istotnym wyzwaniem wśród chorych jest depresja, jednak ten temat rzadko jest podejmowany w kontekście cukrzycy. Najczęściej cukrzycy typu 2 współtowarzyszą nadciśnienie tętnicze i choroby sercowo-naczyniowe.

pixabay.com

Jednakże chorzy nie mają finansowanego leczenia kardioprotekcyjnego, zaś ich niektórzy bliscy nigdy nie odbyli warsztatu z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Aktywność fizyczna niemal nie istnieje u osób chorych na cukrzycę, a zmiana nawyków żywieniowych i rozumienie zasad zdrowego odżywiania jest różnie postrzegana przez badanych. Bliscy, pomimo że są w grupie ryzyka wystąpienia cukrzycy, nie potrafią podać norm poziomu glukozy we krwi na czczo dla osób zdrowych, a bliscy osób chorych na cukrzycę typu 2 czasami wskazują nieprawidłowy typ cukrzycy u swoich bliskich chorujących na cukrzycę. Osoby chore na cukrzycę pomijają pomiary poziomu glukozy we krwi z powodu odczuwanego bólu opuszków palców i trudności w odmierzaniu czasu pomiaru. W związku z tym chcieliby, żeby tradycyjny glukometr zastąpiły nowoczesne urządzenia do monitorowania glikemii, które nie wymagają nakłuwania. Osoby chore na cukrzycę i ich bliscy najbardziej ufają lekarzom diabetologom oraz pielęgniarkom/edukatorom do spraw diabetologii. Wskazują również, iż otrzymują zbyt mało opakowań pasków do pomiaru glukozy od lekarza, żeby wykonywać częstsze kontrole. Niestety, w większości przypadków, o cukrzycy w rodzinie nie rozmawia się, wskazując, iż cukrzyca często jest powodem kłótni. To kluczowe wnioski najnowszego raportu pt. „Polska rodzina z cukrzycą”, zrealizowanego przez Stowarzyszenie Edukacji Diabetologicznej, Fundację Zdrowie i Edukacja Ad Meritum i dr Tomasza Sobierajskiego, socjologa przy współpracy z dr Anną Majchrzak, diabetologiem. Patronat nad raportem objęły: Polskie Towarzystwo Diabetologiczne, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków i portal mojacukrzyca.org.

„Polska rodzina z cukrzycą” to tytuł raportu zrealizowanego przez Beatę Stepanow prezesa Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej, Fundację Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, socjologa dr Tomasza Sobierajskiego, przy współpracy z dr Anną Majchrzak, diabetologiem. Patronat nad raportem objęło Polskie Towarzystwo Diabetologiczne oraz organizacje pacjentów: Polskie Stowarzyszenie Diabetyków oraz portal mojacukrzyca.org

Badaniem objęte zostały osoby chore na cukrzycę typu 1 i typu 2 oraz ich bliscy. Przy czym osoby z cukrzycą typu 1 były to osoby pełnoletnie, a ich bliskimi nie byli rodzice, lecz partnerzy, małżonkowie. Badanie ankietowe przeprowadzali edukatorzy do spraw diabetologii w całej Polsce. Celem badania było poznanie oraz zestawienie opinii i postaw osób z cukrzycą typu 1 i typu 2 z postawami i opiniami bliskich tychże osób w odniesieniu do medycznego i społecznego funkcjonowania z cukrzycą. Przeanalizowano 1360 ankiet, w tym 310 ankiet od osób z cukrzycą typu 1, tyle samo ich bliskich oraz 370 ankiet od osób z cukrzycą typu 2 i taką samą liczbę ankiet od osób bliskich.

Cukrzyca jest chorobą społeczną - nie dotyka jedynie osób na nią chorujących, ale także ich rodziny, znajomych, współpracowników. Kilkanaście milionów Polaków ma z tą chorobą mniej lub bardziej bezpośredni kontakt.

Raport „Polska rodzina z cukrzycą” po raz pierwszy w Polsce tak kompleksowo opisuje związki choroby z życiem rodziny. Identyfikuje te obszary życia rodzinnego, na które cukrzyca ma wpływ. Pokazuje też wyzwania, które wymagają zaangażowania zarówno środowiska medycznego, jak i decydentów organizujących życie społeczne.

Największym wyzwaniem jest prowadzenie szerokiej, skutecznej edukacji i to, jak pokazują szczegółowe wyniki przeprowadzonego badania, dotyczącej całego społeczeństwa. – podkreśla prof. Leszek Czupryniak, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. - Z powodu ograniczeń refundacyjnych lekarze nie mogą stosować nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych, które nie tylko pozwoliłyby skutecznie kontrolować cukrzycę, ale również nie prowadziły do hipoglikemii i zmniejszały ryzyko zgonu z powodu chorób serca, na które bardzo często zapadają osoby z cukrzycą.

Dr Tomasz Sobierajski, socjolog, dodaje: Badanie pokazuje, że w rodzinach zbyt rzadko rozmawia się o cukrzycy, co ma szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pacjent choruje również na depresję – częste powikłanie cukrzycy. Jak pokazują badania, osoby z cukrzycą, zwłaszcza typu 2, zbyt rzadko dokonują pomiarów poziomu glikemii, co ma na pewno znaczenie dla długoterminowego wyrównania cukrzycy.

Doświadczenie kliniczne wskazuje, że chorzy zmagający się z chorobą w samotności, bez wsparcia rodziny czy osób bliskich, osiągają trudniej pożądane wyrównanie metaboliczne cukrzycy. Z kolei, jak zauważa Beata Stepanow: Jeśli osoby z cukrzycą są wspierane przez bliskich, wspólnie podejmują się zmian nawyków żywieniowych, a aktywność fizyczna dostosowana jest do indywidualnych możliwości i potrzeb to jest szansa – aby osoba z cukrzycą w możliwie najmniejszym stopniu ponosiła jej konsekwencje, wówczas i leczenie farmakologiczne jest maksymalnie skuteczne, a ryzyko rozwoju powikłań zminimalizowane.

Wyniki badań osób chorych na cukrzycę typu 1 i ich bliskich

Osoby chore na cukrzycę typu 1 potwierdziły, że mają wiele chorób współistniejących. Zgodnie z bliskimi (37%) wymienili choroby sercowo-naczyniowe. Choroby tarczycy wymieniło 52% osób z cukrzycą, a bliscy mieli świadomość występowania chorób tarczycy zaledwie w 29% przypadków. Odwrotnie zaś jest w przypadku depresji – chorzy mają mniejszą świadomość lub nie chcą się przyznać do występowania depresji (37%), za to większy odsetek bliskich (45%) widzi jej objawy lub wie, że została zdiagnozowana.

Co ciekawe, do depresji przyznaje się dokładnie tyle samo osób, co do chorób sercowo-naczyniowych, jednak depresja w cukrzycy jest tematem tabu – o współistnieniu tych dwóch chorób mówi się zbyt mało. Należy przerwać tą ciszę, zacząć głośno mówić o problemie depresji wśród osób chorych na cukrzycę, gdyż tylko wtedy można będzie wdrożyć niezbędne wsparcie.

Zatrważające jest to, że zaledwie 9% bliskich z cukrzycą typu 1 zdaje sobie sprawę ze znaczenia terapii behawioralnej, czyli roli zdrowego żywienia i aktywności fizycznej w życiu osób z cukrzycą i wpływu na skuteczność terapii oraz kontrolę choroby. Większą świadomość mają same osoby chore na cukrzycę – 23% – jednak wciąż to zdecydowanie zbyt niski odsetek osób, które zdawałyby sobie sprawę z własnej sprawczości i odpowiedzialności za kontrolę swojej choroby.

Warto przyjrzeć się danym dotyczącym pomiaru poziomu glukozy we krwi – czyli monitorowania poziomu glikemii. Osoby z cukrzycą przyznają, że pomijają pomiary glukozy, bo są zbyt zajęci, by pamiętać o ich wykonaniu (48%), aż 80% skarży się, że trudno im przestrzegać czasu pomiaru, aż 60% pomija badania z powodu bólu opuszków palców, a wszyscy zgodnie przyznają, że to badanie jest bardzo bolesne i nieprzyjemne, dlatego je pomijają. To ważny wniosek, gdyż monitorowanie poziomu glikemii jest kluczowe dla kontroli choroby, a dzisiejsza technika pozwala już monitorować glikemię przy pomocy urządzeń, które elektronicznie odczytują dane z sensora wszczepionego samodzielnie przez pacjenta w tkankę podskórną ramienia – bez bólu i konieczności pilnowania czasu pomiaru, a przede wszystkim bez konieczności nakłuwania. Jest to znaczne ułatwienie dla chorych. Niestety system skanowania glikemii nie jest refundowany w Polsce. Jedynie pacjenci z cukrzycą typu 1, którzy są leczeni za pomocą osobistej pompy insulinowej i cierpią na zaburzenia odczuwania hipoglikemii mogą korzystać z refundacji sensorów do ciągłego monitorowania glikemii, do ukończenia 26. roku życia. Aż 84% chorych potwierdza, że chciałoby korzystać z urządzenia do monitorowania, jeśli byłoby refundowane.

Chorzy i ich bliscy rozbieżnie oceniają jakość otrzymywanego wsparcia od bliskich – niespełna połowa chorych ocenia je jako raczej dobre, podczas gdy aż 84% bliskich ocenia poziom wsparcia jako raczej dobry. W przypadku chorych z cukrzycą typu 1 zbieżne są oceny wsparcia we wspólnym przygotowywaniu posiłków.

Dramatycznie wygląda podejście do aktywności fizycznej u chorych z cukrzycą typu 1 – 76% nie uprawia żadnej aktywności ani nawet podstawowej aktywności zgodnie z zaleceniami 3x w tygodniu po 30 minut. Tylko 11% chorych przyznaje, że wspólnie z bliskimi organizują aktywność fizyczną, a 13% deklaruje, że samodzielnie organizuje sobie aktywność fizyczną w zakresie zalecanym. Jednocześnie ¾ chorych przyznaje, że nie ma zwierzęcia domowego, być może posiadanie psa motywowałoby ich do częstszej aktywności ruchowej.

Wyniki badań pokazują, że bliscy osób chorych na cukrzycę nie uczestniczą w wizytach u lekarza POZ i diabetologa oraz bardzo rzadko uczestniczą w wizytach u innych specjalistów. Dzieje się tak, bo być może, osoby z cukrzycą nie chcą, by bliscy uczestniczyli z nimi w tych wizytach, albo dlatego, że bliscy nie widzą takiej potrzeby.

Uderzające są odpowiedzi na pytanie o rozmowy o cukrzycy między osobami z cukrzycą typu 1 a bliskimi – 2/3 bliskich przyznaje, że cukrzyca nie jest tematem ich rozmów! Choroba, która ma wpływ na styl życia, wybory dotyczące żywienia i aktywności fizycznej, która obarczona jest ryzykiem powikłań zdrowotnych, nie pojawia się w rozmowie. Zastanawiający jest tego powód – czy wynika to ze zbyt niskiej świadomości choroby i roli osoby bliskiej, czy z postawy chorych z cukrzycą typu 1, którzy mają poczucie, że radzą sobie z chorobą, ustalają leczenie z lekarzem i nie chcą na co dzień rozmawiać o chorobie. A może osoby z cukrzycą nie chcą być pod ciągłą oceną swoich bliskich.

Osoby z cukrzycą typu 1 i ich bliscy najbardziej ufają informacjom przekazywanym przez lekarza diabetologa i pielęgniarkę, wiedzy zawartej w broszurach edukacyjnych, jak również innych chorych i wiedzy z Internetu. Zastanawiające, że stosunkowo niskim zaufaniem darzą organizacje pozarządowe, lekarzy POZ i media tradycyjne. Badanie pokazuje jasno, że największą skuteczność w edukacji odnosić będzie zespół: lekarz diabetolog i edukator do spraw diabetologii. Dlatego niezwykle istotne jest, aby pojawił się model wizyty edukacyjnej finansowany z budżetu państwa – postuluje Beata Stepanow - prezes Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej.

W Internecie warto zadbać o rzetelne informacje i aktywne grupy wsparcia, a to rola dla organizacji pozarządowych – dodaje Elżbieta Brzozowska z Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum.

Zatrważający jest poziom wiedzy na temat norm poziomu glukozy we krwi dla osoby zdrowej. Niemalże wszyscy (95%) badani z cukrzycą typu 1 zadeklarowali, że wiedzą, jaki jest prawidłowy poziom glukozy we krwi na czczo dla osoby zdrowej. Tylko 5% przyznało się, że nie ma takiej wiedzy. Jednakże z grupy, która zadeklarowała znajomość normy, tylko 13% podało właściwy wynik! Z kolei 2/3 bliskich zadeklarowało znajomość prawidłowego wskazania dla zdrowych, ale prawidłowo podało poziom glukozy zaledwie 20% respondentów!

Zarówno osoby z cukrzycą typu 1 jak i ich bliscy zgodnie twierdzą, że edukacja nt. cukrzycy powinna obejmować całe społeczeństwo.

93% osób z cukrzycą typu 1 znacznie obciążona jest wydatkami, jakie generuje ich choroba, wydają z jej powodu między 200 a 600 zł miesięcznie.

Dziewięć na dziesięć (90%) badanych osób z cukrzycą deklaruje, że przeprowadzono z nimi warsztaty na temat udzielania pierwszej pomocy w sytuacji wystąpienia hipoglikemii i hiperglikemii. Co dziesiąta osoba z cukrzycą (10%) twierdzi, że nie miała takiego szkolenia. Trzy czwarte (73%) badanych bliskich osób z cukrzycą typu 1 zadeklarowało, że uczestniczyło w warsztatach na temat udzielania pierwszej pomocy w sytuacji wystąpienia hipoglikemii i hiperglikemii. Jednak co czwarta (27%) twierdzi, że nie miała takiego szkolenia.

Interesujące są wyniki dotyczące wpływu cukrzycy na życie osoby bliskiej chorego z cukrzycą typu 1. Dziewięciu na dziesięciu bliskich przyznaje, że cukrzyca ma wpływ na ich życie, ale tyle samo z nich uważa, że choroba nie ogranicza ich życia. Co trzeci bliski przyznaje, że choroba wywołuje u niego lęk i poczucie odpowiedzialności. Podobna liczba bliskich twierdzi, że cukrzyca jest powodem konfliktów, a u blisko połowy wywołuje poczucie winy. Dobra wiadomość jest taka, że choroba zmobilizowała ponad połowę badanych do prowadzenia zdrowszego stylu życia.

Wyniki badań wśród osób z cukrzycą typu 2 i ich bliskich

16% bliskich z cukrzycą typu 2 nie potrafi prawidłowo określić typu cukrzycy, na którą choruje członek ich rodziny.

Wśród osób chorych z cukrzycą typu 2 dominującymi chorobami współistniejącymi są nadciśnienie tętnicze (61% badanych ma ten problem) oraz choroby sercowo-naczyniowe (44%), ich bliscy są tego świadomi. Trzecim pod względem częstotliwości problemem zdrowotnym chorych na cukrzycę typu 2 jest depresja, która dotyczy aż 25% chorych. Co zastanawiające, więcej bliskich (35%) twierdzi, że chory ma depresję niż samych pacjentów z cukrzycą typu 2. Kolejnym schorzeniem współistniejącym są choroby tarczycy i dotyczą 15% chorych.

Przy tak wysokim odsetku pacjentów z chorobami układu krążenia ważne byłoby zapewnienie pacjentom dostępu do nowoczesnych leków, które nie tylko obniżają poziom glikemii, ale zmniejszają ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych. Niestety, leki te są nadal w Polsce nierefundowane – podkreśla dr Anna Majchrzak, diabetolog.

Najczęstszą, zaleconą osobom z cukrzycą typu 2 metodą leczenia, są tabletki przeciwcukrzycowe na receptę (97%), które biorą niemalże wszystkie osoby z cukrzycą. Dziewięć na dziesięć osób z cukrzycą (87%) sięga po „inne leki”, ale tylko co druga !!! (46%) stosuje terapię behawioralną, czyli przestrzeganie zasad zdrowego odżywiania połączonych z aktywnością fizyczną. Co ciekawe, zaledwie 10% ich bliskich ma świadomość roli terapii behawioralnej. Tylko cztery na dziesięć osób z cukrzycą (40%) stosuje równocześnie tabletki przeciwcukrzycowe i terapię behawioralną.

Korzystanie z glukometru deklaruje 94% chorych z cukrzycą typu 2, ale potwierdza to 74% ich bliskich – czy zatem osoby z cukrzycą rzadziej dokonują pomiaru poziomu glukozy, czy ich bliscy tego nie wiedzą?

Pacjenci przyznają, że nie są zbyt sumienni, jeśli chodzi o badanie poziomu glikemii – z glukometru korzystają najczęściej raz dziennie na czczo (43%) i potwierdzają to ich bliscy, tylko co piąta osoba sprawdza poziom cukru przynajmniej 2 razy w ciągu dnia, i taki sam odsetek co najmniej 4 razy w ciągu dnia.

Spójrzmy, jaki jest stosunek osób z cukrzycą i ich bliskich do badania poziomu glukozy we krwi. Co trzecia osoba z cukrzycą i jego bliski przyznaje, że pomiar poziomu glukozy we krwi sprawia mu problemy, co piąta twierdzi, że jest zbyt zajęta, by pamiętać o pomiarach. Tylko 14% chorych twierdzi, że pomija badanie, bo trudno im przestrzegać czasu pomiaru, ale przeczą temu ich bliscy – bo wg 59% z nich ich bliscy nie przestrzegają czasu pomiaru. Tyko 12% chorych skarży się na ból opuszków palców, ale wg ¾ bliskich to jest kluczowa przyczyna pomijania badania. Niemal nikt z chorych nie przyznał się, że kłucie opuszka palców jest bolesne i nieprzyjemnie i dlatego pomijają badanie poziomu glukozy, przeczą temu bliscy – 76% z nich twierdzi, że to jest to głównym powodem pomijania badania. Ponad połowa chorych z cukrzycą typu 2 chętnie korzystałaby z urządzenia do codziennych pomiarów poziomu glukozy we krwi bez konieczności nakłuwania.

Celem regularnej samokontroli jest obserwacja i interpretacja odnotowanych wyników, dzięki czemu pacjent może wprowadzać korekty w diecie, aktywności fizycznej i dawkowaniu leków, w tym insuliny. Prowadzenie samokontroli jest metodą aktywnego zaangażowania pacjenta w terapię. – podkreśla autorka części medycznej raportu dr Anna Majchrzak

Większość osób z cukrzycą typu 2 bardzo dobrze i dobrze ocenia wsparcie bliskich – i jest to spójne z oceną ich bliskich.

Co trzeci twierdzi, że samodzielnie przygotowuje sobie posiłki, potwierdzają to ich bliscy, taki sam odsetek przygotowuje zdrowe posiłki wspólnie z bliskimi, niestety co piąta osoba z cukrzycą i bliski ignoruje zalecenie stosowania zasad zdrowego odżywiania.

Dramatycznie wygląda aktywność fizyczna chorych z cukrzycą typu 2 – odpowiedzi osób z cukrzycą i bliskich są tu spójne. 46% nie prowadzi żadnej aktywności fizycznej! Tylko co 5 osoba z cukrzycą organizuje aktywność fizyczną min.3 razy w tygodniu przez 30 min. 16% samodzielnie regularnie organizuje sobie aktywność fizyczną. Znakomita większość chorych (86%) nie posiada zwierzęcia domowego. Posiadanie czworonoga mogłoby pozytywnie wpłynąć na podniesienie poziomu aktywności fizycznej oraz na nastrój osób dotkniętych cukrzycą typu 2.

Większość osób z cukrzycą typu 2 odwiedza pielęgniarkę diabetologiczną i diabetologa wspólnie z osobą bliską, połowa chorych potrzebuje też towarzystwa osoby bliskiej podczas wizyt u lekarza POZ i u innych specjalistów.

Co trzecia osoba z cukrzycą przyznaje, że bardzo często rozmawia o cukrzycy z bliską osobą, jednak w ponad 40% zarówno osoby z cukrzycą, jak i ich bliscy potwierdzają, że choroba jest rzadkim tematem ich wspólnych rozmów.

Życie z cukrzycą typu 2 jest często zaskoczeniem i powodem znaczących zmian w życiu. Osoba z cukrzycą może być zagrożona śpiączką cukrzycową i licznymi chorobami towarzyszącymi, dlatego tak wysoki odsetek rodzin, w których nie porusza się tematu choroby jest niepokojący i powinien stać się celem działań edukacyjnych – mówi prof. Leszek Czupryniak, diabetolog.

Zupełnie inaczej, niż w przypadku osób z cukrzycą typu 1 wygląda rozkład zaufania do źródeł informacji. U osób z cukrzycą typu 2 i ich bliskich największymi autorytetami są: lekarze POZ, lekarze diabetolodzy i pielęgniarki. Pacjenci i ich bliscy doceniają też informacje przekazywane przez organizacje pacjentów, innych chorych i znajdujące się w materiałach edukacyjnych. Internet, prasa i telewizja nie cieszą się takim zaufaniem, jak powyższe źródła informacji.

Co trzecia (31%) z badanych osób z cukrzycą typu 2 zadeklarowała, że wie, jaki jest prawidłowy poziom glukozy we krwi dla osoby zdrowej. Niestety, z tej grupy tylko co piąta potrafiła podać prawidłowe wskazanie. W efekcie tylko 7% z ogółu wszystkich badanych osób z cukrzycą potrafiło podać prawidłowy poziom glukozy we krwi. Większość osób z cukrzycą (69%) przyznała, że nie zna tej wartości.

Jeszcze gorzej jest z wiedzą osób bliskich, które trzykrotnie częściej niż osoby z cukrzycą deklarowały, że wiedzą jaki jest poziom glukozy we krwi na czczo dla osoby zdrowej (91% osoby bliskie vs. 31% osoby z cukrzycą). Tylko 6% bliskich osób z cukrzycą przyznało, że nie zna tego wskazania. Niestety, z tej licznej grupy deklarujących, że ma tę wiedzę, ani jedna osoba nie podała poprawnej wartości!

Powyższe wyniki mówią jedno, już czas bić na alarm! Jest to zadziwiające, że osoby chore

na cukrzycę nie mają punktu odniesienia, jak dalece ich poziom glukozy odbiega od normy.

Z kolei bliscy, którzy powinni zdawać sobie sprawę, że są w grupie ryzyka wystąpienia cukrzycy, odczuwając również jakim wyzwaniem jest cukrzyca w rodzinie, nie mają podstawowej wiedzy – ubolewa edukatorka, Beata Stepanow.

Większość badanych potwierdza, że całe społeczeństwo powinno być edukowane w obszarze cukrzycy.

Ponad 60% osób z cukrzycą twierdzi, a bliscy to potwierdzają, że cukrzyca generuje wydatki pomiędzy 200 a 600 złotych miesięcznie, co trzeci chory przyznaje, że wydaje poniżej 200 zł miesięcznie w związku z cukrzycą.

Zatrważająca jest informacja, że 86% osób z cukrzycą i 85% bliskich nigdy nie zostało przeszkolonych z udzielania pierwszej pomocy, a przecież w przypadku hipoglikemii istnieje konieczność natychmiastowej pomocy, co więcej osoby z cukrzycą zagrożone są częstszymi epizodami sercowo-naczyniowymi (zawały, udary) – więc prawdopodobieństwo konieczności udzielenia pierwszej pomocy osobie z cukrzycą typu 2 jest wyższe niż w przypadku osoby zdrowej. – mówi Ewa Matusiak z Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum.

Co piąty bliski twierdzi, że choroba bliskiej osoby wywołuje u nich lęk, co trzeciego bliskiego cukrzyca typu 2 zmobilizowała do prowadzenia zdrowszego stylu życia, u 44% bliskich choroba wywołuje poczucie odpowiedzialności, a połowę nauczyła doceniać to, co mają.

Badanie „Polska rodzina z cukrzycą” po raz pierwszy tak dobitnie, spośród badań zrealizowanych dotąd w Polsce, pokazało bardzo silną korelację pomiędzy wsparciem rodziny a przestrzeganiem zaleceń związanych z leczeniem cukrzycy. – podkreśla dr Tomasz Sobierajski, socjolog - Przedstawione wyniki badań ukazują jak ważne dla funkcjonowania medycznego i społecznego dla osób z cukrzycą są ich osoby bliskie, które stoją poza nawiasem systemu opieki zdrowotnej, a „współdzielenie” choroby przypłacają nierzadko depresją czy poczuciem winy – objęcie pomocą psychologiczną osób bliskich, które „chorują” razem z osobami z cukrzycą powinno być rozwiązaniem systemowym, realizowanym przy współudziale organizacji pozarządowych.

Badanie „Polska rodzina z cukrzycą” jest kopalnią wiedzy i powinno być drogowskazem w kształtowaniu coraz bardziej efektywnego systemu opieki nad osobami z cukrzycą typu 1 i 2.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wiedeń: skandaliczne zachowanie austriackich piłkarek powodem odwołania meczu z reprezentacją Watykanu

2019-06-22 21:27

ts (KAI) / Wiedeń

W Wiedniu miał się odbyć dziś mecz piłki nożnej kobiet, w którym po raz pierwszy za granicą miała zagrać reprezentacja Watykanu. Niestety, mecz nie doszedł do skutku ze względu na skandaliczne zachowanie zawodniczek austriackich, poinformowała telewizja ORF.

AnnRos/pixabay.com

Według tej informacji, na wiedeńskim stadionie miały się zmierzyć zawodniczki nowo utworzonej reprezentacji FC Watykan i wiedeńskiego klubu FC Mariahilf. Przeszkodziła w tym postawa zwolenniczek aborcji wśród zawodniczek austriackich w czasie, gdy odgrywano hymn Państwa Watykańskiego.

Obecny na stadionie nuncjusz apostolski w Austrii, Pedro Lopez Quintana, zadecydował o wycofaniu reprezentacji watykańskiej.

Towarzyski mecz, który miał zostać rozegrany wczesnym popołudniem, poprzedziła wspólna Msza św. i poświęcenie boiska. „Jednak od hymnu sprawy potoczyły się gwałtownie” - poinformowała ORF.

Podczas hymnu watykańskiego kilka zawodniczek austriackich podniosło koszulki „pokazując wymalowane na brzuchach jajniki oraz hasła wzywające do legalizacji aborcji”.

W reakcji nuncjusz apostolski wraz z towarzyszącymi mu osobami natychmiast opuścili stadion. Mimo, iż po hymnach zawodniczki zwyczajowo uścisnęły sobie ręce, nie odezwał się gwizdek rozpoczynający grę, a watykański trener wezwał swoje zawodniczki na ławkę. Publiczność natomiast poinformowano w krótkim komunikacie, że piłkarska reprezentacja kobieca z Watykanu nie wystąpi.

Przedstawicielka austriackich zawodniczek uczestniczących w akcji Luise H. powiedziała w rozmowie z ORF, że grupa zupełnie nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji ich akcji i chętnie rozegrałaby mecz.

Dziennikarzom organizatorki akcji rozdały ulotki mówiące o tym, że aktywistki nie utożsamiają się z negatywnym stanowiskiem Kościoła wobec aborcji oraz „małżeństw” osób tej samej płci.

Według ORF, tłumaczyły, że nie były świadome tego, iż „ich akcja podczas odgrywania hymnu Watykanu i w obecności nuncjusza apostolskiego jest szkodliwa dla idei sportu i może zniszczyć wielotygodniowe przygotowania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wręczono medale zasłużonym dla Archidiecezji Warszawskiej

2019-06-24 22:37

Łukasz Krzysztofka

40 osób świeckich i jedna siostra zakonna zostało nagrodzonych medalami "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej", które w archikatedrze warszawskiej, w jej święto patronalne św. Jana Chrzciciela, wręczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Łukasz Krzysztofka
Odznaczeni medalem "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej" z kard. Kazimierzem Nyczem, metropolitą warszawskim

Uhonorowanie medalami odbyło się przed uroczystą Mszą św. odpustową, którą z metropolitą warszawskim koncelebrowali proboszczowie parafii nagrodzonych osób.

- Najbardziej cenię sobie to, że wszyscy odznaczeni w sposób szczególny potrafią praktykować swoje powołanie na mocy powołania chrzcielnego, które jest u podstaw wszystkich powołań – powiedział w homilii podczas Mszy św. metropolita warszawski. Kard. Nycz przywołał słowa papieża Franciszka, który uczy, że u podstaw wszystkich szczegółowych powołań stoi miłość. - Jeśli nie ma miłości u podstaw, będzie się tylko krążyć wokół spraw własnych – nawiązywał do słów Ojca św. metropolita warszawski.

Pasterz Kościoła warszawskiego podkreślił również, że przyznane dzisiaj odznaczenia, do których kandydatów zgłaszali proboszczowie ich parafii, są dowodem na mocną współpracę duchownych ze świeckimi i ich odpowiedzialność za Kościół lokalny. – Za tę współpracę bardzo wam dziękuję i proszę Boga, żeby nigdy nie zabrakło takich katolików świeckich, przez których Słowo Chrystusa jest obecne wszędzie tam, gdzie są posłani ludzie – powiedział na zakończenie homilii kard. Nycz.

Wśród uhonorowanych medalem „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” znalazł się m.in. prof. Włodzimierz Kluciński – wieloletni rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, należący od lat do Komitetu Promocyjnego Budowy Świątyni Opatrzności Bożej oraz jego małżonka Jadwiga Klucińska, z zawodu ekonomistka, zaangażowana m.in. w budowę kościoła oraz wolontariat Caritas w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Jedyna w gronie odznaczonych siostra zakonna – s. Leonia Maria Kalandyk ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej od 20 lat pracuje w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Była katechetką w szkole podstawowej i gimnazjum. Założyła wspólnotę Kręgu Biblijnego RUAH, ponadto pracuje jako kancelistka, przygotowuje młodzież i dorosłych do przyjęcia sakramentów.

Z sylwetkami wszystkich nagrodzonych osób można zapoznać się na stronie archidiecezji warszawskiej:

http://archidiecezja.warszawa.pl/aktualnosci/zaangazowani-swieccy-z-medalami-za-zaslugi-dla-archidiecezji-warszawskiej/

Medale „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” przyznawane są dwa razy w roku: w uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia i uroczystość patronalną stołecznej archikatedry św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca. Otrzymują je przede wszystkim świeccy zaangażowani w prace na rzecz diecezji lub parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem