Reklama

Anioły do nas wysyłaj

2019-01-08 12:01

Barbara Gajda-Kocjan
Edycja małopolska 2/2019, str. VI

Barbara Gajda-Kocjan
Przy tworzeniu spektaklu było dużo pracy, ale też zabawy

Pod tym tytułem młodzieżowa grupa teatralna „Talitha Cum”, działająca przy parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Zielonkach, przygotowała spektakl, poprzez który młodzież chciała przekazać noworoczne przesłanie dla każdego z nas: nie szukaj anioła w niebie – on jest obok ciebie

Scenariusz przedstawienia powstał 10 lat temu dla innej grupy teatralnej działającej przy parafii w Skawinie. – W tym okresie odbył się także występ Tomka Kamińskiego, który zaśpiewał „Anioły do nas wysyłaj”. Ta piosenka, kontakt z autorem słów, były dla nas inspiracją do stworzenia czegoś o aniołach. Tytuł sztuki jest zatem zapożyczony. Dzisiaj, 10 lat później, realia są te same, słownictwo trochę inne, ale myślę, że sam problem jest aktualny – wyjaśnia Joanna Grzywa, autorka scenariusza.

Spektakl przedstawia historie uczniów, którzy doświadczają spotkania z aniołami: Joelem i Ozeaszem. Aniołowie wysłani zostają z misją niesienia pomocy młodym ludziom przez swojego wodza – anioła Zachariasza. Jak się jednak okazuje, nie tylko aniołowie z nieba troszczą się o nas, ale wokół znajdują się bliscy, których często nie zauważamy. Tymczasem oni swoją troską i dobrocią stają się dla nas aniołami. Fabuła głównie toczy się podczas lekcji w szkole, na której zaprezentowano różne typy osobowości. Zainscenizowana zostaje również katecheza, a jej tematem przewodnim są anioły i ich znaczenie w życiu. – Pan Bóg stwarzając człowieka, nie pozostawił go samego na ziemi. Ciągle wysyła do nas swoich posłańców, którzy nam pomagają, troszczą się i chronią przed niebezpieczeństwami.

Ks. Tomasz Pilarczyk, opiekun „Talitha Cum”: – „Anioły do nas wysyłaj” jest opowieścią o tym, w jaki sposób obecne są obok nas anioły, przypomnieniem, że są one zawsze gwarancją Miłości Bożej i że nawet w najtrudniejszych chwilach nie pozostawiają nas samych. Działają same bezpośrednio, ale bardzo często przez drugiego człowieka – dlatego są obok nas.

Reklama

Talitha Cum

– Mamy nadzieję, że to piękne przesłanie o obecności aniołów w naszym codziennym życiu dotarło. Było świątecznie, trochę z uśmiechem – podkreśla Agnieszka Lusina-Nogieć (z teatralnej grupy „Talitha Cum” dla dorosłych), która przygotowała scenografię i pomagała dobrać stroje dla aktorów, a jej mąż realizował układ dźwiękowy widowiska.

– W roku 2016 po Światowych Dniach Młodzieży podejmowane były próby utrzymania młodzieży przy parafii w Zielonkach – wspomina ks. Tomasz. Przyznaje, że różne sposoby zawiodły, ale pomysł na grupę teatralną zachęcił część młodych parafian. Dodaje: – Pierwsze teatralne koncepcje trzeba było jednak połączyć z grupą dorosłych. Przygotowaliśmy Drogę Krzyżową Inscenizowaną, którą graliśmy w różnych parafiach diecezji, potem spektakl pt. „Karol – człowiek, który poruszył piekło” dedykowany dla młodzieży (z grupą młodzieżową), a w Wielkim Poście 2018 r. – Misterium Męki Pańskiej, w którym zaangażowałem sporą grupę dorosłych parafian wraz z młodzieżą. Od tego Misterium, do którego scenariusz napisał Marcin Kobierski (aktor teatru Bagatela), a którego wątkiem była scena uzdrowienia córki Jaira przez Jezusa, grupa wzięła nazwę: „Talitha Cum”.

Grupa młodzieżowa „Talitha Cum” liczy 15 osób. Grupa dorosłych 20 osób. Jak wyjaśnia ks. Tomasz, pomysł na wystawienie sztuki „Anioły do nas wysyłaj” zrodził się podczas rekolekcji wakacyjnych, w których brała udział część aktorów. Ostatecznie w rolę Starego Anioła Zachariasza wcielił się Daniel Górski (katecheta), ks. Jerzego zagrał Adam Kosek, Anioły: Sylwia Seweryn i Oskar Szablowski, uczniów: Anna Nogieć, Aleksandra Maciaś, Oliwia Szablowska, Justyna Krawczyk, Martyna Misiuda, Łukasz Czapla, Marcin Nogieć oraz Bartosz Opala i Jakub Opala. – Dla niektórych z nas występ w tym spektaklu był debiutem – mówi Sylwia Seweryn i dodaje: – Przygotowania rozpoczęliśmy w listopadzie. Było dużo pracy i dobrej zabawy. Ks. Tomasz udzielał nam wielu cennych rad, które wyniósł z własnego doświadczenia. Już teraz z niecierpliwością oczekujemy na kolejne propozycje organizacji spektaklu.

Druga lekcja

Spektakl „Anioły do nas wysyłaj” będzie można obejrzeć za pośrednictwem strony internetowej: www.parafia-nnmp-zielonki.pl. – W parafii nie planujemy wystawiać już spektaklu, ale chętnie skorzystamy z zaproszenia w innych parafiach, szkołach lub ośrodkach kultury – informuje ks. Tomasz.

Sztuka „Anioły do nas wysyłaj” ma także drugą część. Czy „Taliha Cum” przedstawi dalsze losy bohaterów? Na to pytanie na razie nie znamy odpowiedzi, ale pozostaje mieć nadzieję, że kolejna lekcja o obecności aniołów w naszym życiu zostanie nam udzielona. Tymczasem w imieniu teatralnej grupy „Talitha Cum” życzymy wszystkim doświadczenia obecności aniołów w codziennym życiu!

Reklama

Watykan: zaprezentowano elektroniczny różaniec dla młodych

2019-10-15 19:31

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie zaprezentowano dziś elektroniczny różaniec. Działający wraz z mobilną aplikacją nie tylko ułatwia odliczanie kolejnych „Zdrowasiek”, ale proponuje bogaty materiał dydaktyczny, który uczy modlitwy różańcowej oraz proponuje różne rozważania.

stock.adobe.com

Jest to nowa inicjatywa Apostolstwa Modlitwy, czyli Światowej Sieci Modlitwy z Papieżem. Jak mówi jej dyrektor, chodzi tu o połączenie wielkiej tradycji duchowej z najnowszą techniką. Wszystko po to, aby zachęcić młodych do odmawiania różańca – mówi ks. Frédéric Fornos SJ.

„W tym nadzwyczajnym miesiącu misyjnym, pamiętając, że modlitwa stanowi centrum misji Kościoła, proponujemy Click To Pray eRosary – elektroniczny różaniec, aby nauczyć młodych modlić się o pokój na świecie. Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży papież poprosił nas, byśmy pomogli młodym modlić się o pokój – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Fornos. – Wiemy, jak bardzo świat potrzebuje dziś pokoju. Podjęliśmy więc różne inicjatywy, a teraz w październiku, miesiącu różańca, wprowadzamy tę nową pomoc, aby młodzi mogli modlić się o pokój w ich cyfrowym świecie. Stosując najbardziej zaawansowaną technologię, uczymy młodych różańca, bo niekiedy nie wiedzą, jak to robić. Jest to różaniec z obrazkami, z audioprzewodnikiem, z pedagogią, która stopniowo wprowadza nas w modlitwę w intencji wielkich wyzwań ludzkości i misji Kościoła”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg afrykańskich dzieci

2019-10-17 12:57

Agata Pieszko

W Kamerunie mieszka ok. 150 Polaków, a wśród nich pallotynka, s. Hanna Gnatowska, która opowiada o realiach misji i o tym, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci.

Archiwum prywatne s. Hanny

Agata Pieszko: – Siostro, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci?

S. Hanna Gnatowska: – Widzę, że Bóg jest dla nich kimś wielkim, mają do niego wiele szacunku, one Go czują. Chciałabym im przedstawić Boga Ojca, bo im często brakuje własnych, ziemskich ojców, którzy niestety odchodzą szybko z powodu różnych chorób.

– Czy Siostra musi tłumaczyć, kim jest Bóg?

– Ja tego nie tłumaczę, ja po prostu jestem z tymi dziećmi. Kiedy przyjeżdżam do szkoły, widzę je wszystkie w mundurkach szkolnych, głodne, zmęczone i zaspane, ale podnoszą flagę, odśpiewują hymn i dzielnie idą na zajęcia. Kiedy ok. godz. 9 mają przerwę, wówczas wjeżdżam z wielką afrykańską muzyką, a one rzucają nawet ukochaną piłkę, podbiegają i krzyczą: „Ma soeur, la musique!”, co po francusku znaczy: „Siostro, muzyka! Prosimy o muzykę!”. Wtedy razem śpiewamy i tańczymy. Może to pyszne, ale myślę, że one odnajdują w tym Boga.

– Pierwsza myśl, kiedy postawiła Siostra stopę na afrykańskiej ziemi?

– Łzy szczęścia. Nie było słów. Kiedy samolot lądował, widziałam czerwoną ziemię, bananowce, tę egzotykę. Bóg jest wielki. To on ofiarował mi misję w dżungli. O Nim trzeba mówić.

– Czemu akurat Afryka?

– Od zawsze była moim marzeniem. Mama śpiewała mi o niej piosenki, kiedy byłam dziewczynką. Pytanie, które zadałam siostrom pallotynkom jako pierwsze, było takie: czy wyjeżdżają na misje do Afryki. Kiedy polskie misje w Rwandzie zostały otwarte, zgłosiłam się. W przeddzień wieczystej profesji otrzymałam informację, że jestem dopuszczona. Już niczego więcej nie musiałam w życiu szukać. Zresztą już w siódmej klasie mówiłam, że chcę być siostrą i chcę mieć pod moim oknem pomarańcze.

– Co jest największym problemem kameruńskiej codzienności?

– Nie wiem, czy największym, ale jednym z wielu jest tradycja czarowników, tzw. marabu, bardzo mocno zakorzeniona w afrykańskiej kulturze. Ludzie mogą być religijni, chodzić do kościoła, ale kiedy z niego wychodzą, często powracają do dawnych wierzeń. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których choroba mylona jest np. z opętaniem. Wtedy rodzina, szukając pomocy, często zamiast do ośrodka zdrowia udaje się do czarownika. Samo oskarżenie o opętanie bywa niebezpieczne, ponieważ zdarza się, że wtedy osoby chore są wykluczane ze swojej społeczności i zaczynają być zdane wyłącznie na siebie. W całej miłości tych ludzi jest jeszcze, niestety, wiele dawnych wierzeń, dlatego misjonarze mają czasem utrudnione pole działania.

– Kobieta dżungli?

– Nie dałabym sobie takiego przywileju, ponieważ jestem tam za krótko, ale w sercu jestem człowiekiem Afryki, a dżunglą jestem zachwycona. Od młodości pociągało mnie wszystko to, co było poza codziennością. Miałam takie młodzieńcze zrywy. Kochałam jazdę konną, sportowe wyczyny i oryginalne zabawy, dlatego wiadomość o tym, że tak wcześnie poszłam do zgromadzenia była dla bliskich zaskoczeniem. Już w liceum byłam zdecydowana.

– Czy misjonarz miewa wolne?

– W trakcie urlopu również szukamy pomocy. Kiedy przybywamy do Ojczyzny, nadal gromadzimy kontakty, pracujemy, żeby przygotować kolejne lata posługi.

– Jakie są cele na misjach w Afryce?

– W szkole św. Pawła w Nkoum z roku na rok przybywa dzieci. Karmię je dwa razy w tygodniu. Gotujemy wtedy ogromne kotły ryżu, dodając do każdego kilka puszek sardynek i sos pomidorowy. Do tego orzeszki ziemne, które są odżywcze, ale bardzo drogie, mimo że są lokalnym produktem. Pragnę ofiarować dzieciakom trzeci posiłek. Kocham je, dlatego chciałabym im pomóc, jednocześnie nie wyrywając ich z rzeczywistości, którą znają. Konieczne są także odpowiednie filmy i kreskówki ewangelizacyjne, mówiące o Bogu w zrozumiały dla nich sposób. Czekam aż powstanie sala z rzutnikiem, w której będzie można przeprowadzać katechezy. Mamy już głośnik i maszynę do produkowania prądu. Potrzebne są także filtry oczyszczające wodę ze studni. Higiena jest tu na bardzo niskim poziomie. Dzieci są bardziej zakochane w Bogu niż we własnym staraniu się o zdrowie, dlatego trzeba ich tego nauczyć.

– Dlaczego warto pomóc?

– Te dzieci są zdane na pomoc z zewnątrz. Rodziców często nie ma, dziadkowie nie mają pojęcia o szkole, a ona jest dla nich wytchnieniem od tej trudnej rzeczywistości, od tej sklejonej chałupy, w której są głód, choroby i cierpienie. Dzięki zebranym funduszom staramy się podnieść ich stopę życia. Człowiek afrykański jest piękny. On przyjmuje, on daje, dzieli się tym, co ma, także swoją nieporadnością.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem