Reklama

Odkrywanie Zofii Kossak

2019-01-30 10:37

Katarzyna Postronka
Niedziela Ogólnopolska 5/2019, str. 16-17

Rafał Soliński
Od lewej – Artur Pałyga, Joanna Gruszka i Bogusław Słupczyński podczas premiery monodramu pt. „Usta Weroniki”

Fundacja im. Zofii Kossak istnieje już od dwudziestu lat. Jedną z jej ważniejszych inicjatyw jest prężnie działające Centrum Kultury i Sztuki „Dwór Kossaków” w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim, sąsiadujące z Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej (dawny domek ogrodnika, w którym pisarka spędziła ostatnie lata życia). To właśnie w Centrum narodziła się myśl uczczenia 50. rocznicy śmierci Zofii Kossak i zbliżającej się 130. rocznicy jej urodzin, która przypada 10 sierpnia 2019 r., przez napisanie monodramu inspirowanego jej życiem. W ten sposób powstał niezwykły tekst pt. „Usta Weroniki. Zupełnie nieznane modlitwy Zofii Kossak” autorstwa uznanego polskiego dramaturga Artura Pałygi. Sceniczna prapremiera monodramu miała miejsce 25 listopada 2018 r. w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie

Pisałem i kasowałem. Część szkiców zostawiałem na wszelki wypadek. I wreszcie po iluś rozmowach, lekturach, wątpliwościach, rozmyślaniach, podczas którejś wycieczki w góry nad Górkami coś zaiskrzyło i zniknęło. Ale już wiedziałem, że jest. Więc znów czytanie, czytanie, myślenie, myślenie, odkładanie pracy, wracanie do niej. Znów rozmowy, szkice, wątpliwości. I jest znów. Rozbłysło! Tak jakbym znalazł pośród kamieni krzemień, a teraz drugi, i jakby się o siebie potarły i iskra padła na przygotowany proch! I pełnym światłem rozpaliła się idea, że to muszą być modlitwy, nic innego! Nagle stało się to oczywiste, wiadome i jasne. I wiadomo dlaczego, do kogo, po co. Wszystko zaczęło się układać, jakby czekało tylko na ten fundament”. Tak pracę nad tekstem wspomina Artur Pałyga, dla którego zmierzenie się z autorką „Pożogi” było trudnym wyzwaniem. Zofia Kossak, pozornie znana wszystkim polska powieściopisarka katolicka, okazała się w istocie bardzo niedostępna. Twórcom nie zależało bowiem na stawianiu jej kolejnego, tym razem teatralnego, pomnika, ale na stworzeniu intymnego obrazu kobiety, który sięgałby jej najtrudniejszych wyborów, doświadczeń oraz przeżyć.

„(...) wątpliwości pojawiły się od razu. Pierwsza wątpliwość: czy nie pogrąży to postaci w oparach dewocji. Dewocji Zofia Kossak nie lubiła. Dewocję piętnowała. No, ale przecież szczerość, intymność takiej prawdziwej modlitwy nic wspólnego z dewocją nie mają. Dewocja jest pusta jak wydmuszka. Trzeba więc wypowiedzieć te modlitwy pełne, najszczersze, najintymniejsze.

Wątpliwość druga... Tak ważną dla niej rzecz, tak kluczową dla jej życia, a przy tym tak ogromnie osobistą jak modlitwa – zmyślać? Wkładać jej w usta, żeby wygłaszano ją przed publicznością, która uwierzy przecież – nawet jeśli na moment – że to są jej słowa prawdziwe? Tak, to jest bezczelne, ale taką bezczelność Zofia Kossak chwali, stawia za wzór”.

Reklama

Wątpliwości Artura Pałygi w tym wypadku wydają się niepotrzebne. Powstał bowiem tekst niezwykle wyważony, ale również głęboko poruszający, wnoszący nową jakość do dyskusji o dziedzictwie pisarki. Współczesna percepcja dzieł Zofii Kossak, jej postawa w dwudziestoleciu międzywojennym oraz podczas okupacji pełne są stereotypów, uproszczeń, powierzchownego rozumienia. Godne zastanowienia jest pytanie: Jak się ma jej osoba – kobiety ważnej dla kultury polskiej – w odniesieniu do współcześnie rozumianych spraw kobiet? Artur Pałyga, oddając jej sceniczny głos, włącza pisarkę do dyskusji. W ten sposób otwiera nową przestrzeń rozmowy, która wydawała się już historycznie zamknięta i skazana tylko na zbieranie wspomnień, artefaktów, czasami na konstruowanie uroczych konfabulacji na temat jej rodziny i jej osoby.

Dzięki uznaniu i finansowemu wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego możliwe okazało się przeniesienie tekstu Pałygi na deski teatru. Reżyseria monodramu została powierzona Bogusławowi Słupczyńskiemu, który tak wspomina początki pracy nad tą sztuką:

„Kiedy po raz pierwszy przeczytałem tekst Artura, podniosło mnie z krzesła. Miałem przeświadczenie, że mamy do czynienia z dziełem niezwykłym, bardzo ważnym i straszliwie wymagającym.

Przez kilka tygodni wspólnie z Joanną Gruszką i Hanią Fenby Taylor (wnuczka pisarki) kibicowaliśmy Arturowi w pisaniu, staraliśmy się (każdy na swój sposób) inspirować dramaturga. Kiedy poznaliśmy ostateczną wersję tekstu, zobaczyłem wysoką betonową ścianę z napisem: „I co dalej?”. Dojmujące poczucie bezradności i nieumiejętności.

Zrobiliśmy to, co trzeba. Zaczęliśmy myśleć, podążać za myślami Zofii. Kierunek prawdziwy wyznaczył Artur. Zofia nie raz, nie dwa stała naprzeciw rozwartego do granic możliwości piekła. Patrzyła w żar jego otchłani jak prosty człowiek, jak kobieta i matka, która mimo wszystko wierzy. Wierzy prawdziwie, walczy o swoją wiarę bez bohaterstwa, tytanicznych wyczynów. Przyznaje się do słabości, bólu, żalu i momentami do... niewiary.

Trzeba było najpierw tę naszą Zofię zdjąć z pomnika, rozebrać ze zbroi książkowych skojarzeń, opinii, opisów i stereotypów”.

Zasadniczą osią tekstu Artura Pałygi są okres okupacji, konspiracja i pobyt pisarki w obozie w Birkenau. Zresztą tytułowa Weronika to jej konspiracyjny pseudonim. Jak sama twierdziła, były to momenty jej życia najbardziej znaczące. Nie należy też zapominać, że losy rodzin Kossaków, Szczuckich i Szatkowskich były bardzo podobne do losów milionów Polaków. W 1926 r. umarł syn Zofii Kossak – Juliusz, który dopiero co, wspólnie z matką, uszedł z tragedii porewolucyjnych Kresów... W 1943 r. zniknął, zapadł się pod ziemię drugi syn pisarki, Tadeusz Szczucki. Do końca życia matka nie dowiedziała się niczego pewnego o jego losach. Dopiero w 2001 r. wyszła na jaw tragiczna prawda – Tadeusz został zamordowany w obozie koncentracyjnym Auschwitz.

„Wiara jest czymś bardzo czułym i osobistym. Trudno tu o teatralizację. Trzeba zdobyć się na prostotę i swoją osobistą intuicję, czułość wobec postaci i jej losu. Nie zmienia to faktu, że aktorka jest sama na scenie i musi utrzymać rangę, ważność postaci wobec rzeszy widzów, często nieprzyzwyczajonych do słuchania.

Kluczem okazały się budowanie osobistego skupienia aktorki i oszczędność środków wyrazu, a tym samym siła oddziaływania. Modlitwa to skupienie, ale krzyk także bywa modlitwą”. Tak pracę nad sceniczną interpretacją tekstu wspominał Bogusław Słupczyński. W rezultacie powstał spektakl wymagający. Na scenie nie słuchamy „historycznej” Zofii Kossak. To raczej autorska i osobista interpretacja jej losu. Dzięki temu mamy do czynienia z postacią żywą i prawdziwą. Grająca Zofię Kossak Joanna Gruszka stworzyła postać, która otwiera się przed widzem.

„Praca nad rolą Zofii była dla mnie odkrywaniem zagadki – wspomina aktorka. – Podkreślam, że było to «odkrywanie», nie «odkrycie», ponieważ to proces ciągle niedokończony. Zofia Kossak – osoba pełna sprzeczności, niezwykle oszczędna w ukazywaniu światu swojej ludzkiej, intymnej strony, wiecznie skryta za tą posągową postacią pisarki. Jednocześnie jej przebogaty życiorys pozwalał czerpać inspiracje pełnymi garściami. Jej życiowe doświadczenia, rozpaczliwie ciężkie, tragiczne, tak inne od moich doświadczeń, sprawiały mi wielką trudność, ale jednocześnie mnie ciekawiły. Myślę, że mogłabym nazwać tę pracę mozołem, powolnym rzeźbieniem postaci ze strzępów osobistych informacji, które po sobie zostawiła, wymieszanych z historią, której była częścią. Być może jest to dla mnie jak do tej pory najtrudniejsze aktorskie zadanie. No cóż... Zofia Kossak nie lubiła łatwych ścieżek, więc podążanie za nią też nie mogło być przecież proste...”.

Twórcom udało się stworzyć wyjątkowe i głęboko poruszające dzieło, o czym świadczyć może panująca na widowni cisza, nad którą unoszą się modlitwy Weroniki, co jakiś czas przerywane biciem kościelnych dzwonów.

Fundacja im. Zofii Kossak oraz Studio Sztuki Bogusława Słupczyńskiego proponują prezentację monodramu w miejscach i środowiskach, którym bliskie są twórczość i postawa Zofii Kossak.
Instytucje i organizacje zainteresowane spektaklem zapraszamy do kontaktu: studiosztukicieszyn@gmail.com/tel. 519 -553- 334.

Tagi:
sztuka

Reklama

To wyjątkowe wydarzenie

2019-07-24 11:32

Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 30/2019, str. 19

Musica Divina na pewno różni się od tego, co oferuje krakowski rynek wydarzeń muzycznych – stwierdza dyrektor artystyczny tego festiwalu Łukasz Serwiński. I dodaje: – Formuła wydarzeń jest zbliżona do medytacji, skłania odbiorcę do głębokiego namysłu nad treściami prezentowanych arcydzieł muzyki sakralnej.

W ramach drugiej edycji Musica Divina, która odbędzie się w dniach 6-14 sierpnia br., zostało zaplanowanych sześć koncertów. Organizatorzy podkreślają, że prezentują one barwny obraz bogactwa sakralnego świata muzycznego. Spotkania z muzyką odbędą się w pięknych wnętrzach krakowskich kościołów (szczegóły na stronie: musicadivina.pl). Łukasz Serwiński uważa, że Musica Divina to wyjątkowe wydarzenie. Wyjaśnia: – Te koncerty stanowią koncepcyjną całość, dlatego na pewno warto tak zaplanować wakacje, aby w tym czasie być w Krakowie i usłyszeć muzykę wykonywaną przez zespoły, których nie można spotkać gdzie indziej w Polsce. Wśród gwiazd wymienia m.in. zespół Sirin z Rosji i zapewnia, że to niezwykła gratka dla fanów muzyki cerkiewnej czy staroruskiej.

Podczas festiwalu melomani będą mieli możliwość usłyszeć zespoły specjalizujące się również w muzyce baroku: Le Nuove Musiche ze Słowacji zaprezentuje repertuar Claudia Monteverdiego i twórców jemu współczesnych, natomiast Ensemble Barocum, z wybitną sopranistką Stefanie True w składzie, sięgnie po kantaty o tematyce starotestamentowej. Na wspomnianej stronie organizatorzy napisali: „Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu, przeplatającym się w repertuarze każdego koncertu, będzie Księga Psalmów. Artyści zaprezentują bogactwo modlitwy śpiewanej różnych epok i kultur – od średniowiecznej «Ave Generosa» Hildegardy z Bingen, poprzez klasyczne aranżacje Orlando di Lasso czy kompozytorów francuskiego baroku, aż po tradycję chrześcijańskiego wschodu”.

Festiwalowi towarzyszą warsztaty dla wokalistów prowadzone przez wybitnych artystów. Bilety na koncerty w ramach Musica Divina są darmowe. Szczegóły dotyczące ich pozyskania – na stronie festiwalu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tragedia w Tatrach

2019-08-22 17:05

Przez Tatry przeszła gwałtowna burza. Piorun uderzył w grupę turystów m. in na Giewoncie. Są ofiary śmiertelne i kilkadziesiąt osób rannych.

Twitter.com

Jak podał w oficjalnym komunikacie wojewoda małopolski: Podczas burzy w Tatrach zginęły cztery osoby - dwoje dzieci i dwie osoby dorosłe. W szpitalu w Zakopanem znajduje się 89 poszkodowanych osób.

Jeden z piorunów trafił w kopułę szczytową Giewontu w momencie, gdy znajdowała się tam grupa turystów.

Prezydent Andrzej Duda złożył wyrazy współczucia dla wszystkich dotkniętych tragedią.

Potworna burza w Tatrach. Zakopiańczycy mówią, że od kilkudziesięciu lat nie było takich wyładowań atmosferycznych nad górami. Wielu turystów zostało poszkodowanych. Trwa akcja ratunkowa. Wyrazy współczucia dla Wszystkich dotkniętych kataklizmem — napisał prezydent Andrzej Duda.

Mimo fatalnych warunków pogodowych w Tatry został wysłany helikopter ratunkowy.

Do Zakopanego zostało wezwane duże wsparcie ratownicze. Pojawiło się kilka śmigłowców LPR. Między innymi z Krakowa, Katowic, Kielc i Krosna. Poza ratownikami TOPR w akcjach ratunkowych udział biorą także ratownicy GOPR z Podhala oraz liczne zastępy straży pożarnej PSP i OSP. W akcjach ratunkowych biorą udział także inne służby w tym straż graniczna czy straż miejska. Schronisko na Polanie Kondratowej zostało przekształcone w szpital polowy, gdzie wstępnie opatrywani są ranni.

Poszkodowani są transportowani do szpitala w Zakopanem. Tam po selekcji rozwożeni są do innych szpitali. Przynajmniej troje z nich trafiło do szpitala w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Między niewolą niemiecką i sowiecką

2019-08-22 21:45

Łukasz Krzysztofka

W przeddzień Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu, który obchodzony jest 23 sierpnia, na pl. Piłsudskiego w Warszawie otwarto plenerową wystawę pt. „Ściany Totalitaryzmów. Polska 1939-1945”.

Łukasz Krzysztofka

Wystawa ma formę instalacji inspirowanej dwoma ścianami, oznaczającymi dwa totalitaryzmy - III Rzeszę i Rosję Sowiecką. Teksty na wystawie można przeczytać w języku polskim, angielskim, rosyjskim i niemieckim. Osią narracji jest wybuch II wojny światowej, jego tragiczne konsekwencje oraz walka Polaków o wolność z dwoma okupantami. W dramatyczne realia wojny wprowadzają teksty kuratorskie i fotografie, umieszczone na zewnętrznych ścianach instalacji.

W uroczystym otwarciu wystawy uczestniczyli ambasadorzy Litwy, Łotwy, Niemiec, Ukrainy, Portugalii, przedstawiciele ambasady Estonii i Węgier, duchowni, posłowie i samorządowcy. List do uczestników uroczystości skierował premier Mateusz Morawiecki, który podkreślił, że wystawa jest ważnym wyrazem troski o prawdę historyczną i rozwijanie wiedzy o losach Polski czasów wojny. Szef polskiego rządu zaznaczył, że dzięki umieszczeniu ekspozycji w jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc stolicy, na pl. Józefa Piłsudskiego, zwiedzający z całego świata będą mogli bliżej poznać ważne karty naszych dziejów. „Wojna rozpętana przez dwa totalitaryzmy odebrała życie ponad sześciu milionów polskich obywateli. Dziś już w silnej i niepodległej Polsce wspominamy ich imiona, czcimy pamięć tych, którzy pozostawili nam w spadku wielki skarb - niepodległą i wolną ojczyznę. Wierzę, że dzięki tej wystawie dzieje Polski walczącej z nazizmem i komunizmem utrwalą się w narodowej pamięci” – napisał premier.

Otwierając wystawę dr Jarosław Szarek, prezes IPN-u zwrócił uwagę na fakt, że pakt Ribbentrop-Mołotow, zwany paktem Hitler-Stalin, dla Polski był czwartym rozbiorem. - W tajnym protokole znalazł się zapis, że interesy obu stron w przyszłości zadecydują, czy istnienie niepodległej Polski jest pożądane. Historia pokazała, że nie było. Porozumienie podpisane ponad narodami, które miało służyć złu przetrwało wiele lat. Niestety znaleźli się później przywódcy już wolnego świata, którzy poszli tym tropem. Bo II wojna dla narodów tej części Europy nie kończyła się wolnością – powiedział prezes IPN-u.

Ambasador Litwy Eduardas Borisovas podkreślił, że 80 lat temu dobiegł kresu porządek światowy ustanowiony na mocy traktatu wersalskiego. - Świat nie zdawał sobie sprawy, że odliczamy ostatnie minuty do wybuchu jednej z największych katastrof w historii ludzkości - II wojny światowej. Los Polski, Litwy, Łotwy i Estonii został tym samym przypieczętowany. Później Europa, a za nią cały świat, znalazły się na skraju przepaści. Oparty na nieludzkim prawie haniebny porządek ustanowiony na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow zastąpił stary porządek – zwrócił uwagę ambasador Litwy.

Na ścianie wystawy poświęconej okupacji niemieckiej zaprezentowano: terror wobec ludności cywilnej, Polskie Państwo Podziemne, w tym ruch oporu w obozach koncentracyjnych i raport Pileckiego, stosunki polsko-żydowskie - Żegotę, w tym misję Jana Karskiego i powstanie w getcie warszawskim, Powstanie Warszawskie, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie - Bitwę o Monte Cassino, Bitwę o Anglię, 1. Dywizję Pancerną gen. Maczka, Cichociemnych i wywiad.

Na ścianie poświęconej okupacji sowieckiej przedstawiono: wywózki, Katyń, łagry i epopeję Armii Andersa, jak również ustalenia jałtańskie, które usankcjonowały instalowanie reżimu komunistycznego w Polsce.

Na wewnętrznych płaszczyznach ścian umieszczone są cytaty ze wspomnień z czasów wojny i fotografie odwołujące się do życia codziennego podczas okupacji, naznaczonego represjami i zbrodniami. Efektem takiego rozwiązania jest pokazanie, że okupacyjna rzeczywistość była dla obywateli polskich ciągłą walką o byt, w warunkach wszechobecnego terroru. Poprzez zbudowanie atmosfery oddziałującej na emocje zwiedzający odwołają się do uniwersalnego doświadczenia tragedii II wojny światowej.

Wystawę IPN-u, którą honorowym patronatem objął prezydent RP Andrzej Duda, oglądać można do 30 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem