Reklama

Misję ewangelizacyjną traktujemy szeroko

2019-03-27 11:10

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 13/2019, str. IV

Archiwum Jedności
Ks. dr Jan Nowak

Wraz z powracającą wolnością i niepodległością narodu polskiego rodzi się w diecezji idea powołania drukarni katolickiej. Już w 1917 r. ruszają pierwsze prace organizacyjne, a w maju 1918 r. formalnie zarejestrowana zostaje Drukarnia „Jedność”. Wydawnictwo rok temu wkroczyło w nowe stulecie. Tradycja zobowiązuje. Bogata oferta adresowana do wszystkich pokoleń, wysoka jakość i niezmienna misja ewangelizacyjna – to wszystko tworzy markę „Jedność”, uznaną na rynku wydawnictw katolickich. „Jedność” nie zwalnia kroku, rozwija się i wciąż szuka nowego czytelnika, dostarczając mu wartościowe i atrakcyjne propozycje książkowe z zakresu teologii, biblistyki, wychowania, katechetyki, religii, sztuki chrześcijańskiej, a nawet kulinariów.

Nawet w trudnych czasach okupacji Drukarni udało się prowadzić działalność, choć Niemcy koncesjonowali jej pracę. Po zakończeniu wojny, we wrześniu 1949 r. „Jedność” została upaństwowiona, władze komunistyczne cofnęły również koncesję wydawniczą Księgarni „Jedność”. Chociaż w 1956 r., po żmudnych staraniach, zgodziły się na jej działalność handlową, to za trzy lata Miejska Rada Narodowa zlikwidowała Księgarnię „Jedność”.

Nowe otwarcie

Dopiero w listopadzie 1981 r. zwrócono diecezji lokal przy ul. Świerczewskiego, gdzie mieściła się wcześniej Drukarnia. Nieruchomość udało się wyremontować. Zmiany ustrojowe i demokratyzacja życia w Polsce, dały nadzieję na odtworzenie Drukarni. Staraniem bp. Stanisława Szymeckiego, w 1989 r. powstał Komitet Wydawniczy, którego celem było podjęcie prac przygotowawczych do wznowienia działalności wydawniczej. Po roku, 10 stycznia biskup Szymecki reaktywował Wydawnictwo „Jedność”, jego dyrektorem mianował ks. Henryka Witczyka. Pierwszą publikacją książkową Jedności były „Sanktuaria diecezji kieleckiej”.

Od 1995 r. „Jednością” kieruje ks. Leszek Skorupa. Pod jego skrzydłami Wydawnictwo systematycznie rozwija swoją działalność. Po zakupieniu w 2000 r. maszyny drukarskiej w formacie B2, zaczęło wydawać książki „u siebie”. Z czasem powstała cała linia produkcyjna, co umożliwiło firmie rozpoczęcie świadczenia usług poligraficznych. Ostatnie lata to nieustanny rozwój pod kątem jakości edytorskiej, graficznej wydawanych pozycji, za co odpowiada profesjonalny zespół pracowników. Powstają książki na dobrym papierze, w lepszej jakości druku, w twardej oprawie, ukazują się różne albumy, słowniki, serie wydawnicze na wysokim poziomie, słowem księgarskie małe dzieła sztuki.

Reklama

W 2007 r. „Jedność” przeniosła swoją drukarnię do zakupionych i zaadaptowanych budynków po zakładzie remontowym samochodów przemysłowych przy ul. Krakowskiej 62. Drukarni nadano imię Adama Półtawskiego – drukarza i pasjonata, bardzo zasłużonego dla „Jedności” i dla drukarskiej branży. Dziś zatrudnia ona ok. 100 pracowników.

Prestiżowe wyróżnienia

Znakiem rozpoznawczym „Jedności” są podręczniki do nauki religii. Wydawnictwo przygotowało niezwykle popularny w wielu diecezjach program katechetyczny, który jest dostępny w pełnej ofercie podręcznikowej z bogatą obudową metodyczną dla nauczyciela.

Zdecydowana część produkcji „Jedności” jest oparta na licencjach zagranicznych wydawnictw. Poszukiwanie partnerów do współpracy odbywa się na targach książki we Frankfurcie czy Targach Literatury dla Dzieci w Bolonii. – To duży komfort pracować z tak znanymi wydawcami. Produkt, który proponują, ma swoją wartość i dobrą jakość – zaznacza ks. dr Jan Nowak, redaktor naczelny Wydawnictwa „Jedność”. Największym sukcesem „Jedności” jest stała, rozpoczęta w 2003 r. współpraca z prestiżowym, ogromnym wydawnictwem niemieckim „Herder” – topowym wydawcą literatury religijnej i teologicznej. Zaowocowała ona konkretnymi umowami. „Jedność” corocznie ma pierwszeństwo wglądu w katalog „Herdera” i pierwszeństwo decyzji.

W stulecie powstania Drukarni, w 2018 r. diecezjalne Wydawnictwo otrzymało podczas Targów Wydawców Katolickich w Warszawie „Małego Feniksa”. Kapituła doceniła zwłaszcza „misję nieustannej ewangelizacji i otwartość na potrzeby czytelników w każdym wieku”. – Myślę, że to bardzo trafne uzasadnienie. Misja ewangelizacyjna traktowana jest przez nas bardzo szeroko: mówimy tutaj o kulturze, wychowaniu, patriotyzmie, wychowaniu do wartości, życia cnotami i walorami – mówi ks. Nowak. Ostatnie wyróżnienie Wydawnictwo otrzymało w marcu tego roku, to „Świętokrzyska Wiktoria”.

Kontakt z Biblią od najmłodszych lat

– Bardzo zależy nam, aby naszymi odbiorcami byli nie tylko dorośli, ale i dzieci – podkreśla ks. Nowak. A oferta literatury dziecięcej jest przebogata. Popularne książki „Jedności” dla najmłodszych uczą, bawią, wychowują, pomagają marzyć i eksperymentować, otwierają młodego czytelnika na świat nauki i wiedzy. – Aby dotrzeć do dziecka, najpierw trzeba zainteresować rodzica, wychować go i przygotować, by wprowadzał powoli i umiejętnie dziecko w świat czytelnictwa. To rodzic jest mentorem dziecka i on wybiera książki, które korespondują z jego systemem wartości i oczekiwaniami – podkreśla ks. Jan Nowak. W dziale literatury dziecięcej bardzo ważne miejsce zajmują propozycje, które są wprowadzeniem do kultury Biblii. „Jedność” prawdopodobnie ma najszerszą ofertę Biblii dla dzieci w Polsce. Od prostych pięknie ilustrowanych opowiadań dla trzy i czterolatków o postaciach biblijnych, po rozbudowane i opatrzone najnowszymi komentarzami wydania Pisma Świętego dla młodego człowieka. – Uczymy dzieci od najmłodszych lat kontaktu z Biblią – mówi ks. Jan.

Apologia chrześcijaństwa przez sztukę

W misji ewangelizacyjnej zawiera się również promocja sztuki chrześcijańskiej, a co za tym idzie bogata oferta pięknych albumów. – Chcemy jako wydawnictwo pokazać już zlaicyzowanej Europie, że tożsamość starego kontynentu jest nierozerwalnie związana z Księgą Biblii, że Pismo Święte oddziaływało na twórców wszystkich epok. To swego rodzaju sposób na bezbolesną apologię chrześcijaństwa, bez wystawiania ciężkich armat – wyjaśnia ks. Jan. W tym zakresie należy zwrócić uwagę na współpracę z wydawcami włoskimi specjalizującymi się w książkach artystycznych. Dzięki niej „Jedność” oferuje czytelnikowi książki o dziedzictwie kultury chrześcijańskiej, które wyraża się w malarstwie, rzeźbie i architekturze o najwyższej jakości. – Owocnie współpracujemy ze strukturami watykańskimi, takimi jak Muzea Watykańskie i Libreria Editrice Vaticana i jesteśmy w stanie dać do ręki polskiego czytelnika piękne i wysokiej klasy edytorskiej publikacje dotyczące sztuki chrześcijańskiej – mówi.

Działalność wydawnicza wiąże się nierozerwalnie ze sprzedażą i reklamą. Dlatego podkreśla, że trzeba prowadzić bardzo przemyślaną politykę wydawniczą. – Zawsze jednak wszelkie inicjatywy, które uważamy za cenne i wartościowe staramy się konsekwentnie kontynuować, nawet czasem kosztem rachunku ekonomicznego – mówi. Dodaje, że ważna jest pokora, „zimna głowa” i mierzenie sił na zamiary, bo rynek wydawniczy jest trudnym segmentem. Nie każda dobra rzecz się obroni, trzeba umieć ją zaprezentować.

Na Wielki Post ks. Jan poleca...

„Pięćdziesiąt listów o wierze” – wybitnego niemieckiego teologa Gerharda Lohfinka. Książka powstała na licencji „Herdera” i niebawem ukaże się nakładem „Jedności”.

– Lohfink napisał apologię chrześcijaństwa, przyjmując przy tym bardzo ciekawą konwencję – dialogu z czytelnikiem za pomocą pięćdziesięciu listów. Autor odpowiada na listy człowieka, który dzieli się swoimi wątpliwościami oraz opowiada o skandalach we współczesnym świecie i chrześcijaństwie. Wiele rzeczy nie może pojąć, wiele spraw go przeraża, a niektóre zachowania i postawy gorszą. Dotyka przy tym aktualnych wyzwań, z jakimi mierzy się Kościół i współczesny człowiek. Lohfink z warsztatem i wiedzą odpowiada mu w formie krótkich listów, co jest atutem książki, ponieważ można ją czytać mając choć chwilę w tramwaju, w biegu. Forma listu stwarza bliskość. Nie wypowiada się już ekspert, ale ktoś kto jest zatroskany i naprawdę chce Ci pomóc poszerzyć twój horyzont myślenia. W Niemczech książka cieszyła się bardzo dobrym przyjęciem – opowiada ks. Jan.

W tym roku mija pięćset lat od śmierci geniusza odrodzenia – Leonarda da Vinci. Z tej okazji „Jedność” przygotowuje niezwykłe wydawnictwo albumowe „Maszyny Leonarda”. Książka jest także skierowana do młodych pasjonatów techniki. Trzech włoskich inżynierów, wykorzystując najnowsze techniki komputerowe, zrekonstruowała, na podstawie kodeksów ze szkicami i projektami Leonarda, wszystkie machiny. Atutem książki będą jedyne w swoim rodzaju ilustracje.

Ostatnią rekomendowaną pozycją jest mająca swoją premierę 13 marca biografia Franciszka pt. „Przy stole z papieżem Franciszkiem. Jego historie, jego potrawy, jego goście”. To studium postaci Papieża Franciszka ukazane przez pryzmat jego relacji do pokarmu i kultury stołu, której współcześnie bardzo brakuje. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić do lektury, życząc dobrych wrażeń.

„Jedność” wydaje około dwustu tytułów rocznie. Wydawnictwo wciąż poszerza zakres. Bardzo rozwija segment „kulinaria”, w sposób szczególny promuje zdrową kuchnię śródziemnomorską, która w wielu przypadkach była uratowana przez zakonnych mnichów. – Mamy już monumentalne publikacje w tej dziedzinie. Wydana została również cała seria kulinarnych propozycji „step by step”, pomocna w poznawaniu sztuki gotowania i przyrządzania smacznych i zdrowych potraw. – Ta troska o kulturę kulinarną stołu i zdrowe odżywianie również wpisuje się w naszą ewangelizacyjną misję – puentuje ks. Jan.

Tagi:
ewangelizacja drukarnia

Reklama

Papież do kapucynów: angażujcie się w ewangelizację Europy

2019-10-11 15:35

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Do radości, która jest programem życiowym zachęcił papież Franciszek kapucynów, z włoskiej prowincji Marche, z którymi spotkał w czwartek, 10 października.

Grzegorz Gałązka

Przestrzegł zakonników przed postawą ciągłego, duchowego niezadowolenia, która prowadzi do złego samopoczucia. W ten sposób można czuć się ciągle prześladowanym i stale narzekać. Taka postawa przeczy potrzebie nieustannego nawracania się, do której wzywa nas Bóg. Należy więc ciągle dążyć do pokory, która jest owocem nawrócenia. Ona także pomaga w przezwyciężaniu pokusy klerykalizmu, która czyha na każdego duchownego.

Papież zachęcił także kapucynów do jasnego świadczenia swoim życiem o Chrystusie. Nie tyle ważne są słowa, ale konkret życia oparty o ubóstwo, które, jak mawiał św. Ignacy z Loyoli, jest matką i murem życia zakonnego.

Papież wezwał także duchowych synów św. Franciszka do zaangażowania się w ewangelizację Europy, która „z matki stała się babcią i nie jest w stanie rodzić dzieci w wierze”. „Niech nowe wspólnoty kościelne pomogą Staremu Kontynentowi – powiedział Franciszek – w nowym rozpaleniu płomienia wiary, który jeszcze się tli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwszy portrecista Maryi

2014-10-09 07:56

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja przemyska 41/2014, str. 8

To właśnie temu Ewangeliście – jak chce legenda – zawdzięczamy pierwszy wizerunek Panny Maryi, którego schemat powtarzał się następnie przez stulecia. Św. Łukasz był nie tylko zdolnym malarzem, ale także doskonale wykształconym lekarzem i historykiem... Jest także autorem jedynej daty istniejącej w Ewangeliach

Arkadiusz Bednarczuk
Św. Łukasz podczas pracy nad wizerunkiem Madonny z Dzieciątkiem

Jak wielką wagę przywiązywano w dawnych wiekach do obrazowania prawd wiary niepiśmiennym na ogół ludziom, mogą świadczyć zapisy w statucie jednego z XIV-wiecznych cechów malarskich, któremu patronował św. Łukasz: „Z łaski Boga jesteśmy ilustratorami dla tych prostych ludzi, którzy nie potrafią czytać o tych wszystkich rzeczach jakie stały się dzięki cnocie i świętej wierze...”. Wedle legendy, aby na wieki utrwalić piękno Najświętszej Matki Zbawiciela, pierwsi chrześcijanie poprosili św. Łukasza, towarzysza podróży apostolskich św. Pawła, aby namalował on wizerunek Maryi. Ewangelista spełnił prośbę pobożnych i ponoć na deskach stołu, przy którym jadała Święta Rodzina namalował pierwszy maryjny wizerunek. Na jego podstawie powstawały później dziesiątki kopii przypisywanych świętemu. Mówiono, że Łukasz takich wizerunków namalował kilkadziesiąt. Był to typ Madonny „wskazującej drogę”, czyli tzw. Hodegetrii.

Wzorzec ikon

Ikonę Madonny wskazującej na swojego Syna jako drogę do zbawienia św. Łukasz miał podarować niejakiemu Teofilowi, do którego adresowana jest również jego Ewangelia i Dzieje Apostolskie. Ikona św. Łukasza miała zostać odnaleziona w V stuleciu przez Greczynkę, Atenaidę, żonę cesarza bizantyjskiego, podczas jej podróży do Jerozolimy. Monarchini wysłała ją do Konstantynopola, do siostry swojego męża Pulcherii (późniejszej świętej). Wedle tego wzorca namalowano wiele wizerunków maryjnych. Madonna ta miała zaginąć podczas oblężenia Konstantynopola przez Turków w XV stuleciu.

Inną słynną Ikoną przypisywaną Łukaszowi jest tzw. Madonna z Wieczernika. Z Jerozolimy z kościoła wzniesionego na miejscu Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny Ikona trafiła do Konstantynopola a stamtąd, przed „obrazoburcami” przewieziono ją do Rzymu. Papież Grzegorz Wielki idąc w procesji wielkanocnej z tym Obrazem miał usłyszeć jak aniołowie śpiewają modlitwę „Regina Coeli” i specjalnie dla adoracji tej ikony utrwalił ją na piśmie. Obecnie ikona przebywa w klasztorze Dominikanek na Monte Mario w Rzymie.

Malarz, lekarz, historyk

Prócz zdolności malarskich Łukasz, Grek z pochodzenia, był również autorem Dziejów Apostolskich, a także jednej z wersji Ewangelii (obie księgi łączą się w jedną całość). Jego pisma starają się uwzględniać chronologię wydarzeń, które osadzone są w historycznej rzeczywistości. To w jego Ewangelii, jako jedynej, zapisano historyczną datę: „w piętnastym roku panowania Tyberiusza, kiedy prefektem Judei był Poncjusz Piłat...”. Jako towarzysz misyjnych podróży św. Pawła (poznał go w czasie drugiej podróży misyjnej św. Pawła) notował wiele faktów. Do 12. rozdziału Dziejów opisuje dzieje młodego Kościoła jerozolimskiego, od 13. rozdziału pisze wyłącznie o osobie św. Pawła jego podróżach, pobycie w więzieniu w Cezarei i podróży do Rzymu. Św. Paweł w swoim wysłanym najprawdopodobniej z więzienia w Rzymie Liście do Kolosan ok. 61 roku mówi o Łukaszu jako o „umiłowanym lekarzu”.

Przedstawienia św. Łukasza

Na wizerunkach św. Łukasz przedstawiany jest często przy pracy nad obrazem Madonny z Dzieciątkiem, a to wedle legendy o jego artystycznych zdolnościach, powstałej w VI stuleciu za sprawą historyka Kościoła – Teodora Lektora. Jednym z bardziej znanych dzieł tej tematyki jest obraz niderlandzkiego artysty z XV stulecia, autorstwa Rogiera van der Weydena. Podobny w tematyce obraz znajdziemy w Muzeum Archidiecezjalnym w Przemyślu. Przedstawia on Łukasza przy pracy nad obrazem Madonny. W jednej ręce święty trzyma pędzel, w drugiej – paletę z farbami. Atrybutem Łukasza jako ewangelisty jest wół, gdyż symbolizuje on ofiarę Chrystusa (w dawnych czasach wołu zabijano w ofierze); rogi wołu oznaczają Stary i Nowy Testament, a kopyta cztery Ewangelie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone

2019-10-18 20:52

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Adam Bujak/Archidiecezja Krakowska

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. - Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. - Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając je w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła, metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził zasługuje na pełny szacunek.

- Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: - Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. - Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa Arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, wg której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. - Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. - Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. - Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

- Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. - To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro, albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. - Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. - Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. - To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. - Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. - Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. - To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli - na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem