Reklama

Misję ewangelizacyjną traktujemy szeroko

2019-03-27 11:10

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 13/2019, str. IV

Archiwum Jedności
Ks. dr Jan Nowak

Wraz z powracającą wolnością i niepodległością narodu polskiego rodzi się w diecezji idea powołania drukarni katolickiej. Już w 1917 r. ruszają pierwsze prace organizacyjne, a w maju 1918 r. formalnie zarejestrowana zostaje Drukarnia „Jedność”. Wydawnictwo rok temu wkroczyło w nowe stulecie. Tradycja zobowiązuje. Bogata oferta adresowana do wszystkich pokoleń, wysoka jakość i niezmienna misja ewangelizacyjna – to wszystko tworzy markę „Jedność”, uznaną na rynku wydawnictw katolickich. „Jedność” nie zwalnia kroku, rozwija się i wciąż szuka nowego czytelnika, dostarczając mu wartościowe i atrakcyjne propozycje książkowe z zakresu teologii, biblistyki, wychowania, katechetyki, religii, sztuki chrześcijańskiej, a nawet kulinariów.

Nawet w trudnych czasach okupacji Drukarni udało się prowadzić działalność, choć Niemcy koncesjonowali jej pracę. Po zakończeniu wojny, we wrześniu 1949 r. „Jedność” została upaństwowiona, władze komunistyczne cofnęły również koncesję wydawniczą Księgarni „Jedność”. Chociaż w 1956 r., po żmudnych staraniach, zgodziły się na jej działalność handlową, to za trzy lata Miejska Rada Narodowa zlikwidowała Księgarnię „Jedność”.

Nowe otwarcie

Dopiero w listopadzie 1981 r. zwrócono diecezji lokal przy ul. Świerczewskiego, gdzie mieściła się wcześniej Drukarnia. Nieruchomość udało się wyremontować. Zmiany ustrojowe i demokratyzacja życia w Polsce, dały nadzieję na odtworzenie Drukarni. Staraniem bp. Stanisława Szymeckiego, w 1989 r. powstał Komitet Wydawniczy, którego celem było podjęcie prac przygotowawczych do wznowienia działalności wydawniczej. Po roku, 10 stycznia biskup Szymecki reaktywował Wydawnictwo „Jedność”, jego dyrektorem mianował ks. Henryka Witczyka. Pierwszą publikacją książkową Jedności były „Sanktuaria diecezji kieleckiej”.

Od 1995 r. „Jednością” kieruje ks. Leszek Skorupa. Pod jego skrzydłami Wydawnictwo systematycznie rozwija swoją działalność. Po zakupieniu w 2000 r. maszyny drukarskiej w formacie B2, zaczęło wydawać książki „u siebie”. Z czasem powstała cała linia produkcyjna, co umożliwiło firmie rozpoczęcie świadczenia usług poligraficznych. Ostatnie lata to nieustanny rozwój pod kątem jakości edytorskiej, graficznej wydawanych pozycji, za co odpowiada profesjonalny zespół pracowników. Powstają książki na dobrym papierze, w lepszej jakości druku, w twardej oprawie, ukazują się różne albumy, słowniki, serie wydawnicze na wysokim poziomie, słowem księgarskie małe dzieła sztuki.

Reklama

W 2007 r. „Jedność” przeniosła swoją drukarnię do zakupionych i zaadaptowanych budynków po zakładzie remontowym samochodów przemysłowych przy ul. Krakowskiej 62. Drukarni nadano imię Adama Półtawskiego – drukarza i pasjonata, bardzo zasłużonego dla „Jedności” i dla drukarskiej branży. Dziś zatrudnia ona ok. 100 pracowników.

Prestiżowe wyróżnienia

Znakiem rozpoznawczym „Jedności” są podręczniki do nauki religii. Wydawnictwo przygotowało niezwykle popularny w wielu diecezjach program katechetyczny, który jest dostępny w pełnej ofercie podręcznikowej z bogatą obudową metodyczną dla nauczyciela.

Zdecydowana część produkcji „Jedności” jest oparta na licencjach zagranicznych wydawnictw. Poszukiwanie partnerów do współpracy odbywa się na targach książki we Frankfurcie czy Targach Literatury dla Dzieci w Bolonii. – To duży komfort pracować z tak znanymi wydawcami. Produkt, który proponują, ma swoją wartość i dobrą jakość – zaznacza ks. dr Jan Nowak, redaktor naczelny Wydawnictwa „Jedność”. Największym sukcesem „Jedności” jest stała, rozpoczęta w 2003 r. współpraca z prestiżowym, ogromnym wydawnictwem niemieckim „Herder” – topowym wydawcą literatury religijnej i teologicznej. Zaowocowała ona konkretnymi umowami. „Jedność” corocznie ma pierwszeństwo wglądu w katalog „Herdera” i pierwszeństwo decyzji.

W stulecie powstania Drukarni, w 2018 r. diecezjalne Wydawnictwo otrzymało podczas Targów Wydawców Katolickich w Warszawie „Małego Feniksa”. Kapituła doceniła zwłaszcza „misję nieustannej ewangelizacji i otwartość na potrzeby czytelników w każdym wieku”. – Myślę, że to bardzo trafne uzasadnienie. Misja ewangelizacyjna traktowana jest przez nas bardzo szeroko: mówimy tutaj o kulturze, wychowaniu, patriotyzmie, wychowaniu do wartości, życia cnotami i walorami – mówi ks. Nowak. Ostatnie wyróżnienie Wydawnictwo otrzymało w marcu tego roku, to „Świętokrzyska Wiktoria”.

Kontakt z Biblią od najmłodszych lat

– Bardzo zależy nam, aby naszymi odbiorcami byli nie tylko dorośli, ale i dzieci – podkreśla ks. Nowak. A oferta literatury dziecięcej jest przebogata. Popularne książki „Jedności” dla najmłodszych uczą, bawią, wychowują, pomagają marzyć i eksperymentować, otwierają młodego czytelnika na świat nauki i wiedzy. – Aby dotrzeć do dziecka, najpierw trzeba zainteresować rodzica, wychować go i przygotować, by wprowadzał powoli i umiejętnie dziecko w świat czytelnictwa. To rodzic jest mentorem dziecka i on wybiera książki, które korespondują z jego systemem wartości i oczekiwaniami – podkreśla ks. Jan Nowak. W dziale literatury dziecięcej bardzo ważne miejsce zajmują propozycje, które są wprowadzeniem do kultury Biblii. „Jedność” prawdopodobnie ma najszerszą ofertę Biblii dla dzieci w Polsce. Od prostych pięknie ilustrowanych opowiadań dla trzy i czterolatków o postaciach biblijnych, po rozbudowane i opatrzone najnowszymi komentarzami wydania Pisma Świętego dla młodego człowieka. – Uczymy dzieci od najmłodszych lat kontaktu z Biblią – mówi ks. Jan.

Apologia chrześcijaństwa przez sztukę

W misji ewangelizacyjnej zawiera się również promocja sztuki chrześcijańskiej, a co za tym idzie bogata oferta pięknych albumów. – Chcemy jako wydawnictwo pokazać już zlaicyzowanej Europie, że tożsamość starego kontynentu jest nierozerwalnie związana z Księgą Biblii, że Pismo Święte oddziaływało na twórców wszystkich epok. To swego rodzaju sposób na bezbolesną apologię chrześcijaństwa, bez wystawiania ciężkich armat – wyjaśnia ks. Jan. W tym zakresie należy zwrócić uwagę na współpracę z wydawcami włoskimi specjalizującymi się w książkach artystycznych. Dzięki niej „Jedność” oferuje czytelnikowi książki o dziedzictwie kultury chrześcijańskiej, które wyraża się w malarstwie, rzeźbie i architekturze o najwyższej jakości. – Owocnie współpracujemy ze strukturami watykańskimi, takimi jak Muzea Watykańskie i Libreria Editrice Vaticana i jesteśmy w stanie dać do ręki polskiego czytelnika piękne i wysokiej klasy edytorskiej publikacje dotyczące sztuki chrześcijańskiej – mówi.

Działalność wydawnicza wiąże się nierozerwalnie ze sprzedażą i reklamą. Dlatego podkreśla, że trzeba prowadzić bardzo przemyślaną politykę wydawniczą. – Zawsze jednak wszelkie inicjatywy, które uważamy za cenne i wartościowe staramy się konsekwentnie kontynuować, nawet czasem kosztem rachunku ekonomicznego – mówi. Dodaje, że ważna jest pokora, „zimna głowa” i mierzenie sił na zamiary, bo rynek wydawniczy jest trudnym segmentem. Nie każda dobra rzecz się obroni, trzeba umieć ją zaprezentować.

Na Wielki Post ks. Jan poleca...

„Pięćdziesiąt listów o wierze” – wybitnego niemieckiego teologa Gerharda Lohfinka. Książka powstała na licencji „Herdera” i niebawem ukaże się nakładem „Jedności”.

– Lohfink napisał apologię chrześcijaństwa, przyjmując przy tym bardzo ciekawą konwencję – dialogu z czytelnikiem za pomocą pięćdziesięciu listów. Autor odpowiada na listy człowieka, który dzieli się swoimi wątpliwościami oraz opowiada o skandalach we współczesnym świecie i chrześcijaństwie. Wiele rzeczy nie może pojąć, wiele spraw go przeraża, a niektóre zachowania i postawy gorszą. Dotyka przy tym aktualnych wyzwań, z jakimi mierzy się Kościół i współczesny człowiek. Lohfink z warsztatem i wiedzą odpowiada mu w formie krótkich listów, co jest atutem książki, ponieważ można ją czytać mając choć chwilę w tramwaju, w biegu. Forma listu stwarza bliskość. Nie wypowiada się już ekspert, ale ktoś kto jest zatroskany i naprawdę chce Ci pomóc poszerzyć twój horyzont myślenia. W Niemczech książka cieszyła się bardzo dobrym przyjęciem – opowiada ks. Jan.

W tym roku mija pięćset lat od śmierci geniusza odrodzenia – Leonarda da Vinci. Z tej okazji „Jedność” przygotowuje niezwykłe wydawnictwo albumowe „Maszyny Leonarda”. Książka jest także skierowana do młodych pasjonatów techniki. Trzech włoskich inżynierów, wykorzystując najnowsze techniki komputerowe, zrekonstruowała, na podstawie kodeksów ze szkicami i projektami Leonarda, wszystkie machiny. Atutem książki będą jedyne w swoim rodzaju ilustracje.

Ostatnią rekomendowaną pozycją jest mająca swoją premierę 13 marca biografia Franciszka pt. „Przy stole z papieżem Franciszkiem. Jego historie, jego potrawy, jego goście”. To studium postaci Papieża Franciszka ukazane przez pryzmat jego relacji do pokarmu i kultury stołu, której współcześnie bardzo brakuje. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić do lektury, życząc dobrych wrażeń.

„Jedność” wydaje około dwustu tytułów rocznie. Wydawnictwo wciąż poszerza zakres. Bardzo rozwija segment „kulinaria”, w sposób szczególny promuje zdrową kuchnię śródziemnomorską, która w wielu przypadkach była uratowana przez zakonnych mnichów. – Mamy już monumentalne publikacje w tej dziedzinie. Wydana została również cała seria kulinarnych propozycji „step by step”, pomocna w poznawaniu sztuki gotowania i przyrządzania smacznych i zdrowych potraw. – Ta troska o kulturę kulinarną stołu i zdrowe odżywianie również wpisuje się w naszą ewangelizacyjną misję – puentuje ks. Jan.

Tagi:
ewangelizacja drukarnia

Wiek drukiem pisany

2019-12-10 10:48

Ks. Wojciech Kania
Edycja sandomierska 50/2019, str. IV

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu obchodzi 100-lecie działalności wydawniczej. Z tej racji 6 grudnia w kościele seminaryjnym została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza. We wspólnej modlitwie wzięli udział pracownicy drukarni, a prelekcję do zebranych wygłosił ks. dr Piotr Tylec


Bp Marian Ryx (ok. 1920 r.)

Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości podjęto starania o utworzenie katolickiej drukarni w Sandomierzu, która zaradziłaby potrzebom wydawniczym diecezji. Na realizację tego zamiaru nie trzeba było długo czekać, bo już w pierwszej połowie 1919 r. został otwarty Diecezjalny Zakład Graficzno-Drukarski w Sandomierzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posty nakazane zachowywać

Z ks. Krzysztofem Koskiem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny triumf Polek

2019-12-13 20:36

Zespół wPolityce.pl

Marlena Karwacka i Urszula Łoś wygrały sprint drużynowy podczas zawodów o Puchar Świata w kolarstwie torowym w australijskim Brisbane. Drugie miejsce w zmaganiach mężczyzn w tej konkurencji zajęli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i Maciej Bielecki.

wPolityce.pl/youtube TEL-KAB Telewizja Kablowa Pruszków
Urszula Łoś

Karwacka i Łoś, rekordzistki Polski (32,791), miały najlepszy czas w kwalifikacjach (33,189), a w pierwszej rundzie wygrały z Ukrainkami Ołeną Starikową i Liubow Basową. W finale Polki minimalnie zwyciężyły Rosjanki Jekaterinę Rogową i Anastazję Wojnową, choć obu parom zapisano jednakowy wynik - 33,029.

Z kolei Rudyk, Bielecki i Patryk Rajkowski kwalifikacje zakończyli na czwartej pozycji, a w pierwszej rundzie Biało-czerwoni, już z Makselem w miejsce Rajkowskiego, okazali się lepsi od zespołu z Trynidadu i Tobago. W finale uzyskali 45,408 i byli wyraźnie słabsi od Japończyków, do których stracili prawie dwie i pół sekundy.

Wcześniej w wyścigu drużynowym Daria Pikulik, Nikol Płosaj, Katarzyna Pawłowska i Łucja Pietrzak miały ósmy czas kwalifikacji, ale w pierwszej rundzie uległy reprezentantkom Francji. Zostały sklasyfikowane na ósmej pozycji. Zwyciężyły Australijki, które w finale pokonały ekipę Nowej Zelandii.

W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji również najlepsi okazali się reprezentanci gospodarzy, a drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia. Polacy nie startowali.

Zawody w Brisbane to przedostatnia runda o PŚ. Ostatnia odbędzie się w kanadyjskim Milton 24-26 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem