Reklama

Niedziela Legnicka

Przed maturą u Królowej

Pierwszy dzień wiosny, 21 marca, stał się w naszej diecezji dniem pielgrzymki maturzystów do tronu Matki Bożej Jasnogórskiej, Królowej Polski. Również w bieżącym roku 2-tysięczna grupa uczniów, ich katechetów i nauczycieli przybyła do Częstochowy, aby stanąć na modlitwie przed Jej obrazem

Niedziela legnicka 13/2019, str. V

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka maturzystów

Ks. Piotr Nowosielski

Pielgrzymkę zakończyła Droga Krzyżowa

Po przyjeździe na Jasną Górę, który – jak stwierdzali w swoich wypowiedziach – znów dla większości maturzystów był pierwszym w życiu spotkaniem z tym miejscem, młodzież zaproszona była do bazyliki. W niej obok animacji muzycznej przygotowanej przez diakonów naszego seminarium: Mateusza Maleńczuka, Mateusza Nawrota, Szymona Opałę i kl. Artura Jaguszczaka wraz z ks. prefektem Tomaszem Kołodziejem, młodzi ludzie korzystali z sakramentu pokuty. Tu także miała miejsce okolicznościowa konferencja na temat: Po co Kościół w życiu?, wygłoszona przez ks. dr. Wojciecha Węgrzyniaka z archidiecezji krakowskiej.

Po przygotowaniu do liturgii wszyscy uczestnicy pielgrzymki zostali zaproszeni do udziału w Eucharystii w Kaplicy Cudownego Obrazu. Przewodniczył jej w gronie prawie 60 koncelebransów biskup senior Stefan Cichy.

W Kaplicy powitał wszystkich przybyłych o. Jan Poteralski OSPPE, podprzeor Jasnej Góry. – Tu, do Maryi ludzie zawsze przychodzili, szukając rozwiązania swoich problemów. Dziś jesteście tu także wy, w wyjątkowym momencie swojego życia. Drodzy Młodzi! Niech wam Pan Bóg błogosławi, Maryja ma zawsze w swej opiece, a wy idźcie w przyszłość, idźcie z Chrystusem, z różańcem w ręku, za krzyżem, jako mężczyzna i kobieta – życzył maturzystom.

Reklama

Natomiast bp Stefan Cichy w wygłoszonej homilii nawiązał do symboliki drogi. – Każda pielgrzymka to przebyta droga, nie tylko w kilometrach, ale także droga duchowa – mówił Biskup Senior. Zwrócił uwagę, że każdy kierowca udający się w drogę, musi mieć nie tylko pojazd, ale i dobrą widoczność, kierownicę i hamulce.

– W życiu ludzkim podobnie. Potrzebujemy jasnego rozeznania drogi. Trzeba nam więc poznawać naukę Chrystusa. Nie tylko w czasie katechizacji, ale i potem stale winniśmy zgłębiać prawdę Ewangelii. Trzeba też o jej wskazaniach pamiętać i stosować, aby dobrze kierować swoim życiem. Trzeba też czasem umieć z czegoś zrezygnować, hamować się, aby trzymać się tej drogi, którą wskazuje Chrystus.

Życzył też, aby w Maryi dostrzegać Tę, która wskazuje drogę do Syna. – Módlmy się, aby wypraszała nam pójście zawsze właściwą drogą – apelował Ksiądz Biskup.

Reklama

Po Mszy św. znów była okazja do indywidualnego lub grupowego zwiedzania Jasnej Góry, a następnie odprawione zostało nabożeństwo Drogi Krzyżowej na wałach jasnogórskich. Pomocą w jego przeżyciu, jak i całej pielgrzymki, była m.in. książeczka pielgrzyma opracowana przez dk. Emiliana Gwiżdża, zawierająca pieśni, modlitwy i rozważania.

W przebieg pielgrzymki zaangażowała się młodzież ze swymi katechetami z I LO w Bolesławcu (czytanie, psalm, modlitwa wiernych, śpiewy chóru, prowadzenie Drogi Krzyżowej), młodzież z II LO w Bolesławcu (akt oddania się młodzieży Matce Bożej), młodzież z Salezjańskiego LO w Lubinie (nagłośnienie podczas Drogi Krzyżowej).

My także przyłączamy się do podziękowań pod adresem uczestników, organizatorów i wszystkich zaangażowanych w przebieg XXVI Pielgrzymki Maturzystów.

2019-03-27 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maturzyści z archidiecezji łódzkiej tuż przed egzaminem

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka maturzystów

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Prawie 2 tys. maturzystów arch. łódzkiej przybyło z modlitwą na Jasną Górę. Uczniowie klas maturalnych tej diecezji przybywają każdego roku we wtorek po Wielkanocy, aby zawierzyć Matce Bożej ten ważny egzamin.

„Chcemy zaakcentować młodym, że czas matury to nie tylko czas sprawdzania naszej wiedzy, podejmowania decyzji co do studiów, ale może i powinna rodzić się jakaś świadomość i decyzja, co mam w życiu robić, w którą stronę pójść, nie tylko jeżeli chodzi o karierę i studia, ale też czy małżeństwo, czy Pan Bóg mnie powołuje do życia na wyłączną służbę Panu Bogu, do kapłaństwa albo do służby zakonnej” – wyjaśnia ks. Paweł Bogusz, duszpasterz młodzieży arch. łódzkiej.

„Jesteśmy w czasie paschalnym i chcemy przejść przez bardzo ważny moment zdawania egzaminu dojrzałości i podejmowania decyzji z pozycji zwycięzcy, tak jak do życia chcemy podejść z pozycji zwycięstwa Jezusa Chrystusa, więc nie ma czego się bać, tylko chcemy wziąć życie w swoje ręce i wraz z Jezusem faktycznie taki momenty ważne życiowe z Nim przeżyć, w duchu radości paschalnej” – dodał ks. Bogusz.

Na pamiątkę pielgrzymki maturzyści otrzymali m.in. zegarek z cukierków pudrowych. „Chcemy, aby go sobie ze smakiem zjedli, ale to też symbolizuje, że ten czas mają teraz wziąć i go dobrze wykorzystać, niech go spożyją, niech spożyją ten egzamin i niech im się dobrze trawi to, co przygotowywali wcześniej. Chcemy to dać im jako otuchę” – tłumaczy duszpasterz.

Pielgrzymka rozpoczęła się w Sali o. Kordeckiego spotkaniem z zaproszonymi gośćmi. W tym roku swoje świadectwa wygłosili: siostra zakonna, ojciec klaretyn oraz małżeństwo: Lena i Maciek Durlakowie z Łodzi, tworzące zespół muzyczny ‘Jedno Ciało’.

„Zostaliśmy zaproszeni, żeby podzielić się radością z odkrycia powołania do małżeństwa” – mówi Lana. „I radością z relacji z Panem Bogiem, która ożywia całe to powołanie” – dodaje Maciek.

„Pan Bóg trzy lata temu zaprosił nas do tego, żebyśmy przez muzykę głosili Jego miłość – opowiada Lena – Tam, gdzie nas zapraszają, tam jedziemy. To jest dla nas zadziwiające, bo jesteśmy prostymi, normalnymi ludźmi i dla nas to jest niezwykła przygoda, że możemy śpiewać, grać jako małżeństwo i dzielić się największą miłością naszego życia, czyli Bogiem, który nas kocha, i którego spotykamy codziennie, z którym mamy relację i chcemy tę relację pielęgnować”.

„Jesteśmy małżeństwem od 2013 r., więc już 6 lat, i cieszymy się tym, że Pan Bóg wlewa w nasze serca pragnienia głoszenia i pragnienia mówienia o małżeństwie, o tym, że małżeństwo jest piękną relacją, to jest niesamowite powołanie” – stwierdza Maciek.

„Jesteśmy tutaj, aby mówić do maturzystów, ponieważ byliśmy na ich miejscu kilka lat temu i wiemy, że młody człowiek myśli wtedy, że wybór tej drogi zawodowej, kierunku studiów jest najważniejszy, a my teraz już przeżywszy te lata po maturze wiemy, że to jest ważne, co my zrobimy, ale najważniejsze jest to, jakie powołanie wybierzemy. I już do tego teraz warto się przygotowywać, oczyszczać swoje serce, pytać Pana Boga, zapraszać Go do swojego życia, aby On prowadził, i przygotować swoje serce do dawania, do miłości”- podkreśla Lena.

Mszy św. oprawionej w południe w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. Eucharystię koncelebrował bp Marek Marczak, biskup pomocniczy archidiecezji. Słowa powitania skierował o. Krystian Gwioździk, podprzeor Jasnej Góry.

„Macie za sobą kilkanaście lat uczenia się, pokochaliście coś z tego wszystkiego? Nie pytam, czyście pokochali szkołę, ale czy jest coś, co się stało waszą pasją? Jest coś, bez czego nie możecie żyć? Jest coś, co musicie zgłębić dalej? – pytał podczas homilii abp Grzegorz Ryś - Upór, determinacja jest w ludziach, którzy się zakochali. A w pierwszym czytaniu jest, że ci, których słuchanie dotknęło serca, pytają się, co mają robić? Tzn. oni dochodzą do jakiejś decyzji. Chcą podjąć jakąś decyzję, to nie jest tak, że ta poznana prawda jest teorią, która się na nic w ich życiu nie przełoży. Oni doszli do momentu podjęcia decyzji”.

„Jeśli prawda dotknęła twojego serca, to ty się zbliżasz do jakiejś decyzji – mówił dalej arcybiskup - Jeśli słuchacie choć trochę papieża Franciszka, to on bardzo często mówi tak, że nasza rzeczywistość, nasza kultura, którą tworzymy, to jest kultura ‘niedecyzji’. Dzisiaj młodzi ludzie strasznie się boją podejmować jakiekolwiek decyzje, a już najbardziej boją się podejmować decyzji, które by były w życiu trwałe, takie, które cię zobowiążą na zawsze, od których nie ma odwrotu, już się nie wycofasz. Przerażenie”.

„Kiedy kochasz, decydujesz. Jak nie decydujesz, to pytanie jest: kochasz? – kontynuował abp Ryś - Jeśli prawda dotknęła twojego serca, podejmujesz decyzję. Owszem, bojąc się - wariaci się nie boją, ludzie odpowiedzialni mają w sobie bojaźń, mają w sobie lęk, ale miłość mają w sobie większą”.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Cichanouska: sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju

2020-08-11 11:38

[ TEMATY ]

Białoruś

Adobe Stock

Sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju - mówi kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska na nagraniu opublikowanym we wtorek na YouTube. Nie daj Boże, by ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja - dodaje.

Cichanouska przebywa obecnie na Litwie.

"Myślałam, że ta cała kampania bardzo mocno mnie zahartowała i dała mi tyle sił, że wytrzymam wszystko. Ale chyba jednak pozostałam tą słabą kobietą, jaką byłam na początku. Podjęłam bardzo trudną dla siebie decyzję. Podjęłam ją całkowicie samodzielnie, ani przyjaciele, bliscy, sztab, ani (mąż - PAP) Siarhiej w żaden sposób nie mogli na nią wpłynąć" - powiedziała Cichanouska.

"Wiem, że wielu mnie zrozumie, wielu potępi, wielu znienawidzi, ale nie daj Boże, żeby ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja" - dodaje. "Proszę, uważajcie na siebie, ani jedno życie nie jest warte tego, co teraz się dzieje" - kontynuuje wyraźnie zaniepokojona kandydatka.

"Dzieci są najważniejsze w naszym życiu" - kończy wypowiedź Cichanouska.

Nagranie zatytułowano "Wyjechałam do dzieci" i zostało opublikowane na kanale Strana dla Żyzni.

Wcześniej we wtorek przedstawicielka kandydatki w wyborach prezydenckich Wolha Kawalkowa powiedziała agencji Reutera, że Cichanouska została wywieziona z Białorusi przez białoruskie władze. "Została wywieziona z kraju przez władze. Nie miała wyboru. Pięć minut przed wizytą omawialiśmy nasze plany na przyszłość i z pewnością nie miała zamiaru opuszczać kraju" - przekazała Kawalkowa.

Z kolei niezależny portal białoruski Tut.by podał w serwisie Telegram, że wyjazd pozwolił na uwolnienie szefowej sztabu Cichanouskiej Maryi Maroz. "Ważne, że jest wolna i żyje. Wyjechały razem z Maryją Maroz. Jednak zakładnikami jest część zespołu Swiatłany" - oznajmiła Kawalkowa, cytowana przez Tut.by. O zatrzymaniu Maroz wraz z innymi współpracownikami sztab poinformował w niedzielę.

Białoruski komitet graniczny potwierdził na swoim kanale w komunikatorze Telegram, że Cichanouska opuściła Białoruś. Przekroczyła granicę z Litwą o godzinie 3.30 11 sierpnia przez przejście graniczne Kotłówka - poinformowano.

Komitet graniczny zaprzeczył, jakoby Cichanouska była przymusowo wywieziona na Litwę - pisze Reuters.

Litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius napisał wcześniej we wtorek na Twitterze, że Cichanouska jest bezpieczna i przebywa na Litwie.

W poniedziałek wieczorem sztab Cichanouskiej oświadczył, że nie wie, gdzie znajduje się kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich, które według wstępnych wyników wygrał dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jak podała Centralna Komisja Wyborcza (CKW), dostał on 80,23 proc. głosów, a Cichanouska - 10,09 proc. głosów.

Agencja Reutera pisze, że w poniedziałek sztab liderki opozycji nie mógł się do niej dodzwonić kilka godzin po tym, jak opuściła budynek CKW, gdzie spotkała się z jej przedstawicielami. Wcześniej oświadczyła, że to ona zwyciężyła w wyborach, a nie Łukaszenka.

Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ ap/

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Trzecia noc protestów: zamieszki na osiedlach

2020-08-12 08:20

[ TEMATY ]

Białoruś

Aleksandr Łukaszenka

Swietłana Cichanouska

PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

W Sieriebriance na południowym wschodzie Mińska doszło we wtorek wieczorem do starć demonstrantów z milicją. „Boją się obie strony, dlatego jest coraz więcej agresji”- powiedział PAP jeden ze świadków wydarzeń. Natężenie protestów maleje.

Na prospekcie Rokossowskiego w Mińsku zaczęło się od korka i trąbiących samochodów. W pewnym momencie ruch w kierunku ulicy Dzianisouskiej ustał, bo samochody na czele stanęły i zablokowały drogę. W coraz większym zatorze nasilał się protest, ludzie wyszli z samochodów, krzycząc „Niech żyje Białoruś”.

Do akcji wkroczyli funkcjonariusze OMON-u, zwani „kosmonautami” ze względu na okrągłe hełmy. Pomiędzy autami na ulicy doszło do starć, ale funkcjonariusze musieli się wycofać na chodnik, gdzie uformowali ścisły szereg z tarczami.

„Napuścili młodzież na młodzież. Przecież to dzieci, młodziaki, pałki im się trzęsą w tych rękach” – powiedział PAP jeden z gapiów.

Do starć doszło we wtorek jeszcze w kilku miejscach Mińska, m.in. przy stacjach metra Puszkińska na południu i Uruczja na północy. W tym drugim miejscu przed północą wokół wejścia do podziemia przy centrum handlowym Spektr można było zobaczyć dość nietypowy widok. Na pustej i głuchej ulicy ze dwie setki „kosmonautów” z tarczami.

Wtorkowe protesty były inne niż w poprzednie dni. Ludzie nie próbowali skupiać się w jednym miejscu w centrum jak w niedzielę, bo było ono szczelnie zablokowane. Nie udało się też, jak w poniedziałek, koncentrować się w różnych punktach dalej od centrum, bo na ulicach czuwały struktury bezpieczeństwa, natychmiast wyłapując wszelkich podejrzanych ich zdaniem „spacerowiczów”.

Cały wtorek od strony oficjalnej płynęły ostrzeżenia: protest spotka się z „adekwatną” odpowiedzią, samochody blokujące ruch będą konfiskowane. Do miasta wjechało jeszcze więcej maszyn wojskowych i pojazdy do niszczenia barykad. Pojawiła się plotka, że zostanie wyłączony nie tylko internet, ale nawet połączenia komórkowe. Według oficjalnej propagandy protest organizują wyszkoleni kryminaliści, bojownicy i chuligani, którzy przybyli z zagranicy, w tym z Ukrainy i z Rosji, a białoruska młodzież uległa oszustwu i złudzeniu, że o coś walczy. Tymczasem jest wykorzystana w cynicznej rozgrywce, przekonują władze.

Przy niedziałającym cały dzień internecie i braku liderów protest był rozproszony, a jego symbolem stały się niezdecydowane grupy ludzi, które gromadzą się na ulicach i nie za bardzo wiedzą, jak mają się zachować. Gdy pojawia się milicja – rozbiegają się, by potem znowu się zebrać, lecz już mniej licznie.

Wobec braku planu i rosnącego ryzyka (w tym kary kilkunastu lat więzienia) na ulicy zostają tylko ci, którzy są gotowi do bardziej radykalnej formy protestu, a władzy jest to na rękę – bo przedstawia wszystko jako ekscesy ekstremistów.

We wtorek na ulicach było widać, że struktury siłowe mają zielone światło na stosowanie przemocy, w tym wobec dziennikarzy. Jeszcze przed protestem na Rokossowskiego omonowcy biegali po ulicach i „na wszelki wypadek" walili pałkami po samochodach.

W Kammiennej Gorce, gdzie również doszło do protestu, funkcjonariusze wtargnęli do supermarketu Ałmi i tam próbowali wyłapywać uciekających. Na ulicach, jak w poprzednich dniach, stosowano granaty hukowe, gaz łzawiący i gumowe kule. OMON wyciągał uciekających z podwórek i klatek schodowych.

We wtorkowy wieczór ucierpiało wielu dziennikarzy - nieoznaczeni funkcjonariusze w cywilu pobili akredytowanych i ubranych w kamizelki reporterów BBC, OMON pobił ekipę białoruskiego Onlinera, ale także co najmniej kilku innych dziennikarzy i to nie tylko w stolicy, lecz także w Brześciu i Grodnie. Niszczono im kamery, odbierano karty pamięci.

Według internetowej Naszej Niwy do protestów doszło we wtorek także w innych miejscowościach – w Witebsku, Wołkowysku, Asipowiczach, Nieświeżu, Finipolu.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję