Reklama

Niedziela w Warszawie

Radosna perspektywa śmierci

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej zaprasza na wystawę niezwykłych grafik sakralnych pt. „Niebieska Trumna”

Niedziela warszawska 13/2019, str. VII

[ TEMATY ]

wystawa

Łukasz Krzysztofka

Obrazy egzystencji przemieniane są przez duchową siłę wiary

Na ekspozycji, która celowo prezentowana jest w okresie Wielkiego Postu, obrazy egzystencji przemieniane są przez duchową siłę wiary. Proza życia, wyrażająca się w surowych portretach prostych ludzi łączy się tu z interpretowanymi twórczo twarzami z Całunu Turyńskiego oraz z feeriami świetlistych aniołów obecnych w przestrzeni wystawy. Tytułową niebieską trumnę zobaczyć można w centralnej części ekspozycji. Jest tak usytuowana, że widz musi przejść między jej wiekiem a dnem. Wykonana została w zakładzie stolarskim według opisu artysty, pokryta gęstą siecią wzorów graficznych symbolizujących duchowy wymiar życia oraz perspektywę chrześcijańskiego odkupienia i zmartwychwstania. – Kupiłem tę trumnę w zakładzie stolarskim. Jechałem z nią na naczepie pod Warszawą 40 km na godzinę... Nikt nas nie wyprzedził, nawet luksusowe samochody. Bali się, taki przesąd – mówi Marek Jaromski, autor prezentowanych na wystawie prac i dodaje: – Wiem, że taki będzie mój koniec na ziemi, niech więc będzie piękny, kolorowy! I niech mi grają „Dom wschodzącego słońca”!

Na wystawie znajdują się m.in. takie prace jak „Wieczernik”, „Ostatnia Wieczerza”, „Baranek Paschalny” czy też cykl grafik „Rok Polski”, który jest adaptacją wierszy Ernesta Brylla, opisujących kondycję ludzką w polskiej współczesności.

Reklama

Niebieska trumna Jaromskiego wydaje się raczej radosna niż smutna, co jest wyrazem głębokiej wiary artysty. – Nie jest samotna, wokół niej namalowane na workach twarze z otoczenia Jaromskiego, głównie sąsiedzi. Oni też nie są smutni, nie boją się odejścia. Marek Jaromski zawsze lgnął ku sztuce związanej z sacrum i wystawa to potwierdza. Ale i profanum nie jest mu obce, bliscy są mu ludzie, przyroda, ziemia – podkreśla Elżbieta Dzikowska.

Sześćdziesięciosześcioletni Jaromski jest absolwentem warszawskiej ASP na wydziale grafiki. Za swoją twórczość otrzymał kilkadziesiąt nagród w Polsce i na świecie, w tym główne nagrody na międzynarodowych biennale grafiki. Wystawę oglądać można do 28 kwietnia br.

2019-03-27 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Otwarcie wystawy PKWP „Pomagamy w każdym czasie”

Pierwsza wystawa plenerowa w Polsce pokazująca działalność Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie i przybliżająca sytuację chrześcijan we współczesnym świecie została wczoraj otwarta w Krakowie. Odzwierciedla ona projekty pomocy humanitarnej, które od ponad 70 lat są realizowane na całym świecie.

– Głównym hasłem Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest pojednanie i solidarność. Po II wojnie światowej nasz założyciel, ojciec Werenfried van Straaten, wykazał się determinacją niesienia pomocy egzystencjalnej. W okresie PRL-u Stowarzyszenie pomagało Polakom. Dzisiaj to Polacy pomagają na wschodzie – mówi Sebastian Banasiewicz z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Wystawę „Pomagamy w każdym czasie” można zobaczyć na krakowskich Plantach wzdłuż Franciszkańskiej 3, idąc w stronę ul. Wiślnej. Będzie dostępna przez miesiąc od 3 sierpnia do 3 września. Wystawa przedstawia kampanie pomocowe prowadzone przez PKWP m.in.: „S.O.S. dla Ziemi Świętej”, „Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym”, „Maseczkę dla misjonarza”, czy „Chleb dla Syrii”.

PKWP

– Jesteśmy wdzięczni za wsparcie i objęcie wystawy patronatem honorowym przez krakowskiego metropolitę abpa Marka Jędraszewskiego oraz prof. Jacka Majchrowskiego, Prezydenta Miasta Krakowa. Razem z Fundacja Grupy PKP chcemy zaprezentować naszą działalność, kampanie i infografiki o aktualnej sytuacji prześladowanych chrześcijan na świecie – mówi Sebastian Banasiewicz. Otwarcie wystawy odbyło się w poniedziałek 3 sierpnia o godz. 11:00. Później mieszkańcy Krakowa zostali zaproszeni do regionalnego biura PKWP – „Pól Dialogu” przy ul. Stradomskiej 6.

PKWP w obliczu coraz większych trudności, przed jakimi stanęły wszystkie wspólnoty na świecie, pomaga prześladowanym oraz misjonarzom, którzy stracili podstawowe środki do życia. PKWP pomaga księżom w podstawowej posłudze: sprawowaniu sakramentów, nauczaniu wiary, opiece nad chorymi i starszymi, pomocy ubogim i odwiedzaniu więźniów. Wsparcie finansowe PKWP obejmuje szeroki zakres działań w krajach Bliskiego Wschodu, Europy Środkowej i Wschodniej, Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki. W odpowiedzi na epidemię koronawirusa PKWP przeznaczyło 5 mln euro na wsparcie dla księży i sióstr zakonnych, służących najbardziej narażonym na niebezpieczeństwo społecznościom.

– PKWP jest również źródłem informacji o aktualnej sytuacji chrześcijan na świecie. W Libanie lokalna waluta straciła już 80 proc. wartości. W Bejrucie już ponad milion ludzi nie stać na artykuły pierwszej potrzeby. Apelujemy już dzisiaj do wspólnoty międzynarodowej o wsparcie, bo inaczej pod koniec roku libańskie dzieci będą umierać z głodu na ulicy – twierdzi Sebastian Banasiewicz z PKWP.

Wydarzenie na Facebooku o wystawie „Pomagamy w każdym czasie”:

Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: pożar zabytkowego kościoła

2020-08-04 15:40

[ TEMATY ]

pożar

Hiszpania

twitter.com

Wciąż badane są przyczyny pożaru, który wybuchł w najstarszej świątyni w hiszpańskiej Plasencii. Ogień poważnie uszkodził XVI-wieczny ołtarz, którego autorem jest Luis de Morales, zwany El Divino. „Nie wykluczamy, że było to podpalenie” - mówi burmistrz Fernando Pizarro.

Widok kłębów czarnego dymu i płonących drzwi kościoła św. Marcina w Plasencii był wielkim szokiem dla sąsiadów i turystów. Miasteczko leży 250 km na południowy zachód od Madrytu. Ogień trawił bezcenny zabytek miasta – XIII-wieczny późnoromański kościół. Na miejsce natychmiast przyjechał burmistrz Fernando Pizarro oraz bp José Luis Retana. Pożar wybuchł wewnątrz kościoła w niedzielę po południu. Tylko dzięki szybkiej akcji strażaków ołtarz, którego autorem jest XVI-wieczny malarz Luis de Morales, nie spłonął, choć został poważnie uszkodzony.

Wśród przyczyn pożaru wymienia się zwarcie elektryczne, ale „nie jest wykluczone, że został spowodowany”, mówi Fernando Pizarro, burmistrz Plasencii. Wiadomo, że zaczął się przy północnych drzwiach kościoła, które od lat są zamknięte. Niektórzy obawiają się, że może chodzić o naśladowanie podpaleń we Francji. W Hiszpanii też są lewackie grupy, które chętnie podkreślają, że „najlepszy Kościół to ten, który świeci”, czyli płonie. „Jest wiele pytań o przyczynę pożaru i jego skutki” - podkreśla ks. Jacinto Núñez, wikariusz generalny diecezji Plasencia. „Spłonięcie ołtarza byłoby nieodwracalną stratą. Uspakaja nas jednak fakt, że jego odzyskanie jest możliwe” - mówi Fernando Pizarro.

CZYTAJ DALEJ

Patriota i męczennik. 80 lat temu w KL Sachsenhausen zakatowany został ks. Wacław Zienkowski

2020-08-05 17:32

Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej

80 lat temu w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, 5 sierpnia 1940 r., zakatowanego ks. Wacława Zienkowskiego, proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej. W najbliższą niedzielę parafianie uczczą pamięć tego męczennika.


Uroczystości rozpoczną się od Mszy św. w rawskiej parafii o godz. 11.30, której przewodniczyć będzie bp Andrzej Dziuba. Po Eucharystii (o godz. 13.00) odbędzie się koncert „Dar i tajemnica” w reż. Jerzego Zelnika.

Duszpasterz i patriota

Ks. Zienkowski był kapłanem archidiecezji warszawskiej (obecnie Rawa Mazowiecka należy do diecezji łowickiej) i znany był z troski o ubogich, którym organizował stałą pomoc, a nie tylko doraźną. W Rawie Mazowieckiej jeszcze kilka lat temu żyli parafianie, którzy pamiętali niezwykle ciepłego i skromnego duchownego. Zapamiętali go jako oddanego drugiemu człowiekowi kapłana. Przed wojną z inicjatywy ks. Zienkowskiego wyremontowano kościół, założono instalację elektryczną oraz odnowiono wnętrze świątyni. Proboszcz często pielgrzymował z parafianami na Jasną Górę, jego brat był paulinem.

W czasie okupacji ks. Zienkowski był związany z działalnością AK. Brał udział w tajnym nauczaniu, pomagał w ucieczce więźniów z obozu jenieckiego, który Niemcy utworzyli w rawskim parku. Na początku 1940 r. jedna z parafianek złożyła donos na księdza i jego najbliższych współpracowników do niemieckiego burmistrza Rawy, ale ten początkowo informację zbagatelizował. Dopiero ponownie złożone pismo i powiadomienie gestapo przyczyniło się do aresztowania ks. Zienkowskiego wraz grupą ok. 20 parafian. Duchowny trafił do obozu w Sachsenhausen, gdzie bito go pałkami i zakatowano na śmierć.

Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej poszukuje pamiątek, świadectw i wspomnień dotyczących życia ks. Wacława Zienkowskiego oraz momentu jego aresztowania i śmierci. W celu ich przekazania należy kontaktować się z ks. Bogumiłem Karpem, proboszczem rawskiej parafii. Od kilku lat stara się o sprowadzenie prochów śp. ks. Zienkowskiego do miasta, w którym duchowny był proboszczem. Pragnie również, aby doszło do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Zienkowskiego.

Niemiec szuka Polaków

Urna z prochami ks. Wacława Zienkowskiego została odnaleziona w Niemczech dopiero po 76 latach od jego śmierci. Odnalezienie listy nazwisk z polskimi duchownymi, których urny z prochami złożono na cmentarzu Altglienicke w Berlinie, było możliwe dzięki pracy Klausa Leutnera, honorowego pracownika Miejsca Pamięci i Muzeum KL Sachenhausen. Od lat zajmuje się on polsko-niemieckimi projektami. Głównym przedmiotem jego badań jest docieranie do informacji o więźniach i robotnikach przymusowych straconych w więzieniu Plötzensee oraz poszukiwanie miejsc pochówków na berlińskich cmentarzach.

Klaus Leutner odnalazł w sumie 18 nazwisk pomordowanych kapłanów. Szukał danych w różnych księgach cmentarnych i archiwach parafialnych. Okazało się, że na cmentarzu Altglienicke, po lewej stronie od wejściowej bramy, przy murze w zbiorowej mogile znajdują się urny z prochami ponad tysiąca więźniów obozu koncentracyjnego Sachsenhausen oraz ofiar eutanazji zamordowanych w ramach Akcji „T4”. Wśród nich były szczątki 436 Polaków, w tym 18 polskich duchownych, którzy zginęli w obozie.

Ocalić od zapomnienia

Pierwsze urny ofiar grzebano tam w grudniu 1940 r., ostatnie we wrześniu 1943 r. Po wojnie miejsce to było zarośnięte trawą. Postawiono tam skromny betonowy pomnik z napisem „1284 zamordowanym antyfaszystom, których prochy są pochowane w tym miejscu”.Dopiero 80 lat później, miejsce pochówku więźniów KL Sachsenhausen oraz pamięć polskich kapłanów zostaje ocalona od zapomnienia. Na cmentarzu w Altglienicke w Berlinie powstanie pomnik upamiętniający zamordowanych księży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję