Reklama

Święta po polsku...

Niedziela w Chicago 16/2003

"Śmingus w Miechowskim" rysunek W. Szermer.

Śmingus w Miechowskim rysunek W. Szermer.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

...tym, którzy pamiętają...
...tym, którzy chcą wiedzieć
...Święta po polsku...

Moja babcia mawiała, że malowanie pisanek to "babska rzecz". "Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak twoje oczy niech nie szkodzą pisankom" - mawiały w dawnej Polsce niewiasty i wyrzucały z izby mężczyzn, by im w kraszeniu jaj nie przeszkadzały. Pisanki, kraszanki, oklejanki miały bowiem znaczenie symboliczne - zaczynanie od nowa, powrót do źródła życia, zmartwychwstanie. W Krakowskiem jeszcze w XIX w. mawiano, że Chrystus wstał z grobu, jak "z jaja kurczę".
W dawnych czasach wierzono, iż jajko leczy choroby, chroni domostwa przed pożarem, daje siłę oseskom, potrafi nawet skłonić czyjeś oporne serce do miłości. Malowanie pisanek stawało się preludium radosnych Świąt Wielkanocnych. Gdy w Wielką Sobotę idzie się z koszykiem do świątyni, by jadło poświęcić, musi w owym znaleźć się reprezentacja wszystkiego, co stanowi świątecznego stołu ozdobę, ale nade wszystko - jajka. Do spożywania w czasie Świąt poświęconego jadła przywiązywano w Polsce tak duże znaczenie, iż do XIX w. kapłan objeżdżał wszystkie, co znaczniejsze domy w parafii i skrapiał święconą wodą całe, obficie zastawione stoły. Dziś zwyczaj każe przychodzić z koszem do kościoła, a zawartość skonsumować dopiero w niedzielny poranek, po powrocie ze świątyni. Nic z tego, co poświęcone nie może się zmarnować, nic nie wolno wyrzucić. Nawet skorupki pisanek należy spalić. Nim jednak nastanie świąteczny, niedzielny poranek, w Wielką Sobotę odbywa się w polskich kościołach piękne nabożeństwo światła. W dawnych czasach gospodarze wygaszali wszelki ogień w obejściu, by po powrocie z modlitwy zapalić go od nowa ogniem poświęconym w kościele. Cały dom skrapiano poświęconą wodą. Przygotowywano się w ten sposób do pełnego przeżycia nadchodzących Świąt, do pełnej przemiany.
W niedzielę budził ludzi czysty i jasny dźwięk dzwonu wzywającego na Rezurekcję. Jego głos miał wyrzucać z ludzkich serc nienawiść. Do XVIII w. Rezurekcje odprawiane były o północy. Może jednak zwyczaj hałasowania, jaki poprzedza tę Mszę św., to ciągle w Polsce celebrowane strzelanie z petard, kapiszonów, pistoletów i czymkolwiek co jest w stanie uczynić huk, spowodowało przeniesienie Mszy rezurekcyjnej na poranek. Oczywiście, to wytłumaczenie laika i zapewne istnieje jakiś poważny, teologiczny powód owej zmiany.
Co następuje po powrocie z kościoła - każdy Polak wie, ten mieszkający w Ameryce także. Uroczyste, rodzinne śniadanie w radosnej atmosferze. My, Polacy, lubimy biesiadować, a wielkanocne śniadanie jest do tego doskonałą okazją. Wśród bliskich, wspomnień, przekomarzań i śmiechu czas szybko płynie. Ci, którzy zwykli w ten dzień bawić dziatwę szukaniem pisanek po domu i w ogrodzie, mogą być pewni, że też kultywują rodzime tradycje. Zwyczaj "szukania zająca" znany był bowiem w Polsce od wieków, głównie na Śląsku i Pomorzu. Do dobrego tonu należy nadal w Polsce "odwiedzanie grobów". Niektórzy idą wtedy na cmentarz i zostawiają na miejscu spoczynku swoich bliskich odrobinę świątecznego jadła; inni starym zwyczajem obchodzą (w wersji współczesnej objeżdżają), kilka kościołów, by podziwiać puste już Groby Chrystusa i pomodlić się przy każdym chwilę.
W Małopolsce w noc z niedzieli na poniedziałek pojawiały się po wsiach "dziady dyngusowe". Okropieństwo! Poowijane w słomę stwory, którym wolno tylko mruczeć i stękać, chodzą od domu do domu, prosząc o jadło i napitek. Ten zabawny zwyczaj wziął się z mało zabawnego zdarzenia. Otóż w czasach najazdów tatarskich do jednej z góralskich wsi weszli jeńcy - uciekinierzy z niewoli tatarskiej - okrutnie poturbowani. Wyrwano im języki i zmasakrowano twarze. Górale nie przelękli się obcych. Opatrzyli im rany, nakarmili, napoili i dali dach nad głową. Ponoć od tego czasu ta wieś nazywa się Dobra. W innym regionie Polski, niedaleko Raciborza na Śląsku Opolskim, od 300 lat wyrusza spod kościoła w Pietrowicach Wielkich procesja 100 koni. Na jej czele - proboszcz na koniu, obok dwóch innych mężów: jeden z figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, drugi z krzyżem. Za nimi konni w odświętnych strojach. Taka kawalkada wielkanocna zmierza do starego drewnianego kościółka, by tam sprawować Mszę św. Po niej, ku radości gawiedzi, ma miejsce szalony wyścig, wyścig na cześć Jezusa, Zwycięzcy śmierci.
Drugi dzień Świąt, poniedziałek, zwany onegdaj żartobliwie "Dniem św. Lejka", nie mógł przejść na sucho. Szczególnie ładnym pannom. Dziewczyna, która tego dnia nie spływała obficie wodą, czuła się tym faktem urażona. Skąd zwyczaj oblewania wodą bliźnich? Otóż z przebitego boku Chrystusa wypłynęły krew i woda. Oblewanie wodą miało w tradycji ludowej proste nawiązanie do tego zdarzenia. W Polsce zwykło się sądzić, iż w sposób bezpardonowy lało się wodą jedynie chłopstwo - państwo czynili zadość zwyczajom w sposób bardziej elegancki. Tymczasem Jędrzej Kitowicz, dowcipny obserwator życia w Rzeczypospolitej szlacheckiej, pisał: "gdy się rozswawoliła kompania, panowie, panie, panny, dworzanie, nie czekając swego, lali jedni drugich wszelkimi statkami jakich dopaść mogli. Hajducy i lokaje donosili cebrami wodę, a kompania dystyngowana, czerpiąc od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli z jakiego potopu".
Do dziś w niektórych miejscach Polski chodzi się "z kurkiem". Jest to wielkanocna wersja bożonarodzeniowych kolędników. Młodzi ludzie odwiedzają gospodarzy, życząc im zdrowia i pomyślności, w zamian za poczęstunek. Dawnymi czasy "kurkiem" był żywy kogut opity spirytusem, by był spokojny i głośno piał. Potem używano drewnianego ptaka, sadzanego na wózku i wożonego po wsiach z pieśnią i radosnymi okrzykami. Na Śląsku Cieszyńskim ładne dziewczyny nie tylko oblewano wodą, ale i "suszono" za pomocą wierzbowych witek. W Krakowie, na Kazimierzu, od wieków odbywa się przy klasztorze Norbertanek odpust Emaus, z którym wiąże się także zwyczaj zaczepiania niewiast rózgami i wołaniem za nimi: "Cóż tak nieskoro idziesz na Emaus". W tym samym królewskim grodzie, już w poświąteczny wtorek, zacni mieszczanie krakowscy, dzierżąc w dłoniach kosze pełne resztek ze świątecznych stołów, wybierali się na spacer ku wzgórzu na Krzemionkach, gdzie wedle legendy spoczywa założyciel miasta, Krak. Do podnóża wzgórza zbiegała się wtedy z miasta cała czereda głodnych biedaków i studentów krakowskiej Alma Mater. Wiedzieli, że za chwilę polecą z góry pierniki, orzechy, ciastka i smakowite kiełbasy.
Żyjąc z dala od kraju, czasem zapominamy, jak bogata i wielowiekowa jest kultura kraju, z którego pochodzimy. Że nie mamy się czego wstydzić. Przeciwnie, powinniśmy zabiegać o to, by bogactwo naszej rodzimej kultury stanowiło nasz znak rozpoznawczy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej działalności i posługi ks. Teodora

2026-02-27 16:04

[ TEMATY ]

Teobańkologia

Materiał prasowy

Zarząd Fundacji Teobańkologia poinformował o istotnych zmianach w funkcjonowaniu jednej z największych polskojęzycznych społeczności modlitewnych w internecie. Zgodnie z dekretem ks. Teodor Sawielewicz, założyciel dzieła, z dniem 1 marca 2026 r. rozpocznie posługę jako wikariusz w parafii pw. NMP Matki Kościoła we Wrocławiu.

Fundacja podkreśla, że nowe obowiązki ks. Teodora nie oznaczają zakończenia działalności Teobańkologii. Misja prowadzenia ludzi do Boga poprzez modlitwę i formację online będzie kontynuowana przez zespół fundacji, pracowników oraz wolontariuszy.
CZYTAJ DALEJ

Wielkopostna podróż

2026-02-24 12:02

Niedziela Ogólnopolska 9/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

W drogę z nami wyrusz, Panie, nam nie wolno w miejscu stać”. Słowa te – pewnie znane wielu oazowiczom czy uczestniczącym w pieszych pielgrzymkach – przypominają prawdę powtarzaną przez stulecia o potrzebie wyruszenia w drogę. Papież Franciszek mówił o zejściu z kanapy, rozumianej oczywiście dużo szerzej niż tylko domowy mebel. Jest w nas pokusa ułożenia sobie życia, spokojnego, wygodnego, bezpiecznego – po prostu po naszemu. Okazuje się, że tego rodzaju postawa ma się nijak do tego, czego oczekuje od nas Pan Bóg. Cisną mi się do głowy w tym momencie także słowa Pana Jezusa skierowane do św. Piotra: „Wypłyń na głębię”. Wyrusz w nieznane, po ludzku nie do zrealizowania. Ważnym elementem naszego kroczenia za Chrystusem jest nie tylko wiara, ale też zaufanie. Piotr – długo po wezwaniu Abrama – uwierzył i zaufał, i opuścił łódź, ale znając historię Starego Testamentu, wiedział, że tak trzeba. Również bohater dzisiejszego pierwszego czytania – Abram musiał się zmierzyć z wolą Bożą i propozycją „wyruszenia w nieznane”. Trwanie w swoim ułożonym świecie, choć na pozór spokojnym i uporządkowanym, może się okazać miejscem, gdzie Bóg pozbawia cię swojego błogosławieństwa. Przejawia się to czasem w stwierdzeniu, że wszystko idzie mi pod górkę. Błogosławieństwo zaś jest przypisane do wędrówki, do pielgrzymowania, do podążania za wolą Bożą. Ty sam stajesz się błogosławieństwem dla innych wtedy, kiedy idziesz za Chrystusem. Człowiek kroczący za Jezusem jest błogosławieństwem dla tych wszystkich, których spotka na drodze swej życiowej wędrówki. Jest to ważne, zwłaszcza dziś, kiedy już trwamy w okresie Wielkiego Postu. Jakim jestem znakiem dla innych? Czy pójście za Jezusem jest łatwe? Oczywiście, że nie. Trudy i przeciwności w głoszeniu Ewangelii są chlebem powszednim. Zapewne wie to każdy, kto podejmuje się tego zadania. Nasza decyzja o pójściu za Chrystusem jest Bożym wezwaniem i powołaniem jednocześnie. Nie wszyscy wyruszają w drogę, nie wszyscy wstają z kanapy swego wygodnego życia, nie wszyscy biorą udział w głoszeniu Dobrej Nowiny. I nie dlatego, że brakuje im daru łaski, która została dana wszystkim, ale po prostu są zwykłymi leniami, różnie tłumaczącymi swój brak zaangażowania. Jezus wyraźnie ukazuje nam drogę ku wieczności, rzuca światło na nasze życie i nieśmiertelność, bo to ona nadaje impuls naszemu zaangażowaniu. Twardo kroczę naprzód, stąpając po ziemi, oczy zaś mam skierowane ku niebu.
CZYTAJ DALEJ

Potrzebujemy prawdy o Żołnierzach Niezłomnych

2026-03-01 19:38

Magdalena Lewandowska

Wrocławianie zgromadzili się przy pięknie podświetlonych o zmroku szklanych bryłach pomnika Żołnierzy Niezłomnych.

Wrocławianie zgromadzili się przy pięknie podświetlonych o zmroku szklanych bryłach pomnika Żołnierzy Niezłomnych.

– Dzisiejsze uroczystości nie są tylko powtarzalnym rytuałem, ale konsekwentnym wołaniem o prawdę o naszych narodowych bohaterach – podkreśla Andrzej Jerie, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia.

Pomimo deszczu Wrocławianie przybyli 1 marca pod pomnik Żołnierzy Niezłomnych, by oddać cześć bohaterom polskiego podziemia. Wystąpili muzycy z Wrocławskiej Orkiestry Wszechmuzycznej z przejmującym repertuarem patriotycznym – wybrzmiało m.in. "Żeby Polska była Polską", „Niepodległa, niepokorna” czy „Hymn Żołnierzy Niezłomnych”. Koncert wpisał się w dolnośląskie obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wydarzenie zostało przygotowane przez Wrocławski Odział Instytutu Pamięci Narodowej i Centrum Historii Zajezdnia, które na co dzień opiekuje się pomnikiem Żołnierzy Niezłomnych i wokół niego prowadzi działalność edukacyjną.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję