Reklama

Miłosierdzie po Filipińsku

2019-04-24 08:57

Z s. Teresą de la Fuente ZMBM rozmawia Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 18-19

Materiały prasowe
S. Teresa de la Fuente ZMBM

Oczy i rysy mojej rozmówczyni zdradzają, że ma geny przodków z Filipin, Chin, a nawet Hiszpanii. S. Teresa de la Fuente ZMBM to jedna z dwóch Azjatek należących obecnie do zgromadzenia, w którym żyła sekretarka Bożego Miłosierdzia

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Helena Kowalska – późniejsza św. Faustyna – wstąpiła do klasztoru Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia niemal z... zabawy tanecznej. Ukazał się jej tam umęczony Jezus i zapytał: „Dokąd mnie zwodzić będziesz?”. Poszła na modlitwę do katedry, a potem zaczęła się jej droga pukania do drzwi zgromadzeń. Późniejszą świętą przyjęły Siostry. A jak było 23 lata temu na Filipinach?

S. TERESA DE LA FUENTE ZMBM: – Myślałam o innym klasztorze, nawet już zostałam przyjęta i czekałam na moment wstąpienia. Wtedy dwie siostry z Krakowa, ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, przyjechały do mojej parafii w Manili. Gdy usłyszałam, jak mówiły o św. Faustynie i jej posłannictwie, poczułam w sercu coś bardzo mocnego. Zbyt mocnego, by to zignorować. Pytałam Pana, czego ode mnie chce. Pojechałam na rekolekcje i tam otrzymałam odpowiedź. Udałam się do Bostonu w Stanach Zjednoczonych, gdzie znajduje się dom formacyjny dla sióstr mówiących po angielsku. Tak wstąpiłam do zgromadzenia, w którym żyła św. Faustyna. Po 17 latach zostałam posłana do Krakowa-Łagiewnik. Czasem trudno mi uwierzyć, że jestem w tym wyjątkowym miejscu, gdzie najdłużej przebywała, modliła się i przeszła na spotkanie z Jezusem Apostołka Bożego Miłosierdzia.

– Jakie są Siostry zadania w Łagiewnikach?

– Jestem małą częścią wielkiego dzieła, wypływającego z charyzmatu naszego zgromadzenia, którego DNA stanowi miłosierdzie. Współpracujemy tu z Bożym Miłosierdziem, by było obecne we współczesnym świecie i ratowało dusze. Pomagam w głoszeniu orędzia miłosierdzia, które zostało zapisane w „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny, w tłumaczeniach, w misjach poza Polską. Ponadto modlę się dużo za umierających, zwłaszcza wskutek przedawkowania narkotyków: zobaczyłam w Stanach, jak wielkie to żniwo... Modlę się też za Azję.

– Czy jest jakaś różnica w przyjmowaniu tam Bożego Miłosierdzia?

– To ogromny, zróżnicowany kontynent, gdzie żyje 60 proc. światowej populacji, ale jeśli chodzi o katolików – jest ich tam procentowo najmniej. Tylko dwa azjatyckie kraje są uważane za katolickie: Filipiny i Timor Wschodni. Dynamicznie rozwijają się pod tym względem Korea Południowa i Wietnam... Na Filipinach mieszkają prości, radośni ludzie. Musimy być tacy, bo na naszych wyspach jest wiele aktywnych wulkanów, które w każdej chwili mogą wybuchnąć i zniszczyć wszystko. Podobnie monsuny czy tajfuny są częścią naszego życia. Sytuacja jest bardzo trudna także pod względem socjalnym i politycznym. U kogo więc możemy szukać ratunku? Filipińczycy są jak żyzna gleba: chcą słuchać o Bożym Miłosierdziu. Bardzo popularna jest tu modlitwa w Godzinie Miłosierdzia, praktykowana nawet w publicznym transporcie czy w niektórych centrach handlowych.

– Tuż przed spotkaniem z Siostrą czytałam fragment z Dziejów Apostolskich – Paweł i Sylas ewangelizowali, ale Duch Święty zabronił im w tamtym czasie głosić słowo w Azji. Zastanawiające...

– A czytałaś adhortację „Kościół w Azji” („Ecclesia in Asia”)? Jan Paweł II pisze, że to dość zdumiewające: Chrystus narodził się w Azji, był więc Azjatą, ale nie jest dobrze znany na tym kontynencie! Przeczytałam ten dokument, gdy byłam w Bostonie. Przesłanie jest takie: nie bać się głosić Chrystusa w Azji, a tym, co tam przemówi, będą czyny – to kontynent na trzecie milenium Kościoła. Azjaci są też bardzo religijni i głęboko pragną duchowych wartości. Pomyślałam, że formy kultu Bożego Miłosierdzia dane św. Faustynie są wspaniałymi narzędziami do ewangelizowania Azji i prowadzenia dialogu z mieszkańcami tego kontynentu! Przykładowo: obrazek Jezusa Miłosiernego nie przestraszy nikogo, lecz zachęci do pytania, kto na nim jest.

– A jak na Filipinach w praktyce „działa” miłosierdzie Boże?

– Dwa lata temu pierwszy raz od dłuższego czasu byłam w Manili, gdzie przeżywałam Niedzielę Bożego Miłosierdzia. Tuż po Mszy św. z tamtejszego sanktuarium wielu ludzi udaje się do potrzebujących, by przekazać im dary. Wierni oszczędzają pieniądze przez cały Wielki Post, by tego dnia móc się czymś podzielić. Niektórzy zapraszają ubogie osoby do kina (bilety wstępu są drogie) lub odwiedzają chorych w szpitalach czy organizują np. koncerty chórów. Patrzyłam na to z radością! Święto Bożego Miłosierdzia to dla tych osób nie tylko „formalna” modlitwa, ale też coś twórczego, oryginalnego. Modląc się, myślą o tym, co Bóg chciałby przez nich uczynić. Filipińczycy to młoda populacja – średnia wieku mieszkańców to ok. 23 lat. Mają wiele energii i chcą się nią dzielić dla Jezusa.

– Inny przykład?

– Spotkałam pielęgniarza, pomagającego przy zabiegach chirurgicznych, który zakochał się w Bożym Miłosierdziu. Na prowincji, gdzie pracował, jest problem ze zdobyciem krwi do zabiegów. Pomyślał więc, by w Niedzielę Bożego Miłosierdzia zorganizować akcję oddawania krwi. Zainspirował go do tej inicjatywy obrazek Jezusa Miłosiernego – promienie symbolizujące wodę i krew.

– Niedawno pewna niepełnosprawna, blisko 45-letania kobieta zapytała mnie o to, jak ma przebaczyć komuś, kto ją w dzieciństwie skrzywdził – chodziło o wykorzystanie seksualne. Jak mówić o Bożym Miłosierdziu do tak poranionych osób?

– Nie zaczynałabym od „katechezy” na temat Bożego Miłosierdzia, ale najpierw pobyłabym z tą osobą. Pozwoliłabym, by przy mnie odpoczęła. Bo tak poraniona osoba potrzebuje serca, które zrozumie, zaakceptuje, pomoże w uzdrowieniu ran, a nie kogoś, kto od razu będzie nauczał. To będzie później czynił w niej Duch Święty, odkrywając przed nią miłosierną miłość Boga. Trzeba powierzyć tę osobę Bogu w modlitwie, bo tylko On może uleczyć jej rany. Nasza współpraca z Bożym Miłosierdziem prowadzi ludzi do sakramentu pojednania i Eucharystii, w których możemy się spotkać z Jezusem, z Nim rozmawiać, patrzeć na Niego i doznawać Jego miłosierdzia. On nas uzdalnia i powołuje, w sposób kreatywny, do konkretnych czynów, których motywem jest miłość.

– Czym jest więc Boże Miłosierdzie?

– Dziękuję za to pytanie. To bardzo ważne, by zdefiniować pojęcia, bo jest tu duże niezrozumienie. Ludzie myślą, że Boże Miłosierdzie to koronka, obraz, Godzina Miłosierdzia, święto Bożego Miłosierdzia czy szerzenie czci Miłosierdzia. Ale to są formy nabożeństwa. Tymczasem Boże Miłosierdzie to Bóg, który jest miłością: Ojciec, Syn i Duch Święty. Jezus jest wcielonym miłosierdziem. Objawił je w całym swoim życiu, na krzyżu, w śmierci i zmartwychwstaniu. Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia” napisał, że misterium paschalne jest najpełniejszym i najwyższym objawieniem miłosierdzia Bożego. Choć tajemnica miłosierdzia Bożego została zapisana już na pierwszych kartach Pisma Świętego – jest obecna w Tradycji i Magisterium Kościoła, w Liturgii – to w jakiś sposób zapomnieliśmy, czym ona jest. Przyjęliśmy ją rozumem, ale nie sercem. Bóg przypomina nam więc o tym przez wielu ludzi, a w sposób wyjątkowy – przez św. Faustynę. Powierza jej specjalną misję przypomnienia światu biblijnej prawdy o miłości miłosiernej Boga oraz zadanie szerzenia nowych form kultu Bożego Miłosierdzia. Pierwszą z nich jest obraz Jezusa Miłosiernego. Nosimy przecież w portfelach fotografie osób, które kochamy. Jezus daje nam swój wizerunek, przez który ponownie mówi o swojej miłości do nas. Rany przywodzą na myśl mękę, promienie świadczą o śmierci – a jednak Zbawiciel stoi, a więc żyje, zmartwychwstał! Przychodzi do nas i czeka na odpowiedź, zapisaną u dołu obrazu: „Jezu, ufam Tobie”.

– Jak to powiedzieć po filipińsku?

– Hesus, nagtitiwala ako sa Iyo!

– Obraz w każdym kraju jest podobny, a podpis przetłumaczony. Jezus chce dotrzeć do każdego zakątka świata?

– W Bostonie wielokrotnie odwiedzałam więzienia. Jeden ze skazanych miał afrykańskie korzenie. Dzięki niemu pierwszy raz widziałam obraz Jezusa z krótkimi, kręconymi włosami! Tak, przesłanie o Bożym Miłosierdziu jest dla całego świata. To część planu, który ma Pan, jedna z dróg, dzięki której chce nas przyciągnąć do siebie. To nie tylko Polska, nie tylko nasze zgromadzenie. On chce zapalić każdego! Jesteśmy ochrzczeni, bierzmowani, więc w każdym z nas są ogień Ducha Świętego i wielki potencjał. Mamy taką siłę, a zbyt często „śpimy”. Musimy się więc obudzić i dzielić z innymi doświadczeniem Bożej miłości – z serca do serca. Pierwszym warunkiem jest jednak odblokowanie własnego wnętrza, otwarcie go i pozwolenie, by Jezus w nim żył. On chce, byśmy byli z Nim w bliskiej relacji. Tak jak św. Faustyna.

Tagi:
miłosierdzie

Radomsko: Uroczystości ku czci Miłosierdzia Bożego

2019-04-28 20:15

Marian Banasik

Jezus dzisiaj daje nam swoje dary: pokój, Rany – znaki Męki i sakrament spowiedzi świętej – mówił w homilii ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli”, który w Niedzielę Miłosierdzia Bożego przewodniczył uroczystościom odpustowym w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

W homilii wskazując na dar pokoju ks. Frukacz podkreślił, że „szczególnie naszym czasom, ale też sercom ludzkim, potrzebny jest pokój, który jest darem Jezusa Miłosiernego”. – Świat daje inny pokój, który znamy z zabiegów dyplomatycznych i kalkulacji politycznych. Natomiast Jezusowy dar pokoju płynie z krzyża – mówił ks. Frukacz

Mówiąc o miłosierdziu kapłan wskazał na to, że słowo łacińskie misericordia (miłosierdzie) oznacza dosłownie miseri - cor - dare! To znaczy: Biednemu - serce - dać! – Jezus daje mnie biednemu grzesznikowi serce. Na kartach Ewangelii odnajdujemy również Jezusa, który lituje się na widok biednych, chorych, grzeszników. Jednak to nie jest zwyczajne uczucie litości. Widok biednych, cierpiących i grzeszników porusza Jezusa do głębi, do samego dna wnętrza – podkreślił kapłan.

Redaktor „Niedzieli” wskazał na postać św. Augustyna, który bardzo mocno doświadczył daru miłosierdzia – Ten Ojciec Kościoła w swoich „Wyznaniach” spowiadając się ze swojego życia napisał: „Ale chociaż jestem tylko prochem i popiołem, pozwól mi przemówić do miłosierdzia Twego. Pozwól mi mówić, bo oto jest przede mną miłosierdzie Twoje (...) Ja zaś cały będę trwał przy Tobie. Bo samo to, że istnieję, Twoim przecież jest darem (...)Tobie cześć, Tobie chwała, Źródło miłosierdzia! (...) płonę pragnieniem Twojego pokoju. (...) Panie - zmiłuj się nade mną! Oto nie ukrywam swych ran: Tyś Lekarzem - ja chorym; Ty jesteś miłosierny - we mnie zaś wszystko woła o miłosierdzie (...) Całą moją nadzieję pokładam w niezmierzonym miłosierdziu Twoim”.

Ks. Frukacz wskazując na Rany Chrystusa mówił za św. Augustynem:„Czy nie mógł Chrystus zmartwychwstać bez żadnych blizn? Posiadał moc, aby je uleczyć nie pozostawiając blizn, raczył jednak je zachować, żeby wzmocnić chwiejących się w wierze”.

- Szczególnie daru Ran Chrystusowych doświadczył św. Tomasz apostoł. Ten Święty Apostoł dotykał ręką ran Pana Jezusa po Zmartwychwstaniu i doznał wielkiego od Niego miłosierdzia. Tak jak św. Tomasz Musimy każdego dnia dotykać Ran Chrystusowych, bo On nas dotknął swoją męką, by nas uzdrowić – mówił ks. Frukacz

- Często patrzymy na św. Tomasza apostoła jako na człowieka wątpiącego, ale spróbujmy dzisiaj spojrzeć na niego, jako na człowieka, który doświadcza miłosierdzia poprzez dotknięcie Ran Chrystusowych, To jest wielka katecheza dla nas. Nie tylko patrzmy na Rany Jezusa, ale zanurzmy w nich nasze życie – zaapelował ks. Frukacz.

- Mamy dzisiaj wraz z Tomaszem Apostołem dotknąć ran Chrystusa, źródła Miłosierdzia. „Podnieś rękę i włóż ją do mego boku”. Mamy pójść dalej w naszym życiu duchowym. Musimy nie tylko patrzeć na rany Jezusa. Mamy niejako wejść głębiej w Jego rany. Mamy głębiej przeżywać tajemnicę męki i zmartwychwstania, tajemnicę miłosierdzia – kontynuował duchowny.

Kapłan wskazał również na znaczenie sakramentu spowiedzi świętej – Nie lekceważmy w naszym życiu tego daru Jezusa – zachęcał kaznodzieja i podkreślił za teologiem Hansem Ursem von Balthasarem: „Wracający z Otchłani Jezus ukazuje się uczniom, przynosząc im wielkie odpuszczenie nieba dla grzechów świata, które dźwigał On na krzyżu i niejako z nich się spowiadał.

Jezus przekazuje swemu młodemu Kościołowi wielkanocny dar odpuszczenia grzechów. Właśnie dzięki temu darowi uczniowie najlepiej będą mogli przekonać świat o ty, że Jezus żyje”.

- Św. Jan Paweł II napisał w swoich „Notatkach osobistych”, że droga do szczęścia wiedzie przez konfesjonał. To prawda, bo grzech przygniata człowieka, a miłosierdzie podnosi – dodał ks. Frukacz.

Uroczystości zakończyły się odmówieniem litanii do Miłosierdzia Bożego, procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowanie relikwii św. Faustyny Kowalskiej.

„Miłosierdzie Boże, to prawda, którą jako wspólnota parafialna pragniemy żyć każdego dnia. Ludzie naszych czasów mają tak wiele zranień w swoim sercu. A jedynym lekarstwem na nasze niepokoje, zranienia, grzech jest Miłosierdzie Boże. Każdy dzień w naszej parafii to odpowiedź na dar wielkiej miłości Pana Boga” - powiedział w rozmowie z „Niedzielą” ks. dr Adam Szwedzik, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Podajemy datę i miejsce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 13:06

Damian Krawczykowski/Niedziela

Kard. Kazimierz Nycz na specjalnie zwołanym briefingu poinformował o dacie i miejscu beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

Briefing, na który zapraszał ks. Przemysław Śliwiński rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej rozpoczął się o godz. 13.00 w Sali Konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich. Kard. Nycz ogłosił na nim, że beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się: 07.06.2020 r. w Warszawie na Placu Piłsudskiego.

Jego działanie i sposób bycia Kościołem, jego miłość do Kościoła i Matki Najświętszej, miłość do ojczyzny, jest aktualna i ponadczasowa. - mówił już przy okazji informacji o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego kard. Nycz.


Logo beatyfikacyjne

Archidiecezja warszawska uruchomiła jednocześnie stronę internetową poświęconą uroczystości pod adresem Zobacz.

Jak dodał: Niektóre wymiary jego osobowości i świętości, może mniej znane ale wydobyte w Positio, są bardzo aktualne także dziś. Chciałbym podkreślić bardzo mocno jego miłość do wszystkich, aż do miłości nieprzyjaciół. To był prymas, biskup, ksiądz, człowiek, który na serio brał Ewangelię i współcześnie dziś bardzo wiele od niego możemy się nauczyć, zwłaszcza kiedy przychodzi nam pokusa etykietowania i dzielenia w duchu dobry - zły. Bo w tym jesteśmy dość dobrzy. Natomiast trzeba wczytać się w Prymasa i zobaczyć, co on mówił wtedy, kiedy naprawdę miał wokół siebie ludzi, którzy wcale nie byli mu życzliwi, byli jego prześladowcami, wrogami, więzili go, ale nigdy nienawistnego słowa do nich i o nich nie mówił.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Ks. Andrzej Ziombra o Cudzie Eucharystycznym w Legnicy

2019-10-23 00:22

Kamil Krasowski

Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy 22 października wygłosił prelekcję nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Klubu Inteligencji Katolickiej w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Karolina Krasowska
Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię oraz swoje refleksje nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy

Spotkanie z kustoszem sanktuarium św. Jacka w Legnicy, gdzie przed 6 laty wydarzył się cud eucharystyczny, poprzedziły Różaniec i Msza św. Po nich odbyła się prelekcja ks. Andrzeja wzbogacona projekcją zdjęć nt. cudu, do którego doszło nad Kaczawą. - Cud miał swój początek 25 grudnia 2013. Ponieważ niechcący wypadła Hostia księdzu wikariuszowi, później po badaniach okazało się, że naukowcy znaleźli w niej fragmenty mięśnia sercowego oraz rodzaj tkanek przez DNA podobny do ludzkiego, co było wielkim odkryciem - mówił proboszcz z Legnicy. - Ksiądz biskup zawiózł te informacje do Stolicy Apostolskiej, a Watykan wydał pozytywną aprobatę dla tego wydarzenia, dlatego nasz biskup Zbigniew Kiernikowski 10 kwietnia 2016 roku wydał komunikat "o wydarzeniu eucharystycznym o znamionach cudu", do którego doszło w kościele św. Jacka w Legnicy. Od tego czasu rozpoczęła się nowa era w naszej parafii, która odtąd funkcjonuje również jako miejsce pielgrzymek. Jeździmy nie tylko po Polsce, ale także po Europie. Zapraszają nas na różne konferencje, odczyty, bo chcą się dowiedzieć, co wydarzyło się w naszym kościele. Przede wszystkim mamy jednak teraz takie poczucie misji, żeby mówić o tym, co się stało, bo widzimy w tym wyraźny znak. Pan Bóg wzywa nas do tego, żebyśmy zainteresowali się Eucharystią  oraz żebyśmy odkryli jej tajemnicę i piękno.

Zobacz zdjęcia: Prelekcja nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy.

Spotkanie w kościele Najświętszego Zbawiciela składało się z dwóch części. Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię, a następnie podzielił się swoimi refleksjami dotyczącymi Cudu Eucharystycznego i tego co on oznacza dla każdego z nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem