Reklama

Tobie, Maryjo, śpiewamy

2019-04-30 09:16

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 18/2019, str. 1

Kapliczka przydrożna w Radzięcinie/ fot. Krzysztof Hawro

Rozpoczął się najpiękniejszy miesiąc – maj, który w Kościele jest czasem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne majówki – nabożeństwa odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i przydrożnych figurach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Głęboko wierzę – a moja wiara opiera się na osobistym doświadczeniu – że tych śpiewów nie zabraknie przy kapliczkach rozsianych przy roztoczańskich drogach.

Istotną częścią nabożeństwa majowego jest Litania Loretańska. Początków samego nabożeństwa należy szukać w pieśniach sławiących Maryję Pannę znanych na Wschodzie już w V wieku. Na Zachodzie poświęcenie majowego miesiąca Matce Bożej pojawiło się dopiero na przełomie XIII i XIV wieku, dzięki hiszpańskiemu królowi Alfonsowi X. Zachęcał on, by wieczorami gromadzić się na wspólnej modlitwie przed figurami Bożej Rodzicielki. Nabożeństwo majowe bardzo szybko stało się popularne w całej chrześcijańskiej Europie. Jeden z mistyków nadreńskich, dominikanin bł. Henryk Suzo w swoich tekstach wspomina, że jeszcze jako dziecko w maju zbierał na łąkach kwiaty i zanosił je Maryi. Po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi w wydanej w 1549 r. w Niemczech książeczce „Maj duchowy”, która była odpowiedzią na reformację. Ojcem nabożeństw majowych jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu jezuita, o. Ansolani. Organizował on w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Papież Pius VII obdarzył nabożeństwo majowe pierwszymi odpustami. W 1859 r. kolejny następca św. Piotra – Pius IX, zatwierdził obowiązującą do naszych czasów formę nabożeństwa, składającego się z Litanii Loretańskiej, nauki kapłana oraz uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Reklama

W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez Jezuitów w Tarnopolu. Niech i teraz, w czasach współczesnych, z kościołów i kaplic płynie w niebo śpiew wielbiący Boga za dar Matki i Królowej.

Tagi:
nabożeństwo majowe

Reklama

Majowy wieczór

2019-05-21 13:11

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 21/2019, str. 6-7

Gdy w piątkowe, późne popołudnie zmierzałam do Fałkowic, gdzie „Niedziela” została zaproszona do udziału w nabożeństwach majowych, odprawianych przy pięknych kapliczkach, pokryte chmurami niebo zapowiadało, że w każdej chwili może spaść deszcz...

Karol Sudor
Wspólnie się modlimy, śpiewamy i jest to piękne – mówi Kazimiera Ruman

Na miejscu spotkałam czcicieli Maryi, a wśród nich osoby mi znane z zimowego spotkania, kiedy słuchałam fałkowickich kolędników. To właśnie wtedy dowiedziałam się, jak miejscowa ludność dba o okoliczne kapliczki, okazując w ten sposób swoje przywiązanie do wiary, do Kościoła i lokalnej tradycji.

Odnowione kapliczki

– W Fałkowicach, należących do parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gdowie, jest siedem kapliczek – informuje Franciszek Ciężarek, który od lat zbiera informacje na ich temat, a także wspólnie z żoną, Katarzyną zmotywował lokalną społeczność do zadbania o nie. Podkreśla, że wieś była bardzo pobożna i zaznacza, iż najstarsze kapliczki pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Mój rozmówca nie kryje satysfakcji, informując, że trzy z nich zostały odnowione dzięki kolędnikom. – Co roku, po przejściu kolędy, następuje odnowienie kolejnej kapliczki – mówi Franciszek Ciężarek. I dodaje: – Znaleźliśmy mieszkającego w Winiarach kamieniarza, sztukatora, Eugeniusza Kasprzyka i zaproponowaliśmy mu do odnowy pierwszą kapliczkę Pana Jezusa Frasobliwego. Prace renowacyjne trwały kilka miesięcy. Wszystko zostało starannie i dokładnie od podstaw wykonane. Pomogli mieszkańcy Fałkowic; panowie z Ochotniczej Straży Pożarnej oraz panie z Koła Gospodyń Wiejskich, które się kapliczką opiekują. Wiele osób się w tę pracę przy odnowieniu kapliczki zaangażowało. Rzemieślnik z Bilczyc, Sławomir Wrona, wykonał kute, blaszane daszki, a beton potrzebny do wykonania fundamentów pod kapliczkę gratisowo dostarczył Szczepan Stopa – właściciel betoniarni w Marszowicach.

W następnych latach odnowiono kolejne kapliczki. Franciszek Ciężarek podkreśla, że zostały też uroczyście poświęcone. Z podziwu godną dokładnością informuje: – Kapliczkę Pana Jezusa Frasobliwego poświęcił proboszcz naszej parafii, ks. Stanisław Bętkowski w 2016 r. Drugą – Matki Bożej Gdowskiej, (przy dworze) poświęcił ks. wikariusz Tomasz Jajecznica w 2017 r., a rok temu kolejną, też Matki Bożej Gdowskiej – ks. wikariusz Piotr Piekarczyk.

W trakcie pobytu w Fałkowicach zatrzymaliśmy się m.in. przy kapliczce Matki Bożej Gdowskiej (przy dworze). Jej historię przybliża Franciszek Ciężarek: – Tę kapliczkę ufundował w 1900 r. Michał Strojny wraz z pierwszą żoną, Anną. To był bogaty kmieć, który miał ponad dziewięciohektarowe gospodarstwo. Kapliczka została ufundowana z prośbą skierowaną do Matki Bożej Gdowskiej o ochronę przed częstymi powodziami, które miały tu miejsce, oraz o błogosławieństwo dla mieszkańców Fałkowic.

Codzienne spotkania

Przy kapliczce zebrała się grupka osób. – Spotykamy się codziennie – mówi jedna z pań. I dodaje: – Raz jest nas więcej, a raz mniej, ale zawsze znajdą się chętni do wspólnej modlitwy. Dzisiaj nie ma pani Marii, która nam gra na akordeonie, wtedy łatwiej jest śpiewać, ale bez niej też damy radę. Zebrani, a wśród nich rezolutna czteroletnia Kasia, zapraszają mnie do udziału w nabożeństwie. Wspólnie odmawiamy Litanię Loretańską, śpiewamy Maryjne pieśni… Deszcz, który próbuje nas zniechęcić, nikomu nie przeszkadza. Może dlatego szybko ustaje. Nabożeństwo kończymy, śpiewając: „Zapada zmrok...”. W tym miejscu, w tych okolicznościach, ta pieśń nabiera nowego znaczenia.

Pan Franciszek proponuje, aby jechać w kolejne miejsce, gdzie zapewne jeszcze się modlą. Jedziemy do Fałkowic – Cieniawy. Na górce dostrzegam krzyż, kapliczkę i grupę ludzi. Tu też uczestniczymy w nabożeństwie majowym. Wśród modlących spotykam byłego sołtysa Fałkowic – Andrzeja Domagałę i obecną sołtys – Kazimierę Ruman. Gdy dopytuję, co sprawia, że zbierają się w tym miejscu, Kazimiera Ruman ripostuje: – Nie co, tylko kto. I wyjaśnia: – Matka Boska to sprawia. Ja tu przychodziłam jako małe dziecko. Tutaj sprzątałyśmy, przynosiłyśmy w słoikach kwiatki. Wtedy był tu tylko krzyż...

O krzyżu opowiada Andrzej Domagała: – To była posesja zakupiona przez mojego dziadka, Juliana Szostaka. Ten krzyż podobno już wtedy w tym miejscu stał. Nie wiemy do końca, na jaką okoliczność został postawiony. Być może był to przydrożny krzyż, który żegnał odjeżdżających czy odchodzących na zawsze, bo jak mówią najstarsi mieszkańcy, przy tym krzyżu zatrzymywały się też kondukty żałobne. Jakiś czas temu krzyż się złamał i został wykonany nowy. Z kolei stojąca obok kapliczka jest nowsza. Ufundowała ją Genowefa Toporska, która już nie żyje.

Kazimiera Ruman dodaje, że zwyczaj przychodzenia w to miejsce w maju był przez lata kontynuowany. Wskazuje na znajdujący się nieopodal dom i zaznacza; – O tam, w drzwiach siedzi mama Andrzeja Domagały. Ona nie może już tu przyjść, ale patrzy na nas i modli się z nami. Przed laty Krzysztofa Domagałowa piekła pączki, jakich nigdy już w życiu nie zjemy. Pączki były ogromne, moje dzieci mówiły na nie „pączuchy”. Możliwość otrzymania ich bardzo dzieci dopingowała do przychodzenia na majowe spotkania przy krzyżu. A pani Domagałowa bacznie patrzyła, kto chodzi, a kto opuszcza. Jak się zaniedbywało nabożeństwo, to nie można było liczyć na większą ilość pączków (śmiech). Ale te dzieci, obdarowane przed laty pączkami, pamiętają to i z rozrzewnieniem wspominają.

Pani sołtys przyznaje, że przez jakiś czas nie było majowych spotkań w tym miejscu. Opowiada: – Kiedyś moje dziecko powiedziało: „Mamo, nie jest ci wstyd, że tych majówek nie ma?” Zaczęliśmy z powrotem je organizować. Wspólnie się modlimy, śpiewamy i jest to piękne. A gdy raz w miesiącu przy kapliczce jest odprawiana Msza święta, to naliczyłam ponad 60 osób, które się tu modlą.

Ważne intencje

Brygida Domagała mówi, że mieszka tu od 12 lat, ale chętnie w tych nabożeństwach przy krzyżu i kapliczce uczestniczy. Zapewnia, że modlitwy są skuteczne: – Nie zabiera nam tu dachów, nie mamy gradobicia w tym zakątku. My wierzymy, przychodzimy, modlimy się i dostajemy. Odnosząc się do obecnej sytuacji, związanej z niszczeniem wizerunku Maryi, Brygida Domagała dodaje: – Gdy zobaczyliśmy w telewizji, jak traktuje się wizerunek Maryi, to do naszych intencji dołączyliśmy prośbę o to, aby Matka Boża wybaczyła tym wszystkim, którzy to zło szerzą. Wspólnie odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Tak jak na Jasnej Górze przez 9 dni modlimy się w tej intencji. Wierzymy, że będzie dobrze, że Maryja będzie nas tu nadal chroniła, tak jak to czyniła dotychczas. A jedna z pań (nie przedstawiła się) dodaje: – Modlimy się także o zgodę w ojczyźnie, bo jak widać, trudno o nią w naszych czasach…

Kazimiera Ruman podkreśla, że w ramach nadchodzących dni krzyżowych, już 27 maja w tym miejscu zostanie odprawiona Msza św. I zauważa: – Te spotkania przy krzyżu i kapliczce to czas modlitwy, ale też zwyczajnych rozmów, które są nam wszystkim potrzebne.

Tegoroczny majowy wieczór w Fałkowicach zapamiętam na długo. Przy kapliczkach spotkałam osoby, które nie tylko nie wstydzą się wiary, ale wręcz są z niej dumne. Franciszek Ciężarek, potrafiący o każdej kapliczce opowiadać godzinami, zapewnia, że tu od wieków mieszkali ludzie, którzy wprowadzali w życie maksymę „Ora et labora”. Modlitwa i praca; ciężka, fizyczna, na roli, była wpisana w ich codzienność. Dziś w Fałkowicach pamięta się o tych, co tę lokalną historię tworzyli, dba się o pozostawione po nich znaki wiary – kapliczki. Dokonuje się też ich odnowy i kontynuuje tradycje majowych nabożeństw, dzięki czemu wciąż rozchodzi się po okolicy śpiew na chwałę Maryi. I niech tak będzie zawsze!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żywy Bóg na Dworcu Głównym

2019-11-13 11:47

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2019, str. 1

Delikatna, szklana monstrancja z wizerunkiem Maryi tulącej i całującej Syna – w otwartych ramionach Matki kustodium z białą Hostią: Jezus eucharystyczny – to będzie centrum kaplicy na Dworcu Głównym we Wrocławiu, której otwarcie zaplanowano na koniec roku

Archiwum
Projekt kaplicy na wrocławskim Dworcu Głównym

Kaplica zostanie wpisana do prowadzonej przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace” modlitwy o pokój na świecie.

Autorem projektu kaplicy św. Katarzyny Aleksandryjskiej jest biuro projektowe inż. Andrzeja Gacka. Monstrancję wymyślił i wykona gdański artysta Mariusz Drapikowski – znany na całym świecie autor „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”.

Dworcowa kaplica funkcjonowała do stycznia 2010 r., wtedy odprawiono w niej ostatnią Mszę św. Po rewitalizacji dworca, w miejscu po niej urządzono komisariat policji. Starania o powrót kaplicy na dworzec trwały od 2012 r. Ks. Jan Kleszcz, proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego we Wrocławiu-Brochowie i duszpasterz kolejarzy archidiecezji wrocławskiej, od siedmiu lat, krok po kroku, nie ustaje w zbudowaniu na dworcu miejsca modlitwy – dla kolejarzy i podróżnych. Dzięki porozumieniu zawartemu w 2016 r. między PKP SA a Kurią Metropolitalną Wrocławską prace na dworcu wreszcie mogły się rozpocząć. – Pomysł jest prosty: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w nowej kaplicy i konfesjonał z dyżurującymi kapłanami – mówi ks. Jan Kleszcz.

Prace w miejscu przeznaczonym na kaplicę już trwają, a w pozyskiwanie środków na realizację przedsięwzięcia włączyło się wiele osób. Aktywnie kwestują młodzi z brochowskiej parafii pod opieką ks. Arkadiusza Krzeszowca.

Chętni do włączenia się w budowę kaplicy mogą kupić cegiełki albo dokonywać wpłat na konto. Inicjatywa jest tak ważna, że warto mieć w niej swój udział, nawet, gdybyśmy swoją wpłatą przyczynili się do sfinansowania choćby kawałka podłogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bangkok: papież spotkał się z tajlandzkim duchowieństwem

2019-11-22 08:08

tom, st, kg (KAI) / Bangkok

"Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii" - powiedział Franciszek podczas spotkanie z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami i katechetami w parafii św. Piotra w Bangkoku. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. - Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń" - powiedział papież. W spotkaniu wzięło udział ok. tysiąca kapłanów, kobiet i mężczyzn konsekrowanych, seminarzystów i katechistów.

Vatican Media

Witając Ojca Świętego 73-letni biskup diecezji Surat Thani Joseph Pradhan Sridarunsil SDB na południu kraju podkreślił, że katolicy tajscy są częścią kontynentu azjatyckiego, na którym "ludzie są bardzo dumni ze swych wartości religijnych i kulturalnych, obejmujących umiłowanie milczenia i kontemplacji, prostotę, harmonię, nieprzywiązywanie wagi do dóbr materialnych, niestosowanie przemocy, ducha twardej pracy, dyscyplinę, umiarkowane życie, pragnienie wiedzy i poszukiwania filozoficzne".

Biskup wskazał, że już w pierwszym okresie istnienia Kościoła w Tajlandii, którego ziarna zasiali misjonarze dominikanie, osoby zakonne odgrywały w nim ważną rolę. Obecnie działa tam 35 żeńskich zgromadzeń zakonnych z 1378 siostrami, 22 zgromadzenia męskie, liczące 456 zakonników, 7 stowarzyszeń życia apostolskiego z 41 członkami i 3 zakony monastyczne ze 164 osobami. "Są oni jak mała świeca, zapalona przez Chrystusa dla dobra ubogich, najbardziej narażonych i wykluczonych" – powiedział biskup. Przypomniał, że ewangelizacja tego kraju rozpoczęła się w 1669 i trwa do dzisiaj, odpowiadając na wyzwania naszych czasów.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że Kościół w Tajlandii stoi w obliczu tych samych problemów, jakie występują gdzie indziej, w tym spadku powołań kapłańskich i zakonnych. "Mimo to nadal pracujemy razem jako Kościół, głosząc Dobrą Nowinę" – przekonywał hierarcha. I dodał, że Konferencja Biskupia jego kraju powołała niedawno Stowarzyszenie Misji Zagranicznych Tajlandii (TMS), "aby dzięki naszym kapłanom i zakonnikom złagodzić potrzeby sąsiednich krajów", przy czym rośnie liczba kandydatów do tego nowego stowarzyszenia.

"Kościół Tajlandii pełni swą służbę w wielkiej różnorodności posług, a to, co ważne, to nasze żywe świadectwo miłości Boga, Jego współczucia i Jego sprawiedliwości w społeczeństwie" - zakończył swe przemówienie bp Sridarunsil.

Następnie świadectwo złożyła katolicka zakonnica, jak pochodząc z rodziny buddyjskiej, poznała wiarę katolicką i stała się zakonnicą. Dziękuję Bogu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego, którzy oświecili moje życie oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii – powiedziała siostra Benedykta.

Siostra Benedykta ze Zgromadzenia Misjonarek Maryi - Ksawerianek urodziła się w 1975 jako Jongrak Donoran (w skróconej formie - Tee) w rodzinie buddyjskiej. Również ona wierzyła, że – zgodnie z jej religią – czynienie dobra "wyzwala nas i prowadzi nas do nieba". W wieku 15 lat poszła do szkoły prowadzonej przez siostry miłosierdzia i wówczas po raz pierwszy usłyszała o chrześcijaństwie.

Później kontakty te stały się częstsze, choć długo jeszcze nie wierzyła w Jezusa jako Boga, ale już pokładała ufność w Maryi, odmawiała różaniec i chodziła na niedzielne Msze święte. W wieku 33 lat postanowiła zostać nauczycielką-wolontariuszką w jakiejś odległej wiosce górskiej. Przypadkowo na swej drodze spotkała włoskiego misjonarza o. Raffaele Manentiego a przez niego zetknęła się z siostrami ksaweriankami. Po roku pracy z nimi zapragnęła przyjąć chrzest, ale musiała się jeszcze dłuższy czas do tego przygotować. I dopiero po roku, w 2012, została w pełni chrześcijanką.

"Nadal będę szukała woli Boga. Dziękuję Mu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego (...) oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii. Zaprawdę Słowo Boże nie jest zwykłym słowem zapisanym w księdze, ale jest Słowem pełnym życia i nosicielem życia" – zakończyła swe świadectwo s. Benedykta.

W przemówieniu dziękując siostrze miłosierdzia Benedetcie za jej świadectwo, papież wyraził wdzięczność wszystkim osobom konsekrowanym za ich ciche męczeństwo wierności i codzienne poświęcenie, które wydało owoce.

Franciszek zaapelował do zgromadzonych, aby pamiętali i byli wdzięcznymi wszystkim tym osobom, które pomogły im odkryć powołanie poprzez gesty miłości, wielkoduszności, solidarności i zaufania, a także przebaczenia, cierpliwości, wytrwałości i współczucia. "Pomyślmy o nich, bądźmy wdzięczni i na ich barkach poczujmy się także i my powołani do bycia mężczyznami i kobietami pomagającymi rodzić nowe życie, które daje nam Pan" - powiedział papież.

Odpowiadając na pytanie, jak pielęgnować "płodność apostolską", Franciszek odwołał się do świadectwa siostry Benedetty, która powiedziała, że powołanie otrzymała poprzez piękno i to piękno obrazu Dziewicy Maryi, a nie abstrakcyjne idee czy zimne rozumowanie.

Papież zwrócił uwagę, że życie konsekrowane, które nie jest zdolne do otwarcia się na niespodziankę, to życie, które pozostało w połowie drogi. "Pan nie powołał nas po to, by nas posłać w świat i abyśmy ludziom narzucili obowiązki, czy brzemiona cięższe, od tych, które już dźwigają, i których jest wiele, ale aby dzielić z innymi radość, piękną perspektywę, nową i zadziwiającą" - powiedział papież i przywołał "pragmatyczne i prorocze" słowa swojego poprzednika Benedykta XVI, że Kościół nie rozszerza się poprzez prozelityzm, ale przez przyciąganie.

Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych, aby nie bali się szukać nowych symboli i obrazów, szczególnej muzyki, która pomogłaby Tajlandczykom rozbudzić zadziwienie, które chce dać Pan. "Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii. Trzeba poszukiwać nowych form dla przekazywania Słowa zdolnego, by wstrząsnąć i rozbudzić pragnienie poznania Pana: Kim jest ten człowiek? Kim są ci ludzie, którzy idą za krzyżem?" - mówił Franciszek.

Papież powiedział, że z pewnym bólem stwierdził, gdy przeczytał, że dla wielu wiara chrześcijańska jest wiarą obcą, że jest to religia obcokrajowców. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. "Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń. To pozwolenie, aby Ewangelia pozbyła się dobrych, ale obcych szat, aby zabrzmiała muzyką, która jest dla was na tych ziemiach swojską i sprawienie, aby dusze naszych braci pulsowały tym samym pięknem, które rozpaliło nasze serca" - przekonywał Franciszek.

Zachęcił do modlitwy do Dziewicy Maryi oraz, jak uczy Ewangelia, przełamywania wszelkich determinizmów, fatalizmów i schematów.

Papież wezwał, by w imię powołania, wyjść ze swoich ograniczeń, i w obliczu osób, które spotykamy na ulicy, najbardziej potrzebujących, usuniętych na margines, pogardzanych w mieście, sieroty, osoby starsze odkrywać piękno i drugiego jak brata. Wtedy nie jest on już sierotą, porzuconym, usuniętym na margines czy pogardzanym. "Teraz ma oblicze brata, „brata odkupionego przez Chrystusa. To znaczy być chrześcijaninem!" - zaznaczył Franciszek i zapytał: "Czy da się pojąć świętość bez tego żywego uznania godności każdej istoty ludzkiej?”.

Zachęcił wszystkich, którzy codziennie poświęcacie swoje życie służąc Jezusowi w braciach, aby dostrzegali piękno, tam, gdzie inni widzą jedynie pogardę, porzucenie lub przedmiot seksualny do wykorzystania. "Jesteście w ten sposób konkretnym znakiem żywego i czynnego miłosierdzia Pana. Znakiem świętego namaszczenia na tych ziemiach" - powiedział Franciszek.

Podkreślił znaczenie modlitwy dla "apostolskiej płodności". Przede wszystkim wytrwałego odmawiania Różańca tak jak dziadkowie, "Iluż z nas otrzymało wiarę od naszych dziadków!" - wspomniał papież i zaznaczył: "Bez modlitwy całe nasze życie i misja tracą sens, siłę i zapał".

Za św. papieżem Pawłem VI Ojciec Święty przypomniał, że jednym z najgorszych wrogów ewangelizacji jest brak zapału. "Gorliwość zakonnika, zakonnicy, kapłana i katechety karmi się tym podwójnym spotkaniem: z obliczem Pana i z obliczem braci" - zaznaczył.

Na zakończenie wezwał: "Proszę was bardzo, nie ulegajcie pokusie, by myśleć, że jesteście nieliczni. Myślcie raczej, że jesteście małymi narzędziami w twórczych rękach Pana. On napisze waszym życiem najpiękniejsze karty historii zbawienia na tych ziemiach".

Po spotkaniu z duchowieństwem papież udał się do sanktuarium bł. Mikołaja Bunkerda Kitbamrunga na spotkanie z biskupami Tajlandii i Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem