Reklama

Pielgrzymka ludzi pracy

2019-05-08 08:13

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 19/2019, str. 8

Anna Majowicz
Pątnicy u celu

Kilkaset osób pielgrzymowało 1 maja na Ślężę, by wziąć udział w corocznej Majówce pod hasłem „I co czuje, i co żyje, niech z nami sławi Maryję!”

Pielgrzymka rozpoczęła się nabożeństwem majowym o godz. 10 w sanktuarium św. Anny i Najświętszej Maryi Panny Matki Nowej Ewangelizacji w Sobótce. Uczestniczy wędrowania doświadczyli prawdziwej atmosfery przyjaźni – był trud, ale i modlitwa, śpiew na ustach. Słoneczna Majówka na Ślęży zakończyła się Mszą św., którą na szczycie „śląskiego Olimpu” sprawował ks. Ryszard Staszak, proboszcz parafii w Sulistrowicach i gospodarz odnowionego kościoła na szczycie góry.

W homilii kapłan zwrócił uwagę na postać św. Józefa Rzemieślnika, którego wspominamy właśnie 1 maja. – Św. Jan Paweł II wielokrotnie przywoływał św. Józefa mówiąc o znaczeniu pracy w życiu człowieka. I w pewnym sensie można powiedzieć, że poprzez pracę człowiek staje się bardziej ludzki. Dlatego pracowitość jest cnotą. Aby jednak pracowitość pozwalała człowiekowi rzeczywiście stawać się bardziej człowiekiem, winna być ona zawsze wpisywana w społeczny wymiar pracy i jedynie pod tym warunkiem zachowana zostaje niezbywalna godność osoby ludzkiej, a także społeczna wartość ludzkiej działalności. To podkreślał Papież podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra w Rzymie w maju 2002 r. Św. Józefa jako patrona obrali sobie polscy kapłani. Wzywamy go w przypadku chorób, sytuacji beznadziejnych, zwłaszcza gdy nie mamy dachu nad głową – mówił ks. Ryszard Staszak.

Reklama

Podczas Eucharystii kapłan poświęcił obraz ks. Jerzego Popiełuszki. – Niedawno otrzymałem piękny obraz bł. Jerzego Popiełuszki, prezbitera i męczennika, który był bardzo mocno związany ze światem ludzi pracy – mówił ks. Staszak przypominając historię życia błogosławionego.

Każdego roku pierwszomajowe wejście na Ślężę otwiera w archidiecezji wrocławskiej sezon pielgrzymkowy, którego żelaznymi punktami są: wakacyjna Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę oraz październikowa pielgrzymka do Trzebnicy.

Tagi:
pielgrzymka

Rowerzyści z Białorusi przejechali prawie tysiąc kilometrów na Jasną Górę

2019-07-17 18:00

mir / CzęstochowaA (KAI)

W skwarze, wietrze i deszczu pokonali prawie 1000 km. Z parafii św. Franciszka z Asyżu w Soligorsku na Białorusi dotarła na Jasną Górę pielgrzymka rowerowa. To już piąta pielgrzymka, w której tym razem przyjechało 6 osób. Jej najstarszy uczestnik miał 62 lata, najmłodszy 11 lat.

Antranias/pixabay.com

Pomysłodawcą prawie dwutygodniowej pielgrzymki rowerowej jest franciszkanin o. Sobiesław Tomala, proboszcz parafii. - To była jedna z trudniejszych pielgrzymek – zauważył franciszkanin. W pierwszym tygodniu rowerzyści jechali w zimnie i pod wiatr, „zdarzało się z górki jechać i 6 km/h, to co dopiero mówić o wjeździe na górę” – opowiadał zakonnik. Duchowo pielgrzymi łączyli się z Jasną Górą szczególnie w godzinie Apelu Jasnogórskiego.

Proboszcza parafii św. Franciszka z Asyżu szczególnie cieszy wytwarzana w czasie trudnej wyprawy jedność, która przekłada się na współpracę i zaangażowanie wiernych po pielgrzymce – „razem żeśmy jechali, to teraz razem coś robimy”. Oprócz 6 rowerzystów autokarem przyjechało także kilkudziesięciu wiernych.

O. Tomala podziękował wszystkim, którzy z otwartym sercem i serdecznością przyjmowali pielgrzymów. Goszczeni byli, i w domach prywatnych, i w klasztorach czy parafiach.

W latach 40., gdy odkryto sól, do Soligorska zaczęli przyjeżdżać ludzie do pracy z Litwy, Łotwy, Estonii, zza Uralu, z Mołdawii i Kazachstanu, ale także Polacy. To do rodaków mieszkających najczęściej w hotelu zaczął jeździć o. Sobiesław. Kiedy wieść o księdzu się rozniosła, także pracownicy innych narodowości zaczęli „przypominać sobie” o katolickich korzeniach. Kiedy wierni w czasie nabożeństw nie mieścili się w mieszkaniu, wynajęto większe pomieszczenia w Domu Kultury, a później rozpoczęto budowę kościoła, którą zakończono w 2001 r.

Poświęcenia kościoła dokonał administrator apostolski z Mińska bp Antoni Dziemianko w 2006 r. Kanoniczne erygowanie domu zakonnego nastąpiło w 2007 r. Parafie prowadzą franciszkanie z prowincji Najświętszej Maryi Panny w Katowicach Panewnikach. W 120-tysięcznym posowieckim mieście to jedyny kościół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem