Reklama

Zagórzyce

Sto lat zaufania

2019-06-04 13:09

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 23/2019, str. 1, 3

TD
Burmistrz Kazimierzy Wielkiej odznaczył najlepszych

Maleńkie Zagórzyce, zaledwie kilkadziesiąt domów, gmina Kazimierza Wielka, parafia Kazimierza Mała. Teren spektakularnych odkryć archeologicznych. 19 maja tamtejsza Ochotnicza Straż Pożarna świętowała jubileusz stulecia. Jak podkreślił burmistrz Adam Bodzioch, to sto lat absolutnego zaufania mieszkańców do druhów w mundurach, trwających – niezależnie od okoliczności politycznych – w czasach pokoju i wojny, na posterunku. Gotowych służyć i bronić.

A sam jubileusz szybko przerodził się w akcje ratownicze – niedzielna ulewa rozpoczęła gwałtowne opady i podtopienia w rejonach Kazimierzy Wielkiej, strażacy przez kolejne tygodnie ofiarnie ratowali ludzi i ich dobytek. 24 maja Andrzej Nowak, sołtys z Zagórzyc mówił o ogromnych stratach. Przelał się tam wiejski staw. Całkowicie została podmyta też droga powiatowa. – Na głębokości około 3 metrów powstała wyrwa. Droga powiatowa w kierunku Wymysłowa jest całkowicie zamknięta – mówi sołtys. OSP pracowała tam non stop.

Siła tradycji

Bartek Rusiecki ma zaledwie 9 lat – jest najmłodszym uczestnikiem Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej OSP Zagórzyce. – Mój tata jest strażakiem, a ja od dawna jeździłem na zawody strażackie np. do Kazimierzy Wielkiej. Spodobało mi się, fajnie jest na zbiórkach, na ćwiczeniach do zawodów, zawsze jest coś ciekawego do zrobienia. Czy bałbym się jechać do pożaru? Nie, na pewno nie – mówi. Jego starsi koledzy mówią o dyscyplinie, nauce odpowiedzialności, służbie dla lokalnej społeczności. Dużo się uczą – jest to praktyczne przygotowanie do akcji, ale i do podejmowania dorosłych decyzji. W młodzieżówce strażackiej w Zagórzycach jest 7 chłopców do 16. roku życia. Adam Rusiecki, tata Bartka wspomina czasy drużyny żeńskiej. – To była bardzo dobra drużyna, jeszcze sprzed wojny, babcia była w niej do lat 70. XX wieku – mówi. Kto wie, może uda się reaktywować żeńską formację w Zagórzycach.

Reklama

Andrzej Nowak jest członkiem OSP Zagórzyce od 30 lat, szlify otrzymał już w młodzieżowej drużynie pożarniczej. Co go tak naprawdę wciągnęło? Idea służby dla ludzi. Do pożarów, do powodzi, do zdarzeń losowych – wylicza. Ostatnio, wiosną, były to wyjazdy do pożarów traw, aż 23 razy w tym roku. – Wezwań jest dużo; Zagórzyce są tak położone, że leżą w granicach kilku gmin, także Czarnocina i Bejsc, wspomagamy się nawzajem, nasza zagórzycka jednostka jest bardzo poważana – uważa. Z wielu wydarzeń związanych ze swą osobistą przygodą z OSP najbardziej bodaj zapadły w pamięć strażackie zawody wojewódzkie w 2000 r., gdy strażacy z Zagórzyc wywalczyli pierwsze miejsce, a potem krajowe – tam na 53 uczestniczące jednostki zyskali 12 lokatę, co do dzisiaj stanowi powód do dumy. Byli dobrze przygotowani, solidnie wyszkoleni. Andrzej Nowak także odziedziczył strażackie tradycje, strażakiem był jego ojciec Tadeusz Nowak, pośmiertnie odznaczony medalem im. Bolesława Chomicza. – Ojciec brał udział w budowie tej remizy, przed którą stoimy – mówi.

Dziękczynienie za sto lat

Mszy św. polowej z tej okazji przewodniczył ks. Krzysztof Balcer, proboszcz w Kazimierzy Małej, a homilię wygłosił ks. kan. Marian Fatyga – dziekan skalbmierski i powiatowy kapelan strażackiej braci, jednostek PSP i OSP. W homilii ks. Fatyga nawiązał do znaczenia małych ojczyzn, a szczególnie tej w Zagórzycach, gdzie więź i poczucie tożsamości budowały cztery pokolenia mieszkańców. Mówił także o wartości lokalnych liderów – sołtysów, strażaków, działaczy społecznych, którzy podtrzymują ducha i nadają charakter małym społecznościom. W nawiązaniu do Ewangelii ks. M. Fatyga przypomniał, że znakiem rozpoznawczym chrześcijan ma być miłosierdzie i przebaczenie – zaapelował o sąsiedzkie zrozumienie, zasypywanie podziałów, przebaczanie uraz, aby godnie kontynuować tę spuściznę stu lat.

Odznaczenia, medale

OSP w Zagórzycach powstała w 1919 r. – Jej założycielem był Roman Zawiliński. Został on wówczas prezesem – mówił Andrzej Chałon – obecny prezes miejscowej jednostki.– Jednostka szkoliła się bardzo dynamicznie. Sprzęt był, ale nie było gdzie go przechowywać. Przez długi okres służyła do tego szopa na prywatnej posesji. Na zebraniu wiejskim podjęto uchwałę o budowie skromnej remizy strażackiej. Mieszkańcom bardzo szybko udało się ją wybudować. Została przekazana do użytku w 1937 r. – przypominał, prezentując rys historyczny jednostki, Andrzej Chałon.

Z okazji jubileuszu jednostka została odznaczona Złotym Znakiem Związku OSP Rzeczypospolitej Polskiej. Również zasłużonym druhnom i druhom zostały wręczone medale i odznaczenia. Złotym Znakiem Związku OSP RP został odznaczony Jan Nowak. Medalem honorowym im. Bolesława Chomicza pośmiertnie został odznaczony wspomniany już Tadeusz Nowak.

Gościem honorowym wydarzenia był starszy kapitan Maciej Nowak, na co dzień dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej w Dzierżoniowie na Dolnym Śląsku. Jednostka OSP w Zagórzycach, to jego macierz i szkoła służby. – Miałem przyjemność uczestniczyć w największych sukcesach tej jednostki. Dziś poczułem się doceniony – zostałem wyróżniony złotym medalem Związku OSP – mówi.

Złoty Medal „Za Zasługi dla Pożarnictwa” otrzymało dziewięciu druhów, w tym: Andrzej Chałon, Michał Bryła, Piotr Curlej, Mirosław Fryśkiewicz, Dariusz Kobus, Sławomir Kulig, Łukasz Nowak, Maciej Nowak oraz Albin Walczak.Srebrnym medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa” został odznaczony Grzegorz Wójcik, zaś brązowy otrzymali: Artur Bryła oraz Mateusz Klimczyk.Siedmiu druhów otrzymało odznakę „Strażak wzorowy”. Również siedmiu dostało brązową odznaką „Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza”.

Rocznicowe oficjalne uroczystości zakończyła defilada pocztów sztandarowych i jednostek OSP z terenu gminy. Był piknik okolicznościowy, występy artystyczne, zabawa taneczna.

W stuleciu

Pierwszą inicjatywą powstałej w 1919 r. jednostki była zbiórka na skromny, aczkolwiek niezbędny sprzęt: sikawkę i węże, potem dokupiono bosaki i mundury bojowe, przestrzegając, by nosili je tylko najlepsi. Ogromny był wkład mieszkańców w budowę pierwszej remizy oddanej do użytku w 1937 r. W tamtym okresie powstała także sekcja żeńska, na której czele stała Franciszka Tomasik. Zawieszona na czas II wojny światowej działalność, została wznowiona w 1945 r. Pomimo biedy w kraju, jednostkę doposażano w sprzęt, a w latach 1963-68 zbudowano nowoczesną na tamte czasy, murowaną remizę. Od 1978 r. OSP w Zagórzycach ma sztandar. Zaopatrzona w nowe motopompy i samochody, jednostka odnosi sukcesy na szczeblu ogólnopolskim. Życzymy dalszych – na kolejne sto lat.

* * *

Czy wiesz, że...

• Zagórzyce to bardzo ciekawa miejscowość. W 2008 r. archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzący badania na miejscowym terenie od 2001 w ramach tzw. „Ekspedycji Ponidzie”, kierując się wskazówkami rolnika, odkopali na jego polu uprawnym niemal kompletny piec garncarski sprzed 2 tys. lat – jeden z najlepiej zachowanych obiektów tego rodzaju na ziemiach polskich. Najprawdopodobniej służył do wypalania wysokiej jakości ceramiki stołowej. Zdaniem archeologów piec jest dziełem tzw. kultury przeworskiej, pochodzi z okresu wpływów rzymskich i można go datować na czas od końca II w. do przełomu IV/V w. naszej ery. Archeolodzy (UJ) odnaleźli ślady osadnictwa pradziejowego z przestrzeni minionych kilku tysięcy lat – od okresu wczesnego neolitu schyłek okresu wczesnego średniowiecza; wyróżnili co najmniej osiem faz osadnictwa na tym terenie. Przerwy między kolejnymi osiedleniami trwały niekiedy tysiąc i więcej lat. Pierwsze datowane ślady pochodzą z osady powstałej w VI tysiącleciu p.n.e. Najmłodsze to ślady średniowiecznego osadnictwa z XII wieku.

Tagi:
straż pożarna

Reklama

Służba uniwersalna

2019-05-28 13:30


Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 42-43

Podczas centralnych obchodów Dnia Strażaka w Warszawie (4 maja 2019 r.) prezydent Andrzej Duda wręczył 6 nominacji generalskich funkcjonariuszom Państwowej Straży Pożarnej. Do stopnia nadbrygadiera awansowany został m.in. śląski komendant wojewódzki PSP st. bryg. Jacek Kleszczewski.
O męstwie i empatii oraz strażackiej wierze w cuda z gen. Jackiem Kleszczewskim rozmawia Magda Nowak

©Mike Mareen – stock.adobe.com

MAGDA NOWAK: – Panie Generale, co dla Pana znaczy ten awans?

GEN. JACEK KLESZCZEWSKI: – To ogromny zaszczyt, ale też zobowiązanie i brzemię, bo otrzymując ten awans z rąk Prezydenta RP, zostałem zobligowany, żeby dawać wzór, jeszcze bardziej służyć Ojczyźnie, dołożyć jeszcze większych starań w zapewnianiu bezpieczeństwa mieszkańcom województwa śląskiego i, oczywiście, żeby dawać przykład swoim postępowaniem nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym. Stopień generała zobowiązuje.

– Czy bycie strażakiem to Pańskie marzenie z dzieciństwa?

– Tu może Panią rozczaruję, bo to nie było moje marzenie. U mnie w rodzinie tradycji strażackich nie było, jestem pierwszy w tym zawodzie. W klasie maturalnej, kiedy był czas podejmowania decyzji, kim chce się być, co robić w przyszłości, pojawiła się u mnie myśl – może jednak zostanę strażakiem, bo zawsze miałem potrzebę pomagania innym. Pewnie wiąże się to z wychowaniem w domu rodzinnym w wierze katolickiej.

– Wiemy doskonale, że praca w straży pożarnej to wymagająca służba. Potrzeba odwagi, męstwa, by z narażeniem własnego życia pomagać innym...

– To jest misja. Osobie, która nie czuje tej misji, wewnętrznej potrzeby niesienia bezinteresownej pomocy, może być w tym zawodzie trudno. Trzeba mieć w sobie dużo empatii. Dlatego myślę, że odwaga nie jest dominująca, choć musi cechować charakter, żeby nie bać się podejmowania trudnych decyzji i znajdowania się w trudnych sytuacjach. Ale nie może tu być brawury, bo jeśli jest, można popełniać błędy.

– Obecnie gaszenie pożarów to tylko część Waszej pracy. Co jeszcze wchodzi w zakres obowiązków straży pożarnej?

– Działania związane z gaszeniem pożarów to teraz ok. 30 proc. naszej pracy, a 70 proc. to wszelkiego rodzaju zdarzenia dotyczące bezpieczeństwa, które są związane z ruchem drogowym, katastrofami budowlanymi, zagrożeniami ekologicznymi, do tego ratownictwo medyczne. Strażak w obecnej sytuacji robi już prawie wszystko. Jesteśmy służbą uniwersalną. Gdziekolwiek potrzebna jest pomoc i w jakimkolwiek zakresie, tam wysyłana jest straż pożarna.

– Czy w tym zawodzie mogą się realizować kobiety?

– Służą u nas i mężczyźni, i kobiety. Służba nie daje taryfy ulgowej ze względu na płeć. Mamy takie same warunki przyjęcia dla kobiet i dla mężczyzn i jeśli kobieta spełnia te warunki, to zostaje przyjęta. To są testy nie tylko fizyczne, ale i psychofizyczne, czyli np. odporność na stres, na zetknięcie się z tragediami ludzkimi – żeby umieć sobie z tym poradzić po zakończonych akcjach. I kobiety sobie doskonale radzą. Odpowiadając na pytanie: tak, kobiety mogą się w tym zawodzie realizować.

– Jakich rad udzieliłby Pan Generał młodym zainteresowanym pełnieniem strażackiej służby?

– Dobrze jest zacząć od zabawy w straż w młodzieżowych drużynach pożarniczych, w jednostkach ochotniczych straży pożarnych, żeby tam spróbować, czy to mi się podoba, czy faktycznie chcę to robić, bo marzenie dziecka nie zawsze realizuje się w dorosłym życiu. Choć często można tego bakcyla zaszczepić już w młodym człowieku.

– Pytanie bardzo osobiste – o wiarę. Czy jest ona dla Pana Generała ważna? Czy pomaga w czasie służby?

– Myślę, że nie tylko dla mnie, ale dla każdego strażaka wiara jest bardzo istotna. W wielu wydarzeniach zawodowych mnie i moich kolegów spotykały sytuacje, kiedy mówiliśmy: to chyba cud, bo tylko tak dało się to wytłumaczyć. Kiedy podejmuję decyzje, kieruję się głównie najważniejszym przykazaniem – miłości, aby nie robić komuś tego, czego sam bym nie chciał doświadczyć. Z takim przekonaniem działam i tak żyję.

– A czy był w życiu zawodowym Pana Generała moment graniczny, który sprawił, że spojrzał Pan na wszystko innymi oczami, docenił wartość życia, zrozumiał, co jest naprawdę istotne?

– Tych momentów było kilka w moim życiu i one budują refleksję. Na pewno były to pierwsze zdarzenia, w których ktoś zginął. Jak widzi się kogoś, kto w młodym wieku zakończył życie, to przychodzi myśl, że warto jest żyć każdego dnia tak, jakby to był ostatni dzień – czyli wszystko robię maksymalnie dobrze, by ten dzień przeżyć jak najlepiej. A w życiu osobistym – kiedy się zawiera związek małżeński, kiedy rodzi się pierwsze dziecko, to są to momenty przełomowe: przewartościowuje się sytuację, w której się znajdujemy, i ogląda się życie z innej strony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci

2019-08-19 15:53

Ordo Iuris

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci (informacja prasowa)

BOŻENA SZTAJNER

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że pozbawienie ojca możliwości kontaktów z córką z powodu fałszywego oskarżenia o przemoc domową stanowi pogwałcenie jego prawa do poszanowania życia rodzinnego. W toku sprawy hiszpańskie sądy pominęły wiele istotnych okoliczności. Władze Hiszpanii powinny teraz ponownie rozpatrzeć sprawę tej rodziny.

W 2012 roku W. Haddad, ojciec trójki dzieci, w tym półtorarocznej córki, został oskarżony przez swoją żonę o rzekome stosowanie przemocy w domu. W odpowiedzi na zarzuty sąd karny wydał zarządzenie tymczasowe, na mocy którego odebrał ojcu prawa rodzicielskie oraz zakazał mu kontaktów z żoną oraz dziećmi. Kilka miesięcy później, małoletni zostali wbrew ich woli odseparowani od ojca oraz skierowani do domu opieki społecznej. W 2013 roku sąd oczyścił mężczyznę ze wszystkich zarzutów. Mimo to synowie wrócili do ojca dopiero w 2016 roku, natomiast córka została przekazana przez sąd rodzinny do pieczy zastępczej. Apelacje obojga rodziców od ostatniego rozstrzygnięcia zostały oddalone.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, że działanie sądu rodzinnego było pochopne i stanowiło pogwałcenie prawa ojca do poszanowania jego życia rodzinnego (art. 8 Konwencji). Sąd rodzinny powinien był uwzględnić okoliczność, że zarzuty, które stanowiły podstawę odebrania ojcu prawa kontaktów z córką, okazały się bezzasadne. Trybunał podkreślił, że władze hiszpańskie decydując się na jej umieszczenie w opiece zastępczej ani razu nie rozważyły takich okoliczności jak bardzo młody wiek dziewczynki (półtora roku), istniejąca więź między córką a jej rodzicami, upływ czasu od momentu separacji rodziców, konsekwencje odizolowania dla kontaktów między całą trójką rodzeństwa. Ponadto, sąd oddalający skargę ojca na decyzję o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej nie zbadał czy występują problemy w relacjach ojca z córką ani też jakie zdolności emocjonalne i edukacyjne reprezentuje mężczyzna. Nie wziął również pod uwagę zdrowia dziecka, sytuacji materialnej, ani warunków w jakich żyje. Trybunał zauważył również, że hiszpańskie władze powinny rozważyć najpierw mniej radykalne środki niż umieszczanie córki w opiece zastępczej.

Trybunał przypomniał, że z art. 8 Konwencji wynika prawo rodzica do ponownego zjednoczenia z dzieckiem, które mu bezprawnie odebrano. Hiszpańskie władze odpowiedzialne za opiekę społeczną nie wywiązały się z obowiązku zagwarantowania mężczyźnie tego prawa. Zdaniem Trybunału urzędnicy są odpowiedzialni za zerwanie kontaktów ojca z córką, co najmniej od momentu kiedy zarzuty o stosowanie przemocy przez ojca okazały się bezzasadne. Ponadto, władze jedynie powielały swoje pierwotne decyzje bez opierania ich na aktualnych okolicznościach sprawy i dostępnych dowodach, ukazując tym samym determinację w umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej z możliwością jej późniejszej adopcji przez rodzinę zastępczą. Trybunał przyznał, że najlepszą formą słusznego zadośćuczynienia dla skarżącego ojca będzie ponowne rozpatrzenie tej sprawy przez hiszpańskie organy w oparciu o ustalenia niniejszego wyroku, zagwarantowanie prawa do życia rodzinnego skarżącego oraz zabezpieczenie dobra dziecka.

„Wyrok Trybunału w Strasburgu potwierdza, że rodzicowi, któremu bezprawnie odebrano dziecko, przysługuje prawo do przywrócenia władzy rodzicielskiej w sytuacji, gdy zarzuty mu stawiane okazały się bezpodstawne. Dodatkowo opisywany wyrok podnosi jeszcze jedną istotną kwestię w sprawach, w których odebranie dziecka zostało zarządzone jako tymczasowy środek. Odmowa przywrócenia kontaktów z dzieckiem oraz decyzja o jego umieszczeniu w opiece zastępczej nie może być poparta tłumaczeniem, że kontakty z dzieckiem nie są już utrzymywane od dłuższego czasu. Inaczej, każde odpowiednio długie odseparowanie dziecka od rodzica prowadziłoby do odebrania mu władzy rodzicielskiej” – skomentowała Rozalia Kielmans-Ratyńska Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

https://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/trybunal-w-strasburgu-stanal-po-stronie-ojca-ktoremu-nieslusznie-odebrano-dzieci

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: pół tysiąca osób wyruszyło rowerami na Jasną Górę

2019-08-20 11:19

dziar / Kielce (KAI)

500 osób – tyle, ile maksymalnie jest to możliwe, wyruszyło dzisiaj z Kielc rowerami w VII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej na Jasną Górę, która odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Jest to prawdopodobnie największa pielgrzymka rowerowa w Polsce. Potrwa do piątku 23 sierpnia.

Hans/pixabay.com

Pielgrzymów błogosławił i wyprawił w trasę bp Marian Florczyk.

- Jasna Góra i Cudowny Obraz Matki Bożej są pierwszym i głównym celem pielgrzymki, który nie jest łatwo osiągnąć. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka (…). Myślę, że z Bożą pomocą i motywacją wewnętrzną spotkamy się na Jasnej Górze – powiedział bp Florczyk, który będzie tam sprawował Mszę św. dla pielgrzymów.

Pielgrzymka rowerowa wyruszyła sprzed kościoła św. Maksymiliana w Kielcach. - W tradycji było tak, że ludzie szli pieszo. Ta pielgrzymka na rowerach to jednak znak czasu, bo widzimy codziennie, że dużo ludzi jeździ na jednośladach. Stąd też pomysł, aby zorganizować taką modlitewną wędrówkę – dodał biskup.

Pielgrzymi mają przed sobą cztery dni i ponad 250 kilometrów. Jeszcze dziś pielgrzymi dotrą do Kaczyna, żeby przez Pierzchnicę i Chmielnik udać się do Wiślicy. W tamtejszym sanktuarium o godzinie 20.30 wezmą udział w uroczystej Mszy św. Dzisiaj pokonają ponad 70 kilometrów.

Pięciuset pielgrzymom towarzyszy ośmiu księży i pięć sióstr zakonnych, jadą całe rodziny, np. małżeństwo z Buska – Zdroju, z 4-letnim Kubą i 7- letnią Hanią. Z mamą jedzie także zaledwie 3-letnia Ania. Uczestniczą pielgrzymi m.in. z Krakowa i Warszawy.

Popularność wydarzenia jest z każdym rokiem większa – już z ostatnim dniem lipca zamknięto zapisy. Liczba pielgrzymów musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa i logistyki.

Pielgrzymi codziennie pokonują od 50 do 70 km. Trasa jest podzielona na 15-kilometrowe odcinki, pomiędzy którymi są postoje z czasem na modlitwę, gorący posiłek i odpoczynek. Tempo jest dostosowane do możliwości osób w różnym wieku.

Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się z wątkiem dobrych uczynków. Na trasie pielgrzymi zaangażują się w pomoc dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Mnichowie. Na postoju w Węgleszynie odbędzie się kiermasz, podczas którego będzie można kupić ręcznie wykonane prace podopiecznych DPS-u, aby wspomóc działanie ośrodka. Prace zostały zamieszczone na stronie internetowej pielgrzymki. Odbędzie się także akcja pomocowa dla dzieci z Kenii, którą zaproponowała wolontariuszka misyjna Monika Motyczyńska.

W ubiegłych latach organizowano akcję pozyskiwania dawców szpiku kostnego lub zbiórkę na tandem dla niewidomego uczestnika, który potem odbył pielgrzymkę na nowym rowerze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem