Reklama

Cysterskie rozmowy o wierze – będzie kontynuacja

2019-07-10 09:41

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 28/2019, str. III

TD
Uczestnicy dziękują ojcu Jakubowi Zawadzkiemu za Rozmowy o wierze przy kominku

U progu lata zakończył się cykl cieszących się popularnością piątkowych katechez przy kominku pn. „Rozmowy o wierze”, które – już w czwartej odsłonie – odbywały się w średniowiecznych klasztornych odrestaurowanych piwnicach, w archiopactwie cysterskim w Jędrzejowie

Wieczorne spotkania – zawsze o godz. 19, zostały zgrupowane wokół dwóch głównych osi – chrystologicznej i maryjnej. Kolejne cystersi planują na początku września – w nieco zmienionej formule, z oczekiwaniem większego udziału młodzieży.

Danuta Kurczab z entuzjazmem i uznaniem ocenia dotychczasowe spotkania. – Pogłębiam wiarę i wiedzę religijną, dowiaduję się, gdzie szukać informacji na nurtujące mnie tematy teologiczne. Rozjaśniła mi się kwestia lektury Pisma Świętego – mówi. W „Kominkach” – jak popularnie nazywa się w Jędrzejowie cykl spotkań, uczestniczy od początku. – Ja wręcz „za sutannę ojców ciągnęłam”, aby były kolejne cykle, to jest piękne i pożyteczne, ale i wątpliwości mnożą się wraz z pogłębianiem wiedzy – uważa. Z kolei Maria Pełka ma możliwość odświeżania swoich wiadomości – jest absolwentką Instytutu Wyższej Kultury Religijnej, który ukończyła w 1980 r.; – Teraz słucham i wszystko sobie przypominam. Poprzeczkę ojcowie stawiają wysoko, trzeba myśleć, formułować pytania – mówi. Dla parafian z Jędrzejowa to także integracja, dobry sposób na jeden piątkowy wieczór w miesiącu. Zainteresowanie „Kominkami” wykracza poza parafię, a nawet diecezję, ojcowie są proszenii o wygłoszenie poszczególnych cykli w różnych częściach kraju, ale nie chcą inicjatywy odłączać od Jędrzejowa.

– Podejmujemy tematy trudne, dotykamy dogmatyki i teologii, staramy się przekładać te prawdy na język dostosowany do odbiorców – tłumaczy o. Jakub Zawadzki, jeden z pomysłodawców i realizatorów cyklu, od czerwca nowy proboszcz u jędrzejowskich cystersów. W ostatniej edycji cyklu zajmował się tematyką maryjną. – Dogmaty przyjmujemy wiarą, uznajemy, że są one objawione przez Boga, to jest istota sprawy. Nie zawsze z zatwierdzaniem dogmatów było łatwo, np. pierwszy maryjny to V wiek, a ostatni to XX – tłumaczy cysters. Chodzi oczywiście o Wniebowzięcie NMP, dogmat ogłoszony w 1950 r. Był to temat analizowany 21 czerwca br. w klasztornych piwnicach. Zebrani wysłuchali fragmentów treści dogmatu. – Pismo Święte nie wspomina o Wniebowzięciu Maryi, wg tradycji żyła Ona jeszcze ok. 15 – 20 lat po Zmartwychwstaniu Jej Syna, a jej Wniebowzięcie nastąpiło ok. 52 r. w czasie pobytu apostołów w Jerozolimie – mówił o. Jakub Zawadzki. Wyjaśniał także znaczenie tradycji religijnej i apokryfów oraz niebezpieczeństwa nadinterpretacji, które się w nich kryją. Święto już było znane w pierwszych wiekach chrześcijaństwa pn. Zaśnięcia Maryi. – Orzeczenie Piusa XII jest tylko poświadczeniem drogi Kościoła – tłumaczył cysters. Wniebowzięcie NMP stanowi jedno z częstszych wezwań kościołów rzymskokatolickich (np. metropolia gnieźnieńska i wszystkie cysterskie – zatem już wieki wcześniej przed ogłoszeniem dogmatu). Wniebowzięta Maryja jest nazywana Królową Zakonu Cysterskiego.

Reklama

Była m.in. mowa o objawieniach Katarzyny Emmerich, o dylematach między zaśnięciem Maryi a Wniebowzięciem z duszą i ciałem do nieba, o tradycji Zaśnięcia w Prawosławiu. – Dogmat ma pokazywać, jaką drogą ma kroczyć człowiek, pokazuje, że każdy jest stworzony do życia wiecznego – podkreślał o. Jakub Zawadzki.

Tegoroczne wiosenne „Rozmowy...” zainaugurowało spotkanie rozpoczynające maryjne wątki cyklu nazwanego: „Kim Ona jest?” Rozważano misję Maryi jako Niepokalanej, została Ona także przypomniana jako Dziewica, jako Matka, a na zakończenie – jako Wniebowzięta.

Rozpatrywanie misji Jezusa pod hasłem „Kim On jest?” cystersi rozpoczęli tematem: „Król”. Kolejne podjęte i omówione wątki chrystologiczne to: „Prorok” i „Oblubieniec”.

Kończąc cykl wiosenny, uczestnicy „Rozmów o wierze przy kominku” podziękowali o. Jakubowi Zawadzkiemu oraz o. Janowi Strumiłowskiemu za zorganizowanie spotkań, podkreślając, że pobudziły ich one do częstych rozmyślań i rozważań na temat wiary, a także pomogły im odpowiedzieć na wiele trudnych pytań. To czas na pogłębianie wiary w stopniu, w jakim jest to niemożliwe, gdy uczestniczy się tylko w Mszach świętych.

Spotkania cysterskie od dwóch lat cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców Jędrzejowa, gminy, gości z dalszych parafii, a nawet zza granicy. Tak było podczas jesiennego cyklu katechez sprzed pół roku, gdy poruszane były trudne, wręcz kontrowersyjne tematy z życia Kościoła, np. o celibacie, władzy, pieniądzach, ale i o owocach działania Ducha Świętego i Księdze Hioba. Trwały od września do listopada 2018 r. Już czekamy na cykl jesienny.

Tagi:
cystersi

Jędrzejów: cystersi mają nowego opata

2019-03-15 19:11

dziar / Jędrzejów (KAI)

Ojciec Rafał Ściborowski został nowym opatem cysterskim w Jędrzejowie. Decyzję podjęła wczoraj Kapituła Archiopactwa Cystersów. 39-letni zakonnik zastąpił na tym stanowisku o. opata Edwarda Stradomskiego, który tę funkcję sprawował przez 22 lata.

ANDRZEJ NIEDŹWIECKI

O. Rafał Ścibiorowski pochodzi z Żarczyc Małych (diecezja kielecka, gmina Jędrzejów), do wspólnoty cysterskiej należy od 22 lat, święcenia kapłańskie przyjął 9 lat temu.

W wyborze nowego opata mogli wziąć udział wszyscy członkowie wspólnoty, którzy złożyli śluby wieczyste. Kandydat na opata musiał spełnić kilka warunków: mieć święcenia prezbiteratu, być 5 lat po ślubach wieczystych, mieć skończone 30 lat i nie więcej niż 75.

Nowy opat pracował jako katecheta w Szkole Podstawowej Nr 3 w Jędrzejowie. W polskich klasztorach cysterskich kadencja opata trwa 10 lat. Gratulacje tuż po decyzji kapituły, przesłali opat generalny Zakonu Cystersów Mauro Lepori oraz biskup kielecki Jan Piotrowski.

- Dokonaliśmy wspólnego wyboru, gratulujemy Ojcu Opatowi i będziemy go wspierać modlitwą i pracą w realizacji zadań podejmowanych w archiopactwie – mówi KAI o. Bernard Kurbiel. Są to m.in. liczne inicjatywy duszpasterskie, edukacyjne, kulturalne i artystyczne, starania o kanonizację bł. Wincentego Kadłubka, który spoczywa w tutejszym archiopactwie, czy o nadanie kościołowi tytułu bazyliki mniejszej, a także regularnie prowadzone remonty zabytkowego obiektu.

W myśl Reguły św. Benedykta opat jest nie tylko zwierzchnikiem klasztoru, ale także ojcem dla podległych mu braci. Przewodniczący wyborom opat prezes zapytuje nowowybranego, czy przyjmuje urząd, następnie zostają mu przekazane klucze i pieczęcie klasztoru. Każdy z profesów kolejno podchodzi do opata, potwierdzając na jego ręce swój ślub posłuszeństwa. Na koniec obrzędu elekt zajmuje miejsce opata w stallach zakonnych.

W tym roku mija 30 lat od powtórnego podniesienia klasztoru w Jędrzejowie do rangi opactwa. Pierwszym opatem został o. Paweł Lubański. Opactwo jędrzejowskie jest najstarszym na ziemiach polskich. Zostało ono ufundowane w 1140 roku.

W jędrzejowskim klasztorze jest 17 ojców i 5 braci. W 2004 roku cystersi z Jędrzejowa podjęli się założenia nowego klasztoru na Lofotach w Norwegii, gdzie do dziś wiodą życie monastyczne i podejmują pracę duszpasterską.

Klasztor cysterski w Jędrzejowie (wcześniej Brzeźnicy) został założony ok. roku 1140, jako pierwsze opactwo w Polsce i filia burgundzkiego klasztoru Morimond. Opactwo to jest obecnie także sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka (1160-1223), który zrezygnował z biskupstwa krakowskiego i został cystersem w Jędrzejowie. Jest patronem miasta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

A może edukacja domowa?

2019-08-06 09:21

Aleksandra Nitkiewicz, Aleksandra Sztuka
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 44-45

– W edukacji domowej najbardziej podoba mi się to, że mam czas – mówi nasza szesnastoletnia rozmówczyni. Logicznie pyta, że skoro w szkole spędza się wiele godzin, a potem do sprawdzianów trzeba uczyć się w domu, to dlaczego nie zrezygnować ze szkoły i nie uczyć się tylko w domu

©leszekglasner – stock.adobe.com

Powodów podjęcia decyzji o edukacji domowej jest tyle, ilu uczniów. Młodzież edukująca się w taki sposób często uważa, że samodzielna nauka jest o wiele efektywniejsza, bo człowiek nie uczy się, żeby coś „wykuć” na pamięć, ale skupia się na całościowej wiedzy, a nie na szczegółach.

Zamknięci w ramkach

Z jednej strony natłok zajęć, stres niszczący wrażliwość, problemy dojrzewającej osobowości, a z drugiej – chęć lepszego wykorzystania czasu na rozwój... Jaka jest alternatywa? Czy jako rodzice możemy coś zrobić? Wśród młodzieży lawinowo wzrasta liczba samobójstw i depresji. Przybywa dzieci z lękiem społecznym, który czasami przybiera postać fobii szkolnej. Psychoterapeuci zauważają, że zawsze jest to spowodowane doświadczeniem zbyt dużego poziomu krytyki oraz uwypuklania trudności i słabych stron. Masz problemy z matematyki? Pracuj więcej... Kto pyta: A z czego jesteś dobry? W szkole, a potem w domu dzieci nadrabiają zaległości i jednocześnie słyszą informacje zwrotne o tym, że są kiepskie. Wymagania są takie same dla wszystkich, a przecież nikt do dobrego życia nie potrzebuje równomiernego rozwoju we wszystkich dziedzinach. Warto zaznaczyć, że dzieci z deficytami mają często szczególne umiejętności, co trudno im rozwijać, bo ich energia jest skierowana na wyrównanie do poziomu zero. Takie postępowanie jest odwrotne do tego, co się robi, gdy się prowadzi np. terapię dzieci czy młodzieży, gdzie najważniejsze jest uwypuklenie mocnych stron.

Sztuka chwalenia

Problem z pochwałami bierze się z tego, że spory kłopot sprawia nam nauczenie się ich. Tymczasem w psychologii są wypracowane metody pracy z ludźmi, także z dziećmi. Nie korzysta się z nich jednak. Kto pamięta o tym, że w zeszycie do korespondencji z rodzicami krytyczne uwagi na temat nauki i zachowania dziecka powinny być zanurzone w 70 proc. tych pozytywnych? Do tego dochodzi problem przemocy wśród rówieśników, a ze strony nauczycieli – komentowania w sposób, który dla niektórych może być raniący, co często wynika nie ze złej woli, a z braku czasu czy ze zmęczenia. Konsekwencją jest myślenie dziecka: Jestem gorsze. Można to usłyszeć od osób podejmujących terapię, które zmagają się z chorobliwie nasilonym wstydem czy niskim poczuciem własnej wartości. Jeśli dotyczy to dorosłych, zbierają oni owoce sprzed kilkudziesięciu lat; jeśli młodzieży – może się zdarzyć, że w którymś momencie młodzi odmówią chodzenia do szkoły. Paraliżuje ich lęk przed krytyką.

Rząd dusz

Rodzice zauważają, że w szkole często występuje swoista walka o prymat. Można tu wyróżnić trzy rodzaje przywództwa. Przywództwo ekonomiczne – jestem najlepszy, bo mam najlepsze ciuchy czy zabawki; przywództwo siły – jestem silniejszy; przywództwo wiedzy – faworyzowani są „lepsi”. Konsekwencją takiego układu jest nieustanne porównywanie, które prowadzi nie do współpracy, ale do współzawodnictwa, co jest ogromną stratą dla naszego społeczeństwa. Niepokojące jest także to, że dzieci rozwijają w sobie bardzo dużo wstydu i w konsekwencji przestają mówić, co myślą. W takiej sytuacji edukacja domowa, choćby roczna, pozwala na nabranie odwagi społecznej, przekonania, że dzieci mogą o coś zapytać, otwarcie powiedzieć, co myślą. W szkole często najtrudniej mają dzieci z rodzin z silnymi więziami. One nie mają potrzeby krytykowania i wyśmiewania rodziców, dystansowania się od nich, nie potrzebują, a wręcz nie chcą palić i pić, opierają się destrukcyjnym modelom, przez co czują się samotne, niechciane, inne. I jednocześnie tego nie rozumieją. Czas szkolny wspominają później nie jako czas rozwoju, ale trudnej samotności i wyalienowania. Dziecko, nawet kilkunastoletnie, nie rozumiejąc, co się dzieje, jest skłonne o sobie myśleć, że coś z nim jest nie tak. Dwunastoletnia Monika, która po dwóch latach edukacji domowej wróciła do szkoły, mówi: – Dzieci, które w szkole rządzą, same w sobie są słabe, rządzą, żeby reszta tej słabości nie zauważyła, i przeginają.

Bochenek zasobów

Ciekawą sytuacją jest moment, gdy młodzi ludzie kończą studia. Często doświadczają wtedy popłochu, bo skoro przez dwadzieścia lat ktoś im mówił, co mają robić, to teraz nie potrafią pokazać swojej wiedzy i być kreatywni. Nie czują, że jako ludzie jesteśmy jak puzzle, w których każdy jest inny, z innymi zasobami. Rywalizują, bo nie znają swoich mocnych stron i nie umieją współpracować. Wszyscy znamy przysłowie, które mówi, że dziecko rodzi się z bochenkiem chleba. Dla nas ten bochenek chleba to zasoby. I tak jak roślina musi być podlewana, żeby się rozwijać, tak człowiek ma być kochany, czyli bezwarunkowo akceptowany, no i oczywiście wychowywany – ma mieć zaspokajane potrzeby i stawiane granice. Coraz więcej osób, które nie odnalazły swojej tożsamości, bo jako dzieci były wożone z zajęć na zajęcia, trafia do gabinetów psychoterapeutycznych. Kończą szkołę i nie wiedzą, co robić. Tymczasem odnalezienie pasji i odkrycie pragnień powinno mieć miejsce w wieku ok. 16 lat. Jako rodzice popełniamy więc podstawowy błąd – zapominamy, że szkoła jest środkiem do celu, a nie celem. Cieszymy się, jeśli dziecko osiąga dobre wyniki, najlepiej we wszystkim. A tak naprawdę szkoła to etap, wyniki z matury nie są najważniejsze. Ważne jest to, co człowiek zrobi później. Jeśli znajdzie to, co go fascynuje, to będzie ten bochenek chleba. I sprawdzi się hasło: Rób to, co kochasz, a nie będziesz ani jednego dnia w pracy.

Edukacja domowa

Czasem dziecko, żeby odnalazło siebie, potrzebuje zwolnić. Ludzie się boją edukacji domowej, bo są zanurzeni w mitach, że musi być szkoła. Niekiedy nie mają wiedzy, że jest alternatywa właśnie w postaci nauczania domowego. Rodzice mają obawy, że dzieci nie będą umiały się zmobilizować do nauki. Tymczasem udowodniono, że mózg po prostu potrzebuje się rozwijać i jeśli ma zaspokojone potrzeby emocjonalne, sam sobie szuka rozwoju. Tendencja do eksplorowania rzeczywistości to zwyczajnie odruch, potrzeba – tak jak potrzeba jedzenia czy przytulania. Czasami edukacja domowa pozwala właśnie na stworzenie lepszych warunków emocjonalnych. Kryterium w podejmowaniu decyzji o tym, jaki rodzaj edukacji wybrać, mogłoby być takie: Jeśli dziecko lepiej się czuje w szkole i mówi, że uwielbia rówieśników, nauczycieli, wychodzenie do szkoły, tę całą akcję, która się tam toczy, a przy okazji wpada mu do głowy dużo treści – to nie ma powodu do zmiany jego nauczania. Z kolei dla dziecka, które źle się czuje w szkole i jest emocjonalnie „skurczone”, nie lubi tam chodzić – szansą jest nauka w domu, gdzie może odżyć. A do szkoły zawsze może wrócić.

Edukację domową można podjąć, pozostając pod opieką obecnej szkoły bądź nawiązując kontakt ze szkołą specjalizującą się w edukacji domowej w naszym województwie. Można też szukać informacji w internecie, gdzie zdobędziemy wszelką potrzebną wiedzę na ten temat i konkretne instrukcje.

* * *

Aleksandra Nitkiewicz
Coach i polonista, doradca życia rodzinnego. Żona i mama z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i domu

Aleksandra Sztuka
Lekarz psychiatra, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, żona i matka z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i w domu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej trwa

2019-08-22 14:01

Marian Florek

Na Jasnej Górze trwają przygotowania duchowe do uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, która to uroczystość będzie miała miejsce w dniu 26 sierpnia br.

Marian Florek

Rozważania nowennowe każdego dnia głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Pretekstem treści rozważań homilety jest 40 rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i na Jasną Górę i pierwsze słowa jakie wypowiedział do zgromadzonych, że przybywa tutaj jako człowiek zawierzenia. I ta deklaracja – jak mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Sebastian Matecki – zawiodła go do świętości. I tę właśnie drogę św. Jana Pawła II wskazuje w swoich homiliach o. Lukoszek, jako drogę każdego z nas.

O. Sebastian Matecki w imieniu ojców paulinów serdecznie zaprasza w kolejne dni do odwiedzenia Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Msza św. przez kolejne dziewięć dni nowennowych gromadzi pielgrzymów z poszczególnych częstochowskich i podczęstochowskich parafii, wszak jest to też święto samej Częstochowy. Przed Mszą św. pielgrzymi mogą zobaczyć na telebimie fragmenty pobytu Jana Pawła II na Jasnej Górze przed 40 laty.

Msze św. w czwartek 22 VIII i piątek 23 VIII są o godz. 18.30, a w sobotę 24 VIII i niedzielę 25 VIII o godz. 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem