Reklama

Tutaj wszystko się zaczęło

2019-07-31 10:15

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 31/2019, str. 2-3

Ks. Grzegorz Umiński
Z siostrami na cmentarzu w Leżajsku

50. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich przez bp. Ignacego Deca obchodziliśmy uroczyście 22 czerwca br. podczas dziękczynnej Mszy św. sprawowanej w katedrze świdnickiej, dwa dni później, gdy otrzymywał on tytuł Doktora Honoris Causa PWT we Wrocławiu. Ale rocznicowych obchodów nie mogło także zabraknąć w rodzinnych stronach Księdza Biskupa – Hucisku i Leżajsku

Jubilat przewodniczył tam okolicznościowym Eucharystiom, które zgromadziły nie tylko najbliższą rodzinę, posługujących w tych wspólnotach Ojców Bernardynów, przedstawicieli miejscowych władz samorządowych, ale i liczne rzesze mieszkańców Leżajska i pobliskiego Huciska. Zabierając głos na początku tych uroczystości, kustosz leżajskiego sanktuarium o. Sylwester Skirliński przypomniał, że przeżywamy 50. rocznicę święceń kapłańskich pierwszego Biskupa Świdnickiego, którego kochamy, ogromnie cenimy i podziwiamy. – Ksiądz Biskup potrafi zająć swoje stanowisko, nie przejmując się tym, że zostanie wyśmiany, oceniony jako niedzisiejszy, zacofany, wsteczny. Głosi zdrową naukę Kościoła, czystą od liberalizmu, konsumpcjonizmu. W osobie Księdza Biskupa jubilata widzimy tego, który szczególnie ukochał tę swoją leżajską ziemię, to nasze leżajskie sanktuarium i królującą w nim Matkę Bożą Pocieszenia. Świadczą o tym jego częste nawiedziny tego miejsca, zainteresowanie tym, co dzieje się w naszym sanktuarium.

W wygłoszonych homiliach przyjaciel jubilata, wieloletni rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego, a potem dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej ks. prał. Marian Biskup przypominając dotychczasowa drogę życiową kapłańską jubilata, podkreślił, że człowiek nie jest zapomniany przez Boga, a kapłan jest tego wyrazem, świadkiem Bożej pamięci, Bożej miłości w stosunku do człowieka. Kaznodzieja zadał pytanie, jakiemu Bogu chcemy dziś, z Tobą, Księże Biskupie Jubilacie, dziękować?

Jako kapłan chcesz dziękować Bogu, który objawił Ci bezinteresowną miłość, który wobec Ciebie wyszedł ze swoją inicjatywą. Chcesz dziękować Bogu, który osobiście do Ciebie przemówił i to w taki sposób, że przyjąłeś Jego słowo, uwierzyłeś, że On Ci ufa, że zawierza Ci swoją sprawę kochania człowieka. Chcesz dziękować Bogu, który przez tę miłość wezwał Ciebie do tego, abyś jako kapłan, biskup oddał całego siebie na szczególną służbę odkupienia i zbawienia człowieka, jak Mistrz Jezus. Chcesz dziękować Bogu, który zawstydza nas swoją pokorą, bo kocha człowieka i to do szaleństwa. W jubileuszu, radując się kapłaństwem, chcesz wyznać: wierzę, ufam, miłuję. To są drogowskazy na Twoje dalsze zdrowe życie kapłana, biskupa.

Reklama

Swoje życzenia adresowane do jubilata kaznodzieja wyraził starokościelnymi słowami z VI wieku: „Niech Bóg będzie zawsze z Tobą, aby pokazać właściwą drogę. Niech Bóg będzie zawsze obok Ciebie, aby Cię trzymać w swoich ramionach i Cię ochraniać. Niech Bog będzie zawsze za Tobą, aby Cię zachować old ciosów ludzi. Niech Bóg będzie zawsze pod Tobą, aby Cię pochwycić, gdy upadniesz i wyciągnąć Cię z matni. Niech Bóg będzie zawsze w Tobie, aby Cię pocieszyć, gdy ogarnie Cię smutek. Niech Bóg będzie zawsze dookoła Ciebie, aby Cię obronić, gdy inni atakują. Niech Bóg będzie zawsze ponad Tobą, aby Ci błogosławić. Tak niech Cię błogosławi dobry Bóg i niech czuwa nad Tobą leżajska Matka Boża Pocieszenia, którą tak bardzo kochasz”.

Zabierając głos w czasie tych uroczystości, dziękując za niezliczone jubileuszowe życzenia, Ksiądz Biskup podkreślił, że „Tutaj wszystko się zaczęło, narodziny, posługa ministrancka, nauka w szkołach, kapłańskie powołanie.– Dokładnie 6 lipca 1969 r. stałem przy tym ołtarzu jako neoprezbiter, celebrując swoją prymicyjną Mszę św. A dziś pragnę podziękować Panu Bogu, Matce Bożej Pocieszenia, swoim rodzicom, rodzeństwu, najbliższej rodzinie, koleżankom i kolegom szkolnym, wszystkim przyjaciołom i znajomym za to, że nieustannie są przy mnie, otaczają mnie swoją modlitwą. Ona jest zawsze naszą mocą, która nas wspiera, jest najlepszą formą pomocy dla kogoś, kto jej potrzebuje – podkreślił jubilat.

Tagi:
bp Ignacy Dec

Reklama

Bp Dec: Święta Barbara jest także patronką dobrej śmierci

2019-12-04 18:36

ako / Nowa Ruda (KAI)

- Święta Barbara, którą dzisiaj czcimy jest nie tylko patronką górników, ale także patronką dobrej śmierci. W chwili śmierci rozstrzyga się nasza wieczność - mówił bp Ignacy Dec. We wspomnienie św. Barbary, patronki górników ordynariusz diecezji świdnickiej przewodniczył Mszy św. w intencji górników, ich rodzin, oraz zmarłych pracowników kopalni w Nowej Rudzie-Słupcu w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

BP KEP
Bp Ignacy Dec

W homilii biskup, nawiązując do dzisiejszego fragmentu Ewangelii podkreślił, że Eucharystia jest źródłem uzdrowienia. - Powinniśmy przynosić z naszych domów do świątyni na ucztę eucharystyczną wszystkie nasze braki, nasze słabości, zmartwienia, wszystko to co jest dla nas trudne. Przy Panu Jezusie jest miejsce naszego uzdrowienia. W Eucharystii jest obecny ten sam Jezus, który chodził po ziemi, który czynił cuda - podkreśłił.

Jak zaznaczył kapelan górników i rodzin górniczych ziemi noworudzkiej, tradycje górnicze w mieście są nadal podtrzymywane. - Chcemy dzisiaj wraz ze świętą Barbarą, dziękować za górników, za ich pracę, za wszelkie dobro, które uczynili dla naszego miasta. Jestem zbudowany tym co słyszę na co dzień, mimo, że kopalnia jest zamknięta, to jest ona wciąż żywa w sercach i wspomnieniach. Jest to budujące, że pamięć o kopalni trwa i miłość do górnictwa jest żywa - mówił ks. ks. Krzysztof Iwaniszyn proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Nowej Rudzie-Słupcu.

Na terenie diecezji świdnickiej tradycje górnicze podtrzymywane są w Nowej Rudzie oraz w Wałbrzychu. Oba miasta mają kilkusetletnią tradycję górniczą. Obecnie na terenie byłych kopalń działają muzea.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przedświąteczne spotkanie w sandomierskim szpitalu

2019-12-16 14:51

ks. Wojciech Kania

W Szpitalu Specjalistycznym Ducha Świętego w Sandomierzu odbyło się przedświąteczne spotkanie opłatkowe z udziałem dyrekcji, pracowników oraz władz samorządowych.

ks. Wojciech Kania

16 grudnia, w sandomierskim Szpitalu Specjalistycznym Ducha Świętego, odbyła się tradycyjna wigilia. Na zaproszenie dyrektora placówki dr. n. med. Marka Kosa, wzięli w niej udział lekarze, pielęgniarki oraz przedstawiciele całego personelu medycznego i administracji. Byli obecni biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, Starosta powiatu sandomierskiego i Burmistrz Sandomierza.

Biskup Nitkiewicz poświęcił opłatki i podziękował pracownikom szpitala za ich pełną poświęcenia służbę, podkreślając, że towarzyszą oni człowiekowi od jego poczęcia po śmierć. – Jesteście w ten sposób szczególnymi świadkami Bożego Narodzenia, a zarazem pomocnikami Boga – szafarzami jego miłosierdzia – podkreślił biskup.

Słowa życzeń do pracowników skierowali również Starosta i Burmistrz oraz dyrektor szpitala dr Marek Kos. Po zaśpiewaniu kolędy i podzieleniu się opłatkiem, wszyscy zasiedli do świątecznego posiłku.

ks. Wojciech Kania
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem