Reklama

Sandomierscy Kolumbowie

2019-08-06 09:22

Ks. Wojciech Kania
Edycja sandomierska 32/2019, str. 4-5

ks. Wojciech Kania
Kpt. Tadeusz Kucharski, kpr. pchor. Jerzy Tadeusz Kucharski

Delegatura Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach oraz Muzeum Okręgowe w Sandomierzu zorganizowały spotkanie poświęcone Pamięci Sandomierskich Kolumbów. Pod koniec lipca przypadła 75. rocznica akcji „Burza” oraz bitwy pod Pielaszowem. Od trzech lat w tym terminie organizowane są spotkania, które przypominają sylwetki tych, którzy mieli zostać wymazani z kart historii

Jak mówi Robert Piwko z Delegatury IPN w Kielcach: – Nadrzędnym celem tych spotkań, które organizowane są od 2017 r., jest próba przypomnienia sylwetek uczestników bitwy, poległych, ale także późniejszych ofiar represji. Podczas spotkań nie zapominamy o ludziach, którzy w okresie Polski Ludowej troszczyli się o to, aby pamięć o bitwie pod Pielaszowem nie zginęła.

Dwudniowe patriotyczne uroczystości rozpoczęły się na Zamku w Sandomierzu. Centralnym ich punktem było pośmiertne odznaczenie dwóch żołnierzy. Wiceprezes IPN oraz dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN dr hab. Krzysztof Szwagrzyk w imieniu Prezydenta RP pośmiertnie odznaczył żołnierzy AK Obwodu Sandomierz. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski otrzymał śp. kpt. Tadeusz Kucharski ps. Rzewuski, natomiast Krzyż z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości śp. kpr. pchor. Jerzy Tadeusz Kucharski ps. Lis. W imieniu rodzin odznaczenia odebrali: Jerzy Kapka – wnuk kpt. Tadeusza Kucharskiego oraz Marcin Kapka – wnuk stryjeczny kpr. pchor. Jerzego Tadeusza Kucharskiego. Następnie zebrani goście mogli wysłuchać wystąpienia Roberta Piwko z Delegatury IPN w Kielcach, który przedstawił sylwetki odznaczonych żołnierzy.

W drugim dniu uroczystości odbyły się w kościele św. Józefa w Sandomierzu. Jak powiedział Robert Piwko: – Kościół św. Józefa jest miejscem wyjątkowym w procesie upamiętniania bitwy pod Pielaszowem. W okresie Polski Ludowej parafia ta była prawdziwym oparciem dla kombatantów. Ks. Zygmunt Niewadzi – ówczesny proboszcz – wspierał kombatantów nie tylko duchowo, ale także organizacyjnie. Pomagał przy fundacji miejsc pamięci.

Reklama

Mszy św. przewodniczył ks. dr Jerzy Dąbek, proboszcz parafii. Udział w niej wzięli: senator RP Jarosław Rusiecki, poseł RP Marek Kwitek, samorządowcy na czele z burmistrzem Sandomierza Marcinem Marcem, poczty sztandarowe oraz żołnierze. Zakończenie uroczystości odbyło się na cmentarzu katedralnym, gdzie zaproszone delegacje złożyły kwiaty na symbolicznej mogile poległych.

W tym roku pod koniec lipca była 75. rocznica rozpoczęcia akcji „Burza” na terenie Inspektoratu Sandomierskiego AK oraz bitwy pod Pielaszowem i Wesołówką. Odział kpt. Ignacego Zarobkiewicza „Swojaka” przyjął wówczas atak jednostek Wehrmachtu. Mimo przewagi nieprzyjaciela żołnierze jego batalionu podjęli obronę. Jak powiedział Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza i współorganizator uroczystości: – W bitwie zginął kwiat młodzieży sandomierskiej. To nasi przodkowie, to nasi mieszkańcy ginęli w obronie Sandomierza, w obronie kraju. Winni jesteśmy im wielki szacunek. W roku ubiegłym, podczas podobnego spotkania, przypomnieliśmy sylwetki duchownych: ks. Zygmunta Niewadziego oraz o. Wojciecha Szlenzaka.

* * *

Kpt. Tadeusz Kucharski „Rzewuski”
urodził się w 1897 r. w miejscowości Walentynów w okolicach Kutna. Został wychowany w poszanowaniu dla polskich tradycji niepodległościowych. W okresie I wojny światowej był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. W 1918 r. jako ochotnik wstąpił do Legii Akademickiej (w okresie późniejszym przeformowanej w 36. pułk piechoty). Walczył na froncie ukraińskim, m.in. w obronie Lwowa, pod Kamionką Strumiłową, Żółkwią, Sokolnikami, Kulikowem, Winnikami i Skniłowem. W tym czasie zrezygnował ze studiów na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. W 1920 r. został mianowany na stopień podporucznika. W latach 1921-1929 r. służył w szeregach 4. pułku saperów w Sandomierzu. Miał troje dzieci: córki Irenę i Zofię oraz syna Jerzego Tadeusza.
W latach trzydziestych XX wieku Tadeusz Kucharski pełnił wysokie funkcje w Wojsku Polskim. Od 1930 r. był kierownikiem Zarządu Fortecznego w Toruniu. Następnie w 1936 r. został przeniesiony na Wybrzeże. Tam pełnił obowiązki zastępcy szefa fortyfikacji Wybrzeża Morskiego w Gdyni. Był jednym z twórców systemu umocnień polowych wokół Gdyni oraz fortyfikacji stałych pod Jastarnią. W czasie wojny obronnej 1939 r. dowodził 16. batalionem saperów, który stanowił część 16. Dywizji Piechoty.
Po zakończeniu działań zbrojnych wrócił do Sandomierza. Pracował w Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik”, a jednocześnie włączył się w działalność struktur polskiego podziemia niepodległościowego. Od 1941 r. kierował pracami Referatu IV (kwatermistrzostwo) w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Sandomierz.
Kpt. Tadeusza Kucharskiego uznaje się za ostatniego komendanta Obwodu AK Sandomierz. W grudniu 1944 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Resortu Bezpieczeństwa Publicznego PKWN. Po opuszczeniu aresztu „bezpieki” w Lublinie wrócił do Sandomierza. W ostatnich latach życia zmagał się z problemami zdrowotnymi. Kpt. Tadeusz Kucharski „Rzewuski” zmarł w 1952 r.
W listopadzie 2018 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pośmiertnie odznaczył Kapitana Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Kpt. pchor. Jerzy Tadeusz Kucharski „Lis”
był synem Tadeusza i Bronisławy z d. Brodzkiej. Urodził się 17 czerwca 1926 r. w Sandomierzu. Dzieciństwo i młodość spędził w miastach – miejscach służby swojego ojca. Przed wojną ukończył szkołę powszechną w Gdyni. Podczas okupacji wraz z rodzicami i siostrą mieszkał w Sandomierzu. Pracował, a jednocześnie włączył się w działalność konspiracyjną. Uczestniczył w tajnym nauczaniu jako uczeń gimnazjum i liceum. W 1944 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Był również żołnierzem Podobwodu AK Sandomierz. W ramach akcji „Burza” służył w szeregach batalionu kpt. Ignacego Zarobkiewicza „Swojaka”.
Kpr. pchor. Jerzy Tadeusz Kucharski „Lis” zginął śmiercią żołnierza w trakcie bitwy pod Pielaszowem 30 lipca 1944 r. Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z lutego 2019 r. został odznaczony Krzyżem z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości.

Opr. Robert Piwko

Tagi:
historia

Kaplica, a może brama? – archeolodzy o Wzgórzu Lecha w Gnieźnie

2019-09-17 15:44

bgk / Gniezno (KAI)

Kończą się prace wykopaliskowe w ramach „Ekspedycji Palatium. Gniezno 2019”. Wykopaliska nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdowało się książęce palatium, potwierdziły jednak znaczącą rolę Gniezna jako ośrodka władzy w okresie wczesnego średniowiecza.

Kruglov Oleg/fotolia.com

Jak informuje kierujący badaniami dr Tomasz Janiak, wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych przy kościele pw. św. Jerzego w Gnieźnie przyniosły niezwykle interesujące efekty, choć na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, co archeolodzy faktycznie odsłonili. Przypuszczenia są trzy: fragment kaplicy, która stanowiła część palatium książęcego, pozostałości drugiego kościoła, który znajdował się w tym miejscu w początku XI wieku, w którym złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników, albo pozostałości przedromańskiej bramy.

„Z najwcześniejszych reliktów odsłoniliśmy fragment narożnika budowli przedromańskiej. Datujemy ją na X lub pierwszą połowę XI w. Jest to zatem budowla przedromańska, jedna z najwcześniejszych budowli kamiennych w kraju. Trudno nam powiedzieć coś bliżej o funkcji tego obiektu. Może być to pozostałość aneksu/kaplicy stanowiącej część najwcześniejszego gnieźnieńskiego palatium. Być może jest to narożnik wolno stojącego kościoła – tego samego, w którym, jak mówią źródła pisane, złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników. Być może funkcja tej budowli była jeszcze inna” – wyjaśnia dr Tomasz Janiak.

Jak dodaje, godna przemyślenia jest też hipoteza, że jest to przedromański zespół bramny prowadzącym do wnętrza członu książęcego grodu, gdzie znajdowała się siedziba władcy.

„Analogie do takich rozwiązań fortyfikacyjnych możemy odnaleźć na terenie cesarstwa niemieckiego, a konkretnie w rejonie Górnej Saksonii i Turyngii w okresie X-XI wieku w głównych grodach cesarskich (tzw. pfalzach), np. w Tilledzie, Werli, Pöhlde czy Grone koło Getyngi. Takie reprezentacyjne bramy budowano tylko w najważniejszych siedzibach władców tamtego czasu. A więc, jeśli rzeczywiście jest to brama, to mamy niepodważalny dowód na znaczenie Gniezna. Przedromańska, kamienna brama to unikat w Polsce. Nikłe relikty takiego założenia fortyfikacyjnego znane są jedynie z Wawelu” – mówi archeolog.

Warto podkreślić, że w kierunku północnym badacze natrafili na młodszą fazę omawianej konstrukcji. Jest to kamienny fundament, najprawdopodobniej z końca XI wieku.

„Możemy przypuszczać – niestety, z powodów specyfiki tego terenu dla badań archeologicznych, na chwilę obecną są to wszystko tylko hipotezy – że mamy do czynienia z drugą fazą gnieźnieńskiej bramy (lub palatium). Do jej budowy użyto budulca pochodzącego z wcześniej rozebranej (zniszczonej?) konstrukcji kamiennej, której pozostałość stanowi wspomniany wyżej narożnik. Z kolei na południe od tego najwcześniejszego reliktu natrafiliśmy na rumosz – wysypisko kamieni i zaprawy z okresu wczesnego średniowiecza, pochodzących z rozbiórki wzmiankowanej przedromańskiej budowli kamiennej” – tłumaczy dr Janiak.

W wykopie odsłonięto także fragment muru ceglanego wzniesionego w XVI wieku z polecenia arcybiskupa Jana Łaskiego. Okalał on niegdysiejszy cmentarz przy kościele św. Jerzego. Ponadto odnaleziono ślady późniejszych XX-wiecznych konstrukcji. Niestety teren ten był wielokrotnie niwelowany, przez co natrafienie na jednoznaczny ślad dużej budowli jest niemożliwe.

Czy zatem można powiedzieć jednoznacznie o odkryciu gnieźnieńskiego palatium? Taki był bowiem główny cel prowadzonych wykopalisk.

„Jednoznacznie nie – odpowiada Tomasz Janiak. – Ten najstarszy relikt może nim być, ale nie musi. Jak wspomniałem wcześniej, może to być także relikt kościoła, choć na dzień dzisiejszy najwięcej danych wskazuje na to, że mamy do czynienia z unikatowym w skali kraju przedromańskim zespołem bramnym. Warto zwrócić uwagę, że w grę wchodzi również młodsza faza obiektu, który możemy wiązać z późniejszą budowlą fortyfikacyjną i rezydencjonalną z końca XI wieku”.

Zdaniem kierownika wykopalisk odkrycia bez wątpienia stanowią jednak ważny argument przemawiający za szczególną rolą Gniezna w okresie początków państwowości polskiej.

„Pozostałości konstrukcji kamiennych z tego okresu nie mamy wiele i każda nowo odkryta jest swoistą sensacją archeologiczną. W tym przypadku mamy na pewno do czynienia z dwiema konstrukcjami, pierwszą z przełomu X/XI wieku i drugą z końca XI wieku. W przypadku obu nie wykluczamy tego, iż były one pozostałościami szeroko rozumianej rezydencji władców – choć w toku badań wynikły inne możliwości interpretacji” – stwierdza dr Janiak dopowiadając, że wzorce czerpano z terenu cesarstwa niemieckiego, a więc kopiowano najlepsze ówczesne rozwiązania.

„Co mogłoby to oznaczać? Gniezno spełniało rolę jednego z najważniejszych ośrodków grodowych w okresie pierwszej monarchii i bardzo ważnego ośrodka grodowego nie tylko w dobie panowania pierwszych historycznych Piastów, ale również w czasie, gdy znaczenie Wielkopolski jako centrum państwa spadło kosztem innych dzielnic” – tłumaczy dr Janiak. Zapowiada też, że badania będą kontynuowane. Po zabezpieczeniu reliktów ruszą prace laboratoryjne i gabinetowe. Archeolodzy planują również, po otrzymaniu koniecznych pozwoleń, przeprowadzić badania pod posadzką kościoła św. Jerzego w czasie, gdy będzie on remontowany. Tam bowiem kryje się ostateczna odpowiedź na pytanie o gnieźnieńskie palatium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jezus naszym odniesieniem

2019-09-17 14:31

Ks. Jan Koclęga
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 23

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Człowiek współczesny ulega iluzji, że to „pieniądz rządzi światem”, a gospodarka jest najważniejsza. Taki stereotyp jest już dawno znanym schematem myślenia, o czym poucza nas prorok Amos: „Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego, a bezrolnego pozostawiacie bez pracy...”. Problem braku uczciwości w dzieleniu się dobrami i prawdziwej solidarności między biednymi a bogatymi jest rzeczywistością stale obecną w świecie. Zawsze kiedy człowiek – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym – odchodzi od Bożych przykazań, kiedy zapomina o miłości Boga i bliźniego – wkrada się grzech nieuczciwości w relacjach między bogatym a biednym. Ten problem był obecny również w czasach proroka Amosa, który zdecydowanie wypomina nieuczciwym ludziom oszustwa wobec biednych: „...będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać”. Pan Bóg upomni się o krzywdę biednego, On jest łaskawy i miłosierny i wzywa nas, abyśmy w relacji z drugim człowiekiem kierowali się miłością.

Największym dobrem i szczęściem jest zbawienie, dlatego św. Paweł wzywa nas do wielkiej modlitwy za wszystkich ludzi: „Polecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi. (...) Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”. Owa prawda to fakt, że jeden jest Bóg i jedyny Pośrednik między Bogiem a ludźmi – Jezus Chrystus, który wydał samego siebie za nas w ofierze odkupieńczej. Zatem – Syn Boży jest punktem odniesienia dla człowieka, dla jego pracy, modlitwy i relacji do Boga i do każdego człowieka.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus uczy nas właściwego wykorzystania dóbr, które posiadamy. Bogactwo tego świata nie jest celem, ale środkiem do osiągnięcia celu do zbawienia. Człowiek jest stworzony do szczęścia z Bogiem – nie może więc na tym świecie przed perspektywą Bożej miłości umieścić jakąś marność: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” – mówi Pan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: biskupi bronią „drogi synodalnej”

2019-09-23 14:58

tom (KAI) / Berlin

Przed jesiennym zebraniem episkopatu w dniach 23-26 września w Fuldzie trwa debata na temat reform w Kościele katolickim w Niemczech. Ponownie skrytykowano stanowisko Watykanu wobec tzw. "drogi synodalnej". Biskup Münster Felix Genn bronił planowanej inicjatywy. Podobnie wypowiadają się inni biskupi.

BP KEP

Bp Genn odrzucił stanowisko Watykanu krytykujące "drogę synodalną". „Pogłębienie teologiczne zagadnień nikomu jeszcze nie zaszkodziło, zwłaszcza Kościołowi”. Jego zdaniem Niemcy nie podążają jakąś specjalną drogą. "Prędzej czy później takie same problemy będą dyskutowane również w innych krajach" - zaznaczył.

Także wikariusz generalny diecezji Essen, ks. Klaus Pfeffer skrytykował stanowisko Watykanu. "Kto w obliczu kryzysu Kościoła uważa, że niczego nie trzeba zmieniać, zamykając oczy?", zapytał retorycznie na łamach wychodzącej w Hagen gazety „Westfalenpost”.

W grudniu niemieccy biskupi i Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK) chcą rozpocząć „wiążącą drogę synodalną” dla odnowy Kościoła. W jej trakcie będą dyskutowane tematy dotyczące moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła. Watykan skrytykował to, że o wielu z tych zagadnień można decydować, ale tylko na forum Kościoła powszechnego. Ponadto sprzeciwił się równym prawom biskupów i świeckich w głosowaniach.

W wywiadzie bp Genn podkreślił, że "potrzebny jest nowy podział władzy, szczególnie nowego związku między tak zwanymi świeckimi a kapłanami, głównymi i honorowymi, mężczyznami i kobietami w Kościele katolickim”. Jak wyznał, że on sam jest gotów oddać część władzy administracyjnej, aby świeccy mogli też współdecydować.

Także biskup Moguncji Peter Kohlgraf broni „drogi synodalnej”. „Nie ulega wątpliwości, że ewangelizacja jest podstawowym zadaniem Kościoła i dlatego biskupi są jednymi z tych, co starają się ewangelizować” - powiedział. Jego zdaniem Kościół nie może jednak na wyniki badań nadużyć seksualnych odpowiadać tylko inicjatywą ewangelizacyjną. Zaznaczył, że „droga synodalna” musi stać się procesem dyskursu, który ma mieć również charakter wiążący. Jednocześnie taki impuls płynący z Kościoła w Niemczech należy oczywiście omówić także na poziomie Kościoła powszechnego.

Z kolei biskup Eichstätt, Gregor Maria Hanke ostrzegł jednak przed nadmiernymi oczekiwaniami wobec debaty o reformie wewnątrzkościelnej. „Byłoby mi przykro, gdyby doszło do frustracji i rozczarowania, gdyby podjęto decyzje niezgodne z Kościołem powszechnym i których nie można by było wcielić w życie” - powiedział. Jego zdaniem na początku należy wyjaśnić, na ile wiążące mogą być decyzje podjęte podczas dyskusji.

Według przewodniczącego ZdK Thomasa Sternberga Kościół katolicki znajduje się w „głębokim kryzysie zaufania”. Zaapelował o wiążące decyzje. „Jeśli decyzje będą dotyczyć Kościoła powszechnego to zaniesiemy je do Rzymu” - powiedział Sternberg dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem