Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Z wdzięcznością…

W Szczecinie świętowano jubileusz 75 lat życia i 40 lat pracy w Kurii Metropolitalnej ks. inf. Edmunda Cybulskiego. Życie i wieloletnie posługiwanie dostojnego Jubilata to czas wielkich przeobrażeń dziejowych, doświadczeń i przemian w świecie i w naszym narodzie

Niedziela szczecińsko-kamieńska 47/2019, str. 2-3

[ TEMATY ]

jubileusz

urodziny

Iwona Łosiewicz

Jubilat ks. inf. Edmund Cybulski w otoczeniu biskupów szczecińsko-kamieńskich

Ksiądz inf. Edmund Cybulski urodził się 20 października 1944 r. w miejscowości Piesno k. Górki Klasztornej, słynnego sanktuarium Matki Bożej Góreckiej, prowadzonego przez misjonarzy Świętej Rodziny, z rodziców Bernarda i Kunegundy z domu Kołodziej. Ojciec w kampanii wrześniowej 1939 r. walczył nad Bzurą, a potem w szeregach lokalnej Armii Krajowej, za co po wojnie wraz z bratem został osądzony i osadzony w więzieniu w Chojnicach. Po wojnie rodzina przeniosła się na Ziemie Zachodnie do Tarnówki k. Złotowa, gdzie ojciec prowadził warsztat kowalski. W tamtejszej parafii posługiwali księża misjonarze Świętej Rodziny, którzy z chwilą, gdy młody Edmund zadeklarował, że po szkole podstawowej chciałby podjąć przygotowania do posługi kapłańskiej, zabiegali o to, aby wstąpił w szeregi ich struktur formacyjnych. Wybrał Niższe Seminarium Duchowne w Słupsku przygotowujące kandydatów do seminarium duchownego dla administracji apostolskiej w Gorzowie Wlkp. Było to w 1958 r. Po dwóch latach nauki i formacji w Słupsku musiał szukać miejsca w państwowej szkole średniej, gdyż nastąpiła likwidacja przez ówczesne władze państwowe niższych seminariów duchownych. Dzięki uprzejmości dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego w Złotowie, po zdaniu egzaminu eksternistycznego z dwóch lat szkoły średniej, został przyjęty do klasy X liceum i po dwóch latach przystąpił do egzaminu dojrzałości, który zdał 2 czerwca 1962 r. Wówczas to złożył prośbę o przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu.

Po roku studiów na Wydziale Filozoficznym, 16 października 1963 r., podczas uroczystości inauguracji roku seminaryjnego z udziałem sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty, w dniu imienin ks. rektora Gerarda Dogiela, wraz z trzema innymi kolegami (Walkowiakiem, Czapigą i Kazieczko) otrzymał wezwanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej w Pułku Czołgów w Szczecinie przy ul. Ku Słońcu. Po dwuletniej służbie wojskowej Jubilat powrócił do seminarium duchownego, gdzie został uznany za godnego do przyjęcia kolejnych święceń: subdiakonatu – 15 lutego 1970 r. i diakonatu – 8 marca 1970 r. Święcenia kapłańskie w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Świnoujściu przyjął 28 czerwca 1970 r. Następnego dnia odprawił Mszę św. w sanktuarium w Górce Klasztornej, gdzie wielokrotnie w dzieciństwie i w wieku młodzieńczym pielgrzymował wraz z rodzicami.

Początki

Pierwszą placówką duszpasterską młodego księdza była parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chojnie, gdzie skierowano go na wakacyjne zastępstwo od 25 lipca 1970 r. do 30 sierpnia 1970 r. 1 września 1970 r. rozpoczął posługę w Myśliborzu, w parafii pw. Świętego Krzyża, skupionej przy kościele św. Jana Chrzciciela.

Reklama

Studia prawnicze

30 sierpnia 1973 r. kard. Stefan Wyszyński wydał dekret, przychylając się do prośby bp. Jerzego Stroby, by ks. Edmund Cybulski mógł podjąć studia prawnicze na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, z zamieszkaniem w Instytucie Papieskim dla Polaków. Jednak w związku z trudnościami w ówczesnym czasie odnośnie do możliwości uzyskania paszportu i wizy bp Jerzy Stroba zdecydował o rozpoczęciu jego studiów na Wydziale Prawa Kanonicznego w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Wyjazd na studia do Rzymu stał się możliwy dopiero w styczniu 1974 r. Rozpoczął wówczas trudniejszy cykl nauki „a cavallo” – tj. ciągłego zdawania egzaminów w późniejszych terminach niż studenci normalnego toku studiów. Doktorat z zakresu prawa kanonicznego uzyskał 15 lipca 1979 r. i po powrocie do Polski, bez żadnego urlopu, po zrozumiałym w takich okolicznościach wysiłku intelektualnym, 24 lipca 1979 r. otrzymał nominację na pełniącego obowiązki kanclerza Kurii Biskupiej w Szczecinie. W dekrecie nominacyjnym bp Kazimierz Majdański odwołał się do rozmowy odbytej w Rzymie 22 maja 1979 r. – jeszcze przed obroną pracy doktorskiej – w której „zlecał przejęcie odpowiedzialności za prace inwestycyjne przeprowadzane na terenie Kurii oraz za prace organizacyjne związane z aktualnymi potrzebami tej, tak istotnie ważnej w życiu diecezji, instytucji”.

Kanclerz Kurii Biskupiej

29 lutego 1980 r. bp Kazimierz Majdański zmienił dotychczasową nominację i mianował ks. dr. Edmunda Cybulskiego z dniem 1 marca 1980 r. kanclerzem Szczecińsko-Kamieńskiej Kurii Biskupiej. W tym samym czasie przydzielono mu funkcję przewodniczącego kolegium redakcyjnego pisma urzędowego diecezji szczecińsko-kamieńskiej „Prezbiterium”, zmagającego się przez lata z licznymi trudnościami, w tym z obowiązującymi wówczas przepisami o cenzurze.

Wikariusz

Trudności personalne w diecezji sprawiły, że mimo ważnych zadań w Kurii Biskupiej, przy bardzo skromnej obsadzie personalnej, 1 października 1979 r. bp Kazimierz Majdański mianował Jubilata wikariuszem w parafii pw. Świętej Rodziny w Szczecinie, łącznie z obowiązkiem prowadzenia katechezy parafialnej. Związki z parafią trwały aż do przeniesienia Kurii do nowej siedziby przy ul. Papieża Pawła VI.

Doświadczenia organizacyjne Księdza Infułata, także w sferze inwestycji, zgodnie z zapisem zawartym w nominacji są ogromne. Wspomina np. o adaptacji pomieszczeń dawnego przedszkola przy parafii Świętej Rodziny, przekazanego w listopadzie 1981 r. Kościołowi (w 1951 r. zostało nieprawnie przejęte przez Państwo).

Trzeba podkreślić, że przez wiele lat, korzystając z kurialnej poligrafii, przygotowywał Ksiądz Infułat do druku „Schematyzm Diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej” tak w pełnej wersji w formie książki, jak i corocznej wersji skróconej. W tym czasie przygotował też diecezjalny kalendarz liturgiczny. Nie można zapomnieć również o niezwykle istotnej aktywności ks. Edmunda Cybulskiego – sporządzania przez lata fotograficznej dokumentacji obiektów sakralnych i parafialnych, które wykonywał osobiście w odniesieniu do całej archidiecezji. Stanowi ona niezwykle ważne źródło ikonograficzne do jej dziejów. Część z tych fotografii znalazła się w obficie ilustrowanych schematyzmach z roku 2002 (ze zdjęciami kościołów parafialnych) i z roku 2007 – ze wszystkimi kościołami archidiecezji. Zasoby fotograficzne tych obiektów kościelnych, dostępne dla pracowników Kurii, obejmują kilkanaście tysięcy zdjęć i są wciąż uaktualniane.

Ks. inf. Edmund Cybulski z ważniejszych spraw w wymiarze społecznym wspomina wydarzenia z dnia 3 maja 1984 r., gdy podczas pobytu księży biskupów na Jasnej Górze dopuszczono się prowokacji okupowania przez całą noc szczecińskiej katedry. Poproszony o interwencję, doprowadził do zidentyfikowania z tłumu niektórych z prowokatorów, a następnie w specjalnej relacji przekazał do Episkopatu Polski, wtedy usłyszał z ust abp. Dąbrowskiego stwierdzenie: „Myśmy się tego spodziewali, a Szczecin to udowodnił”. Przez wiele lat ks. dr Edward Cybulski był wykładowcą w Seminarium Duchownym i sędzią Sądu Metropolitalnego w Szczecinie. – Różne zadania i różne koleje życia – choć jedno kapłańskie życie i posługiwanie. Aktywność i posługa u boku bp. K. Majdańskiego, abp. Mariana Przykuckiego, abp. Zygmunta Kamińskiego i obecnego metropolity abp. Andrzeja Dzięgi to zaszczytne – jak wspomina – zadania i obowiązki.

Przy wszystkich powinnościach urzędowych nie zapomniał Ksiądz Infułat o głównym powołaniu kapłana. Zawsze na miarę możliwości pełnił posługę duszpasterską już jako student, wikariusz służył pomocą duszpasterską w parafii Świętej Rodziny, a od ponad 20 lat w parafii św. Jana Chrzciciela.

* * *

Dostojny Jubilacie, już pięćdziesiąty rok pełnisz posługę kapłańską, czterdzieści lat posługujesz w urzędach kurialnych. Towarzyszyły Ci różne zadania i różne doświadczenia – jednym razem docenianie z wdzięcznością, czasami zaś brakowało zrozumienia, niekiedy towarzyszyło temu cierpienie. Drogi Jubilacie, dziś otaczamy Cię wdzięcznością za wszelkie dobro,które w imię Chrystusa czyniłeś i czynisz, zapewniamy Cię o naszej modlitwie.

* * *

Ważne daty:

– 27 stycznia 1998 r. – ustanowiony prałatem honorowym Jego Świątobliwości;

– 11 września 2004 r. – został protonotariuszem Supra Numerum – infułatem;

– 13 maja 2013 r. – zwolniony z obowiązków kanclerza i mianowany (do 1 stycznia 2015 r.) wikariuszem generalnym;

– 1 stycznia 2015 r. – nominacja na wikariusza biskupiego.

2019-11-19 12:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedność chrześcijan: 850 lat od śmierci św. Tomasza Becketa

2020-01-23 16:46

[ TEMATY ]

jubileusz

św. Tomasz Becket

Anglia

jedność chrześcijan

Vatican News

św. Tomasz Becket

W tym roku mija 850 lat od śmierci Tomasza Becketa. Pod hasłem „Becket 2020” w Anglii odbędzie się seria wydarzeń promujących postać tego świętego

W tym roku mija 850 lat od śmierci Tomasza Becketa. Pod hasłem „Becket 2020” w Anglii odbędzie się seria wydarzeń promujących postać tego świętego. Drugi po św. Jerzym patron Zjednoczonego Królestwa czczony jest zarówno przez katolików, jak i anglikanów.

Dla dziejów chrześcijaństwa na Wyspach Brytyjskich ważny, ale nieco zapomniany święty, symbol starcia Kościoła i Korony. Poniósł męczęńską śmierć w katedrze Canterbury. Idea przypomnienia tej postaci i ożywienia jej kultu ma uczynić Canterbury czołowym celem pielgrzymek w Anglii i jednym z głównych ośrodków pątniczych w Europie.

Spektrum zdarzeń łączy elementy sakralne z kulturą, a nawet… zabawą. Muzeum Brytyjskie pracuje nad pierwszą w historii Anglii dedykowaną mu wystawą, zaś Muzeum Londynu pokaże średniowieczne pamiątki po pielgrzymkach do grobu św. Tomasza, niegdyś bardzo popularnego, o czym świadczą liczne znaleziska wzdłuż Tamizy.

Program „Becket 2020” obejmuje m.in. wykłady, nabożeństwa i koncerty muzyki sakralnej, warsztaty dla dzieci oraz sztuki teatralne i pokazy filmu, a nawet wędrówki śladami pokuty króla Henryka II, o którym historia mówi, iż to pod jego wpływem grupa rycerzy zamordowała hierarchę, gdy ten odprawiał nieszpory.

Kapłan, lord, kanclerz Tomasz Becket porzucił światowe życie i nawrócił się w momencie, gdy został arcybiskupem Canterbury. Odtąd asceta i krytyk tronu uderzał w przerost obciążeń podatkowych i walczył z polityką podporządkowywania Kościoła państwu. Jego śmierć spotkała się z krytyką europejskich elit. Zaledwie trzy lata później został wyniesiony na ołtarze, a król Henryk II odbył publiczną pokutę przy jego grobie, który przyciągał tłumy wiernych. Stąd kilkaset lat później Henryk VIII nakazał jego zniszczenie.

4 lipca ulicami Canterbury przejdzie parada, w której wezmą udział szkoły i grupy rekonstrukcyjne, tworząc unikatową, barwną atmosferę, nawiązującą do kultury i zdarzeń ze średniowiecza, ale i czasów mitycznych, bo na ulicy mają się pojawić nawet… giganci. Ma to być wspólnotowe wydarzenie dla całych rodzin, skierowane do wszystkich grup wiekowych, jak informuje organizator: „nawet tych ze średniowiecza”.

CZYTAJ DALEJ

Chiny: koronawirus rozprzestrzenia się w szybkim tempie

2020-01-28 15:47

[ TEMATY ]

Chiny

wirus

stock.adobe.com

Od początku grudnia w mieście Wuhan, stolicy prowincji Hubei, w centralnych Chinach liczba nowych przypadków osób zarażonych koronawirusem chińskim, wirusowym zapaleniem płuc, rośnie z godziny na godzinę.

W niedzielę podczas modlitwy na Anioł Pański papież Franciszek wyraził swoją solidarność z osobami chorymi, modlił się za zmarłych w wyniku epidemii oraz o umocnienie dla rodzin i tych, którzy podejmują wysiłki, aby opanować kryzysową sytuację.

Chińska Narodowa Komisja Zdrowia ogłosiła, że w ciągu ostatnich 24 godzin, do północy w niedzielę, zarejestrowano 769 nowych przypadków koronawirusa. W międzyczasie liczba zgonów spowodowana przez wirusa wzrosła do 106, podczas gdy potwierdzone przypadki infekcji w Chinach wynoszą ponad 4 tys.

„Istnieje negatywny aspekt związany z wysoką zaraźliwością tego wirusa. Wydaje się, że łatwiej się przenosi i dlatego jest bardziej zaraźliwy niż na przykład SARS, ale jest też dobra wiadomość, że jest znacznie mniej agresywny z punktu widzenia patogeniczności, więc jest w pewnym sensie znacznie mniej niebezpieczny, a więc daje znacznie mniej przypadków poważnych objawów, a nawet śmierci – podkreśla Walter Ricciardi, przewodniczący Światowej Federacji Zdrowia Publicznego. - Jest oczywiste, że fakt, iż rozprzestrzenia się on nawet przy braku objawów, znacznie utrudnia identyfikację osób, które są w jakiś sposób zakażone. Konieczne jest ograniczenie rozprzestrzeniania się tego wirusa dokładnie w miejscu jego pochodzenia, a przechodzi prawdopodobnie ze zwierząt na ludzi”.

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polski: Kard. Wyszyński swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu

2020-01-28 19:44

[ TEMATY ]

prymas Polski

Prymas Tysiąclecia

kard. Wyszyński

Prymas Tysiąclecia nie tylko podziwiał – jak sam mówił - wspaniały w swej przeszłości naród, ale swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu. Ze Stolicy Prymasów w Gnieźnie wielokrotnie nam przypominał, że mamy kochać Naród, jego dzieje, zdrowe obyczaje, jego język i kulturę. Dodawał zaraz jednak, że jako chrześcijanie pamiętamy o tym, że Bóg jest Ojcem wszystkich narodów - mówił 28 stycznia Prymas Polski abp. Wojciech Polak podczas homilii na Mszy św. w warszawskiej katedrze, sprawowanej w ramach przygotowania do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego

Każdego 28. dnia miesiąca od listopada 2019 do maja 2020 w archikatedrze warszawskiej zaplanowano przygotowanie pastoralne do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski.

Jako datę cyklicznych spotkań w archikatedrze specjalnie wybrano 28 dzień miesiąca, aby w ten sposób nawiązać do daty śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego 28 maja 1981 r. Niewykluczone, że w przyszłości, jeśli tak zdecyduje papież, będzie to dzień liturgicznego wspomnienia Prymasa Wyszyńskiego. Dotychczas, co miesiąc 28. dnia w stołecznej archikatedrze wierni modlili się o jego beatyfikację, a teraz proszą Boga o owoce tej beatyfikacji.

Poniżej pełna treść homilii Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka:

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,

1. Od początku swej publicznej działalności, wzywając do nawrócenia i do wiary w Ewangelię, Jezus przyciągał do siebie rzesze ludzi. Byli wśród nich i tacy, którzy – jak przedstawia nam już na początku Ewangelista Marek – zdumiewali się Jego nauką. Widzieli bowiem, że to, czego Jezus naucza, co ukazuje im, i co im objawia, jakże różne jest od tego, co do tej pory wielokrotnie już słyszeli. Dostrzegali więc – jak wspomni święty Marek – że uczy ich jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Byli przy tym świadkami nie tylko tego, czego Jezus ich uczył, co do nich mówił i do czego ich zachęcał.

Widzieli również, w jaki sposób działał, a raczej, w jaki sposób to, co im mówił, znajdowało potwierdzenie i odbicie w konkretnym ludzkim życiu. Gdy więc Jezus wypędzał złe duchy czy uzdrawiał, sami rozpoznawali – jak wówczas mówili sami do siebie – że to nowa jakaś nauka z mocą. Dlatego tam, gdzie Jezus przychodził, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych, a wielu z nich dosłownie – jak zapisze Ewangelista – cisnęło się do Niego, aby samemu się Go dotknąć.

W tym wszystkim doszło już nawet i do tego, że Jezus tak był zajęty, że nawet nie mógł się posilić. Wciąż – jak przedstawia nam również dzisiejszy fragment Ewangelii według świętego Marka – tłum ludzi siedział wokół Niego. Nie może nas więc dziwić, że Maryja i krewni Jezusa, chcieli Go zobaczyć. Chcieli Mu w ten sposób jakoś pomóc, a nawet – widząc rosnącą falę tego wszystkiego, co się z Nim i wokół Niego dzieje – wybrali się – zauważy wprost święty Marek – żeby Go powstrzymać. Tak zatroskani, przyszli do Niego. Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie. A Jezus, głosząc Ewangelię Bożą i przyciągając rzesze ludzi do siebie, nie tylko uspokaja, niepokojących się o Niego najbliższych.

Nie tylko więc jakoś mówi im, że wszystko z Nim dobrze. Nie tylko jakoś zapewnia ich, że wszystko idzie przecież w dobrym kierunku. Ludzie otwierają swoje serca i pociągnięci Jego słowem, schodzą się do Niego, towarzyszą Mu i przecież tak chętnie Go na razie słuchają. Wykorzystując jednak nadarzającą się i tym razem taką właśnie sytuację, sam Jezus poszerza perspektywę. Swoim bliskim i wszystkim siedzącym dookoła Niego mówi, że w istocie to, co Boże, przekracza naturalne więzy krwi, pochodzenia czy rasy. Nie zamyka się w dziejach i historii jednego narodu czy grupy wybranych ludzi. To, co Boże jest uniwersalne, jest powszechne, w każdym czasie i dla każdego.

Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką. Tak zawiązuje się nowa rodzina, w której centrum jest Bóg, jest Jezus i Jego Ewangelia. Tylko to „zwycięża świat” w życiu człowieka – powie nam w jedynym ze swych kazań wygłoszonych z gnieźnieńskiej stolicy prymasów Polski Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński – co się w nim z Boga narodziło, co jest w nim Boże, co odrodziło się z wody i z ducha, co pozwoliło wejść do nowej rodziny dzieci Bożych, i co ostatecznie nas wciąż wzywa – jak mówił Prymas Tysiąclecia – aby żyć według łaski, którą otrzymaliśmy, według daru Chrztu Świętego.

2. Umiłowani w Panu Siostry i Bracia! Wskazując na rodzinę dzieci Bożych, Jezus mówi nam o pełnieniu woli Bożej. Chodzi więc o to, aby chcieć tego, czego chce sam Bóg. Chodzi o to, aby kierować się w życiu wolą Pana Boga. Chodzi o to, aby Bogu zaufać i zobaczyć, że to, czego On pragnie, jest we wszystkim dla naszego dobra. Oczywiście, takie zaufanie nie wyklucza nigdy, i nie może wykluczać naszych ludzkich zmagań i poszukiwań.

Nie wyklucza naszych pytań, cierpliwego poznawania i odkrywania woli Bożej, a także nabywania w życiu umiejętności jej odczytywania, i – jak radził nam jeszcze Prymas Tysiąclecia – z daru woli, wypielęgnowania w nas samych rozumnej i dobrej woli (…) Nam, Polakom – zauważył jeszcze wtedy bardzo trafnie nasz Pasterz – najbardziej bowiem potrzeba ludzi z dobrą i mocną wolą. Oprócz wody Chrztu – tłumaczył – wymaga to krwi trudu i ofiary na każdy dzień, aż do męczeństwa. Wymaga więc cierpliwego przełamywania siebie, pokonywania naszych własnych oporów i ograniczeń.

Wymaga otwierania najpierw siebie na to, czego chce i w naszym życiu sam Bóg. Wymaga odważnego i mężnego dorastania do Bożych zamiarów i nie zniechęcania się w ciągłym powracaniu i nawracaniu się ku temu, co jest Jego wolą. Myślę, że tak we wszystkim odczytywał swe życie i swe pasterskie posługiwanie sam Prymas Tysiąclecia. Tak, choćby, rozumiał właśnie swoje pasterskie posłanie i posługiwanie w Gnieźnie i w Warszawie. W swym liście na ingres na stolice biskupie w Gnieźnie i w Warszawie wyznawał bowiem, że schylając pokornie i z ufnością głowę swoją przed tą mocną wolą Bożą, idę do Gniezna i do Warszawy z tą samą uległością i gotowością służenia wam Dobrą Nowiną, z jaką szło tym utartym szlakiem apostolskim tylu moich poprzedników.

Wiemy, że niełatwy był to wówczas szlak posługi, bo przecież jego pasterskie posługiwanie dotyczyło pracy w dwóch oddalonych od siebie archidiecezjach. A jednak sam Prymas dostrzegał – jak mówił – że Stolica Apostolska wczuła się w te głębokie nurty dziejowe narodu i dlatego związała latorośl odradzającej się z gruzów Warszawy z krzewem winnym – Gnieznem, aby nowa Polska – jak mówił – nadal budowała z żywych i wybranych kamieni, na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głównym kamieniem węgielnym sam Jezus Chrystus.

Aby Polska budowała na wodzie chrztu świętego i na męczeńskiej krwi świętego Wojciecha. I choć dziś, już przecież w nowej rzeczywistości i w nowych realiach, dzięki posłudze Prymasa Tysiąclecia i jego następców, ta warszawska latorośl z początków jego pasterskiego posługiwania, przekształciła się – jak wiemy i widzimy - w naprawdę dorodny, pełen własnego dynamizmu i życia, krzew winny, to jako pasterz Świętowojciechowego Kościoła, przygotowując się wraz z wami, Drodzy Siostry i Bracia, tutaj, w katedrze warszawskiej, do radosnego dnia uroczystej beatyfikacji Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, biorąc teraz za swoje jego słowa, chciałbym wam powtórzyć, że tutaj przywiozłem ducha Gniezna, ducha Wojciechowego, jako pocałunek pokoju.

Tak bowiem mówił wtedy Prymas Tysiąclecia, gdy przybywając w początkach lutego 1949 roku, po swym gnieźnieńskim ingresie właśnie tutaj, do Warszawy, przypominał, że przecież tam, u stóp świętego Wojciecha w Gnieźnie, jeszcze raz sam zrozumiał, jak wspaniały jest w swej przeszłości nasz naród. Nie jest on narodem od wczoraj – tłumaczył wówczas zebranym w warszawskiej prokatedrze – choć jest dziwienie młodym ludem. Jak Chrystus – Ojciec przyszłego wieku, tak i naród, gdy z Chrystusem, Ojcem przyszłych wieków – żyje. Dostojeństwo dziejów narodu – dodał jeszcze – czuje się w Gnieźnie. Jest to wciąż dla nas niezasłużony dar i wielkie zobowiązanie. Dar, który nas zobowiązuje.

3. Siostry i Bracia w Chrystusie Panu! Prymas Tysiąclecia nie tylko podziwiał – jak sam mówił - wspaniały w swej przeszłości naród, ale swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu. Ze Stolicy Prymasów w Gnieźnie wielokrotnie nam przypominał, że mamy kochać Naród, jego dzieje, zdrowe obyczaje, jego język i kulturę. Dodawał zaraz jednak, że jako chrześcijanie pamiętamy o tym, że Bóg jest Ojcem wszystkich narodów. I choć to prawda, że pewnie bardziej – jak sam zauważył – trzeba nam kochać to, co Naród sam przez wiarę wykształtował, to jednak mamy też szanować oraz pielęgnować i to, co skądinąd do nas przyszło dobrego.

Rozeznawał bowiem, że w swej Opatrzności Bóg nas związał wspólnym darem ojczystej mowy i ojczystej kultury, i wszyscy – jak w zadumie dodawał – tworzymy piękną łąkę, przyozdobioną wspaniałym kwieciem. I właśnie dlatego z szacunku do własnego narodu, z miłości i szacunku dla jego dziejów, dla jego historii i tradycji, musi wypływać również nasz szacunek i nasze otwarcie na innych. Albowiem Ojciec Niebieski – mówił Prymas Tysiąclecia – ma najrozmaitsze dzieci, i to całe miliardy, a każde swoje dziecko woła po imieniu i o każdym pamięta.

Dla Niego biskup biały, czarny czy żółty, Polak, Murzyn czy Chińczyk – to jedno. Wszak to są Jego umiłowane dzieci, odkupione tą samą, bezcenną Krwią Chrystusa. Trzeba zatem żyć w pokoju i budować pokój. Trzeba darzyć się nawzajem szacunkiem i o wzajemny szacunek zabiegać. Trzeba wyzbywać się uprzedzeń i niszczącej nas nienawiści. Nie do twarzy Narodowi polskiemu – mówił ze Wzgórza Lecha w Gnieźnie Prymas Tysiąclecia – wszelki gwałt i przemoc. To nie godzi się z naszą kulturą narodową (…) Jesteśmy narodem, który miłuje wolność. To jest dla nas właściwa atmosfera, którą zdolni jesteśmy utrzymać.

Trzeba tylko zrozumieć ducha naszego Narodu, to, co jest mu potrzebne, co Naród ceni, co uszanuje i przyjmuje z uległością, gdy zajdzie tego potrzeba. Ale wszelka przemoc, gwałt i dyskryminacja są obce naszej duchowości i naszej kulturze narodowej. Przyrzekaliśmy w Ślubach Jasnogórskich walczyć o to, aby Polska wolna była od krzywd społecznych, wyzysku i dyskryminacji.

4. Umiłowani Siostry i Bracia! Usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu z jak wielką radością sprowadził Dawid Arkę Bożą do Miasta Dawidowego. Oczekując na wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, i my, w ciągu tych miesięcy wspólnej modlitwy i rozważania jego pasterskiego nauczania, zbliżać się będziemy do radosnego dnia beatyfikacji.

Sprowadzenie Arki Pana do Jeruzalem, stało się źródłem błogosławieństwa, którym Dawid obdarzył lud w imieniu Pana Zastępów. Niech to nasze duchowe przygotowanie do beatyfikacji Kardynała Stefana Wyszyńskiego będzie już dziś dla nas wszystkich źródłem łaski i Bożego błogosławieństwa. Wchodząc w rozwarte ramiona (…) murów katedry Świętego Jana Chrzciciela – wołał Prymas Tysiąclecia – wznośmy oczy duszy naszej aż do tronu Bożego, gdzie Chrystus króluje po prawicy Ojca. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję