Reklama

Święci i błogosławieni

Wymagający pasterz

Nie miał najlepszego zdania o inteligencji katolickiej powojennej Polski, zarzucał jej przede wszystkim brak kręgosłupa moralnego

Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Prymas Wyszyński przywiązywał dużą wagę do aktywności środowisk inteligencji katolickiej – zarówno zrzeszonej, jak i tej niezorganizowanej. Wynikało to poniekąd z jego własnej biografii i społecznego zaangażowania, które jako ksiądz intelektualista wykazywał w okresie II RP, w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu, przed objęciem funkcji ordynariusza lubelskiego. Jego relacje z katolikami świeckimi w okresie Polski „ludowej” nigdy nie były łatwe. Wynikało to z dosyć wysokich wymagań, które im stawiał, a którym nie zawsze potrafili sprostać, czym przysparzali prymasowi nieustannych zmartwień. Z tego powodu nie miał najlepszego zdania o inteligencji katolickiej powojennej Polski (poza „Ósemkami” i częścią środowiska „Odrodzenia”), zarzucał jej przede wszystkim brak kręgosłupa moralnego i zbyt daleko idącą elastyczność w działaniu oraz brak wychodzenia z własnego elitarnego grona na „szerszy teren społeczeństwa”. Uwidoczniło się to szczególnie w okresie po październiku 1956 r., gdy w pełni ukształtowało się środowisko „Znaku”, z którym stosunki prymasa były najbardziej skomplikowane. Należy bowiem zaznaczyć, że kard. Wyszyński po opuszczeniu więzienia inaczej oceniał „Pax” i ChSS, a inaczej szeroko rozumianą grupę „Znak”, później również „Więź” (od powstania miesięcznika o tej nazwie w 1958 r.). Pierwszą grupę traktował negatywnie, szczególnie ze względu na rolę Bolesława Piaseckiego przy jego aresztowaniu, a tych drugich – jako błądzących, ale mieszczących się (choć z trudem) w obrębie środowisk katolickich.

Jasne i czytelne wymagania

Kardynał Wyszyński stawiał inteligencji katolickiej aktywnej w sferze społecznej dwa zasadnicze wymagania: propagowanie katolickiej nauki społecznej oraz pozostawanie w ścisłej łączności z hierarchią kościelną. Uważał również, że powinna ona dbać o rozwijanie i pogłębianie relacji Polak – katolik oraz pomagać w starciu z antykościelnymi działaniami władz. Oczekiwał również mężnego wyznawania wiary i popularyzowania działalności polskiego Kościoła. W tak nakreślone wymagania nie wpisywały się nie tylko m.in. „Pax” i ChSS, ale również „Znak”, „Tygodnik Powszechny” i „Więź”. Wbrew temu, co piszą niektórzy historycy, nie ma podstaw do opinii, że „Znak” był dla prymasa środowiskiem bliskim mu ideowo. Jak udowadniają zapiski kardynała z jego dziennika „Pro memoria”, tego typu teza jest wątpliwa i nieuzasadniona.

Troska i sceptycyzm

Reklama

W moim przekonaniu, najbardziej trafnymi określeniami na podejście kard. Wyszyńskiego do szeroko rozumianego „Znaku” po 1956 r. są: troska, sceptycyzm i zdystansowanie. Prymas nie sprzeciwiał się wejściu tego środowiska do Sejmu PRL ani utworzeniu koła poselskiego „Znak”, mimo że miał świadomość, iż nie odegra ono tam istotnej roli, a będzie legitymizować władze PZPR. Uważał jednak, że obecność katolików w parlamencie zdominowanym przez komunistów może być ważnym symbolem i punktem odniesienia dla społeczeństwa. Należy równocześnie pamiętać, że aktywność poselska była tylko pewnym wycinkiem działalności „Znaku”.

W 1958 r., gdy zaostrzenie polityki władz wobec Kościoła było już czytelne dla wszystkich obserwatorów życia społecznego, prymas postanowił przypomnieć, że środowisko „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku” ma do odegrania ważną, w jego przekonaniu, rolę. Mówił o tym w czasie spotkania z przedstawicielami tych grup katolików świeckich w marcu 1958 r.: „W takiej sytuacji ciągłej walki i męki opinia katolicka musi być wyjątkowo zwarta i jasna. Wbrew własnej intencji jesteście uważani za «prymasowców», a wszystko, co czynicie czy piszecie, naświetla mnie. Ponieważ nie ma prasy katolickiej w Polsce, wy macie faktyczny monopol na prasę katolicką. (...) Musicie być wyznawcami i apostołami, a nie tylko pisarzami czy redaktorami. Patrzą na was katolicy jak na tratwę, która ratuje wolność opinii katolickiej. Nie może być w prasie katolickiej nic takiego, co by obrażało cierpiącą Matkę-Kościół”.

Wskazówki prymasa były jasne: mniej rozważań o socjalistycznej Polsce i wsparcia dla Władysława Gomułki, a więcej tekstów opartych na zasadach katolickiej nauki społecznej. Okazało się jednak, że środowisko „Znaku” widziało swoją rolę w zupełnie inny i znacznie szerszy sposób, co starały się wykorzystać władze PRL w kolejnych latach.

Reklama

Zasadniczy wpływ na niepochlebne postrzeganie liderów „Znaku” przez prymasa miały lata 60. ubiegłego wieku, ze szczególnym uwzględnieniem ich krytycznego stosunku do Wielkiej Nowenny oraz obchodów Milenium Chrztu Polski, a także niesławna opinia rzymska, która w znaczący sposób wpłynęła na stosunek kard. Wyszyńskiego do Stanisława Stommy. Nie oznacza to jednak, że prymas nie potrafił docenić niektórych działań tego środowiska. Najważniejszym tego symbolem było uznanie dla postawy jego liderów w marcu 1968 r. Prymas wsparł stanowisko koła poselskiego oraz wyrażał daleko idącą solidarność wobec ataków propagandowych na to środowisko.

Rola symboliczna

Krytyczne podejście prymasa nie zmieniło się w latach 70., tym bardziej że był on rozczarowany brakiem jedności wśród inteligencji katolickiej i pogłębianiem się konfliktu w „Znaku” oraz grupach mu pokrewnych. Równie krytycznie oceniał ambicje polityczne tego środowiska. Jako kluczowe cele „Znaku” prymas wskazywał wówczas – w czasie rozmowy m.in. z Januszem Zabłockim – że to środowisko „musi się zdobyć na obecność w życiu i nowy styl obecności ujawnić (inny niż «Pax»)” oraz traktować jako priorytet łączność z hierarchią kościelną i stanie po jej stronie.

W dalszym ciągu uważał, że rola „Znaku” powinna być nie polityczna, a symboliczna. Posłowie katoliccy, w jego przekonaniu, powinni być nie tylko głosem wolnym, ale również „kazalnicą skargowską”, przez swoją obecność upominać się o prawa Kościoła i całej społeczności katolickiej. W przekonaniu prymasa, powinni oni nie tylko stawać w obronie Kościoła, lecz także troszczyć się o robotników, „których w ustroju proletariackim nie broni rząd robotniczy”, ale przeciwnie – wystawia ich na „neokapitalistyczny wyzysk”.

Wymagający przywódca

Kardynał Wyszyński jako przywódca polskiego Kościoła był więc wymagający nie tylko wobec biskupów i duchowieństwa, ale również wobec inteligencji katolickiej. Najkrócej rzecz ujmując, był zwolennikiem jej aktywnej działalności w sferze społecznej, prowadzonej jednak w porozumieniu z hierarchią kościelną i z uwzględnieniem misji Kościoła katolickiego w Polsce. Do „zapędów” związanych z chęcią odegrania roli politycznej w ramach systemu odnosił się z daleko idącym sceptycyzmem, z tego powodu środowisko „Znak” było przez prymasa oceniane krytycznie w okresie rządów zarówno Władysława Gomułki, jak i Edwarda Gierka. Ambicje polityczne liderów tej grupy uważał za przesadzone i niemające szansy na praktyczną realizację. Mimo tego typu optyki spotykał się z przedstawicielami szeroko rozumianego „Znaku” i starał się ich przekonywać do skupienia się na kwestiach walki o prawa Kościoła w trudnych warunkach życia codziennego w PRL.

Autor jest pracownikiem Biura Badań Historycznych IPN

2019-11-26 12:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znaki zwycięstwa poprzez wiarę

[ TEMATY ]

Częstochowa

kard. Stefan Wyszyński

koncert

Marian Florek/Niedziela

W kościele parafialnym pw. Świętych Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie w dniu 27 października br. odbyło się prapremierowe wykonanie suity - zbioru pieśni - „Wszystko co Polskę stanowi” na podstawie tekstów poświęconych Słudze Bożemu kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, autorstwa zmarłego niedawno Tadeusza Szymy, a w wykonaniu częstochowskich artystów: Katarzyny Suskiej-Zagórskiej oraz Olgi Wowkotrub i Siergieja Wowkotruba. Ten ostatni wraz z Tomaszem Łękawą jest współautorem muzycznej strony utworu. Jak mówi Suska- Zagórska, utwór dzięki Siergiejowi rozrósł się do pokaźnych rozmiarów. Potwierdza to Tomasz Łekawa, który z wdzięcznością wyraził się o jego znakomitej pracy aranżacyjnej i dostosowaniu kompozycji do nieprzeciętnych możliwości wokalnych Katarzyny Suski-Zagórskiej.

Zbiór pieśni „Wszystko co Polskę stanowi” jest swoistym dialogiem skrzypiec i głosu, któremu towarzyszą dźwięki fortepianu. I trzeba przyznać, że ten zabieg doskonale sprawdza się w wydobyciu dramatycznych życiowych losów Prymasa, utrwalonych w sentencjonalnej formie wierszy Tadeusza Szymy. Słucha się tego z przyjemnością i wzruszeniem. Rys popularnej muzyki Tomasza Łękawy, dowartościowany klasycznymi zabiegami aranżacyjnymi, okraszony solistycznymi, wirtuozerskimi w wielu partiach passusami skrzypiec i wokalu, z dodatkiem granych z ogromnym wyczuciem szlachetnych dźwięków fortepianu, znakomicie wybrzmiał w sercach słuchaczy, którzy burzą oklasków nagrodzili bohaterów wieczoru.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: wystrzegajmy się zamknięcia w małych grupkach

2021-09-26 12:36

[ TEMATY ]

Franciszek

youtube.com/vaticannews

Przed zamykaniem się w małych, ekskluzywnych grupkach przestrzegł Ojciec Święty w rozważaniu przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Mk 9, 38-41), czytanego w 26 niedzielą zwykłą roku B, w którym mowa o tym, że uczniowie zabraniali pewnemu człowiekowi wypędzania złych duchów w imię Jezusa. Pan zachęca ich, aby nie stawiali przeszkód tym, którzy czynią dobro i wzywa do czuwania nad własnym sercem, aby nie ulegli złu i nie gorszyli innych – wskazał Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Bp Tadeusz Lityński: Pielgrzymka jest dla wielu kotwicą duchowego ratunku

2021-09-28 20:24

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Lityński

Rokitno

Kęszyca Leśna

Pielgrzymka na Jasną Górę

Karolina Krasowska

28 września kierownicy pieszych pielgrzymek z całej Polski modlili się w Rokitnie

28 września kierownicy pieszych pielgrzymek z całej Polski modlili się w Rokitnie

- Boża miłość nigdy się nie poddaje! Ale zawsze daje człowiekowi tyle czasu ile on potrzebuje. Zawsze próbuje, bo nie rezygnuje z nikogo! - mówił bp Tadeusz Lityński podczas Mszy św. w rokitniańskiej bazylice sprawowanej dziś w intencji kierowników pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, którzy po raz pierwszy przybyli do naszej diecezji z całej Polski.

Od 27 do 29 września w domu rekolekcyjnym w Kęszycy Leśnej odbywa się spotkanie kierowników pielgrzymek z całej Polski. Dziś nawidzili oni diecezjalne sanktuarium w Rokitnie, gdzie spotkał się z nimi bp Tadeusz Lityński. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję