Reklama

Konstantynów Łódzki

Dobro rodzi dobro

2019-11-26 12:50

Anna Skopińska
Edycja łódzka 48/2019, str. 4-5

archiwum
Jedno ze spotkań w „Chopinie”

– To on wyszukuje tych biednych, samotnych, którzy wstydzą się ujawnić swoją sytuację i im pomaga. Nigdy nie mieliśmy takiego kapłana – słyszę o ks. Michale Misiaku w punkcie charytatywnym tuż za kościołem

Punkt powstał niewiele ponad miesiąc temu. Ludzie przynoszą tu to, czym mogą podzielić się z innymi – żywność, środki czystości, ubrania, sprzęty AGD, zabawki. A ci, którzy potrzebują, dostają to, o co proszą.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 48/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
pomoc charytatywnie

Reklama

Joanna Jędrzejczyk: Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam

2019-11-21 21:08

wPolityce.pl

Joanna Jędrzejczyk sporo ostatnio zmieniła w swoim życiu. - Mam 32 lata, a czuję się jakbym miała 16 i dopiero zaczynała przygodę ze sportami walki. W środku cały czas jestem tą samą dziewczynką, która czuje głód sukcesu - przyznała pierwsza Polka UFC oraz mistrzyni tejże organizacji w wadze słomkowej (do 52 kg) w latach 2015–2017. - Usunęłam sępy z mojego życia - dodała prowadzącemu stronę pogongu.wordpress.com.

wPolityce.pl / youtube Traile
Joanna Jędrzejczyk

Jędrzejczyk przyjrzała na oczy i postanowiła iść swoją drogą oddzielając ziarno od plew.

Jestem po rozstaniu z moim narzeczonym. Mój menedżer ukradł mi pieniądze, a to była bardzo bliska mi osoba. Od roku zaczęłam korzystać z tego, co osiągnęłam. Ktoś do mnie powiedział: Aśka, osiągnęłaś tak dużo i nawet nie cieszysz się sukcesami. Wcześniej nawet nie korzystałam z zarobionych pieniędzy. Chciałam się dzielić dobrem. Udzielałam się bardzo mocno charytatywnie. Ludzie nie wiedzą, że kupowałam łóżka do szpitali, pomagałam dzieciom. Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam - przyznała na łamach bloga pogongu.

Zawodniczka mieszanych sztuk walki ostatnio powiedziała, że musiała usunąć sępy ze swojego otoczenia.

Masa ludzi była ze mną, gdy osiągnęłam sukces, ale też bardzo dużo osób przez to straciłam. Więcej niż po przegranej, ci ludzie nagle się rozpłynęli. Odeszli ode mnie, bo mieli pretensje, że nie miałam czasu się z nimi spotykać, pójść na imprezę czy zjeść kolacji, bo byłam na wiecznej diecie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które są ze mną od wielu lat. One nie narzekają i nie mówią, że ciężko jest być moim przyjacielem. Nasze relacje nie są łatwe, bo są okupione tęsknotą, stresem i nerwami. Obiecuję przyjaciołom, że przyjdzie czas, że będziemy na hamaku oglądać wschody i zachody słońca. I pić wino. Teraz jest jednak czas na rozwój - dodała Jędrzejczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: eksperci katoliccy przestrzegają przed separatyzmem baskijskim

2019-12-05 20:28

mz (KAI/AyO) / Madryt

Separatyzm baskijski w dalszym ciągu podsyca nienawiść w Hiszpanii – uważają eksperci z uniwersytetów katolickich w tym kraju. Podczas konferencji zorganizowane na uniwersytecie katolickim w Walencji wskazali, że dzieje się tam pomimo faktu, iż 4 maja 2018 r. w trakcie zorganizowanej we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains uroczystości władze baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA oficjalnie ją rozwiązały.

wikipedia

Zdaniem uczestników spotkania utrzymującej się nienawiści w Kraju Basków sprzyja regularne wychwalanie przez separatystów działań ETA, która zabiła łącznie 539 osób.

Tylko w tym roku do prokuratury generalnej w Madrycie wpłynęło kilka skarg na tego rodzaju postawy ekstremistów baskijskich, podejmujących z honorami bojowników ETA wychodzących na wolność. Jeden z takich wniosków złożył rząd Pedro Sancheza.

Główne zadanie w swoich 60-letnich działaniach zbrojnych ETA widziała w utworzeniu niezależnego państwa Basków na pograniczu północn0-zachodniej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Mimo samorozwiązania się organizacji władze w Madrycie twierdzą, że pociągną do odpowiedzialności wszystkich ukrywających się przed wymiarem ścigania baskijskich terrorystów.

Z szacunków hiszpańskich służb specjalnych wynika, że policja poszukuje nadal co najmniej 50 baskijskich separatystów. Jedynie około dziesięciu z nich mieszka w Hiszpanii. Pozostali ukrywają się głównie w Ameryce Łacińskiej.

Według Pedra Ontoso, historyka ETA, tamtejszych separatystów przez wiele lat popierało wielu duchownych baskijskich, chociaż episkopat hiszpański jednoznacznie potępiał te działania. W wydanej w maju 2019 r. książce “Z Biblią i parabellum” Ontoso wymienił przypadki współpracy baskijskich duchownych z bojownikami ETA. Wskazał, że niektóre zamachy, w tym pierwszy z 2 sierpnia 1968, terroryści zaplanowali w budynkach należących do miejscowych parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem