Reklama

Niedziela Częstochowska

Prawdziwy obraz Kościoła

– W praktykowaniu wiary potrzebujemy wsparcia, dlatego jest „Niedziela”, która ma pomóc w konfrontacji ze światem – mówił ks. Jarosław Grabowski do wiernych w parafii św. Faustyny Dziewicy w Częstochowie podczas spotkania Niedziela z „Niedzielą”

2019-12-04 07:36

Niedziela częstochowska 49/2019, str. VI

[ TEMATY ]

Częstochowa

Niedziela

spotkanie

parafia

redaktor

Niedziela

Ks. Jarosław Grabowski

Magda Nowak/Niedziela

Parafia pw. św. Faustyny jest jedną z najmłodszych w naszej archidiecezji

Redaktor naczelny tygodnika głosił homilie podczas Mszy św. odprawianych w parafii 1 grudnia. Przy okazji spotkania opowiadał o historii „Niedzieli”, o tym, jakie treści przekazuje czytelnikom i jak się zmienia, by jeszcze lepiej pełnić funkcję informacyjną i opiniotwórczą wśród mediów. – Chcemy pokazywać prawdziwy obraz Kościoła, nie tylko przez pryzmat tych, którzy topią się w grzechu i są zgorszeni, również wśród ludzi Kościoła, bo to są wyjątki. Ale pokazywać Kościół taki, jaki jest przez pryzmat parafii, gdzie niedziela po niedzieli, dzień po dniu coś się dzieje. Nawet ta zwykła modlitwa to nie jest jakieś nadzwyczajne wydarzenie, ale wyraz stałości w wierze – podkreślił ks. Grabowski.

– Od wielu lat jestem stałym czytelnikiem „Niedzieli” – mówi Zenon Rudzki, lekarz. – Jest w niej mnóstwo tekstów, informacji bardzo wyważonych i obiektywnych. To mnie bardzo cieszy, bo widzę coraz większą wartość treści tego pisma. Artykuły są zwykle króciutkie, wydaje się, że lapidarne, ale uderzające w sedno sprawy i dające tło właściwemu rozumieniu tych zjawisk, które dzieją się wokół nas, a z interpretacją których możemy mieć pewien problem. Dr Zenon Rudzki doradza także: – W piśmie warto byłoby czasami wspomnieć o sprawach zdrowotnych. Co prawda popularnych gazet na temat zdrowia jest dużo, ale przy okazji czytania „Niedzieli” dobrze byłoby znaleźć w niej informacje na temat sposobu dbania o zdrowie czy profilaktyki.

Reklama

– To bardzo ciekawe pismo. Kupuję je co tydzień, bo jestem wierną czytelniczką – mówi o „Niedzieli” Julia Strzelczyk, związana z parafią św. Faustyny Dziewicy od początku jej powstania. – Życzę wam przede wszystkim wielu czytelników, aby pismo się dalej rozwijało i żeby było ciekawe jak do tej pory, albo jeszcze ciekawsze.

– Człowiek żyje tym, czym się karmi, dlatego ważne, żeby ten pokarm był dobry – podsumowuje ks. Wojciech Pelczarski, proboszcz parafii.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Myśląc z Wyszyńskim": Kim jest człowiek: mężczyzna i kobieta?

2020-01-17 07:56

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

spotkanie

kard. Wyszyński

Archidiecezja Warszawska

Z dużym zainteresowaniem spotkało się trzecie spotkanie z cyklu "Myśląc z Wyszyńskim", jakie odbyło się 16 stycznia w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

Tematykę spotkania ujęto w tytule: "Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą zrodził ich". We wprowadzeniu do wystąpień zaproszonych prelegentów bp Piotr Jarecki podkreślił, że to, za kogo siebie uważa człowiek – czyli kwestia antropologiczna jest sednem tzw. kwestii społecznej. Odpowiedzi na to pytanie, w kontekście nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego szukali prelegenci i uczestnicy spotkania w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

– W cywilizacji subiektywizmu, relatywizmu i pluralizmu wiele jest wizji człowieka, ale jaką powinniśmy się kierować? – poddawał pod refleksję prowadzący. Wskazywał, że od odpowiedzi na pytanie: kim jestem – ja człowiek? zależy kształt całej rzeczywistości. W zależności od tego, jak człowiek sam siebie traktuje, tak kształtuje całą rzeczywistość ziemską – mówił bp Jarecki.

Dr hab. Aneta Gawkowska z Uniwersytetu Warszawskiego, przywołując wiele wypowiedzi Prymasa Wyszyńskiego przybliżyła słuchaczom jego nauczanie na temat mężczyzny i kobiety. Zachęcała do tego, by sami sięgali do źródeł, czytali i podejmowali własną refleksję. Wskazywała też paralelizm nauczania kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II.

– Taki plan był od początku. Bóg wyznaczył kobiecie i mężczyźnie różne, ale wspólne zadania: oboje mają przekazywać życie – ziemskie i nadprzyrodzone. Prymas nie idealizuje małżeństwa, jest ono na obraz Trójcy Świętej, jest ono w naturze, po to byśmy uczyli się siebie dawać innym: w rodzinach, kapłaństwie, zakonach, powołaniu naukowym i służbie społecznej – mówiła.

Prelegentka zwróciła też uwagę, że Prymas Wyszyński w swoim nauczaniu poruszał też temat pracy nad relacją mężczyzny i kobiety. “Mężczyzna nie zrozumie dobrze siebie bez relacji ze względu na kobietę. Tak już nas Bóg ‘urządził’. Trzeba pogodziwszy się z tym zachować ład serca. Potrzebny jest stały wysiłek, żeby wyzwalać się z postawy manichejczyków, którzy mówią: skoro tak się ma sprawa z kobietą, to lepiej się nie żenić” – cytowała kard. Wyszyńskiego.

Dr hab. Gawkowska wskazywała też, że w jego nauczaniu widoczne jest podkreślanie równości kobiet i mężczyzn, ich godności, ale i różnic. “Kobieta i mężczyzna w działaniu to uzupełniająca się jedność” – mówiła.

Prymas zwracał też uwagę (w 1964 r.): “trzeba wyzwolić się z przerostu freudyzmu i panseksualizmu, który korzeniami może sięgać do teologii moralnej, ascetyki ‘zamkniętych na świat oczu’ powściąganych przez surowe normy lub skrzywione sumienia. Trzeba ufnego patrzenia na Boży świat”.

– Zwracał uwagę na inność “dwojga” – jak często mówił o mężczyźnie i kobiecie – ale również na to, że normy i zadania mają wspólne – podkreśliła prelegentka. – W kazaniu do małżonków na Jasnej Górze w 1961 roku Prymas mówi: “nie można dopuścić by żona była aniołem, a mąż szatanem; by żonę obowiązywało dziesięcioro przykazań, a męża nie; by żona musiała być wierna, a mąż – jak się zdarzy”. Prymas wpisuje się w tę tradycję ojców Kościoła: równości mężczyzny i kobiety, wspólnych wymagań moralnych i podkreślania różnic, które świadczą o zdolności do darowania siebie innym – skomentowała dr hab. Gawkowska.

Uzupełnieniem głównego wykładu był dwugłos: Anny Rastawickiej z Instytutu Prymasowskiego i Krzysztofa Broniatowskiego ze Stowarzyszenia Apostolskiego “Rodzina Rodzin”.

Anna Rastawicka, podzieliła się świadectwem nt. “Kobieta w Kościele w nauczaniu kard. Stefana Wyszyńskiego”. Potwierdziła, że Prymas Wyszyński nie tylko nauczał innych, by wstawali, gdy wchodzi kobieta, ale sam tak postępował, czego była świadkiem w ciągu 12 lat pracy w sekretariacie Prymasa Wyszyńskiego.

Według niej, dla kard. Wyszyńskiego “szkołą szacunku i odniesienia do kobiet była Ewangelia, przykład Chrystusa, który w relacjach do kobiet był prosty i naturalny, wolny od rezerwy, która cechowała faryzeuszów”. Opowiadała, że na pytanie: dlaczego kobiety nie przyjmują święceń kapłańskich Prymas Wyszyński odpowiadał: “pewnie nie stoją przy ołtarzu, ale posyłają do ołtarza. Skąd by Kościół wziął księży, biskupów i papieży, gdyby matki nie posyłały swoich synów na służbę Kościołowi”.

Szczególną troską kard. Wyszyńskiego – jak mówiła Anna Rastawicka – była postawa i wiara kobiet, ich świadectwo i odpowiedzialność za przekazywanie wiary dzieciom. W którymś momencie mówi tak: napisał ktoś, że odejście mężczyzn od Boga nie jest jeszcze największą tragedią świata, ale odejście kobiet jest tragedią niemalże krańcową bo w takiej sytuacji nie ma drogi powrotu.

Anna Rastawicka przypomniała też, że kard. Wyszyński jako jeden z pierwszych był współzałożycielem świeckiego instytutu życia konsekrowanego (obecnie: Instytutu Prymasowskiego).

Według Krzysztofa Broniatowskiego z “Rodziny Rodzin” fundamentem nauczania Prymasa Wyszyńskiego były słowa “jesteście dziećmi Bożymi”. – Wszelkie ojcostwo pochodzi od Boga – mówił o tym w prawie każdym kazaniu – wspominał Broniatowski. Dodał też, że z nauczania Prymasa wynika, iż mężczyznę winny charakteryzować: ojcostwo i wielki szacunek i miłość do kobiety. I nieco szczegółowiej: odpowiedzialnośc, opiekuńczość, odwaga w działaniu, opanowanie, ale także czułość, serdeczność, troskliwość. Prymas mówił bowiem, że istnieje “ojcostwo kołyski” i “ojcostwo ołtarza”.

Kard. Kazimierz Nycz zabierając głos na zakończenie debaty, zwrócił uwagę na komplementarność obu wielkich pasterzy Wyszyńskiego i Wojtyły. – Mieli wspólne źródło: dziecięctwo Boże, Pismo święte, ale pamiętajmy, że oni wychodzili z dwóch różnych punktów wyjścia: Wyszyński z teologicznego i pastoralnego a Wojtyła z filozoficznego. Obaj poszli w kierunku antropologii teologicznej, bo nie da się do końca zrozumieć człowieka bez Chrystusa – podkreślił metropolita warszawski. Dodał, że jest to wielkie wyzwanie, także wobec małżonków, bo czy da się relację mężczyzna-kobieta przekazać światu inaczej jak przez świadectwo?

Następne spotkanie z cyklu “Myśląc z Wyszyńskim” odbędzie się 20 lutego br. , a jego temat to “Czas to miłość. Społeczna Krucjata Miłości”.

CZYTAJ DALEJ

Koszalin: Msza żałobna w intencji zmarłego ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 07:19

[ TEMATY ]

pogrzeb

zmarli

Archidiecezja Warszawska

Tłumy wiernych przybyły do katedry na Mszę pożegnalną, poprzedzającą uroczystości pogrzebowe ks. Wojciecha Wójtowicza, tragicznie zmarłego rektora WSD. Liturgii przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk, obecni byli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej oraz ok. 100 kapłanów. Wieniec przesłał prezydent Andrzej Duda.

Dzień przed pogrzebem, wieczorem 16 stycznia, do koszalińskiej katedry przybyły tłumy wiernych z całej diecezji, by pożegnać zmarłego 13 stycznia ks. Wojciecha Wójtowicza, rektora koszalińskiego WSD.

Przybyli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na czele z biskupem Edwardem Dajczakiem, a także bp pomocniczy z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Henryk Wejman, blisko 100 kapłanów, przedstawiciele władz, parlamentu, szkół wyższych, organizacji i wspólnot, a także rodzina zmarłego.

Przed liturgią do kościoła wprowadzono trumnę z ciałem zmarłego kapłana, na której spoczęły: kielich, patena, mszał, jego stuła rocznikowa. Zgodnie z tradycją ciało zostało odziane w szaty kapłańskie: albę, stułę, fioletowy ornat. Wśród wiązanek kwiatów złożonych wokół katafalku znalazł się wieniec przysłany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Przewodniczący Mszy żałobnej bp Krzysztof Włodarczyk powiedział na jej wstępie, że obecny w sercach ból i smutek z powodu tragicznej śmierci ks. Wójtowicza przenika światło wiary, że Chrystus Pan, który daje życie, przygotował mieszkanie w niebie dla niego.

Na początku homilii bp Włodarczyk nawiązał do misterium śmierci. Zaznaczył, że wierzący nie mogą pozostać na poziomie emocji wobec bólu, który ona niesie.

– Ks. Wojciech odszedł zdecydowanie za wcześnie, patrząc po ludzku – powiedział biskup Włodarczyk o niespełna 44-letnm zmarłym kapłanie – ale spojrzenie w świetle wiary pozwala nam ufać, że w oczach Boga osiągnął dojrzałość, która pozwoliła mu przejść do nowego życia. – Śmierć prawie zawsze przychodzi nie w porę. Nic człowieka nie zaskakuje tak boleśnie jak nagła śmierć. Być może w uszach wielu z nas brzmi jeszcze głos ks. Wojciecha, a przed oczyma stoi obraz jego twarzy, choć głos i twarz należą do przeszłości – zauważył kaznodzieja. Dodał jednak, że niezgoda na śmierć jest dobra, nie można jej zagłaskiwać tanim pocieszeniem, ponieważ miłość nigdy nie godzi się ze śmiercią.

W dramatycznym wydarzeniu, które żywo dotknęło wielu, biskup polecił dostrzec to, co najważniejsze. – Nie ekscytujmy się nadto zaświatami, ale niech nas ekscytuje miłość, ona ocala, ona daje nadzieję. Kontemplujmy to, że jest ona bezsilna i silna zarazem. Kończąc kaznodzieja skierował uwagę zebranych ku dziękczynieniu zanoszonemu Chrystusowi: "Składajmy Mu dziękczynienie za pewność, że On osobiście fatyguje się po każdego z nas, by towarzyszyć nam w przejściu. Bo On jest bramą".

Biskup Włodarczyk docenił też wartość przemiany duchowej, którą Kościół koszalińsko-kołobrzeski stojący w obliczu tragedii śmierci ks. Wojciecha przeżywa jako swoiste rekolekcje.

Pod koniec Eucharystii bp Edward Dajczak wyraził słowa towarzyszenia w miłości najbliższym – matce i braciom ks. Wojciecha Wójtowicza. – Są takie chwile, kiedy najważniejszą sprawą jest być blisko, a ta bliskość jest najcudowniejszym, co można uczynić – powiedział.

Biskup Dajczak nawiązał do ostatniej konferencji ks. Wójtowicza stwierdzając, że ten kapłan pożegnał z diecezją rekolekcjami, a podjął w nich temat chrztu św., mówiąc o Bogu, który mocą Chrystusa i Ducha Świętego bierze ludzi w ramiona i chroni, a tak delikatnie, że nie dogasza knotka. – Myślę, że właśnie tak Bóg go dziś trzyma w swoich ramionach – zakończył biskup Dajczak. Po Mszy św. do godz. 21.30 wierni czuwali przy trumnie zmarłego kapłana. Następnie trumnę przewieziono do seminarium duchownego, gdzie czuwanie przy niej rozpoczęli wychowawcy, alumni i mieszkańcy domu.

Stąd, nazajutrz o godz. 8, ciało zmarłego zostanie przewiezione do parafii pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. O godz. 10 zostanie ono wprowadzone do kościoła pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. A o godz. 11 odbędzie się Msza św. pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka. Ostatnia stacja obrzędów pogrzebu będzie miała miejsce na cmentarzu komunalnym.

Ks. dr Wojciech Wójtowicz – od 2013 roku rektor koszalińskiego seminarium, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. 13 stycznia zginął w wypadku samochodowym. Do zdarzenia doszło na Drodze Wojewódzkiej nr 206 między Polanowem a Nacławiem, niedaleko Koszalina. Duchowny miał 44 lata.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu: jedności chrześcijan potrzebuje cały współczesny świat

2020-01-18 11:55

[ TEMATY ]

ekumenizm

bp Krzysztof Nitkiewicz

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Artur Stelmasiak

Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz. W związku z rozpoczynającym się dziś Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan przypominamy opublikowany przed tygodniem wywiad z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem.

Tomasz Królak (KAI): Tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony będzie w Kościele pod hasłem „Życzliwi bądźmy”. Jak tę zachętę powinniśmy odczytywać w polskich realiach?

- Warto wspomnieć, że autorami materiałów na tegoroczny tydzień modlitw o jedność, a więc i wspomnianego hasła zaczerpniętego z Dziejów Apostolskich, są mieszkańcy Malty. A Malta, podobnie jak Polska, jest krajem w zdecydowanej większości katolickim. Leży na skrzyżowaniu szlaków morskich, dlatego w swojej historii miała wielu gości i przybyszów, poczynając od świętego Pawła, który uratował się u jej brzegów i został życzliwie przyjęty przez mieszkańców wyspy. Później ci mieszkańcy, już chrześcijanie, katolicy przyjmowali pod swoją opiekę i prawosławnych i wiernych Kościołów protestanckich.

Kiedy bierzemy do ręki materiały przygotowane przez Maltańczyków, ludzi należących do różnych Kościołów, to można powiedzieć, że oni podpowiadają nam, co możemy uczynić jeszcze w Polsce, bo sytuacja jest bardzo podobna.

Co do słowa życzliwość, zawartego w haśle tegorocznych obchodów, powinniśmy, jak zachęca program Tygodnia Ekumenicznego, wyrzucić ładunek za burtę, odsunąć to wszystko, co jest ciężarem w relacjach międzyludzkich: zawiść, zazdrość, złość, uprzedzenia, nietolerancję. Myślę, że w sercu każdego z nas jest tego dużo. W odniesieniach między nami, Polakami, te negatywne uczucia, niestety, dają o sobie znać i zatruwają relacje. Jest to jeszcze bardziej widoczne wobec osób, które wyznają credo w inny sposób lub inaczej się modlą.

Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać. Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

Bardzo podoba mi się hasło ostatniego dnia obchodów Tygodnia Ekumenicznego: "Przyjmij i daj". Trzeba przyjąć to, co inni nam ofiarują - nie chodzi przy tym jedynie o wartości materialne lecz o świadectwo wiary: prawosławnych, protestantów, anglikanów czy przedstawicieli tzw. wolnych Kościołów, z którymi dziś wchodzimy w dialog. Musimy przypatrywać się ich świadectwu wiary, bo ono też jest ważne i cenne. My tymczasem zaoferujmy im nasze świadectwo. Myśląc i postępując w taki sposób umocnimy się nawzajem duchowo, ożywimy nasze człowieczeństwo i może nastąpi jakiś przełom, chociażby mały krok do przodu we wzajemnych relacjach.

KAI: Czekając na te przełomy warto zapytać, co dialog ekumeniczny przyniósł do tej pory? Czy jesteśmy - chrześcijanie różnych Kościołów - rzeczywiście bliżej siebie? Bo do widzialnej jedności wszystkich chrześcijan jest chyba jeszcze daleko...

- Jeśli spojrzymy, jak wyglądały nasze relacje jeszcze 50 lat temu, przed Soborem Watykańskim II, to zobaczymy, że były i ekskomuniki i rozmaite zakazy i wzajemna wrogość. Niewątpliwie Sobór stał się przełomem, dzięki zaangażowaniu dwóch papieży św. Jana XXIII i św. Pawła VI oraz wielu innych osób, w tym również z Kościołów niekatolickich, które pełniły rolę obserwatorów. Od tego czasu pokonaliśmy ogromną drogę. Niektórzy mają pewnie inne zdanie, może nie widzą całości przemian...

Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy krytykują Sobór, nie znając realiów przedsoborowych, łapię się czasami za głowę, bo oni nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego, jak wiele zmieniło się na lepsze. Oczywiście, my katolicy - podkreślał to i św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, a dziś powtarza Franciszek - dążymy do jedności widzialnej, która wyraża się w jedności wiary, sakramentów, hierarchii. Może się wydawać, że droga do niej jest jeszcze długa i niepewna. Zresztą to Duch Święty jest sprawcą jedności, a nie my. Ale powinniśmy zaufać Bogu i, jak mówi papież Franciszek, nie rezygnując z własnej tożsamości, iść dalej razem, próbując budować jedność na różnych frontach i nigdy się nie zniechęcać. Bóg nas zaprasza do współpracy w budowaniu jedności, dlatego bardziej musimy ufać Bogu niż własnym siłom.

KAI: A jak ocenia Ksiądz Biskup stan świadomości ekumenicznej w Polsce, zwłaszcza wśród katolików, którzy przecież dominują? Środowiskom zaangażowanym w dialog między Kościołami jest do siebie bliżej - choćby poprzez świadomość tego, co ich łączy - ale czy zwykłym chrześcijanom także?

- Podczas któregoś z zebrań Zespołu KEP i Polskiej Rady Ekumenicznej narzekałem, że nie ma w naszym kraju wielkiego zainteresowania ekumenizmem, także Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Zaczynając zresztą od księży, bo katolickich duchownych, którzy włączają się w obchody tego wydarzenia nie ma niestety zbyt wielu. Pamiętam, że ówczesny przewodniczący PRE, świętej pamięci prawosławny arcybiskup Jeremiasz powiedział coś takiego: ludzie są tacy zapracowani, zabiegani, zmęczeni, mają tyle spraw na głowie i być może, po prostu, nie uświadamiają sobie potrzeby modlitwy o jedność. Myślę, że miał dużo racji, bo człowiek współczesny jest zajęty milionem różnych spraw, zaniedbuje nawet swoje życie religijne. Spójrzmy chociażby na statystyki dotyczące liczb ludzi chodzących regularnie na niedzielną Mszę św., a cóż dopiero Tydzień Ekumeniczny i wspólna modlitwa z chrześcijanami innych Kościołów.

Tak, brakuje nam świadomości ekumenicznej. Jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich zaangażowanych w różnych ruchach i stowarzyszeniach katolickich, w katechezie. Mamy przecież, dzięki Bogu, takie osoby. Świeccy są wielkim wsparciem dla kapłanów, którzy są często zajęci nie tylko duszpasterstwem ale np. remontami. Nawet jeśli ktoś powie: księże proboszczu, mamy teraz Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, może byśmy coś zrobili z tej okazji, jakieś nabożeństwo, spotkanie, itd. - to będzie jego wkład w dzieło budowania jedności, zaczynając oczywiście od osobistej modlitwy.

Chciałbym, aby świadomość ekumeniczna wzrastała w Ludzie Bożym, bo jedności nie możemy narzucić. Ilekroć w historii była ona narzucana siłą, gdy pojawiała się np. jakaś herezja czy inna okoliczność zagrażająca wspólnocie, tyle razy kończyło się to jeszcze większymi podziałami.

Dzisiaj największym problemem jest obojętność, po prostu obojętność. Tymczasem jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat.

KAI: Zaangażowanie w dialog ekumeniczny niesie i tę wartość, że wzmacnia świadomości własnej wiary...

- Różnie z tym bywa, o czym przekonałem się jeszcze w okresie pracy w Rzymie. Istnieje chociażby poważne niebezpieczeństwo synkretyzmu religijnego. Jeśli człowiek nie posiada solidnej formacji duchowej, teologicznej to może łatwo w ten synkretyzm popaść. Bardzo ważna jest zatem świadomość tego, kim jestem a więc: najpierw umacniam moją tożsamość religijną, a następnie rozmawiamy ze sobą. Tak to powinno wyglądać. Czasami zdarzają się niestety różnego rodzaju eksperymenty ekumeniczne, które mają jakoby skrócić dystans. Jednak takie działania niczemu dobremu nie służą, wręcz przeciwnie - wprowadzają zamieszanie. Znam przypadki księży, którzy obok imienia papieża i własnego biskupa, wymieniają w kanonie Mszy św. imiona zwierzchników innych Kościołów. Przecież nie mamy prawa modyfikować Mszału zatwierdzonego autorytetem papieża, który tego nie przewiduje. Albo np. wprowadzanie interkomunii według własnego widzimisię, chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jasno co można, a czego nie.

Inną bolączką jest uprawianie ekumenizmu na pokaz i celebrowanie samego siebie, własnej otwartości, zmysłu organizacyjnego, czy geniuszu. Tymczasem mamy oddawać cześć Panu Bogu i być jedno w Jego imię, a nie budować jedność wokół siebie. Ekumenizm musi być chrystocentryczny i mieć przełożenie na codzienne życie.

Pochodzę z Białegostoku. Na Podlasiu ekumenizm jest budowany codziennie, bo ludzie z różnych Kościołów żyją i pracują obok siebie. Czasami obawiam się, że na tych obszarach Polski, gdzie panuje praktycznie wyznaniowy monolit, jesteśmy albo ekumenicznie obojętni, albo robimy różne ekumeniczne fajerwerki, które szybko gasną.

KAI: Centralne nabożeństwo ekumeniczne, które odbędzie się 23 stycznia w Warszawie sprawowane będzie w 20. rocznicę podpisania przez Kościół katolicki oraz Kościoły zrzeszone w Polskiej radzie Ekumenicznej, deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu. Tak więc, jakkolwiek droga do pełnej jedności Kościoła jest zapewne jeszcze długa, to są na tej drodze także ważne znaki nadziei, o których warto przypominać.

- Zgadzam się. Musimy w tym roku głośno przypominać o deklaracji dotyczącej chrztu. Pamiętam, że przywoływano ją podczas obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, kiedy w Poznaniu, była czytana przez przedstawicieli Kościołów, które ją podpisały. Rozmawiałem później z młodymi, którzy nie bardzo wiedzieli jaki to miało cel. Nie uświadamiali sobie po prostu znaczenie tego dokumentu. Musimy więc ciągle deklarację o chrzcie przypominać, mówić o niej, budując wokół niej wzajemne relacje.

Kolejną okazją do wzmacniania jedności stanowi Biblia ekumeniczna, która jest dziełem wielu Kościołów. Oczywiście, poszczególne wyznania mają własne tłumaczenia, używane w swoich liturgiach i nie możemy od nich odejść, bo taki tekst wymaga różnych zatwierdzeń i aprobaty. Niemniej, na wspólnych spotkaniach warto z tej Biblii korzystać. Czytana zaś w zaciszu własnego domu może być ona źródłem niejednego odkrycia, cennej refleksji.

Niestety, za mało osób wie, że ta Biblia ekumeniczna istnieje. Musimy więc popularyzować to dzieło. A także mówić o wszystkim, czego wspólnie już dokonaliśmy i starać się zrozumieć, czego jeszcze Pan Bóg od nas oczekuje na polu kontaktów między Kościołami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję