Reklama

Wiara

Zaufać bogu

Wirusy grzechu

W ostatnim czasie wiadomości na całym świecie są zdominowane przez temat koronawirusa, który sieje spustoszenie zdrowotne i panikę. Kompetentne władze starają się podejmować różne inicjatywy, aby zapobiec epidemii, ale istotny jest wysiłek każdego człowieka i odpowiedzialność za zdrowie, za przestrzeganie reguł higieny, które są niezbędne, aby zatrzymać rozwój choroby i zminimalizować jej skutki.

Ta trudna rzeczywistość, której doświadczamy, zdaje się przestrogą dla każdego człowieka wobec tylu różnych wirusów grzechu, które „nieleczone” prowadzą do śmierci duchowej, do wiecznego potępienia. Jak choroby ciała wymagają lekarza, szpitala, leków i procesu leczenia, tak tym bardziej choroby ducha wymagają Lekarza – Chrystusa. Potrzeba duchowego szpitala – Kościoła, który wyposażony w pełnię środków zbawczych jest sakramentem zbawienia. Potrzeba wreszcie leków na ludzkie schorzenia duchowe, tj. łask sakramentalnych i innych darów duchowych, a jeśli otworzymy się na działanie Bożych leków w nas, jeśli wsłuchamy się w głos Lekarza Chrystusa – możemy podjąć wysiłek duchowego leczenia, czyli osobistego nawrócenia.

Dzisiaj wielu ludzi jest ślepych – widzą znaki, słyszą słowa Ewangelii, otrzymują łaski, ale pozostają obojętni, są sparaliżowani duchową niemocą, bo brak im zaufania Bogu w Chrystusie. A psalmista przypomina: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie (...) orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę”. Zatem – tylko Jezus Chrystus, Pan i Odkupiciel, jest Lekarzem dusz ludzkich, On jest Drogą, Prawdą i Życiem, On jest Jedynym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem.

Reklama

Święty Paweł zachęca nas: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu”. Ale jednocześnie przestrzega nas, abyśmy nie ulegali iluzji zła: „I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych”.

Dzisiaj wielu ludzi doznaje łask Bożych, ale nie chce wierzyć, bo bardziej absorbuje ich świat niż jego Stwórca – Bóg, a przecież tylko On jest pełnią szczęścia i celem dusz ludzkich. Tylko Bóg daje pełnię uzdrowienia w swoim Synu Jezusie Chrystusie – w Nim jest nasze uzdrowienie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łaskami Słynąca

Niedziela Ogólnopolska 20/2015, str. 28-29

[ TEMATY ]

Matka Boża

łaska

Bazylika w Krzeszowie– wnętrze

Wierzchołki pobliskich gór konkurują z wieżami kościołów – bazyliki pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz kościoła pw. św. Józefa, a także z oddaloną na odległość wzroku od krzeszowskiego sanktuarium kaplicą św. Anny. I tak już od ponad czterech wieków

Krzeszów, ta niewielka miejscowość oddalona o sto kilometrów od Wrocławia, szczyci się niezwykłym sanktuarium. To zespół budowli pocysterskich, zwany Europejską Perłą Baroku. Dziś jest głównym sanktuarium diecezji legnickiej. Jego początki wiążą się z Zakonem Benedyktynów. To ten zakon hojnie obdarowała księżna Anna w 1242 r., przekazując mu olbrzymie połacie boru – piszą historycy. Dziś w tym miejscu, w wiosce Krzeszówek, stoi kościół pw. św. Wawrzyńca – pierwotnie drewniana, dziś murowana świątynia.

Niespełna pół wieku później z niewyjaśnionych do dziś przyczyn benedyktyni pozbyli się swojego opactwa, sprzedając je księciu świdnickiemu Bolkowi I. Ten zaś obdarował nim w 1291 r. cystersów, którzy osiedli w 1292 r. kilometr dalej od św. Wawrzyńca i żyli tam aż do XIX wieku, zaznaczając swoją obecność dwoma świątyniami i 33 stacjami Kalwarii Krzeszowskiej, pobudowanymi w latach 70. XVII wieku. Ten niezwykle pracowity i zamożny zakon na przestrzeni czasu stał się właścicielem kilkudziesięciu wsi, zamków i dwóch miast, dziś zaniedbanych, choć nadal pięknych – Chełmska Śląskiego i Lubawki.

Z dostatku do popiołów

Sanktuarium w Krzeszowie w ciągu setek lat rozkwitu przechodziło różne trudności. W XV wieku ogromnych zniszczeń klasztoru dokonali husyci. Klasztor popadł również w ruinę podczas wojny trzydziestoletniej. Ciosem dla opactwa była aneksja Śląska przez Prusy w 1741 r. To wówczas zdewastowano powstałe kilka lat wcześniej Mauzoleum Piastów, dziś fenomenalnie odrestaurowane. Wywieziono również z Krzeszowa wiekami gromadzone archiwum i ogromną bibliotekę. Mimo tych wszystkich zniszczeń pocysterski zespół klasztorny z dwoma kościołami, domem opata, budynkami Zakonu Benedyktynek oraz innymi domami dla znawców i sympatyków baroku jest miejscem niezwykłym.

Nadzwyczajnością wyróżniają się przede wszystkim dwie świątynie. Jako pierwszy powstał kościół pw. św. Józefa, postawiony w miejscu drewnianego, gotyckiego kościoła pw. św. Andrzeja. Zbudowano go w końcu XVII wieku dla istniejącego do dzisiaj Bractwa św. Józefa. Wyróżnia się on największym w Polsce zespołem ściennych malowideł Michaela Willmanna, którego współcześni nazywali śląskim Rubensem czy Rafaelem. Niekiedy porównywano Willmanna także do greckiego malarza Apellesa, tworzącego na przełomie III i IV wieku przed Chrystusem. Upoważniało do tego mistrzostwo wielkiego cyklu malowideł ściennych w Krzeszowie oraz dziesiątki obrazów, które namalował w niedalekim Lubiążu. Dziś wiele z tych dzieł można podziwiać w muzeach i kościołach Dolnego Śląska lub Warszawy czy w innych miejscach Europy. Willmann, wspomagany przez syna, również Michaela, oraz Johanna Lischkę, swoim malarstwem opowiedział w świątyni całą historię chrześcijaństwa. Wyobraźnia podpowiedziała artyście wiele niezwykle dynamicznych scen, również z życia św. Józefa, o którym niewiele wspomina Pismo Święte. Wybitne dzieło Willmanna, niedawno kapitalnie odrestaurowane, swoim kunsztem może zachwycić najbardziej wysmakowane artystycznie gusta.

Niespełna 40 lat później powstał kościół pw. Najświętszej Maryi Panny, Domus Gratiae Sanctae Mariae, który w 1998 r. został podniesiony przez papieża Jana Pawła II do godności bazyliki mniejszej. Świątynia ta uznawana jest za wybitne dzieło architektury barokowej. Dziś niemal każdy obraz, fresk, przedmiot w bazylice historycy sztuki uznają za niezwykły i niepowtarzalny, tworzyli je bowiem najwybitniejsi wówczas artyści: architekci, malarze, rzeźbiarze, snycerze.

Świątynię zdobią nie tylko wspaniałe malowidła czy kunsztownie wykonane ołtarze, lecz również organy z pracowni wybitnego organmistrza Michaela Englera Młodszego, budowane w latach 1732-36, a oddane w 1737 r. Instrument ten uchodzi dziś za jeden z unikatów światowych.

Sanktuarium poddawane jest ciągłej konserwacji, co jest możliwe dzięki dotacjom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Kurii Biskupiej i UE. Odbudowana i ponownie konsekrowana w 2011 r. jest też kaplica św. Anny. Pobudowano ją na górze o tej nazwie, oddalonej od sanktuarium „w zasięgu oczu”. Z niemal zupełnej ruiny podnieśli ją niedawno miejscowi parafianie. Dziś odprawiane są tam Msze św. dla okolicznych mieszkańców, pielgrzymów i turystów. Św. Anna, z pomocą Matki Bożej Łaskawej, i tu wyjednuje u Pana Boga łaski.

Rozmiłowani w Łasce

Zwieńczeniem tych wszystkich dzieł jest niewielka ikona Matki Bożej Łaskawej, znajdująca się w centrum ogromnego ołtarza głównego, powyżej tabernakulum. Jest skromna, otoczona bogactwem srebrnej ramy z wotami dookoła. Bo sanktuarium to przede wszystkim miejsce święte dla kilkudziesięciu tysięcy pielgrzymów, przybywających tu głównie z Polski, Czech, Niemiec, ale i z całego świata. Z nieustającą nadzieją przybywają do Matki Bożej Łaskawej z krajów nawet tak odległych, jak Australia czy Japonia. Nad tym zadziwiającym miejscem czuwają siostry benedyktynki, prowadzące również dom pielgrzyma, oraz kilkunastu pracowników obsługi, a także rozmiłowany w Bożej Łasce kustosz sanktuarium – ks. proboszcz Marian Kopko. Ten niesłychanie oddany Polsce kapłan jako młody wikariusz oprócz posługi duszpasterskiej w latach 80. minionego wieku prowadził również na Dolnym Śląsku działalność niepodległościową i patriotyczną. Przez Jana Pawła II wyróżniony został godnością honorowego kapelana Jego Świątobliwości, a jako kapelan Solidarności odznaczony został medalem „Zasłużony dla NSZZ «Solidarność»”. Ks. Kopko jest w Krzeszowie proboszczem i kustoszem od siedmiu lat. Jest dostępny dla parafian przez całą dobę; bywa, że i obiadu nie kończy. Jako kustosz nie szczędzi czasu na szukanie różnorakiego wsparcia dla sanktuarium. Przyjmuje też pielgrzymki i uczestniczy w uroczystościach im towarzyszących. Potwierdza, że za przyczyną Matki Bożej Łaskawej wciąż dzieją się cuda. Doświadczył tego m.in. kard. Joachim Meisner i jego rodzina – pod koniec II wojny światowej doznali cudu uratowania życia.

– Dwa lata temu za przyczyną Matki Bożej Łaskawej wróciła do żywych kobieta, u której wykryto raka wątroby. Nie dawano jej wiele szans na życie – mówi ksiądz proboszcz. – Kobieta po pół roku od operacji przyjechała z podziękowaniem za dar cudownego uzdrowienia. Inny przykład: pewnego dnia do kancelarii przyszła młoda kobieta z Wałbrzycha, by złożyć świadectwo. Jest lekarzem. Wiedziała, że z medycznego punktu widzenia nie może mieć dzieci – podobnie uważali jej koledzy medycy. W tej, zdawałoby się, beznadziejnej sytuacji przez trzy lata systematycznie po cichu przyjeżdżała do Matki Bożej Łaskawej i modliła się o dar potomstwa. Jakiś czas temu urodziła dzieciątko. Przyjechała, żeby je tutaj ochrzcić... Podobnych zdarzeń jest wiele.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

W Twojej dobroci wysłuchaj nas Panie

2020-04-08 08:21

Małgorzata Pabis

– Bądźmy w tych dniach – dniach niełatwych – jak ów prorok, który doświadcza prześladowania i przemocy, ale nieustannie wsłuchuje się w głos Boga. Wierzy, że Bóg go wspomaga. Wołajmy więc do Miłosiernego Boga, tak jak przed chwilą wyśpiewaliśmy: „W Twojej dobroci wysłuchaj nas Panie”. A naszym bliźnim mówmy: „Nie mogę ci podać ręki, ale mogę cię dotknąć sercem” - prosił ks. Adam Paszek SDB. Rektor Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Wielką Środę przewodniczył Mszy św. w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Ksiądz Paszek zauważył, że na zakończenie świętego czasu Wielkiego Postu, który przeżywamy, Jezus zwraca się do nas z prośbą: „Gorąco pragnę spożyć Paschę z wami”. - A w tym roku ta Pascha będzie szczególna. Inna. Bo przecież spożyjemy ją nie w kościołach, ale w domach rodzinnych, w szpitalach, czy to na łożu choroby, czy jak personel medyczny, w więzieniach, w zgromadzeniach zakonnych, w klauzurze. Dlatego warto przygotować Mu miejsce, aby w tym czasie, współczując wszystkim dotkniętym koronawirusem, powtórzyć za Tobą Jezu: „Żal Mi tego ludu, bo już tyle dni trwają… Nie chcę ich opuścić, żeby ktoś nie zasłabł w drodze” – mówił salezjanin i kontynuował: – W tych dniach staje przed nami Jezus dostrzegający ludzką biedę. Jezus prawdziwie współczujący. Żal mi ludu, który niesie pomoc medyczną. Żal mi tego ludu, który oczekuje na wynik badania, jaki będzie. Żal mi dzieci, które przy pięknej pogodzie nie mogą bawić się w piaskownicy. Żal mi tych, którzy codziennie uczęszczali na Mszę świętą, a teraz nie mogą… Żal Panie... Wyjątkowy jest ten Wielki Post. Nie trzeba było wyszukiwać sobie żadnych krzyży. One na nas wszystkich same przyszły. Trzeba tylko prosić Boga, abyśmy mieli dość sił, aby je nieść. „Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie”. Nawet w cierpieniu...

Ksiądz Paszek przypomniał afrykańskie przysłowie: „Lekarstwem dla człowieka jest człowiek”. – I ten pielęgnujący w szpitalu, ten, który przynosi zakupy czy lekarstwa, stojący na straży porządku. Człowiek o otwartym sercu – podkreślił.

Kaznodzieja zacytował także fragment piosenki, jaką śpiewają siostry karmelitanki z Ełku:

„Nie mogę ci podać ręki, lecz mogę cię dotknąć sercem.

Nie mogę ci spojrzeć w oczy, lecz mogę ci posłać ciepłą myśl.

Nie mogę ci pomóc w pracy, lecz mogę cię wspierać modlitwą.

Te słowa są po to byś wiedział, że jestem blisko”.

Kapłan zapewniał, że Pan Jezus przyjdzie do nas tak jak przyszedł do domu Marty i Marii, do domu Piotra, ale też do domu Zacheusza i wielu innych. – Przyszedł nawet do grzeszników, bo Bóg kocha właśnie ich i chce ich ocalić. Nie potępia, ale ofiaruje przyjaźń. Przecież był przyzwyczajony do jedzenia z grzesznikami, co Mu często wyrzucano; a tego wieczoru, podobnie jak poprzednio, nie odepchnął grzesznika. A przecież przed chwilą dłonie Jezusa obmyły stopy Judasza, a teraz podały mu „chleb przyjaźni”. Jezus zostawił otwarte drzwi nawrócenia. Judasz nie skorzystał z tego. Nie chciał przez nie wejść. Odłączył się od Jezusa, choć później „chleb przyjaźni” musiał palić jego usta, jak trzydzieści srebrników paliło jego ręce… Jak to musiało Mistrza boleć! Jak musi boleć zdrada przy stole, gdzie zasiadają przecież ci, którzy się kochają – powiedział.

Na zakończenie homilii rektor Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego zaapelował: – Jezus gorąco pragnie w tych dniach spożyć wspólną wieczerzę z nami. Jutro Wielki Czwartek – dziękczynienie za Eucharystię i sakrament kapłaństwa. Pamiętajmy o wszystkich kapłanach. Gorąco pragnie, abyśmy Mu towarzyszyli w dramacie Wielkiego Piątku. Zgromadźmy się w naszych domach wokół Krzyża i w ciszy oczekujmy na Wielką Sobotę, bo Pan jest w grobie. I pragnie, aby ten najważniejszy moment – Wigilia Paschalna była bogata w Światło. Zapalmy świece w naszych domach, otwórzmy Pismo Święte, odmówmy przyrzeczenia chrzcielne, przyjmijmy komunię duchową i radośnie wyśpiewajmy „Alleluja”.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję