Reklama

Wiara

Odpowiedzialność za Kościół

Ogłoszenie Maryi Matką Kościoła

Kardynał Wyszyński wciąż nas zdumiewa: znowu ukazuje się nam jako żyjący współcześnie „Ojciec Kościoła”. Nadaje dzisiejszemu Kościołowi cechy chrześcijańskiej wspólnoty z pierwszych wieków.

Nie wiemy, czy w 1962 r. ksiądz prymas świadomie nawiązał do niezwykłej karty Kościoła związanej z przebiegiem drugiego soboru powszechnego, czy nieprzypadkowo treść tamtych wydarzeń uczynił częścią soboru zebranego na Watykanie. Może pchnął go w tę stronę zmysł wiary, który jest cechą świętych. Może to on sprawił, że kard. Wyszyński powtórzył w XX wieku to, co miało miejsce blisko 1500 lat wcześniej, i nawiązał do jednego z największych wydarzeń teologicznych i maryjnych w historii Kościoła, nie do końca świadomy powiązania z nimi swej idei wsparcia watykańskiego soboru.

Sobór efeski, który obradował w 431 r., zaowocował ogłoszeniem dogmatu o Maryi jako Matce Boga. W jego obradach wzięło udział ok. 200 biskupów, ale w przebieg soboru zaangażowały się także tłumy ludzi świeckich. W liście św. Cyryla, uczestnika tego wydarzenia, czytamy, że „wszyscy mieszkańcy miasta pozostali tam od rana do wieczora w oczekiwaniu na orzeczenie świętego soboru”, a po ogłoszeniu Maryi Bożą Rodzicielką „jednogłośnie zaczęli wychwalać święty sobór i dziękować Bogu”. Patriarcha napisał jeszcze: „Gdy wyszliśmy z kościoła, towarzyszyła nam procesja z pochodniami. Wszyscy się radowali i całe miasto zostało oświetlone”.

Ludzie świeccy, zwykli mieszkańcy Efezu, zaangażowali się w sobór. Towarzyszyli obradom, czuwali, modlili się, byli zainteresowani przebiegiem dyskusji. Mieli świadomość, że decyzje Kościoła będą stanowić także o ich życiu. Wiemy też, że po ogłoszeniu pierwszego maryjnego dogmatu pojawiła się na Wschodzie „moda na Maryję”. Historyk sztuki sakralnej zapewnia: „Każdy (...) eksponował wizerunek macierzyńskiej Dziewicy trzymającej w swych ramionach Boże Niemowlę: czy to w domu jako obraz, czy wyhaftowany na odzieży albo umieszczony na meblach czy ozdobach – krótko mówiąc, wszędzie, gdzie tylko można go było okazać”.

Reklama

Czy nie wraca nam echem posoborowa moda na Ikonę Jasnogórską związaną teraz z analogicznym do efeskiego tytułem: „Matki Kościoła”?

Papież prosi o pomoc

Do końca milenijnych przygotowań pozostały 4 lata, kiedy rozpoczyna się Sobór Watykański II. Jego rolę można porównać do trudu dostosowania statku do większych burz, które zaczynają szaleć na morzu. Kościół potrzebuje reformy. Kardynał Wyszyński jest świadomy, że rola soboru będzie nieoceniona.

Jest niedziela, 25 lutego 1962 r., gdy przebywający w Rzymie prymas zostaje zaproszony przez Jana XXIII na rozmowę. (Papież pokaże się z nim w oknie podczas południowej modlitwy Anioł Pański). W czasie audiencji Ojciec Święty usilnie prosi prymasa o modlitwę przed wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w intencji soboru. Kardynał Wyszyński za chwilę zanotuje: „Jest Ona dla niego wielką siłą i nadzieją. Z Nią łączy powodzenie wielkiego dzieła Soboru i o modlitwę do Niej się upomina. I my tę modlitwę niedługo rozpoczniemy. Cała Polska weźmie udział w modlitwie na rzecz Soboru. Tak sobie rozważam, planuję...”.

Reklama

Zainspirowany słowami papieża obiecuje, że cała Polska będzie obecna na soborze przez modlitwę, ofiarę i trud nawrócenia. Będzie ona swoistym soborowym „zapleczem”, tak jak w V stuleciu byli nim mieszkańcy Efezu.

Kto wie, czy echo tamtego dialogu nie znalazło wyrazu w papieskim dokumencie zapowiadającym zwołanie Soboru Watykańskiego II. Jan XXIII napisał: „Prosimy poszczególnych wiernych i cały lud chrześcijański, by zechcieli zanosić gorące modlitwy do wszechmogącego Boga w celu uzyskania Jego błogosławieństwa dla tak wielkiego przedsięwzięcia”.

Kościół w Polsce angażuje się w dzieło soborowe jak żaden inny. Do tego stopnia, że jak twierdził sam kard. Wyszyński, jego rodacy „przez modlitwę i ofiary w intencji soboru powszechnego staną się w pewnym sensie jego współuczestnikami i zaważą na jego postanowieniach”. Może nawet więcej? Może także najlepiej odczytają wpisany w niego Boży plan? Czy to właśnie przez duchowe uczestnictwo w pracach soboru Kościół w Polsce będzie umiał podjąć reformy zgodnie z zamysłem Ducha Świętego? Na Zachodzie, zamiast oczekiwanej odnowy, nastąpi kryzys: wiara osłabnie, świątynie zaczną pustoszeć, wielu księży i wiele osób zakonnych powróci do stanu świeckiego. W Polsce będzie inaczej: Kościół, zaangażowany w prace soboru i budowany na maryjnym programie prymasa, wyjdzie z reformy umocniony.

Program „czynów soborowych”

Prymas wspólnie z episkopatem opracowuje sposoby wsparcia soboru i nadaje im nazwę „czynów soborowych”. Mają one być „jak Efez” – dotknąć każdego wierzącego, zaangażować wszystkie stany, wspólnoty i stworzyć duchową więź między wiernymi a zgromadzeniem ojców soborowych. Kardynał chce zaangażować wszystkie sfery Kościoła, poczynając od rodzin i parafii, a kończąc na duchowej „centrali”, która mieści się na Jasnej Górze.

„Czyn Soborowy” zaczyna się od modlitwy. W intencji soboru w kościołach parafialnych codziennie odmawia się po Mszy św. jedną tajemnicę Różańca, a wieczorem organizuje się specjalne nabożeństwo. Każdego dnia dzwony zapraszają do odmówienia w tej intencji Apelu Jasnogórskiego. W wyznaczonym terminie konkretna parafia trwa na całodniowej modlitwie w intencji soboru, a jej dziesięcioosobowa delegacja udaje się w tym czasie na Jasną Górę, by tam modlić się przez całą noc przed Cudownym Obrazem Matki Bożej.

Do Królowej Polski codziennie przybywa do 100 delegacji parafialnych. Każda przywozi na czuwanie świecę – symbol modlącej się w tym samym czasie jej wspólnoty. Prymas poleca wytopić z nich ogromną świecę, którą polscy biskupi chcą wręczyć papieżowi przed rozpoczęciem kolejnej sesji. Świeca zostaje umieszczona przy konfesji św. Piotra i jest zapalana podczas kolejnych obrad biskupów. Dla wszystkich stanowi ona znak łączności narodu polskiego z ojcami soboru – symbol jego modlitw i ofiar. Ozdobiona wizerunkiem Madonny Jasnogórskiej jest też dowodem, że – jak podkreślał kard. Wyszyński – Maryja „czuwa nieustannie nad sprawami Kościoła jako Jego prawdziwa i najlepsza Matka”.

Pamięć o łączności z soborem ma się nie ograniczać do wydarzeń kościelnych. Prymas zachęca, by w domach ludzie urządzali ołtarzyki z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej i modlili się przy zapalonej przed nim świecy.

Więcej niż modlitwa

Rok później prymas wzywa rodaków: „Wymagamy teraz od Was rzeczy trudniejszej: macie wspomagać sobór już nie tylko modlitwą, lecz także życiem, czynami i ofiarą. Trudniej jest dokonać odnowy serca swojego niż modlić się o odnowę. Trudniej jest miłować niż wypraszać miłość na kolanach. Trudniej jest zachować jedność, pokój w rodzinie, w stosunkach z bliźnimi niż wołać w niebo o jedność i pokój dla świata. A właśnie teraz Kościół wymaga od Was, Dzieci Najmilsze, takiego trudu!”. W kolejnym roku Polacy podejmują walkę z narodowymi wadami, a w roku milenijnym oddają się w „wieczyste święte niewolnictwo” – by znowu wesprzeć tym aktem prace soborowe. To był, jak mówią niektórzy, „polski sobór”.

Prymas na soborze

Prymas chce przekazać całemu Kościołowi doświadczenie polskiego Kościoła. W auli soborowej składa świadectwo: „Najświętsza Maryja Panna przez tyle wieków historii naszego narodu okazuje przez konkretne wydarzenia, jak wielka jest siła Jej pośrednictwa w umacnianiu cnót i darów Ducha Świętego. Nasza ziemia jest bezpieczna pod Jej przemożną opieką”.

Kardynał Wyszyński przypomina ojcom soborowym, że Maryja jest nie tylko postacią historyczną – Ona do dziś działa w Kościele, „jest aktualnie czynna”.

Program „Matka Kościoła”

5 września 1964 r. Prymas składa na ręce Pawła VI prośbę o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła podczas soboru. (Uzasadnienie teologiczne jest dziełem kard. Wojtyły). Polskiemu kardynałowi nie chodzi tylko o nowy tytuł chwały Matki Bożej. Chce, by Kościół wyprowadził z niego praktyczne wnioski i wszedł na drogę maryjną, zawierzając się macierzyńskiej opiece Matki Chrystusa i Kościoła. „Mamy silne przekonanie, poparte codziennym doświadczeniem, że jedyną obroną jedności i poręką zbawienia jest głęboka cześć wobec Matki Boga i ludzi, Matki całego rodzaju ludzkiego, a w szczególny sposób wobec Matki Kościoła...” – mówi.

Paweł VI czyni zadość polskiej prośbie. Tytuł zostaje ogłoszony na zakończenie trzeciej sesji soboru, papież uczyni go też częścią nowego Credo ludu Bożego ogłoszonego na zakończenie Roku Wiary (1968).

Co ciekawe, Paweł VI wiąże tytuł Matki Kościoła z proroczym orędziem fatimskim – w tym samym przemówieniu, w którym ogłasza Maryję Matką Kościoła ponawia poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi, a 13 maja 1967 r. w Fatimie akt poświęcenia nazywa wprost „poświęceniem Niepokalanemu Sercu Matki Kościoła”.

Czyżby opracowywana przez prymasa polska droga, wątek jasnogórski i orędzie fatimskie okazywały się tym samym drogowskazem? To niezwykłe, ale potwierdzi to proroczy gest Jana Pawła II, który podczas swej ostatniej wizyty w portugalskim sanktuarium ofiaruje Pani Fatimskiej pierścień z Matką Bożą Częstochowską, który otrzymał od prymasa w dniu swego wyboru na papieża... Jan Paweł II pozostawi w Fatimie prawdziwy skarb: znak swej kontynuacji maryjnego dziedzictwa kard. Wyszyńskiego, który „wszystko postawił na Maryję”, i znak swej więzi z ukochaną Polską – królestwem Maryi. Tym gestem będzie chciał pokazać, że jego głęboka, polska pobożność maryjna jest złączona z Fatimą. Jest w tym jeszcze jedno ważne przesłanie: nie da się zrozumieć słów z Fatimy o „triumfie Niepokalanego Serca” bez wejścia na drogę polskiego doświadczenia, w którym jest obecna zapowiedź „zwycięstwa Najświętszej Maryi Panny”.

Prymas jest konsekwentny, losy Kościoła wiąże z Maryją. Dlatego wypowiadając 3 maja 1966 r. na Jasnej Górze uroczysty akt oddania Polski „za wolność Kościoła Chrystusowego”, zwiąże go z tytułem Matki Kościoła. Naród oddaje się „w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła”.

Oddać Jej cały świat

Dwa lata później prymas zwrócił się do papieża z prośbą, aby ten poświęcił Matce Kościoła cały świat: „Dokonałbyś tego aktu wraz z całym episkopatem globu ziemskiego, wezwanym przez Ciebie w tym celu do Rzymu”. Ponieważ na drodze ku temu pojawiają się przeszkody, prymas postanawia nie czekać dłużej. Uważa, że czas nagli, i dokonuje w Polsce poświęcenia świata Matce Kościoła. Czyni to 5 września 1971 r. na Jasnej Górze, zaś 12 września powtarza to we wszystkich parafiach. To znowu akt narodowy. Kiedy natomiast 8 grudnia 1975 r. Paweł VI zawierza świat Matce Bożej, na razie tylko w formie prywatnej, kard. Wyszyński powtarza ten papieski akt w Polsce. W uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 6 czerwca 1976 r., zostaje on odmówiony w katedrach, natomiast nazajutrz, w święto Matki Kościoła – we wszystkich parafiach.

Polski Kościół próbuje przetrzeć nowy szlak. Prymas jest pewien, że jeśli zaczniemy wzywać Maryję jako Matkę Kościoła, „przyjdzie pomoc z Nieba, przyjdzie szybciej, niż się spodziewamy: dla Ciebie, Ojcze Święty, dla Kościoła i dla ludzkości”.

Tożsama droga z fatimską

Na tę drogę Kościół będzie mógł wejść, gdy stery Kościoła otrzyma Karol Wojtyła. Zostanie nawet wyznaczony termin wymarzonego przez prymasa aktu zawierzenia świata Matce Kościoła. Na przeszkodzie stanie jednak zamach, a w jego konsekwencji droga zawierzenia Jasnogórskiej Matce Kościoła otrzyma inne imię: fatimskie. Nie będzie to jednak nic nowego, bo już Paweł VI utożsamił polską i fatimską drogę... W 2000 r. potwierdzi to Jan Paweł II. Zaświadczy też o tym historia: najbardziej fatimskim miejscem w Polsce jest... Jasna Góra, a w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej nie ustaje modlitwa za Kościół, by pod macierzyńską opieką Maryi szedł drogą zwycięstwa.

Te tematy wymagają jeszcze innego miejsca opisu. W nich prymas okazuje się prorokiem, któremu Bóg ukazał nieznaną nam przyszłość...

2020-06-03 08:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wolni pod opieką Maryi

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 20-22

[ TEMATY ]

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Akt Oddania został odmówiony po raz pierwszy 3 maja 1966 r.

Po aresztowaniu kard. Wyszyński zawierza Maryi całe swoje życie i oddaje się Jej w niewolę. Chce się stać sługą Matki Najświętszej, wejść w krąg Jej współdziałania z Bogiem, zaangażować się w to, co najważniejsze – w sprawę zbawienia ludzkości.

Budowa całego programu przyszłych losów Kościoła i ojczyzny na haśle „niewola” to chyba jedna z najbardziej ryzykownych decyzji prymasa. To słowo za bardzo boli Polaków – i to od wielu pokoleń! Dla nas najcenniejsza była zawsze wolność, nasi przodkowie za nią umierali, a teraz mamy się jej dobrowolnie wyrzec?

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP: Reguła św. Benedykta lekarstwem dla europejskiej kultury

2020-07-11 12:38

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

benedyktyn

benedyktyni

BP KEP

Abp Stansław Gądecki

Niech Reguła św. Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu - mówił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Msza św. w święto św. Benedykta, patrona Europy, rozpoczęła Jubileusz 950-lecia Opactwa Benedyktynów w Lubiniu.

„Gdy upadało rzymskie imperium, wspólnota Kościoła przetrwała i rozkwitła dzięki Regule świętego Benedykta, która uratowała łacińską kulturę w klasztornych enklawach, które swoją siecią oplotły Europę. Klasztory zastąpiły biblioteki, szkoły, wyręczając po części dawne rzymskie państwo w jego obowiązkach. Niech także w naszych czasach Reguła świętego Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech uczy nas życia w szlachetnym rytmie wyznaczonym przez naprzemienną modlitwę i pracę" - mówił przewodniczący KEP w Lubiniu.

Abp Gądecki w swojej homilii odniósł się do trwałości lubińskiego opactwa benedyktynów, które przetrwało przez setki lat wiele wojen i katastrof. Nawiązując do tej historii, podjął refleksję nad tym, w jaki sposób możemy osiągnąć trwałość naszego życia i dzieł. Starając się odpowiedzieć na to pytanie - w świetle dzisiejszych czytań - zwrócił uwagę na cztery kwestie: mądrość Prawa Mojżesza, mądrość Chrystusa, mądrość św. Benedykta i mądrość lubińskich benedyktynów.

Nawiązując do Księgi Przysłów, mówił, że „człowiek „mądry” - wyposażony w wolną wolę - czyni to, co się Bogu podoba a unika tego, co się Bogu nie podoba”. (Prz 1,33; 2,11-12,20). Jako źródło odpowiedzi na pytanie: jak żyć mądrze i zapewnić trwałość naszym dziełom, abo Gądecki wskazywał też Ewangelię wg św. Mateusza. „Idzie o budowania na „skale”, jaką jest Chrystus. Tylko budowanie na Chrystusie i z Chrystusem daje pewność, że „dom”, jakim jest nasze życie, nie runie pod naporem przeciwności dziejowych” - mówił. Podkreślał, że „być mądrym, to zdawać sobie sprawę z tego, że trwałość domu zależy od jakości fundamentu”.

„Trzecia kwestia to mądrość św. Benedykta, który wzniósł swoje życie na skale Mądrości Chrystusa” - mówił dalej abp Gądecki. Przewodniczący Episkopatu nawiązał do historii życia św. Benedykta, który opuścił studia w Rzymie, aby przez trzy lata żyć w samotności jako eremita i dojrzewać duchowo. „Dzieło tego świętego, a w szczególności jego Reguła, zrodziły prawdziwy i ożywczy ferment duchowy, który sięgając poza granice jego ojczyzny i jego czasów odmienił oblicze Europy i - po zburzeniu jedności politycznej stworzonej przez cesarstwo rzymskie - doprowadził do powstania nowej jedności duchowej kontynentu" - mówił abp Gądecki. Podkreślił, że św. Benedykt, patron Europy, dzięki swej mądrości, „stworzył program, jakim Europa żyła ponad tysiąc lat, a którego brak zaczynamy dzisiaj bardzo dotkliwie odczuwać".

„Niewątpliwie dla stworzenia nowej i trwałej jedności Europy potrzebne są dzisiaj narzędzia polityczne, ekonomiczne i prawne, ale potrzebna jest przede wszystkim odnowa duchowa i etyczna, sięgająca chrześcijańskich korzeni europejskiego kontynentu. W przeciwnym razie odbudowanie Europy będzie budowaniem „na piasku”. Bez życiodajnych soków mądrości Chrystusa człowiekowi wciąż grozi niebezpieczeństwo, że ulegnie starej pokusie zbawienia się własnymi siłami. Między innymi dlatego - zabiegając o prawdziwy postęp - potrzebujemy także dzisiaj szanować Regułę św. Benedykta, upatrując w niej światła na drogach naszego życia. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu" - powiedział abp Gądecki, nawiązując do słów Benedykta XVI z kwietnia 2008 roku.

Przewodniczący KEP przypomniał, że uczniowie św. Benedykta dotarli do Polski już w X wieku, wraz z czeską księżniczką Dobrawą - aby tworzyć podstawy państwa i Kościoła. Opactwo lubińskie zaczęło powstawać w XI wieku, jednak jego budowa nie została ukończona a opactwo spłonęło. Odnowił je Bolesław Krzywousty w pierwszej połowie XII wieku. Jak mówił Przewodniczący Episkopatu, wielokrotnie w historii opactwo było łupione i niszczone. Po II rozbiorze Polski w 1793 roku - gdy Lubiń znalazł się w granicach Prus - władze pruskie stopniowo ograniczały samodzielność klasztoru. Ostateczna kasata nastąpiła w roku 1836. Benedyktyni wrócili do Lubinia dopiero w 1923 roku. W czasie II wojny światowej w zabudowaniach klasztornych umieszczono obóz przejściowy dla księży zakonnych i diecezjalnych z Wielkopolski. Stu pięćdziesięciu z nich wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie duża część z nich zginęła. Benedyktyni powrócili do Lubinia po wyzwoleniu 24 stycznia 1945 roku.

CZYTAJ DALEJ

Licheń: Modlitwa za rodziców dzieci utraconych

2020-07-12 08:09

[ TEMATY ]

dziecko utracone

Bożena Sztajner/Niedziela

W intencji rodziców, którzy utracili swoje dzieci, modlono się wczoraj w licheńskim sanktuarium. Według statystyk, w Polsce, co roku dochodzi do nawet 40 000 poronień. Pamiętając o przedwcześnie zmarłych dzieciach księża marianie w sobotę 11 lipca zaprosili wiernych do wspólnej modlitwy w intencji ich oraz ich rodziców.

Podczas południowej Mszy koncelebrowanej pod przewodnictwem ks. Bogusława Bindy MIC, przełożonego licheńskiej wspólnoty zakonnej w bazylice, wybrzmiały słowa modlitwy: „Boże, razem z Maryją, Bolesną Matką, prosimy za rodzicami, którzy utracili przedwcześnie swoje dzieci. Niech Twoja miłość uleczy ich rany, aby mimo bólu potrafili przyjąć Twoją wolę w codziennym życiu (…) przyjmij do Swego Domu dzieci, które zmarły przed narodzinami”.

„To właśnie Matka Boża Bolesna może najbardziej ich przyjąć i zrozumieć to, co przeżywają po utracie swojego dziecka” – zauważył ks. Binda. „Wiele matek przeżywa w swoim sercu ból i smutek, nie zgadza się z tym, co się stało – pyta, dlaczego straciłam to dzieciątko. Dziś przychodzimy to tej, która jest Matką Bożą Bolesną. Ona faktycznie chce nam pomagać i robi to w sytuacjach trudnych i bolesnych.”

Kaznodzieja podkreślił, że smutek i niepogodzenie są naturalnymi uczuciami w takich sytuacjach, dodając: „Pamiętajmy, że nie zostajemy sami z tym bólem, z tym smutkiem, żałobą… Zechciejmy to dzisiaj oddać.” – zachęcał ks. Binda, zapewniając, że zebrani modlą się także za rodziców, którzy utracili swoje dzieci, a nie są obecni w licheńskiej świątyni.

Po Mszy kilkadziesiąt osób skorzystało z możliwości zapalenia świecy przy stopniach ołtarza. Gest ten był wyrazem modlitwy w intencji utraconych dzieci i ich rodziców. Dzień Dziecka Utraconego obchodzony jest 15 października. Również wtedy w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej pamięta się o utraconych dzieciach i ich rodzicach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję