Reklama

Polska

Przystanek wart zatrzymania

Zapewne niejednego dziwi obecność ewangelizatorów na owianych złą sławą woodstockowych polach. Jaki jest cel Przystanku Jezus i co o nim mówią uczestnicy festiwalu?

Niedziela Ogólnopolska 30/2021, str. 20

[ TEMATY ]

Przystanek Jezus

facebook.com/PrzystanekJezus

Podchodzą do mnie studenci z Torunia – Marcin, Tomasz i Mikołaj, od których bije światło. Zapraszają do wspólnego wyjścia i proponują genialną metodę ewangelizacyjną: – Ojcze, będziemy myli ludziom nogi! – mówią. Na początku trochę mnie zatkało, ale wkrótce okazało się, że to przepiękny sposób, by pokazać woodstockowej młodzieży, jaki naprawdę jest Kościół i jaki jest Chrystus. Dialogi jak z Ewangelii: „Nie, nigdy nie będziesz mi nóg umywał”, potem nić życzliwości, kilka prostych, serdecznych pytań, otwartość, gotowość do słuchania, rozmowa na wydeptanej, wyschniętej trawie gdzieś między namiotami i... prośba o rozgrzeszenie, ogłoszenie Jezusa swoim Panem i Zbawicielem, łzy szczęścia. Na facebookowym profilu Przystanku Jezus jeszcze przez wiele dni będą się pojawiać ogłoszenia typu: „Szukam księdza, który mnie spowiadał koło toi toi przy dużej scenie w piątek wieczorem. Chłopie, uratowałeś mi życie!” – opowiadał kilka lat temu Niedzieli o. Michał Legan, paulin.

Także dziś charakter Przystanku Jezus pozostaje niezmieniony. Modyfikacji uległa tylko nazwa festiwalu z Woodstock na Pol’and’Rock, ale cel ewangelizatorów od 1999 r. jest niezmiennie ten sam – towarzyszyć obecnym, tworząc przestrzeń dialogu.

Nic na siłę

Reklama

– Jesteśmy obecni na Przystanku, by być z ofertą spotkania, rozmowy, podzielenia się naszą wiarą, doświadczeniem spotkania żywego Boga. Tak to odczytał bp Edward Dajczak, który z inicjatywą Przystanku Jezus wyszedł – mówi w rozmowie z Niedzielą werbista o. Damian Piątkowiak z ekipy medialnej.

Jak zaznaczają sami ewangelizatorzy, nigdy nie próbują „wciskać” na siłę wiary i swoich przekonań.

– Ewangelizacja „na siłę” nie przynosi owoców. Jesteśmy po prostu obecni. Chodzimy dwójkami po polach między uczestnikami festiwalu, jesteśmy do ich dyspozycji. Najczęściej to my jesteśmy zapraszani do rozmowy, zaczepiani przez nich, zwłaszcza osoby habitowe, sutannowe. Habit, koloratka, sutanna – to przyciąga jak magnes – przyznaje o. Damian.

Reklama

Obecność na festiwalu ludzi otwarcie przyznających się do Chrystusa w czasach wszechobecnego ataku na Kościół może budzić obawy o bezpieczeństwo.

– Sam kilkakrotnie aktywnie ewangelizowałem wśród festiwalowiczów i nigdy nie spotkałem się z typową agresją wobec nas. Oczywiście, były różne momenty. Zdarzyło się, że ktoś podszedł z jakimś złym słowem, próbą wyrzucenia swoich żalów do Kościoła, frustracji. Zawsze najważniejsze jest to, by dać takiemu człowiekowi przestrzeń. Posłuchać go, pozwolić się wypowiedzieć i odpowiedzieć na to wszystko swoim świadectwem. Rodziło to często bardzo owocne spotkania, które rozpoczynały się w charakterze – można powiedzieć – agresywnym, a kończyły spokojną rozmową, nierzadko sakramentem pojednania – przekonuje o. Piątkowiak.

Zmiana przystanku

Ewangelizacja na festiwalu to przede wszystkim niezwykłe historie przemiany ludzkich serc. Przystanek Jezus często staje się punktem zwrotnym w życiu pogubionych młodych osób.

– Są dzisiaj wśród ewangelizatorów Przystanku Jezus ludzie, którzy przyjeżdżali kiedyś na Przystanek Woodstock – mówi o. Damian. – Spotkali tam ewangelizatorów, doświadczyli żywego Jezusa i dzisiaj przyjeżdżają sami głosić Dobrą Nowinę.

Niezwykłą historią opowiedział nam Norbert, dla którego Woodstock przez całą młodość był drugim domem.

– Nie byłem wychowywany w tradycyjnej katolickiej rodzinie. Bardziej w otwartej na różne „eksperymenty”. Byłem radykalnym przedstawicielem ateizmu wojującego. Zwalczałem Kościół wszędzie, gdzie tylko mogłem. Na ulicach, na Woodstocku, a także w internecie. Kiedy widziałem księży – przeklinałem. Kiedy widziałem biskupów – spluwałem. Kiedy miałem przy sobie Biblię, to używałem jej jako rozpałki do grilla. Zupełnie nie spodziewałbym się, że kiedykolwiek może się to zmienić. A jednak... – mówi z widocznym wzruszeniem. – Jako osoba zupełnie zagubiona w swoim braku tożsamości, w swoim niekochaniu, niedoświadczeniu miłości, także w chorobie, w depresji, doszedłem do wniosku, że nie będę dalej walczyć, że nie ma żadnego sensu w dążeniu dalej. Uznałem, że się zabiję. Po prostu. Wyznaczyłem termin na kolejny dzień, po zakończeniu Przystanku Woodstock. Miałem wszystko przygotowane w domu. Pojechałem na ostatni dzień festiwalu, szlajając się bez celu. Zastanawiałem się, czy jestem z każdym pogodzony. Wtedy zaczęło padać. Bardzo nie lubię moknąć i tak się zdarzyło, że wstąpiłem na chwilę do namiotu Przystanku Jezus. Tam ogarnęło mnie zupełnie inne doświadczenie niż te dotychczasowe – zaznacza. – Czułem obecność Kogoś, kto jest wyżej. Obecność Kogoś, kto mnie nie ocenia. Zawołałem do Boga z prośbą – zupełnie nie wiedząc, co robię – aby pomógł mi wyjść z tej sytuacji, ponieważ nie chcę dalej żyć. I przyszedł, zabierając ode mnie nie tylko choroby, nie tylko negatywne myślenie, ale przede wszystkim dając mi doświadczenie bycia kochanym. Dziś jestem w zupełnie innym miejscu. Spełniam swoje marzenia, realizuję się, żyję z Bogiem w Kościele – dodaje z ulgą Norbert, dziś ewangelizator Przystanku Jezus.

Ojciec Damian Piątkowiak także jako ewangelizator na woodstockowych polach doświadczył wielu niezwykłych historii. – Pamiętam człowieka, którego wśród 700-tysięcznego tłumu spotykałem przez kilka wieczorów. Mijaliśmy się w różnych miejscach i rozmawialiśmy. Pierwsza rozmowa była trudna, na początku pełna żalu i agresji z jego strony. Kolejne rozmowy były spokojne, aż do ostatniego dnia wspólnej modlitwy, oddania Jezusowi jego życia, konkretnych spraw. To było dla mnie niezwykłe, bo mało było takich momentów, gdy w tym tłumie spotykałem jakichś ludzi drugi raz. A tego człowieka było mi dane spotkać kilkakrotnie – mówi z uśmiechem zakonnik.

Kościół pokorny

Przystanek Jezus to także idealne miejsce na miesiąc miodowy. Zapewniają o tym Monika i Marcin Gomułkowie prowadzący znany blog rodzinny Początek Wieczności.

– Nasz miesiąc miodowy spędzaliśmy na Przystanku Jezus. Napisaliśmy sobie wtedy na kartonie: „Małżeństwo jest boskie”. To było dla nas wyjątkowe doświadczenie i przeżycie. Idąc na pola woodstockowe, poszliśmy się podzielić tym, co mamy. Chcieliśmy się podzielić z tymi, którzy być może utracili już wiarę w to, że ten dar jest także dla nich, że ta miłość może się w ich życiu zrealizować – opowiadają małżonkowie i wspominają: – Bardzo poruszył nas moment obmywania nóg. To, kiedy biegaliśmy do kranów, żeby napełnić miski wodą, a potem w pokorze myć nogi tym ludziom, którzy mieli je już w kilkudniowym pyle; to, kiedy przepraszaliśmy za grzechy Kościoła. To było takie oddolne, nikt nam tego nie powiedział, sami w sercu rozpoznaliśmy, że jesteśmy Kościołem i możemy pokazać Kościół pokorny, Kościół, którego boli jego własny grzech. To doświadczenie na całe życie. Cieszymy się, że Przystanek Jezus istnieje. To przystanek, na którym warto się zatrzymać.

2021-07-20 10:22

Ocena: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

KSM na Przystanku Jezus!

[ TEMATY ]

KSM

Przystanek Jezus

Agata Kowalska

Reprezentanci Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży naszej Archidiecezji ewangelizują!

W ramach Ogólnopolskiej Akcji Ewangelizacyjnej PRZYSTANEK JEZUS młodzi głoszą Jezusa wszystkim, bez wyjątku, nawet tym, którzy najbardziej się w swoim życiu zagubili. A tam, w Kostrzynie nad Odrą, na Festiwalu Pol'and'Rock, ludzie naprawdę chcą słyszeć o Jezusie!

CZYTAJ DALEJ

Zimbabwe: niezaszczepieni nie mogą uczestniczyć w obrzędach religijnych

2021-09-16 14:07

[ TEMATY ]

Zimbabwe

COVID‑19

Karol Porwich/Niedziela

Władze Zimbabwe zezwoliły ma ponowne otwarcie kościołów. Jednak w obrzędach religijnych uczestniczyć mogą jedynie ci wierni, którzy zaszczepili się przeciwko COVID-19.

Decyzja rządu ma na celu skłonienie obywateli do przyjmowania szczepionki. Dotychczas obowiązkiem szczepień objęto urzędników i nauczycieli. Szczepienie konieczne jest również, aby móc sprzedawać na targu, korzystać z sal sportowych, pójść do restauracji i zdawać egzaminy na uczelni.

CZYTAJ DALEJ

Daj im się wyśpiewać!

2021-09-16 20:46

Fot. Lumen de Lumine

Pod hasłem „Daj im się wyśpiewać!” rozpoczęły się przesłuchania do chóru Pueri Cantores Sanctae Hedvigis w Międzynarodowym Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Chór tworzą młodzi chłopcy, ale w tym roku nabór rozpoczął się również do sekcji dziewczęcej. Spotkania organizuje Łukasz Czartowski, absolwent Papieskiego Instytutu Muzyki Sakralnej w Rzymie, dyrygent zespołu Schola Gregoriana Vratislaviensis – Lumen de Lumine i prezes Fundacji o tej samej nazwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję