Reklama

Papież do młodych: Wolność jest darem Bożym, ale trzeba umieć ją otrzymać i przyjąć

2015-07-13 06:55

kg (KAI/RV/ilsismografo/ACI) / Asunción / KAI

Grzegorz Gałązka

Wolność jest darem Bożym, ale trzeba umieć ją otrzymać i przyjąć, trzeba też mieć wolne od licznych więzów, które krępują młodych ludzi, jak wykorzystywanie, brak środków do życia, narkotyki i smutek. Przypomniał o tym Franciszek w improwizowanym przemówieniu do młodzieży, z którą spotkał się 12 lipca późnym popołudniem czasu miejscowego na nabrzeżu Costanera w Asunción. Był to ostatni punkt jego pobytu w Paragwaju i prosto z tego miejsca udał się on na stołeczne lotnisko międzynarodowe im. Silvio Pettirossiego, skąd o godz. 20.30 (1.30 czasu warszawskiego) odleciał do Rzymu.

Przybyłego na miejsce spotkania Ojca Świętego powitał w imieniu Kościoła i wszystkich zgromadzonych biskup diecezji Villarrica del Espíritu Santo - Ricardo Jorge Valenzuela Ríos, odpowiedzialny za duszpasterstwo młodzieży w episkopacie paragwajskim.

Zaznaczył, że zgromadzili się tu młodzi Paragwajczycy ze wszystkich części kraju, a także ich rówieśnicy z innych krajów Ameryki Łacińskiej, m.in. z Argentyny, Brazylii, Chile i Urugwaju. Przypomniał, że 27 lat temu św. Jan Paweł II również spotkał się z młodzieżą tego narodu a dziś wielu z nich "po tamtym cudownym doświadczeniu" wybrali drogę pójścia za Chrystusem w postaci różnych powołań. "Młodzież paragwajska staje dziś przed Waszą Świątobliwością, aby powiedzieć Ci, że ma umysł i serce otwarte a ich torby napełnione są nadzieją na ich ukierunkowania i na drogę, którą nam pokażesz" - powiedział biskup.

Zapewnił, że młodzi noszą w swych sercach ogromne pragnienie walki z antywartościami, jakie rodzi społeczeństwo konsumpcyjne i wyobcowane, kultura hedonizmu, konformizmu, marginalizacji i egoizmu. Mają wysokie cele i ideały: tworzenia społeczeństwa uczciwego i solidarnego, walczącego poważnie z korupcją, bezkarnością, handlem narkotykami, brakiem bezpieczeństwa, porwanaimi i zabójstwami, nierównościami społecznymi i nowymi ideologiami relatywistycznymi.

Reklama

Młodzi chcą bronić życia i rodziny, chcą kraju wolnego i bezpiecznego, zapewniającego wszystkim dostęp do opieki zdrowotnej, oświaty, sprawiedliwość społeczną, obronę dzieci i starców. Marzą o kraju nowoczesnym, braterskim i solidarnym - podkreślił mówca. Dodał, że są oni świadomi, iż Kościół także potrzebuje odnowy, większego udziału świeckich, większej otwartości i dynamizmu, Kościoła bez nadmiernej biurokracji, która czyni go powolnym w działaniu, chcą żywej, radosnej, entuzjastycznej i zaangażowanej wspólnoty kościelnej, "aby nieść Ewangelię Chrystusa i świadectwo wiary w ramach nowej ewangelizacji i ewangelizacji kontynentalnej" - stwierdził delegat biskupi dla duszpasterstwa młodzieży.

Po krótkim widowisku choreograficznym, ukazującym symbolicznie krainy, kulturę i dzisiejsze problemy kraju, głos zabrali 25-letnia dyplomowana pielęgniarka Liz Fretes i 18-letni rolnik Manuel de los Santos Aguiler. Oboje złożyli przejmujące świadectwa swych trudnych losów. Ona od 2 lat opiekuje się chorą na miażdżycę matką i również chorą babką, on natomiast, mimo bardzo młodego wieku, zdążył już doświadczyć biedy, porzucenia, wykorzystywania, bicia, zejścia na złą drogę itp. A jednak oboje są wdzięczni Bogu za to, że pozwolił im przeżyć to wszystko, co ich obecnie spotyka, wszystko to dzięki dobrych ludzi z ich parafii, którzy pokazali im Jezusa i Jego miłość i miłosierdzie.

Z kolei inny młody człowiek - Orlando odczytał fragment Ewangelii św. Mateusza, mówiący o ośmiu błogosławieństwach, po czym głos zabrał papież. Odłożył przygotowane wcześniej przemówienie, gdyż - jak zaznaczył nieco żartem - takie oficjalne teksty są nudne i wygłosił improwizowaną mowę-apel, w której poruszył kilka najważniejszych, jego zdaniem, wątków.

Powiedział że wolność jest darem Boży, trzeba jednak umieć ją przyjąć i korzystać z niej. Należy mieć serce wolne od licznych więzów, jak wykorzystywanie, brak środków do przeżycia, uzależnienie od narkotyków czy smutek. Zauważył, że te i wiele podobnych spraw pozbawiają nas wolności, która przejawia się w wolnym sercu. Jest to takie serce, którym można powiedzieć, że myśli i czuje i może to okazać w praktyce.

Ojciec Święty zaprosił wszystkich zebranych do wspólnej modlitwy, aby Jezus dał im serce wolne, aby nie być niewolnikami wszystkich zasadzek świata, wygodnictwa,dobrego życia, wad, fałszywej wolności czynienia tego, "co mi się w danej chwili podoba". "Proście o to każdego dnia" - dodał papież.

Nawiązał następnie do obu świadectw, stawiając je jako przykłady godne naśladowania. Zwrócił uwagę, że Liza stałą się służącą swej matki i babki i czyni to z miłością. Siłę do takiego działania daje jej solidarność innych. Liz w praktyce wypełnia czwarte przykazani Boże - o czci należnej rodzicom i jest to najwyższy stopień miłości - podkreślił Franciszek.

Z kolei Manuel też nie miał łatwego życia: był wykorzystywany, bity i samotny, a jednak zamiast skarżyć się i użalać nad sobą, poszedł do pracy. Papież odmówił zaraz krótką modlitwę za wszystkie dzieci żyjące w trudnych warunkach, po czym ukazał swym młodym słuchaczom główne kierunki działań życiowych: wolność serca, służbę innym, solidarność, nadzieję, pracę i walkę o życie. Zauważył, że młodzi nie maja dziś łatwego życia, a rozpacz popycha wielu z nich ku przestępczości, toteż trzeba im mówić, że jesteśmy blisko nich i chcemy im z miłością pomóc.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że zarówno Liz, jak i Manuel znaleźli nadzieję i siłę w Jezusie, w Bogu. "Potrzebujemy młodych z nadzieją i siłą, nie słabych, zmęczonych i znudzonych" - stwierdził mówca. Dodaqł, że nadzieję i siłę mają ci młodzi ludzie, którzy znają Jezusa i mają wolne serce i to jest droga, którą należy iść. Potrzebne jest poświęcenie i trzeba iść pod prąd, jak mówią o tym błogosławieństwa, będące planem Bożym wobec nas - dodał papież. Wyjaśnił, że ubodzy w duchu to ci, którzy rolzumieją biednych, a zasmuceni ci, którzy stoją po stronie zasmuconych.

Nawiązując do swojej wcześniejszej wypowiedzi sprzed 2 lat o tym, aby młodzi robili "raban", zaznaczył, że mają oni także pomagać przywracać porządek, aby nic nie niszczyć.

Na zakończenie Frnciszek modlił się do Jezusa za dziewczęta i chłopców, niewiedzących o tym, że Jezus jest ich mocą i bojących się życia, bycia szczęśliwymi i marzeń. "Jezu, naucz ich marzyć o wielkich i pięknych rzeczach, które rozszerzają serca. Daj nam siłę, serce wolne, nadzieję, miłość i naucz nas służyć" - zakończył swą improwizowaną wypowiedź Ojciec Święty. Jednocześnie przekazał przygotowany tekst biskupowi Valenzueli, prosząc go o zapoznanie z treścią tego przemówienia wszystkich młodych.

Potem papież udzielił wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego i żegnany entuzjastycznie przez modzież odjechał papamobilem na lotnisko.


Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Drodzy młodzi!

Wielką radość mi sprawia możność spotkania się z wami w tym klimacie święta, móc wysłuchać waszych świadectw oraz dzielić wasz entuzjazm i miłość do Jezusa.

Dziękuję biskupowi Ricardo Valenzueli, odpowiedzialnemu za duszpasterstwo młodzieżowe, za jego słowa. Dziękuję Manuelowi i Liz za odwagę opowiedzenia o swoim życiu, za wasze świadectwa w czasie tego spotkania. Nie jest łatwo mówić o rzeczach osobistych a tym bardziej przed tyloma ludźmi. Podzieliliście się największym skarbem, jaki macie, swymi historiami, swym życiem i tym, jak wszedł w nie Jezus.

Aby odpowiedzieć na wasze pytania, chciałbym wyodrębnić niektóre spośród spraw, którymi się podzieliliście.

Manuelu, powiedziałeś nam coś takiego: „Dzisiaj opanowało mnie pragnienie służenia innym, muszę pokonywać siebie”. Przeszedłeś bardzo trudne chwile, sytuacje bardzo bolesne, ale dziś bardzo pragniesz służyć, wychodzić, dzielić swe życie z innymi.

Liz, wcale nie jest łatwo być matką swych rodziców, a jeszcze bardziej gdy się jest młodym, ale co za mądrość i dojrzałość przebijają z twych słów, gdy powiedziałaś nam: „Dziś bawię się z nią, zmieniam pieluchy, wszystkie te rzeczy składam dziś Bogu i zaledwie zwracam to wszystko, co moja matka zrobiła dla mnie”.

Wy, młodzi Paragwajczycy, jakże jesteście dzielni.

Wspomnieliście też, co robić, aby wychodzić naprzód, skąd bierzecie siły. Oboje powiedzieliście: „W parafii”. Wśród przyjaciół z parafii i w czasie rekolekcji, które są tam organizowane. Dwa bardzo ważne klucze: przyjaciele i rekolekcje.

Przyjaciele. Przyjaźń jest jednym z największych darów, jakie osoba, młody człowiek może mieć i może ofiarować. To prawda. Jakże trudno jest żyć bez przyjaciół. Posłuchajcie jednej z najcudowniejszych rzeczy, o których mówi Jezus: „Nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15). Jedna z największych tajemnic chrześcijanina kryje się w byciu przyjaciółmi, przyjaciółmi Jezusa. Gdy ktoś kocha kogoś, jest obok, troszczy się o tę drugą osobę, pomaga jej, mówi jej, że myśli o niej, owszem, ale nie porzuca jej. Tak postępuje z nami Jezus, nigdy nas nie porzuca. Przyjaciele stają się wyrozumiali, towarzyszą sobie, ochraniają siebie. Taki też jest Pan z nami, czyni nas wyrozumiałymi.

Rekolekcje. Święty Ignacy tworzy słynne ćwiczenia duchowe, nazwane dwoma chorągwiami. Opisuje z jednej strony chorągiew diabła i z drugiej chorągiew Chrystusa, które są jakby koszulkami dwóch drużyn i pyta nas, w której chcielibyśmy grać.

Za pomocą tego rozważania sprawia, że wyobrażamy sobie, jak wyglądałaby przynależność do jednej lub drugiej drużyny. To tak jakby zapytać: z kim chcesz grać w życiu? I św. Ignacy mówi, że diabeł dla zdobycia graczy obiecuje tym, którzy zagrają z nim, bogactwo, zaszczyty, chwałę, władzę, będą sławni. Wszyscy będą ich ubóstwiać.

Z drugiej strony przedstawia nam przebieg gry Jezusa, nie jako coś fantastycznego. Jezus nie ukazuje nam życia gwiazd, celebrytów, ale przeciwnie - mówi nam, że gra z Nim jest zaproszeniem do pokory, miłości, służby innym. Jezus nie zwodzi nas, ale bierze nas na poważnie.

W Biblii diabła nazywa się ojcem kłamstwa, tym, który obiecuje lub, lepiej mówiąc, sprawia, że wierzysz, iż robiąc określone rzeczy, będziesz szczęśliwy. A potem zdałeś sobie sprawę z tego, że wcale nie byłeś szczęśliwy, że byłeś za czymś, co było dalekie od uczynienia cię szczęśliwym, co sprawiło, że czujesz się bardziej pusty, smutniejszy. Przyjaciele, diabeł jest „sprzedawcą iluzji”: obiecuje ci, obiecuje, ale nie daje ci niczego, nigdy nie spełni tego, co mówi. Jest złym sprzedawcą. Sprawia, że pragniesz rzeczy, które nie zależą od niego, które osiągniesz lub nie. Sprawia, że pokładasz nadzieję w czymś, co nigdy cię nie uszczęśliwi. Tak wygląda jego gra, taka jest jego strategia. Dużo mówić i dużo ofiarować i nic nie robić. Jest wielkim „sprzedawcą iluzji”, gdyż wszystko, co nam proponuje, jest owocem podziałów, porównywania nas z innymi, wbijania do głów innym, aby zdobywali nasze rzeczy. Jest „sprzedawcą iluzji”, ponieważ aby osiągnąć to wszystko, jedynym sposobem jest porzucenie swych przyjaciół, nie być wyrozumiałym wobec kogokolwiek, wszystko bowiem opiera się na pozorach. Sprawia, że wierzysz, iż twoja wartość zależy od tego, jak wielkim jesteś.

I odwrotnie - mamy Jezusa, który proponuje nam swoją grę. Nie sprzedaje nam iluzji, nie obiecuje nam rzeczy pozornie wielkich, nie mówi nam, że szczęście będzie w bogactwie, władzy, dumie. Przeciwnie: pokazuje nam, że droga jest inna. Ten Trener mówi swoim zawodnikom: błogosławieni, szczęśliwi ubodzy w duchu, płaczący, łagodni, głodni i spragnieni sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, pokój czyniący, prześladowani dla sprawiedliwości. I kończy, mówiąc wam: cieszcie z tego wszystkiego (por. Mt 5, 1-12).

Dlaczego? Gdyż Jezus nas nie oszukuje. Pokazuje nam drogę, która jest życiem i która jest prawdą. On sam jest wielkim dowodem na to. Jest nim Jego styl, Jego sposób życia, przyjaźń, więź z Jego Ojcem. I do tego nas zaprasza - abyśmy czuli się dziećmi, dziećmi umiłowanymi.

On nie sprzedaje iluzji, wie bowiem, że szczęście, to prawdziwe, które wypełnia serce, nie znajduje się w „szatach”, które nosimy, w butach, które zakładamy, w etykietce określonej marki. On wie, że prawdziwe szczęście polega na tym, że się jest wrażliwym, że umie się płakać z płaczącymi, że się jest blisko smutnych, że się kogoś podnosi, obejmuje go. Ten, kto nie potrafi płakać, nie potrafi też śmiać się i tym bardziej nie potrafi żyć. Jezus wie, że w tym świecie tak wielkiej rywalizacji, zawiści i wielkiej agresywności prawdziwe szczęście prowadzi przez umiejętność bycia cierpliwym, szanowania innych, niepotępiania ani nieosądzania kogokolwiek. Ten, kto się gniewa, traci - jak mówi przysłowie. Nie wystawiaj serca na gniew, na złość. Szczęśliwi miłosierni. Szczęśliwi ci, którzy potrafią znaleźć się na miejscu innej osoby, ci, którzy obdarzeni są zdolnością przyjmowania i przebaczania. Wszyscy kiedyś tego doświadczyliśmy. Wszyscy w pewnej chwili poczuliśmy, że nam przebaczono, jakież jest to piękne! To tak, jakby odzyskać życie, jakby mieć nowe możliwości. Nie ma nic piękniejszego niż otrzymać nowe możliwości. To tak, jakby zaczynać na nowo życie. Toteż szczęśliwi ci, którzy są nosicielami nowego życia, nowych możliwości. Szczęśliwi ci, którzy na to pracują, którzy o to walczą. Wszyscy popełniamy błędy i pomyłki, tysiącami. Dlatego szczęśliwi ci, którzy są w stanie pomagać innym, gdy popełniają błędy, gdy się mylą; którzy są prawdziwymi przyjaciółmi i nikogo nie porzucają. To oni są czystego serca - ci, którzy potrafią widzieć dalej niż koniec swego nosa i pokonują trudności. Szczęśliwi ci, którzy widzą zwłaszcza dobro u innych.

Liz, wspomniałaś o Chikitundze - tej paragwajskiej służebnicy Bożej. Powiedziałaś, że była ona jak twoja siostra, twoja przyjaciółka, twój wzór. Ona, podobnie jak wielu innych, pokazuje nam, że droga błogosławieństw jest drogą pełni, drogą możliwą, rzeczywistą, która napełnia serce. Oni są naszymi przyjaciółmi i wzorami, które przestały już grać na tym „boisku”, ale stają się znów tymi niezastąpionymi graczami, na których zawsze ktoś spogląda, aby dać z siebie to, co najlepsze. Są oni przykładem, że Jezus nie jest „sprzedawcą iluzji”, że Jego propozycją jest pełnia. Ale ponad wszystkim jest propozycja przyjaźni, prawdziwej przyjaźni, tej przyjaźni, której wszyscy pragniemy. Pragniemy przyjaciół w stylu Jezusa, ale nie aby pozostawać we własnym gronie, lecz aby wyjść na „boisko” i pozyskiwać więcej przyjaciół. Aby zarażać przyjaźnią Jezusa na całym świecie, gdziekolwiek jesteście, w pracy, w szkole, za pośrednictwem WhatsApp, Facebooka czy Twittera, gdy idziecie potańczyć lub popijacie dobre tereré [paragwajski odpowiednik yerba mate], na plaży lub rozgrywając mecz na osiedlowym boisku. Tak jest tam, gdzie są przyjaciele Jezusa. Nie sprzedając iluzji, ale stając się wyrozumiałymi. Wyrozumiałymi, wiedząc, że jesteśmy szczęśliwi, gdyż mamy Ojca, który jest w niebie.

Tagi:
Franciszek w Ameryce Łacińskiej

Reklama

Watykan: Franciszek przyjął prezydenta Singapuru

2016-05-28 14:49

tom (KAI) / Watykan

Papież Franciszek przyjął dzisiaj w Watykanie prezydentów Singapuru i Kostaryki. Rozmowa Ojca Świętego z prezydentem Singapuru Tony Tan Keng Yamem trwała 20 min. i jak podało biuro prasowe Stolicy Apostolskiej dotyczyła ona m. in. kwestii praw człowieka. "Obaj podkreślili znaczenie dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego dla wspierania praw człowieka" - czytamy w komunikacie ogłoszonym po spotkaniu.

Catholic News Service/facebook.com

W Singapurze wolność słowa i przekonań jest bardzo mocno ograniczona. Organizacje broniące praw człowieka krytykują to państwo m. in. za drastyczne prawo, które pozwala za stosunkowo drobne przestępstwa narkotykowe skazywać na karę śmierci.

"Papież i prezydent wskazali, że dialog między religiami i kulturami jest ważny dla stabilności, sprawiedliwości i pokoju w Azji południowo-wschodniej" - głosi komunikat. Singapur jest wielokulturowym państwem-miastem. Z prawie 5,5, mln mieszkańców ok. 2,1 mln to obcokrajowcy. Liczbę katolików szacuje się na ok. 200 tys.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu: Aborcja ze względu na ryzyko choroby dziecka to dyskryminacja

2019-11-13 08:36

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Brak decyzji Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w kolejnych latach zabijane będą setki dzieci, tylko dlatego, że są bezbronne i poszkodowane przez los” – podkreśla abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w wydanym dziś komunikacie.

episkopat.pl

Publikujemy treść przekazanego KAI Komunikatu Przewodniczącego KEP

Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Łk 9,48).

Ze smutkiem przyjęliśmy odmowę rozpatrzenia wniosku poselskiego odnoszącego się do kwestii konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej przez Trybunał Konstytucyjny. W przeszłości Trybunał Konstytucyjny zapisał się chwalebnie w polskiej debacie na temat prawnej ochrony dziecka poczętego. W wydanym pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla w 1997 roku orzeczeniu (K. 26/96) uznał on, że: „Demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju. Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana. (…) Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”.

Obowiązujące w Polsce przepisy o prawnej ochronie życia ludzkiego, za sprawą zamieszczonych w ustawie tzw. wyjątków, wciąż naruszają wspomnianą zasadę demokratycznego państwa prawnego. W szczególny sposób jest to prawdziwe w stosunku do tzw. aborcji eugenicznej dopuszczonej prawnie na podstawie dużego prawdopodobieństwa upośledzenia lub choroby. Nie chodzi tutaj o fakt choroby, a jedynie o poważne ryzyko ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W obu przypadkach mamy do czynienia z dopuszczeniem przerwania ciąży – jak podkreślają posłowie wnioskodawcy – „bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej” (zob. Wniosek do TK sygn. K. 13/17) w oparciu o niekreślone kryteria legalizacji takiego działania.

Aborcja z powodu ciężkiego lub nieodwracalnego upośledzenia płodu jest odmową prawa do życia dzieciom zdolnym do życia, a często zdolnym także do wykonywania w dorosłym życiu np. zawodów zaufania publicznego. Posłowie zaskarżający ten przepis przywołują przykład kobiet z zespołem Turnera, które wykonują w Polsce zawód lekarza. W przypadku nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu dziecka mamy prawne przyzwolenie na selekcję z uwagi na stan zdrowia nieurodzonego jeszcze dziecka, co stanowi bezpośrednią dyskryminację.

Jako katolicy na początku każdej Mszy św. wypowiadamy słowa spowiedzi powszechnej. Mówimy o grzechach popełnionych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem…. Zaniedbanie powoduje często nieodwracalną krzywdę w stopniu nie mniejszym niż złe działanie. Brak decyzji Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w kolejnych latach zabijane będą setki dzieci, tylko dlatego, że są bezbronne i poszkodowane przez los.

Oczekujemy beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, niestrudzonego obrońcy życia. „Przeszedł czas – mówił Ksiądz Prymas - ażeby wstrząsnąć sumieniami, ażeby każdy wyzwolił się z kłamstwa, jakim jest określanie zabójstwa słowem ‘zabieg’. To nie jest zabieg, ale morderstwo, przerywające dzieje człowieka, które zapoczątkował Ojciec przed wiekami” (09.03.1975). „Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu – nauczał Prymas Tysiąclecia - jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawom natury! Powstające pod sercem matki nowe życie nie należy do niej. Jest ono własnością nowego człowieka! Nikt nie może bezkarnie pozbawiać życia kształtującej się dopiero istoty ludzkiej, zwłaszcza, że jest ona bezbronna. Musi więc mieć swoich obrońców. Obrońcą jest sam Bóg, który się upomni o to życie…” (11.01.1976).

Wyrażam jednocześnie moje rozczarowanie z powodu niedotrzymania jak dotąd obietnicy wyborczej złożonej kiedyś przez partię rządzącą o ochronie życia od poczęcia (por. Program Prawa i Sprawiedliwości 2014 r., s. 7).

W biblijnym dialogu Boga z Abrahamem pada pytanie o dziesięciu sprawiedliwych, których obecność może uratować miasto. Polska pyta dzisiaj o tych dziesięciu sprawiedliwych, których potrzebuje nasza Ojczyzna, aby móc się prawidłowo rozwijać, chroniąc sprawiedliwie życie wszystkich swoich obywateli.

+ Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatów Europy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych: bądź sługą niekoniecznym, by Jezus mógł działać!

2019-11-13 10:22

Ks. Paweł Kłys

- My jako Kościół też możemy mieć taką pokusę, by podkreślać siebie, zadbać o siebie, My Kościół jesteśmy sługą niekoniecznym! Kościół nie jest ważny – ważny jest Jezus i ważny człowiek i świat do którego Kościół jest posłany! Kościół jest narzędziem. Nie jest celem dla siebie, nie jest celem samym w sobie! – mówił abp Grzegorz Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych.

Ks. Paweł Kłys

W parafii pw. św. Alberta Chmielowskiego na łódzkim osiedlu Widzew odbyła się niecodzienna uroczystość. Podczas Eucharystii wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater w obecności pasterza Archidiecezji Łódzkiej przedstawiła się łódzkim Wspólnotom Drogi Neokatechumenalnej.

Wszystkich zebranych w świątyni przywitał proboszcz parafii – ks. kan. Przemysław Góra, który podkreślił, że dzisiejsza uroczystość wpisuje się w historię tej wspólnoty parafialnej, jak i całej Archidiecezji.

Następnie zostały przedstawione Wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej regionu łódzkiego, do którego należą wierni trzech diecezji: Archidiecezji Łódzkiej, Diecezji Włocławskiej oraz Diecezji Kaliskiej.

Po prezentacji wspólnot zaprezentowała się też wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater do której należy sześciu kleryków: trzech z Polski - Tomasz (32 lata), Hieronim (26 lat), Michał (19 lat), dwóch z Włoch - Piotr (27 lat) i Andrea (20 lat) i jeden z Hiszpanii Karlos (22 lata). Nad formacją czuwa rektor – ks. Michał Jaworski oraz ojciec duchowny – ks. Janusz Świeca.

W homilii łódzki pasterz zwrócił uwagę zebranych na to, że - Jezus mówi– przy odrobinie waszej wiary działyby się rzeczy niemożliwe. A co w tym przeszkadza? To, że nie chcecie być sługami niekoniecznymi! To jest przeszkoda, aby Bóg przez was mógł robić rzeczy niewyobrażalne, niesłychane, niemożliwe! – tłumaczył arcybiskup. -Tych sześciu się przygotowuje do kapłaństwa, nas tu jest już kilku, którzy są księżmi – co my możemy sami z siebie wam dać? Ja nie umiem wskrzeszać. Nie umiem oczyszczać trędowatych. Sam nie jestem w stanie nikomu odpuścić grzechów. Sam nie wiedziałbym - sam ze siebie - jakie znaleźć słowo, by porozmawiać z kimś, komu umarł ojciec, matka albo dziecko. Macie jakieś własne słowa na takie sytuacje? Macie coś do powiedzenia od siebie? Mogłyby się - przy odrobinie naszej wiary - dziać w ludziach rzeczy niemożliwe tylko, że my musimy zniknąć! – podkreślił kaznodzieja.

- Im będziesz mniej miejsca zajmował, tym będzie więcej przestrzeni dla Boga, a On będzie działał. Będą się działy rzeczy niesamowite, bo ty się robisz mały. Ty mówisz – ja jestem nieważny. Ja jestem sługa niekonieczny! Wtedy otwierasz przestrzeń Bogu do działania, to znaczy, otwierasz innych na przestrzeń z Jezusem, z Jego miłością, z Jego mocą, z Jego mądrością, z Jego obecnością! A jeśli za każdym razem będziemy słudzy konieczni, to człowiek, któremu teoretycznie mówimy o Jezusie, nawet nie ma szans Go zobaczyć, bo wszędzie jestem ja!- zauważył hierarcha.

Odnosząc się do medialnych odniesień o kryzysie Kościoła, łódzki pasterz powiedział: dziś mówi się kryzys, kryzys, kryzys w Kościele. Wiecie skąd się bierze kryzys? Bierze się z tego, że nas jest za dużo! Jest za dużo gadania o Kościele – a za mało o Jezusie! Jest za dużo o Kościele – a za mało o ludziach. Jest kryzys bezowocności, a mogłyby się dziać rzeczy niemożliwe, tylko trzeba być takim małym. – zakończył łódzki pasterz.

Międzynarodowe Archidiecezjalne Seminarium Misyjne Redemptoris Mater pod patronatem Najświętszej Maryi Panny Redemptoris Mater, Patrona Archidiecezji Łódzkiej św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, czterech Ewangelistów i świętego Anterosa papieża, męczennika zostało powołane do istnienia dekretem arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia w święto św. Mateusza ewangelisty tj. 21 września br. Na urząd rektora tegoż seminarium powołany ks. Michał Jaworski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem