Wspólnota Cenacolo powstała we Włoszech w 1983 r. Założyła ją s. Elvira Petrozzi. Zaczęło się od jednego domu – dziś jest ich ok. 70 w 20 krajach świata. Wspólnota powstała, aby pomagać osobom uzależnionym, zagubionym, wykluczonym społecznie. Nie zatrudnia psychologów, nie stosuje terapii farmakologicznej, a skutecznie pomaga ok. 80% trafiających do niej osób.
Cenacolo oznacza Wieczernik. Jego założycielka podkreślała, że jest to miejsce przebywania z Panem, który dla każdego układa najwspanialszy scenariusz życia. On także jest najlepszym psychologiem i lekarzem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Bóg
Damian zaczynał od narkotyków, skończył na ulicy. Tak trafił do Stowarzyszenia „Exodus”. Tam spotkał Beatę i Grześka, chłopaka po Cenacolo. To oni zapytali go: „chcesz dalej tak żyć?”. Nie chciał. Decyzję o wstąpieniu do wspólnoty podjął szybko. Trwa w niej od ponad 4 lat. – Cenacolo jest dla mnie ratunkiem od tego, w czym w przeszłości się zatraciłem, i ucieczką od środowiska, w którym funkcjonowałem – mówi.
Reklama
W Cenacolo dzień oparty jest na modlitwie. W każdym domu jest kaplica z Najświętszym Sakramentem. – Matka Elvira zaznaczyła, że każda modlitwa nas przemienia. Nam się może wydawać, że nic się nie dzieje, że tylko klepiemy „zdrowaśki”, ale Jezus działa w naszych sercach i pomaga nam wychodzić na prostą. Dlatego dużo się modlimy. Niektórzy mówią, że nawet więcej niż w zakonach – opowiada Damian. – Codziennie odmawiamy trzy Różańce, które wyznaczają rytm dnia, a zaczynamy poranną adoracją o godz. 5.30. Tak uczymy się żyć w obecności Pana Boga, w ciszy i harmonii, i dzięki temu łatwiej iść w życie – tłumaczy. Mówi też, że przed Cenacolo nie znał Jezusa. Wierzyć, że istnieje, zaczął dopiero, gdy trafił na ulicę. – Im bardziej byłem samotny, im bardziej wchodziłem w ciemność, tym bardziej czułem Jego obecność. Ale nic prócz tego, jak ma na imię, wtedy jeszcze nie wiedziałem – wspomina.
Dino jest Chorwatem. Pochodzi ze Splitu. Ma 35 lat. Do Cenacolo przyszedł za namową ojca. Na koncie ma alkohol, narkotyki i hazard, którymi uśmierzał ból dziecięcych traum. A nosi ich w sobie niemało. – Ojciec brał udział w konflikcie wojennym między Chorwacją a Serbią, który wybuchł w 1990 r. To był kluczowy moment mojego dzieciństwa. On przebywał na wojnie, a matka, mając problem z alkoholem, ciągle trafiała do szpitali psychiatrycznych – opowiada. – Jako dziecko nie doświadczyłem miłości, nie miałem bliskich relacji, wszystkie moje znajomości były powierzchowne. Nie potrafiłem okazywać uczuć, wciąż zakładałem maski. Tutaj uczę się stawać w prawdzie o sobie. Jest to możliwe dzięki bliskiej relacji z Bogiem, która rodzi się na modlitwie. Ta więź przywraca mi życie – wyznaje Dino. Z rodziną zobaczył się po raz pierwszy po 2 latach pobytu w Cenacolo. – To było niezwykłe spotkanie – podkreśla. – Pierwszy raz naprawdę ze sobą rozmawialiśmy. Padło wiele ciepłych słów. Mówili, że o mnie myślą, że są ze mnie dumni i że mnie wspierają w pragnieniu zmiany życia – wyznaje.
Wspólnota
Każdy walczy ze swoimi demonami. Powoli otrząsa się z martwoty duszy. Ale nie w pojedynkę, bo taka walka zdana jest na przegraną. W Cenacolo walczy się siłą wspólnoty.
Reklama
– Na początku dołączyłem do wspólnoty na Chorwacji, ale było ciężko. Chciałem zrezygnować, więc wysłano mnie do Polski, jak najdalej od mojego starego życia, i to pomogło. Ważne, by odizolować się od tego wszystkiego, co nas wcześniej zniewalało i co może nas z powrotem pociągnąć – wyjaśnia Dino. – We wspólnocie uczę się budować relacje oparte na wzajemnej trosce i przyjaźni. Nie przeklinam, nie biorę narkotyków, nie uprawiam hazardu, nie piję alkoholu. Sam bym tego nie dokonał – zauważa.
– Bracia wspomagają, udzielają rad, szczególnie ci, którzy są we wspólnocie dłużej i mają większe doświadczenie. Oni już po samym zachowaniu potrafią rozpoznać, kiedy ktoś ma problem, z czymś sobie nie radzi. Ich wsparcie jest bardzo potrzebne – tłumaczy Andrzej. Ma żonę Justynę i dwóch synków, Filipa i Michała. We wspólnocie jest od 5 miesięcy. – Justyna powiedziała, że Cenacolo to jest dla mnie ostatnia szansa na uratowanie naszego małżeństwa i rodziny. Szansa dana nie od niej, a od Boga. Mojej żonie zawdzięczam to, że tutaj jestem i walczę. Jest moim aniołem i drogowskazem – mówi. – W używki zacząłem wchodzić od małolata. Były alkohol, hazard, pornografia, gry komputerowe. Cztery lata temu dzięki odbytej terapii jakoś sobie z tym poradziłem. Teraz największym problemem jest moja agresja. Tutaj mocno nad sobą pracuję, uczę się wyrażać emocje bez używania złości. Uświadomiłem też sobie coś bardzo ważnego: że do tej pory nie brałem żadnej odpowiedzialności za życie swoje i mojej rodziny. Chcę to zmienić – dzieli się Andrzej i ze wzruszeniem dodaje: – Moja żona, mimo tych wszystkich cierpień, które jej sprawiłem, przez co ciężko jej czasem nawet na mnie patrzeć, powiedziała, że czeka. Tego się trzymam. To słowo jest dla mnie jak kotwica i wyznacza mi cel: chcę odzyskać małżeństwo i rodzinę.
Praca
Reklama
Ważnym elementem funkcjonowania we wspólnocie jest praca. Matka Elvira mówiła, że to fundament dla wewnętrznej odbudowy człowieka. Praca uczy odpowiedzialności, sprawczości, współpracy, ale też cierpliwości i pokory. Bezczynność natomiast prowadzi do nudy, a tej należy się wystrzegać. – Nuda to przestrzeń, która otwiera głowę na różne złe myśli, dlatego cały dzień musi być dobrze zagospodarowany – wyjaśnia Damian. – Dlatego pracę zaczynamy zaraz po śniadaniu i pracujemy do wieczora. Siadamy tylko do posiłku, a do łóżek kładziemy się wyłącznie na czas snu. Praca nie musi być ciężka, chodzi o to, żeby cały czas coś robić – tłumaczy.
Wspólnoty Cenacolo żyją z Opatrzności Bożej. Wszystko, co mają, otrzymują – od jedzenia po dach nad głową. Często do zamieszkania dostają domy zrujnowane, wymagające remontu. Dla wspólnoty ma to wymiar symboliczny, przez odbudowę domu jego mieszkańcy odbudowują samych siebie. Tak też było z pierwszym domem założonym przez m. Elvirę w Saluzzo we Włoszech.
W Cenacolo panują też ściśle określone zasady komunikowania się. Zwykle gdzieś na ścianie wisi lista zwrotów zakazanych, których się tutaj nie używa, np.: „nie chcę”, „nie mogę”, „nie podoba mi się”, „nie obchodzi mnie”, „nie jestem zdolny”, „mam wszystkiego dość”, „zostaw mnie w spokoju”. Chodzi o to, by nie zamykać się na rozmowę i nauczyć się trudne rzeczy wyrażać w pozytywny sposób. To pomaga zmienić myślenie i postrzeganie problemów.
W Polsce Cenacolo działa od 25 lat. Przez ten czas otwarto pięć domów. Pierwszy powstał w Giezkowie k. Koszalina, kolejne – w Jastrzębiu-Zdroju, Porębie Radlnej, Suszcu, a ostatni rok temu w Częstochowie.
