W życiu modlitewnym niejednokrotnie przychodzą takie chwile, kiedy człowiek czuje oschłość i nie potrafi nawiązać kontaktu z Bogiem. Taki stan niepokoi zwłaszcza te osoby, które dotąd miały dobre doświadczenia modlitwy i czuły stałą obecność Boga. Drżą wtedy ze strachu, myśląc, że może Bóg je opuścił. Bóg w życiu modlitewnym daje człowiekowi najpierw możliwość posmakowania modlitwy. Modlitwa opiera się wtedy bardziej na życiu zmysłowym niż na duchowym. Człowiek cieszy się, że czuje Boga, cieszy się, że potrafi znaleźć dla niego czas i raduje się każdym słowem wypowiedzianym w stronę Jezusa. Modlitwa jednak nie może zatrzymać się na samych zmysłowych odczuciach, bo inaczej nigdy nie wejdzie w głąb człowieka. W czasie przejścia od modlitwy zmysłowej do duchowej kontemplacji Boga może zdarzyć się człowiekowi stan ciemnej nocy modlitwy. Na czym ona polega? Na odczuciu, że to, co dawało do tej pory radość, zaczyna tracić smak. Dusze męczą się wtedy i czują się zagubione. Pracują jak zwykle nad swoją modlitwą, ale to nie przynosi im zadowolenia. Starają się jeszcze więcej modlić, ale im więcej się modlą, tym mniej czują Boga. Wypowiadają więcej pobożnych litanii i aktów strzelistych, ale one nie dają pociechy. To znak dla duszy, że Bóg chce wprowadzić duszę na drogi kontemplacji. Nie można więc szukać tych samych sposobów co dawniej, bo człowiek byłyby wtedy jak myśliwy, który chwyta zwierzynę i wypuszcza ją, by znowu na nią polować. Co zrobić w doświadczeniu ciemnej nocy modlitwy? Oto kilka ważnych rad.
Trwaj w cierpliwości i zaufaj Bogu
Kiedy na modlitwie ogarnia cię ciemność, zaufaj Bogu, że On jest w tej ciemności i pragnie przenieść twoją duszę na głębszy poziom wiary. Ciemna noc jest po coś! Nie jest kaprysem Boga, aby cię utrudzić. Jest Jego łaską, abyś wypłynął na głębię. Uwierz więc, że Bóg działa, mimo że tego nie czujesz. Pozwól Mu działać, trwając przed Nim mimo oschłości i braku dotychczasowych doznań. Zaufaj Panu, bo to On Cię prowadzi!
Nie szukaj mądrych treści, ale trwaj w ukojeniu
Na próżno się wtedy trudzisz, aby znaleźć jakąś pożywkę dla modlitewnego dyskursu. Bóg już nie chce, abyś prowadził w Jego obecności jakieś mądre rozważania. Bóg chce, abyś nauczył się trwać przed Nim, mając Go w sercu i w pamięci, bez słów i silenia się na ludzkie mądrości. Nie myśl wtedy, że tracisz czas, bo mógłbyś coś pięknego przeczytać o Bogu. Bóg nie chce już słów, ale chce twojego serca. Przestań się wysilać, bo wszystkie twe wysiłki niepokoją duszę, a Bóg przychodzi tam, gdzie jest pokój. Trwaj w pokoju.
Przestań malować siebie i pozwól się namalować Bogu
Dzięki ciemnej nocy Pan Bóg chce zmienić moje podejście do Niego. Dotąd to ty malowałeś Boga swoimi słowami i myślami. Teraz Bóg chce malować ciebie. Stań się więc dla Niego pokornym i wytrwałym modelem. Model, który pozuje malarzowi, nie może się wiercić, bo popsuje malarzowi jego pracę. Trwaj w spokoju i bezruchu na modlitwie, a wtedy stworzysz warunki Bogu, aby to On malował piękno twojej duszy. Niech więc twa dusza zacznie trwać w wewnętrznym odpoczynku i pokoju. Wtedy przestaniesz malować siebie, a Bóg zacznie tworzyć z ciebie najpiękniejszy z duchowych obrazów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
