Reklama

Powstała niczym Feniks z popiołów (1)

KS. HENRYK BORCZ
Edycja przemyska 24/2001

Przepiękną perłą starożytnego piastowskiego grodu Przemyśla jest tamtejsza gotycka katedra rzymskokatolicka. Przybywającym do tego miasta od razu rzuca się w oczy jej masywna kształtna bryła z charakterystyczną strzelistą wieżą, malowniczo położona w górującej nad miastem dzielnicy, powyżej zabytkowej miejskiej starówki, u podnóża Zamku Kazimierzowskiego. W szacownych murach katedry przemyskiej gościli w minionych wiekach nasi królowie, hetmani i inni dostojnicy, ale najczęściej wierny polski lud. Z jej dziejami związana jest zarówno pamięć wielkich wydarzeń z lat pomyślności i chwały naszej Ojczyzny, jak też pamięć klęsk i cierpień, które były jej udziałem. Tu, w tym biskupim kościele, "matce wszystkich kościołów archidiecezji przemyskiej", odbywają się najważniejsze uroczystości kościelne. Tutaj w roku 1966 świętowane było Milenium Chrztu Polski, pod przewodnictwem wielkiego Prymasa Tysiąclecia a dzisiaj Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, z udziałem całego Episkopatu. Do tego Domu Bożego wiele razy przybywał na uroczyste obchody arcybiskup krakowski kard. Karol Wojtyła, by w roku 1991 nawiedzić jej progi już jako następca św. Piotra - Papież Jan Paweł II. W niej też przez kilka dziesięcioleci niestrudzenie jednał ludzi z Bogiem zmarły w roku 1948 w opinii świętości Sługa Boży ks. Jan Balicki.

Obecna katedra przemyska liczy już przeszło 500 lat. Zaczęto ją wznosić w roku 1460, na miejscu poprzedniej niewielkiej katedry, ufundowanej jeszcze przez pierwszych historycznych władców Polski - Piastów (przypuszczalnie przez króla Bolesława Śmiałego niedługo przed rokiem 1079). Ten starożytny kościół, zbudowany w formie rotundy, posiada taką samą formę jak kilkanaście innych odkrytych w dawnych głównych grodach Polski Wczesnopiastowskiej: od Ostrowa Lednickiego i Giecza na Zachodzie, poprzez Cieszyn, Wiślicę, oraz Wzgórze Wawelskie w Krakowie, aż po Halicz na Wschodzie. Nosił on wezwanie św. Mikołaja Biskupa i służył celom sakralnym do czasu rozpoczęcia budowy obecnej katedry, kiedy to rozebrano jego mury, zaś ciosy z piaskowca wykorzystano do budowy. W podziemiach katedry do naszych czasów zachowały się doskonale dolne partie murów tej prastarej świątyni. W tym miejscu warto przypomnieć, że w Przemyślu na wzgórzu zamkowym zachowały się fundamenty drugiego, jeszcze starszego kościoła grodowego - rotundy, ufundowanego na początku XI stulecia przez króla Bolesława Chrobrego, w czasach, kiedy chrześcijaństwo dopiero krzepło na naszych polskich ziemiach. Pozostałości te wymownie świadczą o tym, że chrześcijaństwo w obrządku zachodnim bardzo wcześnie zagościło na naszych ziemiach nad Sanem. Późniejszy podbój piastowskich kresów wschodnich (w tym i Przemyśla), dokonany przy końcu XI stulecia przez władców Rusi Kijowskiej - Rurykowiczów, pociągnął za sobą znaczne przeobrażenia etniczne i wyznaniowe na tych terenach i równocześnie na pewien czas osłabił rozwój Kościoła łacińskiego. Wśród mieszkających tutaj katolików duszpasterstwo prowadziło duchowieństwo diecezjalne - podległe biskupom misyjnym, oraz zakonnicy - franciszkanie i dominikanie.

Wraz z odzyskaniem tych prastarych piastowskich dziedzin w roku 1340 przez Kazimierza Wielkiego odmienił się bieg historii. Położone pomiędzy Wisłokiem a Sanem, oraz dalej na wschód tereny dotychczasowego pogranicza pomiędzy Polską i Rusią, pokryte gęstymi borami i słabo zaludnione, stały się obszarem intensywnego osadnictwa. W przeciągu kilku dziesięcioleci powstało tu kilkaset wiosek i kilkadziesiąt miast i miasteczek. Już około roku 1340 papież Benedykt XII utworzył dla mieszkających na tych ziemiach katolików diecezję przemyską, którą papież Grzegorz XI włączył w roku 1375 do nowo utworzonej metropolii halickiej. Przy starożytnym kościele św. Mikołaja zamieszkali przemyscy biskupi oraz ich najbliżsi współpracownicy - kanonicy katedralni. Trzeci z kolei pasterz przemyski, franciszkanin Eryk (1377-1391), konsekrował kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela. W tym czasie w Przemyślu funkcjonowały równolegle klasztory i kościoły Dominikanów i Franciszkanów, ufundowane, jak głosi stara tradycja, jeszcze około połowy XIII stulecia.

Przemyśl położony był przy ważnym szlaku handlowym prowadzącym z Europy Zachodniej do Kijowa i dalej na Wschód. Cieszył się poparciem władców polskich, zarówno Piastów jak i Jagiellonów, stąd też w XIV i XV w. nadsański gród szybko rozwijał się, przybywało mieszkańców, zwłaszcza rzemieślników i kupców. Dotychczasowa świątynia katedralna stawała się zbyt szczupła w stosunku do wzrastających potrzeb. Z tego powodu posta nowiono wybudować nową w miejscu dotychczasowej. Prace przy wznoszeniu monumentalnej gotyckiej katedry rozpoczęto w roku 1460, z inicjatywy ówczesnego biskupa Mikołaja Błażejowskiego i kapituły katedralnej. Jej budowniczymi byli między innymi Jakub z Miechowa i Tobiasz z Opoczna, mieszczanin krośnieński. W roku 1495, jeszcze nie ukończoną budowlę poważnie uszkodził pożar. Szkody naprawiono i świątynię oddano wkrótce do użytku sakralnego. Pełne urządzenie wnętrza sfinalizowane zostało w roku 1559 i było dziełem biskupa Jana Dziaduskiego - dzielnego obrońcy wiary katolickiej w diecezji w okresie reformacji protestanckiej. W roku 1578 Jan Tomasz Drohojowski, starosta przemyski, ufundował po północnej stronie świątyni renesansową kaplicę pw. św. Tomasza - będącą równocześnie mauzoleum jego rodziny ( obecnie kaplica Najświętszego Sakramentu). Katedra w tym czasie tętniła życiem liturgicznym i religijnym. Już na przełomie XIV i XV stulecia powołane zostało do życia kolegium Wikariuszów, których głównym obowiązkiem była Służba Boża i duszpasterstwo parafialne. W następnych stuleciach przy katedrze ufundowane zostały grupy duchownych, których naczelnym zadaniem było uświetnianie liturgii w tym biskupim kościele. I tak w roku 1510 zagościli tu Mansjonarze, w 1618 r. Psałterzyści, zaś w roku 1715 Pasjonaliści. Obok nich działały liczne i prężne bractwa religijne oraz cechy rzemieślnicze, posiadające własnych kapelanów - tzw. altarzystów.

W pierwszej połowie XVIII w. doszło do gruntownej przebudowy katedry w modnym wówczas stylu barokowym. Dokonał tego bp Aleksander Antoni Fredro, władający diecezją w latach 1724-1734. Przy okazji polecił wybudować przy południowej ścianie katedry kaplicę pw. Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Kiedy dzieło było już niemal gotowe doszło w roku 1733 do katastrofy. Jeszcze przed ostatecznym zakończeniem prac runęło sklepienie i filary katedry, niszcząc wspaniałe barokowe ołtarze, ponad 30 obrazów mistrzów włoskich, 62 pomniki nagrobne i całe wyposażenie. Ocalało nienaruszone jedynie prezbiterium. Biskup Fredro nie zawahał się ofiarować wówczas na dokończenie prac swojej wioski dziedzicznej Przędzel. Po jego śmierci prace przy odbudowie i wyposażaniu wnętrza trwały jeszcze przez kilka lat. Kiedy dzieło zostało sfinalizowane, katedrę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela konsekrował w roku 1744 gorliwy pasterz diecezji biskup Wacław Hieronim Sierakowski.

Katedra w ciągu wieków obdarowywana była hojnie przez władców, szlachtę, mieszczaństwo i lud. Skarbiec katedry przechowywał bogate szaty i naczynia liturgiczne, których używano do uświetniania liturgii codziennej i świątecznej. Z tego skarbca wspierano hojnie Rzeczpospolitą w chwilach największych zagrożeń ze strony wrogów zewnętrznych. Tak było między innymi w czasie pamiętnego niszczycielskiego najazdu szwedzkiego (Potopu). Do dziś zachowały się wykazy sreber oddanych w roku 1656 na skarb Koronny przez katedrę i kościoły diecezji przemyskiej. Dokumenty te są wymownym świadectwem patriotyzmu naszych przodków.

Czasy zaborów nie były łaskawe dla naszej katedry. Austriacki okupant, który już w roku 1772 zajął południowe ziemie Rzeczypospolitej, zniósł wkrótce funkcjonujące od stuleci przy katedrze kolegia duchownych: Psałterzystów, Mansjonarzy i Pasjonalistów, przejmując zarazem ich uposażenie. Przy końcu XVIII w. ustała wspaniała całodzienna Służba Boża. Zredukowani co do liczby Wikariusze katedralni nie byli w stanie podołać spadającym na nich nowym obowiązkom. Nadto Austriacy niemal doszczętnie obrabowali katedralny skarbiec z cenniejszych przedmiotów. Wśród zrabowanych wówczas naczyń liturgicznych, wotów i sprzętów, wykonanych z cennych kruszców i kamieni szlachetnych, znajdowało się wiele bezcennych dzieł sztuki, zakupionych wkrótce za bezcen przez wiedeńskich handlarzy Schonfeldów i ich pobratymców. Samą świątynię okupanci pozbawili funduszów ofiarowanych jej przez królów, szlachtę, mieszczaństwo i chłopów. Doszło do tego, że brakowało środków na przeprowadzenie koniecznych jej remontów. W tej sytuacji bazylika, niegdyś kwitnąca i tętniąca życiem, popadała w coraz większą ruinę, dzieląc smutny los zniewolonej Ojczyzny.

Dopiero przy końcu XIX stulecia nastał lepszy czas na zatrzymanie i usunięcie postępujących zniszczeń. Renowację katedry zainicjował w roku 1883 bp Łukasz Solecki, który powierzył przygotowanie planów jej przebudowy znanemu architektowi krakowskiemu artystę Tomaszowi Prylińskiemu. Po śmierci bp. Soleckiego prace kontynuował od roku 1901 bł. bp Józef Sebastian Pelczar. Fundusze płynące od licznych ofiarodawców pozwoliły na przywrócenie dawnej świetności bazyliki. Odnowione prezbiterium otrzymało m.in. wspaniały neogotycki ołtarz, wykonany przez rzeźbiarza przemyskiego Ferdynanda Majerskiego i krakowskiego artystę Zygmunta Langmana. W nawie głównej umieszczono piękną ambonę, zaś stare boczne ołtarze zastąpiono nowymi. W gotyckich oknach katedry zainstalowano piękne witraże zaprojektowane przez Jana Matejkę i Prylińskiego. Prace malarskie w całym wnętrzu wykonał znany artysta malarz Tadeusz Popiel. W roku 1907 dobudowano do wieży katedralnej wzniesionej w latach 1759-1764 dodatkową kondygnację. Do roku 1913 przebudowano fasadę katedry.

Pierwsza wojna światowa poczyniła stosunkowo niewielkie szkody w katedrze. Szczęśliwie nie dosięgły jej murów pociski armii zaborczych oblegających w latach 1914 i 1915 twierdzę Przemyśl. Nastąpiły natomiast konfiskaty miedzianych pokryć dachowych, cynowych piszczałek organowych i dzwonów. Straty te, chociaż dotkliwe, zostały po wojnie szybko zrekompensowane nowymi zakupami - dzięki ofiarności różnych fundatorów. Między innymi w roku 1928 zakupiono dla katedry nowe organy firmy braci Biernackich.

Ostatni wielki dramat katedry przemyskiej wiąże się z tragicznymi w skutkach dla naszej Ojczyzny latami drugiej wojny światowej. Po klęsce militarnej naszej armii we wrześniu 1939 r. nastąpił podział terytorium Polski pomiędzy obu agresorów: Niemcy i Związek Sowiecki. Również i diecezja przemyska przedzielona została kordonem, bowiem granica pomiędzy oboma tymi potęgami militarnymi przebiegała poprzez diecezję mniej więcej wzdłuż linii wyznaczonej rzeką San. Tereny diecezji rozciągające się na zachód od Sanu znalazły się w niemieckiej strefie okupacyjnej, włączone do Generalnej Guberni. Mieszkało tu około 900 tys. katolików obrządku łacińskiego. Natomiast w części wschodniej diecezji w sowieckiej strefie okupacyjnej, zamieszkiwało ich około 200 tys. Te obszary wcielone zostały do Ukrainy Sowieckiej. Również Przemyśl, stolica diecezji, podzielony został pomiędzy obu okupantów. Przemyśl prawobrzeżny wraz z katedrą dostał się pod okupację sowiecką, zaś lewobrzeżny (Zasanie) - niemiecką. Ten stan utrzymał się przez niecałe 2 lata, bowiem wkrótce po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. cała diecezja, aż do lipca 1944, znalazła się we władaniu niemieckim.

cdn.

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena przesunięta na czas nieokreślony

2019-12-04 08:20

abpsheen.pl/www.catholicnewsagency.com/

Wprowadzona dopiero w listopadzie br. do kalendarza wydarzeń kościelnych beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena, zapowiedziana na 21 grudnia, nie odbędzie się w tym terminie. Oznajmił o tym 3 grudnia „z wielkim ubolewaniem” bp Daniel Jenky CSC – pasterz amerykańskiej diecezji Peorii, której ordynariuszem był przez wiele lat sługa Boży i gdzie miał zostać ogłoszony błogosławionym. Na razie nie podano nowego terminu przyszłego obrzędu.

Youtube.com

Poniżej podajemy pełne tłumaczenie komunikatu przekazanego w tej sprawie przez diecezję Peoria.

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena miała się odbyć 21 grudnia.

Biskup Daniel Jenky C.S.C., ordynariusz diecezji Peoria, z głębokim żalem zawiadamia, że został poinformowany przez Stolicę Apostolską o przełożeniu beatyfikacji Fultona Sheena.

18 listopada 2019 r. diecezja Peoria otrzymała formalne powiadomienie o tym, że papież Franciszek zaaprobował beatyfikację Fultona Sheena, która miała się odbyć 21 grudnia tego roku. Jednakże 2 grudnia Stolica Apostolska zadecydowała o przełożeniu daty beatyfikacji na wniosek kilku członków Konferencji Biskupów, którzy poprosili o dalsze zbadanie [sprawy]. W naszej obecnej sytuacji istotne jest, aby wierni wiedzieli, że nigdy nie został sformułowany, ani w przeszłości, ani obecnie, żaden zarzut przeciwko Sheenowi dotyczący ewentualnego molestowania nieletnich.

Diecezja Peoria zauważa, że życie Fultona Sheena zostało dokładnie i pieczołowicie zbadane. Na każdym etapie zostało dowiedzione, że stanowił on przykładny wzór chrześcijańskiego życia; był wzorem przewodnictwa w Kościele. Nigdy jego życie w cnocie nie zostało zakwestionowane.

Arcybiskup Sheen znany był ze swojego osobistego przywiązania do codziennego nabożeństwa Godziny Świętej w obecności Najświętszego Sakramentu. Czerpiąc siłę ze swego osobistego życia modlitewnego, Fulton Sheen konsekwentnie demonstrował olbrzymią odwagę w stawianiu czoła wyzwaniom naszego społeczeństwa. Był bardzo znany ze swej śmiałości w głoszeniu Ewangelii w radiu i telewizji, w obliczu naszej zsekularyzowanej kultury. Ten sam duch odwagi i śmiałości towarzyszył mu jako biskupowi w głoszeniu prawdy, w obronie wiary i Kościoła.

Ponieważ kilku członków Konferencji Biskupw poprosiło o opóźnienie [beatyfikacji], diecezja Peoria jest pewna, że cnotliwe życie arcybiskupa Sheena zostanie raz jeszcze udowodnione. Biskup Jenky nie ma wątpliwości, że każde dodatkowe badanie jeszcze dobitniej dowiedzie tego, iż Fulton Sheen jest godzien beatyfikacji i kanonizacji. Diecezja Peoria nie wątpi w to, że Fulton Sheen, który za życia doprowadził tak wiele dusz do Jezusa Chrystusa, zostanie uznany za wzór świętości i cnoty.

Ten rozwój sytuacji jest szczególnie niefortunny z uwagi na fakt, że wciąż spływają informacje o wielu cudach, jakie dokonały się za wstawiennictwem Sheena. Kilka cudów zostało zgłoszonych już po ogłoszeniu daty beatyfikacji dwa tygodnie temu. Jest to bez wątpienia dodatkowy dowód dla osób szczerze wierzących w proces [beatyfikacyjny], że cuda te zostaną w przyszłości przypisane wstawiennictwu czcigodnego Sługi Bożego Fultona Sheena.

Biskup Jenky jest głęboko zasmucony tą decyzją. W szczególności martwi się tym, że wiadomość ta przygnębi wielu wiernych, którzy mają nabożeństwo do Sheena. Ordynariusz Peorii jest głęboko przekonany o wielkiej świętości czcigodnego Sługi Bożego Fultona i żywi pewność, że arcybiskup Sheen zostanie beatyfikowany. Biskup Jenky jest zdeterminowany kontynuować proces beatyfikacyjny, lecz nie została podana żadna nowa data beatyfikacji.

Diecezja Peoria powstrzyma się na razie od dalszych komentarzy na ten temat.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem