Reklama

Europa

Ukraina: we Lwowie konsekrowano nowego biskupa pomocniczego

W katedrze lwowskiej sakrę biskupią przyjął 21 czerwca franciszkanin o. Edwarda Kawa - drugi biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej. Głównym konsekratorem był łaciński metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, a towarzyszyli mu w tym nuncjusz apostolski na Ukrainie abp Claudio Gugerotti i biskup charkowsko-zaporoski Stanisław Szyrokoradiuk.

[ TEMATY ]

biskup

Lwów

abp Mieczysław Mokrzycki

Lestat (Jan Mehlich)/pl.wikipedia.org

W homilii abp Mokrzycki zwrócił uwagę, że jego nowy biskup pomocniczy wpisuje się w historię archidiecezji lwowskiej jako piąty biskup z rodziny franciszkańskiej. „Tak się bowiem złożyło, że ponad sześćset lat temu trzej pierwsi metropolici lwowscy byli franciszkanami, z bł. Jakubem Strzemię na czele, a w najnowszej historii posługę biskupią pełnił o. Rafał Kiernicki" – przypomniał główny konsekrator. Podkreślił, że "duch franciszkański nie jest obcy w metropolii lwowskiej, a nawet można powiedzieć, że wywarł ogromne piętno u podstaw tworzenia i organizacji naszej archidiecezji".

"Dlatego też z radością przyjmujemy tę nominację, która wpisuje się, mam nadzieję, bardzo znacząco także przez fakt ogłoszenia jej w setną rocznicę Objawień Fatimskich jako znak i potrzebę głoszenia drogi pokuty i pojednania” – zaznaczył abp Mokrzycki.

Wspomniał też, że franciszkanie przygotowali dla swego wspóbrata-biskupa pierścień z relikwiami franciszkańskich męczenników z Peru, błogosławionych Michała i Zbigniewa. „Nie życzymy ci męczeństwa, ale oczekujemy, że będziesz umacniał nas silną wiarą, że będziesz płonął miłością i staniesz się posłańcem pokoju. Wydaje się, że takiej drogi oczekuje od ciebie nie tylko Kościół w Ukrainie, ale również Zakon Franciszkański” – życzył abp Mokrzycki.

Reklama

Ze swej strony nowy biskup przyznał w rozmowie z KAI, że „nigdy nie myślał ani nie marzył, gdy rozeznawał powołanie w wieku 17 lat, o biskupstwie". Powiedział, że jego starszy brat Stanisław trzy lata przed nim wstąpił do tego samego zakonu. "Znaliśmy Kalwarię Pacławską z pielgrzymek. Chodziliśmy tam na piechotę z grupą młodzieżową z Mościsk" - wspominał bp Kawa, ale - dodał - "nie byłem wtedy szczególnie zachwycony franciszkanami". Jednakże w czasie odwiedzin Stanisława w Krakowie, gdzie zdobywał on formację, zauważył u niego zdjęcia franciszkanów-męczenników z Peru, beatyfikowanych w grudniu ub.r. "Przypomniałem sobie, że jeszcze jako młodzieniec w 1991 r. oglądałem wiadomości, w których po raz pierwszy poinformowano o zamordowaniu w Ameryce Łacińskiej dwóch polskich franciszkanów" - opowiadał biskup. Zaznaczył, że wiadomość ta wstrząsnęła nim i przemówiła do niego.

"Postanowiłem podjąć próbę życia franciszkańskiego. Mówię szczerze: wstępując do zakonu, chciałem tylko spróbować. Stanisław był temu raczej przeciwny. Powiedział mi, że przecież obok są w Krakowie dominikanie, dalej kapucyni i w ogóle jest wiele innych zakonów, dlaczego właśnie tu przyszedłeś? Ja tylko spróbuję, długo nie będę – powiedziałem. Stało się jednak tak, że zostałem” - wspominał młody hierarcha.

Powiedział ponadto, że w swoim życiu kapłańskim był bardzo zachwycony Wschodem, "być może pod wpływem objawień w Fatimie". Chciał pracować w Rosji, gdzie skończył studia, ale były wówczas wielkie potrzeby duszpasterskie na Ukrainie, toteż wysłano go na jakiś czas właśnie tam i już tam został. Ale gdy tylko pojawiała się możliwość wyjazdu na wschód, zawsze się zgłaszał jako pierwszy. "Zaczynałem na naszych placówkach na wschodzie Ukrainy, w Boryspolu, Krzemieńczuku, i serce bardziej mnie tam ciągnęło. A tymczasem okazało się, że Pan Bóg miał inne plany i wylądowałem we Lwowie. W ostatnim czasie pełniłem funkcję delegata prowincjalnego franciszkanów konwentualnych na Ukrainie” - podkreślił bp Kawa.

Reklama

W uroczystości uczestniczyło wielu duchownych i świeckich z Ukrainy, Polski i innych krajów. Przybyli m.in. konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski oraz przedstawiciele ukraińskich władz miejscowych. Największa delegacja przyjechała z Mościsk. Biskup oświadczył, że jest czternastym księdzem ze swej parafii rodzinnej w tym mieście i jeszcze po nim było kilku wyświęconych.

"Również teraz jest kilku chłopaków, którzy się przygotowują do kapłaństwa, zarówno jako księża diecezjalni, jak i zakonnicy. Więc jest nas sporo, ponad dwudziestu. Poza tym jest też wiele powołań do zgromadzeń żeńskich. Tak więc ziemia mościska jest naprawdę żyzna duchowo. I mam nadzieję, że to nie koniec, że te powołania jeszcze będą. Może Pan Bóg dostrzegł tę ziemię mościską i chciał to okazać przez nominację jednego z jej synów na biskupa. Ja to tak odczytuję, że jest to jakiś znak Boży nie tylko dla mnie, ale też dla tych wszystkich, którzy przede mną i po mnie byli, żeby odczuli w sercu, jak bardzo wszyscy jesteśmy sobie bliscy” – zaznaczył bp Kawa.

„Chciałbym być blisko ludzi. To jest moje wewnętrzne odczucie. Chciałbym też dotrzeć szczególnie do miejsc, które są najmniejsze. Może są to parafie, które wydają się umierające. Chodzi o to, aby podkreślić, że te parafie i środowiska są potrzebne" - powiedział po święceniach biskupich o. Edward. Zaznaczył, że nieraz przekonywał się, iż "gdy nawet pozornie wyglądało na to, że nic więcej nie da się zrobić, to niejednokrotnie działo się odwrotnie i udawało się tam zrobić bardzo dużo”.

Życzenia nowemu biskupowi przekazał również zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) abp Swiatosław Szewczuk. "Takie wydarzenie jak to dzisiejsze we Lwowie pozwala nam odczuć, że rozpoczyna się nowa karta w dziejach Kościoła katolickiego na Ukrainie, karta, która będzie naznaczona miłością, i to nie tylko Boga do nas, ale też naszą braterską miłością do siebie nawzajem, między tymi dwoma płucami Kościoła: wschodnimi i zachodnimi" - powiedział władyka.

A zwracając się bezpośrednio do bp. Kawy, podkreślił znaczenie posługi biskupiej i przypomniał słowa Boga do Mojżesza z krzaku gorejącego: "Ponieważ płacz i krzyk mego narodu doszedł aż do moich uszu, to wybrałem i wezwałem ciebie". "Drogi władyko, jesteś wybrańcem Bożym. Dzisiaj to On okazuje, jak bardzo cię kocha i że pokochał cię jeszcze przed stworzeniem świata" - podkreślił zwierzchnik UKGK. "Przyjmujemy Waszą Ekscelencję dziś do kolegium następców apostołów, do naszej wspólnoty katolickich biskupów Ukrainy z wielką radością, nadzieją i miłością. Będziemy razem z Wami, dzisiaj wspieramy Was modlitwą, ale dopiero zaczynamy to robić i będziemy odtąd ramię w ramię kroczyć razem" - zapewnił arcybiskup większy.

Biskup Edward Kawa urodził się 17 kwietnia 1978 w Mościskach na terenie archidiecezji lwowskiej. W 1996 wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (OFMConv), po czym kształcił się w wyższym seminarium duchownym pw. Matki Bożej Królowej Apostołów w Sankt-Petersburgu i po ukończeniu go przyjął 1 czerwca 2003 święcenia kapłańskie. Pracował następnie jako wikary, a potem jako proboszcz i przełożony różnych parafii i wspólnot swego zakonu w całej Ukrainie. Od 2016 był gwardianem klasztoru parafii św. Antoniego we Lwowie i na tym stanowisku zastała go nominacja papieska na biskupa pomocniczego we Lwowie z 13 maja br. Z chwilą ogłaszania tej decyzji stał się najmłodszym biskupem katolickim na świecie (39 lat).

Bp Kawa jest także od 2008 delegatem swego zakonu dla Ukrainy a od 2012 - również wiceprzewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych w tym kraju.

2017-06-21 20:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Zawsze był bardzo ludzki”- abp M. Mokrzycki wspomina św. Jana Pawła II

Każdego wieczoru Jan Paweł II podchodził do okna swojego gabinetu i błogosławił Plac św. Piotra. To jedno z wielu wspomnień abp Mieczysława Mokrzyckiego, obecnie arcybiskupa Lwowa na Ukrainie i wieloletniego drugiego prywatnego sekretarza papieża Polaka. „Don Mietek”, jak popularnie mówiono o nim w Watykanie, był także świadkiem śmierci Jana Pawła 15 lat temu. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego opowiada o swoim codziennym życiu u boku Papieża, który urodził się dokładnie 100 lat temu w Wadowicach.

„Zawsze był bardzo ludzki, wspaniałomyślny, otwarty. Chociaż kierował całym Kościołem i Watykanem, zawsze był bardzo otwarty i naturalny w swoim zachowaniu. Zawsze miał czas dla innych; wiedział, jak słuchać. Nigdy nie sprawiał wrażenia, aby inni odczuli, że ma ważniejsze rzeczy do zrobienia. Ale przede wszystkim nauczył nas, że modlitwa może rozwiązać wszystkie problemy życia i świata” - wyznał abp Mokrzycki.

Zwrócił uwagę, że papież Franciszek także docenił swojego poprzednika, którego kanonizował kilka lat temu, za jego „wielką pasję do człowieka”, „otwartość, i gotowość do dialogu ze wszystkimi”.

Pytany skąd wziął to Karol Wojtyła, arcybiskup Lwowa powiedział: „Jan Paweł II wiele przeszedł w swoim życiu. Przeżywał wielkie radości, ale także chwile głębokiego smutku i wielkiego bólu. Kiedy się urodził, pierwsza wojna światowa już nie trwała, a potem przeżył całą drugą wojnę światową, a następnie wiele lat pod rządami komunistycznymi. Wszystko to nauczyło go, jak ważne jest dążenie do pokoju, praw człowieka i wolności. Dużo walczył i modlił się za te wartości. Dlatego rozmawiał z głowami państw i zwierzchnikami religii świata. Dlatego podróżował po świecie i głosił braterstwo. ”

„Don Mietek” wskazuje na obecnego Papieża wyraźnie ukształtowanego przez dziedzictwo Jana Pawła II. „Pomyślmy tylko o wielu międzynarodowych podróżach Franciszka, jego spotkaniach z młodymi ludźmi, o jego trosce o chorych, biednych, więźniów. Wszystkie te postawy były typowe dla Jana Pawła II. Bardzo się cieszymy, że Franciszek rozumie swoją misję pasterza Kościoła światowego w taki sam sposób, jak jego poprzednik” - zaznaczył metropolita lwowski.

Mówiąc o ostatnich dniach życia Jana Pawła II abp Mokrzycki zwrócił uwagę, że pozostawał wtedy przede wszystkim pod wrażeniem jego „wielkiej siły”. „Chociaż miał trudności z mówieniem i poruszaniem się, chociaż bardzo cierpiał, pokazał nam, że nigdy nie należy pozwolić, aby opadła nasza odwaga. Nauczył nas, że każda chwila, każdy stan w naszym życiu jest ważny i że pomimo wszystko możemy jeszcze wiele zrobić. Że nadal jesteśmy przydatni w starszym wieku, ważni dla świata. Dlatego wypełnił swoją rolę do końca i modlił się za ludzkość. A kiedy nadszedł czas śmierci, widziałem umierającego człowieka, który ma wielką wiarę i szczególny kontakt z Bogiem” - powiedział abp Mokrzycki.

Zaznaczył, że Jan Paweł II zmarł „cicho”, zasnął „w wielkim pokoju i w wielkim spokoju serca”. "Również dzisiaj, w czasie pandemii koronawirusa, można czerpać z jego przykładu odwagę, jeśli ktoś przypomni sobie choćby słowa słynnego wezwania Jana Pawła II, kiedy obejmował papieski urząd w 1978 roku: `Nie lękajcie się!` Słońce zawsze wychodzi po burzy. Musimy tylko nauczyć się przetrzymać burzę, aby znaleźć prawdziwy pokój i prawdziwą radość w naszym życiu” - powiedział abp Mokrzycki.

CZYTAJ DALEJ

Sprawa Profesor Ewy Budzyńskiej nie dotyczy studentów, to spór o wolność akademicką

2020-05-30 12:02

[ TEMATY ]

wolność

Ordo Iuris

prof. Ewa Budzyńska

źródło: https://ordoiuris.pl/

Prokuratura i Policja w Katowicach prowadzą dochodzenie w sprawie nieprawidłowości postępowania dyscyplinarnego wszczętego przeciwko prof. Ewie Budzyńskiej. Wszczęte z urzędu przez organy ścigania postępowanie nie jest wymierzone przeciwko studentom, a jego celem jest ustalenie czy nie doszło do popełnienia przestępstwa z art. 235 kodeksu karnego, czyli „tworzenia fałszywych dowodów lub innych podstępnych zabiegów powodujących prowadzenie przeciwko określonej osobie ściganie o przewinienie dyscyplinarne”. Prawnicy Ordo Iuris informowali wcześniej o ujawnionych w toku postępowania dyscyplinarnego rażących nieprawidłowościach w działaniach Rzecznika Dyscyplinarnego Uniwersytetu Śląskiego, w tym o udostępnianiu świadkom protokołów zeznań innego przesłuchiwanego.

Prawnicy Ordo Iuris reprezentują prof. Ewę Budzyńską, jako osobę pokrzywdzoną zarówno w prowadzonym przeciwko niej postępowaniu dyscyplinarnym, jak i w toku czynności policyjnych, jako osobę pokrzywdzoną przestępstwem z art. 235 kodeksu karnego. Udział prawników pani profesor w przesłuchaniach świadków wynika wprost z przepisów kodeksu postępowania karnego i jest standardowym działaniem profesjonalnych pełnomocników. Zaniechanie udziału w tych czynnościach byłoby nie tylko naruszeniem zasad starannej reprezentacji pokrzywdzonej wykładowczyni, ale także stanowiłoby wykroczenie przeciwko zasadom etyki adwokackiej.

„Toczące się postępowanie ma na celu ustalenie, czy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec Pani Profesor nie doszło na skutek tworzenia fałszywych dowodów lub innych podstępnych zabiegów, między innymi po stronie Rzecznika Dyscyplinarnego Uniwersytetu Śląskiego. Postępowanie w najmniejszym stopniu nie zagraża studentom” – podkreśla mec. Magdalena Majkowska z Ordo Iuris.

Wedle oceny przedstawionej przez Instytut Ordo Iuris, postępowanie dyscyplinarne toczące się wobec prof. Ewy Budzyńskiej na Uniwersytecie Śląskim zagraża konstytucyjnej zasadzie wolności akademickiej. Prof. Ewa Budzyńska prowadziła zajęcia pt. „Międzypokoleniowe więzi w rodzinach światowych”. Celem wykładów było zapoznanie studentów z rodziną jako elementem struktury społecznej oraz przedstawienie, jakie formy przyjmowała ona na przestrzeni dziejów w zależności od kształtującej ją kultury lub religii. Uczestnicy zajęć poznawali odmienności kulturowe rodzin wyznawców chrześcijaństwa, islamu, judaizmu czy hinduizmu. Po zajęciach dotyczących rodziny w świetle nauki chrześcijańskiej, grupa studentów złożyła do władz uczelni skargę na prof. Ewę Budzyńską. Zarzucali jej rzekome narzucanie słuchaczom „ideologii anti-choice, poglądów homofobicznych, antysemityzmu, dyskryminacji wyznaniowej, informacji niezgodnych ze współczesną wiedzą naukową oraz promowanie poglądów radykalno-katolickich".

Po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego Rzecznik Dyscyplinarny za niezasadny uznał zarzut antysemityzmu, a także odrzucił zarzut przekazywania podczas wykładu „informacji niezgodnych z aktualnym stanem wiedzy”. Pomimo tego, zażądał od Komisji Dyscyplinarnej Nauczycieli Akademickich Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach ukarania prof. Ewy Budzyńskiej dyscyplinarną naganą. W geście protestu, wobec całkowitego braku wsparcia ze strony władz uczelni, pani profesor po latach działalności zawodowej zrezygnowała z pracy akademickiej.

W toku postępowania wyjaśniającego przed skierowaniem wniosku o ukaranie Rzecznik Dyscyplinarny Uniwersytetu Śląskiego prof. Wojciech Popiołek dopuścił się szeregu rażących uchybień proceduralnych
.

Dochodziło do udostępniania protokołu zeznań poprzedniego świadka kolejnemu świadkowi w toku przesłuchania, by następnie ze zbieżnych zeznań świadków, wyprowadzić wniosek o ich prawdziwości. Przekroczono też 6-miesięczny termin, w ciągu którego Rzecznik Dyscyplinarny powinien zakończyć postępowanie. Pomimo takiej zwłoki postępowanie dowodowe było bardzo ograniczone. W toku postępowania wyjaśniającego nie doszło do formalnego przedstawienia przez Rzecznika zarzutów prof. Ewie Budzyńskiej, nie zostało też precyzyjnie sformułowane przewinienie dyscyplinarne - szczególnie wobec uznania za bezzasadny zarzutu nienaukowości wykładu.

Sprawa prof. Ewy Budzyńskiej wywołała ogólnopolską debatę na temat akademickiej cenzury wykładowców opowiadających się po stronie naturalnego ładu społecznego i takich wartości jak ochrona życia przed narodzeniem, konstytucyjna tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, ochrona praw rodziców do wychowania ich dzieci czy wolność słowa i wolność prowadzenia badań oraz publikowania ich wyników.

W związku ze sprawą prof. Ewy Budzyńskiej, Instytut Ordo Iuris opublikował projekt ustawy o ochronie wolności akademickiej. Niedługo potem podobne rozwiązania zaprezentowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W raporcie opublikowanym przez Instytut Ordo Iuris przedstawiono ponad dwadzieścia rażących przykładów cenzury akademickiej wymierzonej w przedstawicieli świata nauki na przestrzeni ostatnich lat. Wśród przykładów podano odwołanie konferencji „Wyzwania i zagrożenia bioetyczne XXI wieku” na UMK w Toruniu, odwołanie konferencji „Prawa poczętego pacjenta: aspekty medyczne oraz prawne” na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, odwołanie przez Uniwersytet Warszawski spotkań z mec. Rebeccą Kiessling, która na temat ochrony życia dyskutowała ze studentami na najważniejszych uczelniach USA. Innymi przykładami było odwołanie po interwencji lewicowych dziennikarzy zatrudnienia na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym dr. Tomasza Terlikowskiego czy postępowania dyscyplinarne wobec prof. Aleksandra Nalaskowskiego i prof. Jacka Bartyzela.

„Wszystkie te ataki na wolność akademicką łączy brak proporcjonalnej surowości wobec przedstawicieli radykalnej lewicy, wystarczy przypomnieć udostępnianie sal akademickich na przygotowania do czarnych protestów czy odmowę wstępną prowadzenia postępowania dyscyplinarnego przeciwko prof. Kochanowskiemu, który publicznie i skrajnie niecenzuralnie nazwał młodego chłopca pokojowo protestującego przeciwko paradzie równości” – przypomina mec. dr Bartosz Lewandowski, Dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Wyrazem ogromnego wsparcia społecznego jest choćby podpisanie petycji w obronie wykładowcy przez ponad 38 000 osób. Związek Zawodowy „Solidarność” Uniwersytetu Śląskiego wystosował do władz uczelni pismo w obronie pani Profesor. List w obronie prof. Ewy Budzyńskiej sformułowali również członkowie Rady Naukowej Instytutu Ordo Iuris.

„Treści wykładów nie mogą być wyłącznie dostosowane do przekonań słuchaczy. Wszelkie podejmowane ostatnio działania, które de facto mają na celu doprowadzenie do zaniechania wyjaśnienia wszystkich wątpliwości pojawiających się w niniejszym postępowaniu, stanowią wyraz bezprawnej cenzury konstytucyjnie gwarantowanej wolności akademickiej z oczywistą szkodą dla kształtowania umiejętności krytycznego myślenia” – komentowała jeszcze w styczniu sprawę mec. Magdalena Majkowska.

Pierwsze czynności Komisji Dyscyplinarnej nie doprowadziły do oczekiwanego umorzenia postępowania lub szybkiego uniewinnienia Pani Profesor. Przebieg posiedzenia spotkał się z krytyką prawników Ordo Iuris.

„Sprawa prof. Ewy Budzyńskiej nie jest konfliktem między grupą studentów a wykładowcą i prawnikami z Instytutu Ordo Iuris. Istotą sprawy jest spór o wolność akademicką i prawo do prowadzenia badań i wygłaszania uzasadnionych poglądów naukowych w środowisku akademickim. W istocie to spór pomiędzy prof. Ewą Budzyńską a Uniwersytetem Śląskim w Katowicach, na którym doszło do rażącego naruszenia konstytucyjnej zasady wolności akademickiej, kluczowej dla realizacji głównego celu uniwersytetu, jakim jest ochrona wolności prowadzenia badań naukowych i poszukiwanie prawdy. Studentom to postępowanie niczym nie grozi, a ich emocje związane z czynnościami Policji wykorzystywane są cynicznie dla ponownego uderzenia w Panią Profesor i przysłonięcia istoty tej sprawy” – komentuje mec. Jerzy Kwaśniewski, Prezes Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek modli się za społeczeństwo i Kościół Amazonii

2020-05-31 12:48

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Regina Coeli

"Dziś, w święto Pięćdziesiątnicy, wzywamy Ducha Świętego, aby dał światło i siłę Kościołowi i społeczeństwu w Amazonii, która została ciężko doświadczona przez pandemię" - powiedział Franciszek po modlitwie „Regina Coeli”. Papież podkreślił: "Troska o ludzi jest ważniejsza niż ekonomia".

"Siedem miesięcy temu zakończył się Synod dla Amazonii. Dziś, w święto Pięćdziesiątnicy, wzywamy Ducha Świętego, aby dał światło i siłę Kościołowi i społeczeństwu w Amazonii, która została ciężko doświadczona przez pandemię. Wiele osób jest zarażonych i zmarło, także wśród rdzennej ludności, która jest szczególnie wrażliwa. Za wstawiennictwem Maryi, Matki Amazonii modlę się za najuboższych i najbardziej bezbronnych z tego drogiego regionu, ale także za osoby na całym świecie, i apeluję, aby nikomu nie zabrakło opieki zdrowotnej" - powiedział papież i dodał: "Troska o ludzi, a nie oszczędzanie dla gospodarki. Troska o ludzi jest ważniejsza niż ekonomia. My, ludzie, jesteśmy świątyniami Ducha Świętego, a nie gospodarka".

W Amazonii zarażonych na koronawirusa jest prawie 156 tysięcy osób. Zmarło co najmniej 7449. Najbardziej krytyczna sytuacja ma miejsce w Brazylii: ponad 12 000 przypadków zarażenia jest w samym Manaus. Niepokojąca sytuacja jest również w Peru, zwłaszcza w regionie Iquitos oraz w Boliwii, w departamencie Santa Cruz. Brakuje wiarygodnych danych na temat pandemii w Wenezueli, kraju dotkniętym poważnym kryzysem społecznym i gospodarczym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję