Reklama

W prasie i na antenie

Oczyma świadka

Niedziela częstochowska 41/2004

Abp Stanisław Nowak w synowskim hołdzie Ojcu Świętemu - Jasna Góra, 17 czerwca 1999 r.

Po lekturze książki Jana Pawła II „Wstańcie, chodźmy!” na temat Kościoła krakowskiego czasów Karola Wojtyły z arcybiskupem metropolitą częstochowskim Stanisławem Nowakiem rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

Ks. Ireneusz Skubiś: - Był Ekscelencja rektorem krakowskiego Wyższego Seminarium Duchownego, mianowanym przez kard. Karola Wojtyłę, jest więc w pewnym sensie wychowankiem Jana Pawła II, wiemy, że i dziś bardzo z nim związanym. Na 84. urodziny Ojca Świętego krakowskie Wydawnictwo św. Stanisława wydało książkę Papieża pt. „Wstańcie, chodźmy!”, która opowiada o jego czasach krakowskich. Jakie impresje towarzyszyły Księdzu Arcybiskupowi podczas lektury tej książki?

Abp Stanisław Nowak: - Cieszę się, że możemy składać hołd temu wielkiemu, świętemu, Bożemu człowiekowi, o którym z pewnością można powiedzieć: Oto piękny człowiek. Tego drogiego człowieka - dobrego Jana Pawła II chcemy szczerze uczcić. Każda sobota jest dniem poświęconym Ojcu Świętemu - odprawiamy Mszę św. na Jasnej Górze, zachęcając wiernych do modlitwy przed Cudowną Matką Bożą w jego intencji. Nie wspomnę o modłach, które zanoszą pielgrzymi wraz z ojcami paulinami. Szczególną do tego okazją jest też Dzień Papieski.
To, że mamy nową książkę Jana Pawła II pt. Wstańcie, chodźmy!, to rzecz dla nas radosna. Ludzie połykają książki Papieża tego typu. Jego przemówienia są dla niejednego dość trudne i nie da się ich czytać jednym tchem. Natomiast książki typu Przekroczyć próg nadziei, Dar i tajemnica - są proste, a ponadto ukazuje się w nich osoba Ojca Świętego. Ci zaś, którzy z nim współpracowali, którzy go znali lub choćby tylko słuchali jego kazań, mogą odświeżyć swoje wspomnienia.
Gdy chodzi o moją osobę, książka przypomina mi wiele szczegółów z moich czasów krakowskich, wiele z tego, co widziałem u Ojca Świętego, co u niego słyszałem. Z radością powitałem tę książkę.

- Czy pamięta Ksiądz Arcybiskup abp. Eugeniusza Baziaka?

- Abp Eugeniusz Baziak powoływał obecnego Ojca Świętego na biskupstwo w Krakowie. Nie tak łatwo było wtedy o nowego biskupa. Oczywiście, łatwiej było o biskupa pomocniczego.
Działo się to w czasie wakacji, tuż po moich święceniach. Odprawiałem swoje prymicje. Wtedy to dowiedziałem się, że mój profesor z etyki społecznej, przed którym miesiąc wcześniej zdawałem egzamin, został biskupem. Radość była niesamowita.
Abp Eugeniusz Baziak, metropolita lwowski obrządku łacińskiego, administrator apostolski archidiecezji krakowskiej, to męczennik systemu komunistycznego. Po tzw. procesie Kurii Krakowskiej - bezsensownym, bezdusznym, nieludzkim, fikcyjnym, spreparowanym - nie mógł sprawować swej funkcji koadiutora kard. Adama S. Sapiehy w Krakowie i zmuszony był do przebywania w Tarnowie. Nieustannie badany - od jego kapelana, śp. ks. Mariana Żądziuka wiem, że nieraz godzinami na stojąco był przesłuchiwany - był człowiekiem mocnym, oddanym Bożej sprawie i nieugiętym. To on upodobał sobie młodego, 38-letniego profesora na biskupa pomocniczego w Krakowie. Jan Paweł II wspomina o tym w swojej książce. Pisze, jak poszedł do Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego - bo każdy kandydat szedł wtedy na rozmowę z Prymasem - i jak tłumaczył swoim młodym wiekiem pewne ryzyko przyjęcia tak ważnej i trudnej funkcji. Ksiądz Prymas odpowiedział: „To jest taka słabość, z której się szybko leczymy”. I tak z woli Bożej przede wszystkim, z woli Piusa XII i z woli arcybiskupa krakowskiego biskupem pomocniczym w Krakowie został profesor etyki społecznej i teologii moralnej - ks. Karol Wojtyła.
Ojciec Święty w książce wspomina także ks. inf. Bohdana Niemczewskiego, jako tego, który przyczynił się do jego powołania na to stanowisko.
Po nominacji abp Baziak miał powiedzieć: Habemus papam. Ten okrzyk radości, że wreszcie doczekaliśmy się właściwej osoby na wakującym stanowisku, wygląda w tym przypadku rzeczywiście na rodzaj proroctwa. Pamiętam też zresztą i innych mądrych księży, którzy gotowi byli przysięgać, że bp Wojtyła zostanie papieżem.
Po trzech latach zmarł abp Baziak i wikariuszem kapitulnym został obecny Ojciec Święty. Bardzo przeżywał śmierć abp. Baziaka. Pamiętam jego kazanie na pogrzebie. Mówił, że Arcybiskup był znakiem „władzy ukrzyżowanej” - był on bowiem niezwykle zasadniczy w kierowaniu diecezją, a jednocześnie był człowiekiem wielkiego cierpienia. W podobnym stylu przemawiał sługa Boży Stefan kard. Wyszyński. Mówił, że abp Baziak zawierzył się Matce Bożej Bolesnej i że zawierzył się bardziej mieczom boleści Maryi niż Jej radościom i Jej Magnificat. Bardzo stanowczy i dobry, wciąż niósł ze sobą krzyż: został usunięty ze Lwowa, a później upokorzony przez władze komunistyczne w Krakowie. Dodać tu trzeba jeszcze czasy okupacji i to, że jako biskup patrzył, jak jego lwowska diecezja trapiona jest przez różne czynniki ze strony band ukraińskich, władz rosyjskich i hitleryzmu. Było dla niego tragedią patrzeć na to wszystko, organizować na nowo życie Kościoła (m.in. przeniósł seminarium do Kalwarii Zebrzydowskiej - tam studiował obecny metropolita lwowski - kard. Marian Jaworski). Pamiętam, jak zawsze w rocznicę śmierci abp. Baziaka kard. Wojtyła odprawiał Mszę św. na Wawelu. Ja również, ilekroć jestem w Krakowie, zawsze modlę się przy jego grobie. On włożył na mnie ręce.

- Dziękuję za przypomnienie sylwetki abp. Baziaka, który przeżył gehennę Lwowa. Mało wiemy o tych czasach, Instytut Pamięci Narodowej czasem coś przypomni, ale są to jeszcze ciągle białe plamy historii Polski i Kościoła.
Prześledźmy jeszcze tło, w którym wzrastał młody ks. prof. Karol Wojtyła. Ksiądz Arcybiskup jest świadkiem także wadowickiego aspektu nominacji ks. Karola Wojtyły na biskupa.

- Znam środowisko wadowickie, bo tuż po święceniach kapłańskich zostałem posłany do Choczni, która to parafia częściowo należała do Wadowic. (Część naszych wiernych z Choczni chodziła do kościołów w Wadowicach - ku naszemu niezadowoleniu, bo proboszczowie nie lubią, kiedy wierni chodzą do innych parafii). Przyszedłem na tę parafię akurat wtedy, gdy Ojciec Święty miał prymicje biskupie. Pamiętam to dokładnie, bo mój proboszcz pojechał na prymicje, a ja musiałem go w parafii zastąpić. Byliśmy szczęśliwi z powodu tej nominacji, bo praktycznie przez kilka miesięcy nie było w Krakowie biskupa: abp Baziak już wtedy chorował, a biskup pomocniczy Stanisław Rospond (pochodził z mojej rodzinnej parafii w Liszkach) też był już starszym człowiekiem. Dlatego witaliśmy bp. Wojtyłę z ogromną radością, bo było wielkie zapotrzebowanie na jego posługę. W tej radości była też niepewność, co będzie dalej, kiedy taki młody mądry biskup, mający oryginalne podejście do duszpasterstwa, obejmie rządy w diecezji. Ksiądz Proboszcz szczegółowo relacjonował później, jak bp Wojtyła przemawiał na uroczystości prymicyjnej, jaki panował tam entuzjazm, jakie wygłaszano przemówienia.
A środowisko Wadowic nie było łatwe duszpastersko. Było tam więzienie, centrum policji, sąd, koszary austriackie. Za tym wszystkim nie szła zbyt wielka pobożność. Kiedy ks. prof. Karol Wojtyła został biskupem, miasto oszalało ze szczęścia. Zwłaszcza wadowiccy księża nie mogli ukryć swej radości. Było tam czterech takich dostojnych świętych starców, a wszyscy oni znali Biskupa Karola i na pewnych etapach wychowywali go, toteż mieli powód do dumy: ks. Kłodyga mówił, jak wspaniałym ministrantem był ks. Karol; ks. Pawela był jego katechetą w szkole podstawowej; ks. Figlewicz był jego spowiednikiem; najbardziej dumny był ks. Zacher, doktor dogmatyki, nauczyciel akademicki - jego katecheta w liceum. Wszyscy mieli wiele do powiedzenia, toteż wspomnień nie brakowało. Ludzie pamiętali Karola Wojtyłę jako chłopca mądrego, dobrego, wesołego i wysportowanego, grającego na bramce. Tak Ojciec Święty „startował” w swoich rodzinnych Wadowicach.
Trzeba wspomnieć, że gdy miał 9 lat, zmarła mu matka, Emilia z Kaczorowskich Wojtyłowa. Ojciec Święty nieraz opowiadał klerykom o swojej matce. Później odszedł do wieczności jego brat, lekarz - zaraził się śmiertelną chorobą. W niedługim czasie zmarł mu również ojciec i tę śmierć chyba najbardziej przeżywał, bo już jako w pełni świadomy, dorastający młodzieniec. Długo bolał i został zupełnie sam. Nie miał rodzeństwa. (We wczesnym dzieciństwie zmarła też jako dziecko jego siostra).

- Podobno kard. Adam Sapieha upatrzył sobie młodego Karola Wojtyłę i chciał, żeby wstąpił on do seminarium...

- Tak się mówiło w Wadowicach. Trzy lata byłem w gronie księży wadowickich, profesorów bp. Wojtyły - jak lubili o sobie mówić. Ks. inf. Zacher wspominał, że gdy kiedyś Książę Kardynał przyjechał do Wadowic, był witany przez młodego licealistę Wojtyłę, który zwrócił jego uwagę swą piękną dykcją - był zresztą później aktorem Teatru Rapsodycznego, teatru słowa. Zauroczony jego wystąpieniem, kard. Sapieha zapytał ks. Zachera, kto to jest i gdzie będzie się dalej kształcił. Ks. Zacher odpowiedział, że Karol zapisał się na polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kardynał miał się wyrazić: „Jaka szkoda”. Wzbudził jednak taki podziw młodego Karola, że ten, będąc już w Krakowie, zmienił kierunek swoich zainteresowań słowem. Z czasem przestał też być robotnikiem na Solvayu.
Patrzyłem niedawno na tę fabrykę. Nie wiem, czy wszystkim wiadomo, że sanktuarium Miłosierdzia Bożego nabyło część dawnego zakładu i prawdopodobnie tam, gdzie była słynna fabryka sody, będzie dziś zbudowana kalwaria. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego mieści się więc częściowo na terenie fabryki, w której pracował Ojciec Święty.

- Oto przykład działania Opatrzności Bożej...
Ksiądz Arcybiskup wspominał ks. prał. Figlewicza. Znałem go z czasów, kiedy był spowiednikiem w częstochowskim Seminarium w Krakowie. Odwiedziłem go kiedyś na Wawelu. Podarował mi wtedy książkę pt. „Człowiek istota nieznana”.

- Ks. prał. Figlewicz to przepiękna postać, człowiek pobożny, mądry, dobry, umiejący pięknie mówić do ludzi. Kochał katedrę i wielkie ceremonie. Ojciec Święty bardzo liczył się z jego zdaniem. Jako biskup chciał nieraz w bogatych ceremoniach kapitulnych coś skrócić, zreformować. Sam byłem świadkiem, jak kiedyś ks. Figlewicz, prawie że ręce składając przed nim, prosił: „Przez miłość do świętego domu katedralnego proszę, żeby ta procesja szła dłuższą drogą”. Bp Wojtyła pokręcił tylko głową z podziwem dla tej Bożej determinacji i szedł według jego wskazań. Ks. Figlewicz znał każdy szczegół w katedrze, znał jej historię, wszystko w niej było przez niego wypielęgnowane. Nigdy nie jeździł na wakacje, mówił, że piękne widoki będzie oglądał z nieba, a teraz szkoda na nie czasu. Całe wakacje spędzał na Wawelu, oprowadzając gości. Kiedyś oprowadzał nawet jakichś ważnych dostojników rosyjskich, przyjmował też de Gaulle’a. Podczas moich studiów w Paryżu rektor paryskiego Seminarium - ks. Antoni Banaszak zauważył kiedyś: ależ zrobiliście w Krakowie „figla” de Gaulle’owi. Była to aluzja do nazwiska ks. prał. Figlewicza. Otóż podczas wizyty w Polsce de Gaulle uległ nieco presji komunistów z polskiego rządu i nie złożył wizyty Prymasowi Wyszyńskiemu. Postanowiono, że odwiedzi katedrę w Krakowie, a tam będzie go witał inny dostojnik polskiego Kościoła - kardynał krakowski. Ale Kardynał powiedział - nie. Skoro nie uszanowano naszego Prymasa, nie będzie w Krakowie oficjalnego powitania de Gaulle’a. I nawet biskupa pomocniczego nie wysłał, honory gospodarza katedry powierzając właśnie ks. inf. Figlewiczowi.
Innym razem było podobnie. Księdzu Prymasowi władze nie pozwoliły na wyjazd na sesję soborową, pozwoliły natomiast jechać kard. Wojtyle. Ten jednak solidarnie zrezygnował z wyjazdu. Wtedy dopiero otworzyły się oczy Zachodowi. Byłem bowiem świadkiem, jak wówczas spekulowano: jeśli kardynałem został bp Wojtyła, to Episkopat Polski podzieli się; jedni skupią się przy kard. Wyszyńskim, a drudzy - przy kard. Wojtyle. Tymczasem ci wielcy i święci przywódcy duchowi narodu polskiego nie dali się podzielić. Pokazali siłę i jedność polskiego Kościoła.

- Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden z rozdziałów książki Ojca Świętego „Wstańcie, chodźmy!”, dotyczący realizacji Soboru. Postrzegamy go także w kontekście innego tematu - studium pontyfikatu. Wiadomo bowiem, że ten pontyfikat jest jakąś realizacją Soboru.

- Na pewno Ojciec Święty jest człowiekiem Soboru. Trzeba było widzieć z bliska, jak wybierał się na Sobór, jak wracał po każdej sesji, jak relacjonował soborowe obrady. Byliśmy w szczęśliwym położeniu, bo wszystkie podróże na obrady soborowe rozpoczynał od modlitwy z klerykami. Również po niektórych sesjach soborowych kard. Wojtyła gromadził kleryków w auli i opowiadał, o czym obradowano na Soborze. Do dziś pamiętam niektóre jego wyrażenia, których w książkach się nie spotyka. Kiedyś np. mówił: Widziałem Kościół! Zrozumiałem Kościół! Pokochałem Kościół! W Soborze uczestniczył najpierw jako biskup - wikariusz kapitulny (I sesja), a potem już jako arcybiskup. Bardzo przeżywał Sobór i bardzo się weń angażował. Wiem od studentów, którzy byli wtedy w Rzymie, że był bardzo aktywny: wypowiadał się, przygotowywał do wystąpień, a papież Paweł VI, o którym Jan Paweł II również mówi w swojej książce, bardzo go cenił. Całe pasusy wielu dokumentów soborowych wyszły spod pióra krakowskiego Kardynała. Był m.in. jednym z autorów soborowej konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes - O Kościele w świecie współczesnym. Również encyklika Humanae vitae w dużej mierze była przygotowana przez kard. Wojtyłę oraz środowisko krakowskie. Pod koniec Soboru kard. Wojtyła był także relatorem Soboru na synodach (przedłużenie Soboru). Niezwykle zaangażowany w to dzieło, żył nim i nie wiem, czy któryś z kardynałów tak bardzo wszedł w Sobór jak on.

- W tym okresie na Soborze był także ks. Andrzej Deskur, kapłan krakowski, który bardzo mocno wspierał bp. Wojtyłę.

- Kard. Andrzej Maria Deskur pochodzi ze szlacheckiej rodziny z Sancygniowa k. Pińczowa i jest prawie rówieśnikiem Ojca Świętego. Znali się już w Krakowie - roczniki w seminarium były mniej liczne i księża byli sobie bardzo bliscy. Kard. Franciszek Macharski, kard. Andrzej Deskur i Ojciec Święty - oni byli jakby jednym rocznikiem. Ks. prał. Deskur był bardzo znaną postacią w Rzymie, był współpracownikiem Pawła VI, jeszcze wcześniej jako kard. Montiniego.

- Znamienne, że już na drugi dzień po wyborze na papieża Jan Paweł II odwiedził bp. Deskura w szpitalu...

- Była to wielka przyjaźń i jakieś niezwykłe misterium. Ojciec Święty mówi nieraz o tym. Kilka dni przed wyborem kard. Wojtyły na papieża ks. Deskur został sparaliżowany i na zawsze związany z wózkiem inwalidzkim. Był to bardzo zdolny kardynał, twórca i przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu - honorowy do chwili obecnej. Tak chciał Pan Bóg, żeby za tym wielkim powołaniem jednego człowieka był wielki krzyż jego przyjaciela.

- Dziękujemy Księdzu Arcybiskupowi za tę garść wspomnień świadka. Parafrazując słowa Pisma Świętego, możemy powiedzieć, że słuchaliśmy umiłowanego ucznia Ojca Świętego - tak powszechnie się mówi.

- Życzę wszystkim wielkiej mądrości i wielkiego umiłowania Ojca Świętego. Niesie on samego Piotra, a Piotr to drugi Chrystus. Życzę wielkiego zapatrzenia w urząd św. Piotra i z serca błogosławię...

(Rozmowa ze Studia Radiowego „Niedzieli”, 18 maja 2004 r.)

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

2020-07-07 08:31

[ TEMATY ]

nowenna

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Archiwum parafii

Od 7 lipca - trwa Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

Modlitwa na początek Nowenny

O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.

Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

Dzień pierwszy — 7 lipca

„Miłujcie Maryję! Z tej miłości nie przestawajcie czer­pać siły dla waszych serc. Niech Ona okazuje się dla was i przez was Matką wszystkich, którzy tak bardzo spragnieni są tej macierzyńskiej opieki".

Jan Paweł II

Maryjo, Kwiecie Karmelu i Matko nasza! Ukazałaś się niegdyś prorokowi Eliaszowi w postaci jasnego obłoku, który wzniósłszy się nad morzem, użyźnił spragnioną ziemię obfitym deszczem. Pokornie Cię błagamy, racz nam wyjednać obfite zdroje łask niebieskich, które ubogacą nasze dusze, aby wydawały stokrotny plon świętych cnót i dobrych uczynków i abyśmy słu­żąc Bogu w wierze oraz miłości, już w tym życiu mo­gli się cieszyć błogą nadzieją oglądania Go w szczęśliwej wieczności.

Składamy w Twoje Matczyne ręce nasze potrzeby i intencje tej nowenny, ufni, że nie odrzucisz naszej prośby, najlepsza i najczulsza Matko. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień drugi — 8 lipca

„Nie bójmy się, że Maryja przesłoni nam Chrystusa, Ona jest po to, aby do Niego prowadzić".


Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Gwiazdo Karmelu i Matko nasza, która pałając szczególną miłością ku dzieciom odzianym Szkaplerzem świętym, nawiedzasz ich dusze, pocie­szasz je słowem i przykładem, uproś nam, o Królowo nasza, aby Syn Twój, a Pan nasz, Jezus Chrystus, swą Boską światłością rozproszył ciemności naszych umysłów; abyśmy poznali wartość Jego miłości ku nam zwróconej i serdecznie Go miłowali, abyśmy zrozu­mieli doniosłość naszych obowiązków i sumiennie je wypełniali, abyśmy wszystkie myśli, słowa i czyny kierowali ku większej chwale Bożej i zbudowaniu naszych bliźnich.

Pokornie powierzamy Ci wszystko, co nas dręczy, niepokoi i boli. Ufamy, że przyjmiesz to jak Matka i dasz naszym duszom i sercom niezmącony pokój! Amen.
Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień trzeci — 9 lipca

„Matka nigdy nie odchodzi — ani od kołyski, ani z Kalwarii, ani od grobu swojego dziecka".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Mistrzyni Karmelu i Matko nasza, prze­pełniona dobrocią dla nas, która raczyłaś przyjąć ofia­ry złożone Ci przez synów Twego zakonu, błagamy Cię, o Pani nasza, przemień nasze dusze w świątynie Boga żywego, aby przyozdobione kwiatami cnót i do­brych uczynków mogły godnie przyjąć Boski Maje­stat; abyśmy wielbiąc i miłując Boga, mogli wiernie Mu służyć i nigdy naszych świątyń duszy nie skalać grzesznym przywiązaniem do stworzeń.

O Matko! Tyle w nas słabości, tyle nędz i mroków! Ty możesz umocnić nasze dusze i serca. Zawierzamy Ci całkowicie. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień czwarty— 10 lipca

„Równowaga stojącej pod krzyżem Maryi pomaga całemu światu".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Chwało Karmelu i Matko nasza, która w do­wód szczególnej miłości do dzieci odzianych Twą świę­tą szatą, raczyłaś zaszczycić je mianem Twego najsłod­szego Imienia, prosimy Cię pokornie, obudź w naszych sercach pragnienie, abyśmy we wszystkich uciskach i dolegliwościach życia u Ciebie szukali wsparcia, ulgi i pociechy. Zachęcaj nas Twym życiem i przykładem do pełnienia dobrych uczynków i spraw, o Matko Miło­sierdzia, abyśmy naśladując Twoje święte cnoty, stali się godni zaszczytnej nazwy synów Twoich; abyśmy zapisani zostali w księdze żywota, pomiędzy Twymi dziećmi i braćmi Jezusa Chrystusa. Usłysz nasze błagania. Ty na Kalwarii w wielkim bólu stałaś się dla nas Matką. Ty najlepiej rozumiesz nasze cierpienia. Osłaniaj nas przed pokusami złego i zaprowadź nas do Twego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień piąty — 11 lipca

„Jak bardzo postać Maryi promieniuje światu właśnie dziś, gdy tylu mądrych i roztropnych ludzi żenuje się mówić o ubożuchnym Dziewczęciu, które Bóg wypa­trzył sobie w Nazarecie i uczynił Matką Syna Swego".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Twierdzo Karmelu, która pośród ataków nieprzyjacielskich osłaniałaś tarczą swej opieki zakon karmelitański i ocaliłaś go od upadku, prosimy Cię po­kornie, o Pani i Orędowniczko nasza, broń nas od nie­przyjaciół duszy i ciała: abyśmy służyli Bogu w poko­ju i bezpieczeństwie na większą Jego cześć i na chwa­łę Twoją. Królowo Karmelu! Przychodzimy do Ciebie i skła­damy w Twoje Matczyne dłonie nasze przyszłe losy, losy Kościoła i naszej Ojczyzny. Ulżyj nam w dźwi­ganiu krzyża, który nosimy, i ukaż blask zwycięstwa prawdy, dobra, piękna i pokoju. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień szósty — 12 lipca

„Bóg nie chce inaczej udzielać się światu, jak tylko z ramion Maryi".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Królowo Karmelu i Matko nasza, która swe­go wiernego sługę Szymona zaszczyciłaś świętym Szkaplerzem — znakiem zbawienia i synostwa Twe­go, przyobiecując niezliczone zdroje łask i błogosła­wieństw Bożych tym wszystkim, którzy będą poboż­nie tę szatę nosić i należycie wypełniać obowiązki swego powołania, a naśladując Twoje święte cnoty, będą się stawali wiernymi Twoimi sługami, spraw, abyśmy przez wierność podjętym zadaniom, korzystali w życiu i po śmierci z Twoich obietnic, a przez to zo­stali dopuszczeni do chwały wiecznej.

Spraw, Królowo Szkaplerza świętego, aby nosząc Twój Szkaplerz, dusze nasze upodabniały się coraz bardziej do Ciebie, a przez Ciebie do Chrystusa, i aby wzrastała w nas ufność, że Ty każdej naszej potrzebie zaradzisz i osłonisz przed burzami życia. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień siódmy — 13 lipca

„Zawsze, gdy jest szczególnie ciężko, gdy ciemności ogarniają ziemie, a słońce już gaśnie i gwiazdy nie dają światłości, trzeba wszystko oddawać Maryi".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Strażniczko Karmelu i Matko! Tyś nas za­pewniła, że święta Twa suknia, jeżeli ją godnie nosimy, będzie nam puklerzem i tarczą przeciwko pociskom nieprzyjacielskim i że uchroni nas od wszelkiego zła. Prosimy Cię gorąco: niech nas zachowa Twoja potęż­na obrona nie tylko od niebezpieczeństw ciała, ale przede wszystkim od niebezpieczeństw duszy i wiecz­nego potępienia. Spraw za swoją przemożną przyczy­ną, abyśmy nie popełnili takiej winy, przez którą mo­glibyśmy być odrzuceni przez Boga. Kornie upadając przed Tobą, ufamy, że nie będzie takiego bólu, którego byś nie ukoiła, nie będzie takiej zasadzki, której byś nie oddaliła, bo jesteś najbardziej kochającą Matką. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień ósmy — 14 lipca

„Po Bogu w Trójcy Jedynym, nie mamy nikogo bliższego nad Matkę Słowa Wcielonego. Gdy wiec szukamy w naszych myślach modlitewnych, z kim mielibyśmy rozmawiać, komu mielibyśmy się zwie­rzyć, z kim naszą samotność dzielić, to chyba z Nią".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Ozdobo Karmelu i Matko nasza! Dając nam tę szlachetną odznakę Twojej miłości — Szkaplerz święty, nie tylko chciałaś widzieć w nas swoje sługi, ale zapragnęłaś jeszcze przybrać nas za swoje córki i za swoich synów i raczyłaś nas tak nazwać. Błagamy Cię, wyjednaj nam u Jezusa tę łaskę, abyśmy nigdy nie byli dla Ciebie powodem smutku, ale Twoją rado­ścią i Twoją chwałą! Chcemy też być dobrymi Twymi braćmi, jak tego sobie życzyłaś. Dzięki pomocy takiej Matki, która wszystko rozumie — wyzwolimy się ze wszystkiego, co nas od Ciebie oddala, co nie podoba się Chrystuso­wi Panu. „Bądź z nami w każdy czas, wspieraj i ratuj nas". Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień dziewiąty— 15 lipca

„Matko Kościoła!... Daj nam odradzać się wciąż ca­łym pięknem świadectwa dawanego Krzyżowi i Zmart­wychwstaniu Twego Syna".

Jan Paweł II

Maryjo, Opiekunko Karmelu i Matko nasza! Wie­my, że nigdy nie opuszczasz wiernych swoich. Spraw, abyśmy zawsze byli wierni Tobie. Opiekuj się naszy­mi sercami, oczyść je z wszelkich brudów grzechowych, przystrój je w wonne kwiaty cnót. Niech Jezus Chrystus zamieszka w nas na zawsze, aby w godzinie śmierci naszej szatan odstąpił od nas, widząc Jezusa w naszych sercach. A kiedy dusze nasze rozłączą się z ciałami, daj nam pociechę oglądania Twego święte­go Oblicza i zaprowadź nas do przybytku wiecznego szczęścia. Matko Szkaplerza świętego! Przyobiecałaś, że nie będzie potępiony ten, kto pobożnie nosił Twój Szkaplerz. Przypominaj nam nieustannie o tym, abyśmy w ostatniej godzinie ziemskiego życia ucałowali Twój znak zbawienia i stali się uczestnikami wiecznej chwa­ły. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej (na zakończenie nowenny)

Bogarodzico Dziewico! Królowo Szkaplerza świę­tego i Matko nasza! Nieustannie przywołujesz nas do Siebie. Pani i Królowo nasza! Jak niegdyś przez dar Szkaplerza świętego ocaliłaś swój umiłowany zakon karmelitański od rozbicia i upadku, a nam wszystkim dałaś znak szczególnej opieki, tak dzisiaj stań na drogach ludzkości odcho­dzącej od Boga jako znak pojednania i ratunku dla świata. Bądź ocaleniem dla całej ziemi, Kościoła i naszego narodu. Odnów znaki i powtórz cuda! Otrzyj łzy cier­piącym, ochraniaj niewinność dzieci, broń wiary świę­tej w sercach młodzieży; rodzinom naszym uproś po­kój i miłość wzajemną, i ducha ofiary! Naszej całej Ojczyźnie, którą tak bardzo umiłowałaś, błogosław od tronu Twej łaski. Niech będzie pociechą dla Twego Serca! Wyjednaj nam dar wytrwania w wierze ojców na­szych, byśmy Cię mogli chwalić teraz i w wieczności. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Premier: dziękuję Polakom za mobilizację

2020-07-12 21:52

[ TEMATY ]

wybory

Mateusz Morawiecki

wybory 2020

PAP/Leszek Szymański

Dziękuję Polakom za ogromną mobilizację i rekordową frekwencję; jestem przekonany, że ostatecznie wygra prezydent Andrzej Duda - napisał w niedzielę na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Popierany przez PiS prezydent Andrzej Duda zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich z wynikiem 50,4 proc. głosów. Kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,6 proc. - wynika z sondażu exit poll Ipsos dla TVP, TVN i Polsat.

"Wyniki sondaży exit-poll są korzystne dla Prezydenta @AndrzejDuda. Czekamy na końcowe wyniki. Chciałbym podziękować Polakom za ogromną mobilizację i rekordową frekwencję. Jestem przekonany, że ostatecznie wygra #DUDA2020!" - napisał Morawiecki. (PAP)

autor: Edyta Roś

ero/tgo

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję