Reklama

Pogrzeb bez stypy

Niedziela warszawska 46/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W mieście i na wioskach dawne tradycje związane z grzebaniem zmarłych zwolna odchodzą w zapomnienie. Czy tradycyjny pochówek zastąpi kremowanie zwłok z rozsypywaniem prochów na łączce?

W Latowiczu, jednej z krańcowych parafii wiosek w diecezji warszawsko-praskiej zachował się coraz rzadki już zwyczaj stawiania wieka trumny przy bramie domostwa, w którym ktoś zmarł. Inne oznaki przypominające, że z tego domu odszedł ktoś bliski, to dwie fioletowe chorągwie i krzyż ustawiane przed domem. Wieczorem zbierają się mieszkańcy wioski, rodzina. Śpiewają żałobne pieśni, odmawiają Różaniec. Nawet jeśli osoba zmarła w szpitalu i ciało znajduje się w kostnicy, to w domu zmarłego trwa modlitwa.
- Ale dawne zwyczaje zaczynają zanikać. Coraz rzadziej ciało osoby zmarłej w szpitalu, przywożone jest do domu. To wynika z warunków lokalowych, mieszkania są dziś małe. Choć zdarzają się osoby, które nawet na godzinę czy dwie decydują się przywieźć zmarłego do domu - mówi ks. kan. Wojciech Zdun, proboszcz z Latowicza.
Na wioskach, w przeciwieństwie do miasta, formalności pogrzebowe rodzina zmarłego załatwia osobiście.
- W mieście przy tego rodzaju formalnościach w 95 % przypadków pośredniczy zakład pogrzebowy - ocenia Krzysztof Pełka, kierownik Komunalnego Cmentarza Południowego w Antoninowie, z którego korzystają mieszkańcy Warszawy. Tu tak jak na każdym cmentarzu wymagane jest dostarczenie aktu zgonu i karty zgonu.

Urna czy trumna

Reklama

Większość rodzin wybiera tradycyjną formę chowania ciała zmarłego w trumnie. Ale coraz chętniej także katolicy korzystają z kremowania zwłok i pochówku prochów w urnie. - W każdym roku o ok. 20% wzrasta liczba kremacji w stosunku do roku poprzedniego - mówi Kazimierz Mikulski, zastępca kierownika cmentarza na Wólce Węglowej, gdzie znajduje się jedyny w Warszawie piec kremacyjny. Na skremowanie zwłok trzeba czekać tu ok. 3 dni. Takie pogrzeby odbywają się głównie na cmentarzach miejskich.
- Obserwuję tendencję wzrostową jeśli chodzi o pogrzeby skremowanych zwłok. Rocznie odbywa się ich około 250 - mówi Krzysztof Pełka z Komunalnego Cmentarza Południowego.
Kremowanie zwłok należy do rzadkości w parafiach wiejskich. - To marginalne przypadki - mówi ks. Marek Kasprzak, proboszcz parafii Mrozy. - Miałem dwa takie pogrzeby. Jeden dotyczył zmarłego, którego prochy transportowano z Los Angeles. I wcześniejszy - miejscowego parafianina. Wtedy prochy męża niosła w urnie żona - mówi ks. Kasprzak.
Nauka Kościoła uznaje pochówek ciała człowieka po skremowaniu zwłok. - Kremację traktuje się jako przyspieszony proces rozkładu ciała człowieka. Jednak warunkiem jest godne potraktowanie urny z prochami - mówi ks. Henryk Rogala, kapelan Cmentarza Południowego w Antoninowie. Kościół katolicki nie aprobuje rozsypywania prochów, nawet w miejscach ku temu specjalnie wyznaczanych. - Jeśli zmarły był katolikiem wtedy celebruję Mszę św. jak przy tradycyjnym pogrzebie, ale nie uczestniczę w dalszych obrzędach przy rozsypywaniu prochów - mówi ks. Rogala.
Na Cmentarzu Południowym rozsypywaniu prochów służy tzw. łączka pamięci. Jest to krótko strzyżony trawnik, okolony żywopłotem. Tu pracownik firmy przy użyciu specjalnej urny z ruchomym dnem rozsypuje szczątki. W tym czasie obecna jest rodzina zmarłego. Dookoła łączki pamięci, po zewnętrznej stronie żywopłotu ułożone są granitowe płyty, na których rodzina umieszcza tabliczki z informacją o zmarłym. Rozsypywanie prochów, to pochodzący z azjatyckiej kultury obcy nam zwyczaj, który próbuje się ulokować w naszej kulturze.
Kapłan jak przy pogrzebie tradycyjnym towarzyszy obrzędowi chowania urny do ziemi, składania jej do grobowca czy - jak to jest na Cmentarzu Południowym - umieszczania jej w tzw. ścianie urnowej. W niej znajdują się otwory mogące pomieścić 2-4 urny. Rodzina na zewnętrznej stronie ściany umieszcza tabliczkę z nazwiskiem osoby zmarłej lub wykuwa napis w kamieniu. Te groby użytkowane są przez 50 lat, a po tym okresie za miejsce trzeba uiścić kolejną opłatę.
- Co dziesiąty pogrzeb, który sprawuję dotyczy skremowanych zwłok. To zwyczaj, który przywędrował do nas z Niemiec. Przypuszczam, że za 20 u nas co piąta osoba grzebana będzie po kremacji - ocenia ks. Henryk Rogala. Ile jeszcze przetrwa z dawnych polskich tradycji związanych z ostatnią drogą zmarłego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Żegnanie czy wspominanie

Katechizm Kościoła Katolickiego jako jeden z elementów celebracji pogrzebu wskazuje pożegnanie zmarłego. Określa je jako „ostatnie pożegnanie, jakie wspólnota chrześcijańska oddaje swojemu członkowi”. W imieniu wspólnoty dokonuje go także celebrans. Na wsi i w mieście coraz bardziej rozbudowywane są zwyczaje związane z pożegnaniem zmarłego. Odbywają się po liturgii pogrzebowej lub w czasie jej trwania.
Na pogrzebach powszechny jest zwyczaj odczytywania przez kapłana pożegnania zmarłego w imieniu jego rodziny i znajomych. Zasadniczo powinni to jednak robić członkowie rodziny zmarłego.
- W naszym kościele odbywa się po homilii, ze względów praktycznych. Jest nagłośnienie i wtedy lepiej dociera do uczestników pogrzebu. Wtedy też ogłaszam, że ofiary złożone na tacę przeznaczone zostaną na intencję mszalną w 30. dniu po śmierci zmarłego - mówi ks. Marek Kasprzak. W wielu parafiach pożegnanie zmarłego ze strony rodziny i znajomych odbywa się po Mszy św. pogrzebowej, w miejscu złożenia do grobu.
Jeśli zmarły jest osobą zasłużoną dla społeczeństwa, wtedy dla podkreślenia jego zasług celebra nabiera bardziej uroczystego charakteru.
- Na Cmentarzy Wojskowym odbywa się tzw. ceremonia wspomnieniowo-pożegnalna - mówi ks. Zdzisław Bagłaj, proboszcz parafii św. Karola Boromeusza na Powązkach. Wygłaszane są wtedy pożegnania i mowy pochwalne. Ceremonia odbywa się w wyznaczonej części cmentarza przy kaplicy pogrzebowej. Stanowi przerywnik w liturgii pogrzebowej. Uczestniczy w niej kapłan w stroju liturgicznym. Po niej odbywa się odprowadzenie zmarłego na miejsce złożenia do grobu. Z taką ceremonią przebiegał na cmentarzu wojskowym pogrzeb olimpijczyków Tadeusza Ślusarskiego i Władysława Komara a także prof. Lecha Falandysza. Za przygotowanie tej części ceremonii odpowiada środowisko, z którego wywodzi się zmarły. W przypadku olimpijczyków organizatorem ceremonii był Polski Komitet Olimpijski. Jeśli zmarły był zasłużonym pracownikiem wojska, wtedy pogrzeb odbywa się z asystą wojskową i kampanią honorową Wojska Polskiego.
Również w środowisku wiejskim pogrzeb osób zasłużonych dla lokalnego społeczeństwa, np. pracujących w lokalnym samorządzie nabiera bardziej uroczystego charakteru. Mowy pożegnalne czytają wtedy także radni. - Na pogrzebach strażaków, kiedy prowadzony jest kondukt gra orkiestra strażacka, w czasie wyprowadzania ciała z kościoła i składania do grobu strażacy włączają syreny - mówi ks. Zdun.
- W naszej parafii mamy duszpasterstwo kolejarzy. Na pogrzeby kolegów kolejarze przychodzą z pocztami sztandarowymi, podobnie jest w środowisku kombatanckim. Jeśli zmarły był osobą młodą, która zginęła tragicznie, wtedy trumnę z kościoła na cmentarz niosą jego koledzy - mówi ks. Marek Kasprzak.
- Trzeba pamiętać, że pogrzeby z uroczystą oprawą czy udziałem hierarchów Kościoła mają wymiar zewnętrzny. Nie można powiedzieć, że wtedy modlitwa za zmarłego ma większą moc. W uroczystościach pogrzebowych najistotniejsza jest ofiara Chrystusa - podkreśla ks. Zdzisław Bagłaj.

Stypy jakich już nie ma

Do zwyczaju przeszło już spotykanie krewnych oraz bliższych i dalszych znajomych zmarłego na wspólnym posiłku organizowanym przez najbliższą rodzinę zmarłego. Trudno spotkania te nazywać dziś stypami, bo z dawnej tradycji zostało już tylko wspólne siedzenie przy stole. Coraz częściej organizowanie takich posiłków zleca się firmie usługowej.
- Dawniej, w moich rodzinnych stronach na Podlasiu stypa miała zupełnie inny charakter, może wynikający z tradycji lokalnej - wspomina ks. Zdzisław Bagłaj. - Tego samego dnia po pogrzebie, a często następnego, do domu zmarłego przychodzili jego krewni, znajomi, sąsiedzi, a nawet mieszkańcy całej wioski. Wtedy odbywało się spotkania przy stole, spożywanie posiłku, także - niestety - alkoholu, ale główną treścią było wspominanie zmarłego, modlitwa i śpiewy w jego intencji. Połączone z odmawianiem Różańca spotkanie trwało kilka godzin - wspomina ks. Zdzisław Bagłaj.
Takie stypy odeszły już w zapomnienie.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Św. Franciszku, naucz nas nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle szukać miłości, co kochać!

Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez Jednorodzonego Syna Swego światłem Ewangelii dusze nasze oświecił i na drogę życia wprowadził, daj nam przez zasługi św. Ojca Franciszka, najdoskonalszego naśladowcy i miłośnika Jezusa Chrystusa, abyśmy przygotowując się do uroczystości tegoż świętego Patriarchy, duchem ewangelicznym głęboko się przejęli, a przez to zasłużyli na wysłuchanie próśb naszych, które pokornie u stóp Twego Majestatu składamy. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Bulwersujący akt profanacji. Mężczyzna wspiął się na figurę Matki Bożej i wykonywał na niej obsceniczne gesty

2026-10-03 11:47

[ TEMATY ]

profanacja

Adobe Stock

Do bulwersującego aktu profanacji doszło w Porto-Vecchio na Korsyce. Dwóch mężczyzn zdewastowało figurę Matki Bożej, a nagranie ze zdarzenia opublikowano w internecie. Sprawcy zostali zatrzymani. Reakcja mieszkańców była wymowna – przed siedzibą żandarmerii, do której trafili podejrzani, ustawiono trumnę - informuje portal wpolityce.pl.

Do zdarzenia doszło w nocy z 30 września na 1 października w Porto-Vecchio na Korsyce. Dwóch mężczyzn zniszczyło figurę Matki Bożej znajdującą się przy rondzie Stabiacciu, przy południowym wjeździe do miasta.
CZYTAJ DALEJ

Dziś jak nigdy trzeba odpowiedzieć na wezwanie Maryi

2026-10-04 16:55

[ TEMATY ]

różaniec

być znakiem

Guadesign

Karolina Krasowska

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji "Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H"

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H

"Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H" – to akcja modlitewna, która odbędzie się w dniach 16-17 października w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu w Zielonej Górze. Do udziału w niej zaprasza świecki ewangelizator Dariusz Stemplewski.

Wydarzenie, jak podkreśla organizator wydarzenia Dariusz Stemplewski, jest odpowiedzą na wezwanie Maryi do pokuty i do codziennego odmawiania Różańca. Zauważa, że dziś jak nigdy trzeba odpowiedzieć na to wezwanie:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję