Reklama

EDK – duchowość XXI wieku

2019-04-09 22:32

Rafał Wojtkiewicz, koordynator wojewódzki EDK

plakat

EDK 2019 – 25 państw, 400 miejscowości i 882 trasy. Wyzwanie podejmie prawdopodobnie już 100 tys. osób, którym będzie towarzyszyło hasło: „Kościół XXI wieku”.

Na tej drodze ważny jest trud i ekstremalność, bo ma być to droga przemiany. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to – bo nie ma innego celu – by spotkać się z Bogiem. Większość EDK wyruszy 12 kwietnia, więc warto pomyśleć, czy nie rozpocząć przygotowań i dołączyć. Może to jest właśnie dla mnie?

Zobacz zdjęcia: Ekstremalna Droga Krzyżowa - fotogaleria

Wyzwanie i zmaganie

Pomysł na EDK zrodził się 10 lat temu – w 2009 r. w środowisku duszpasterstwa akademickiego prowadzonego przy parafii św. Józefa w Krakowie przez ks. Jacka Stryczka. W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej chodzi o wyjście poza strefę komfortu i podjęcie wyzwania. Nocna wędrówka w trudnych warunkach, przekraczanie swoich ograniczeń i wysiłek na granicy wytrzymałości dają uczestnikom doświadczenie przekroczenia siebie, swoich przyzwyczajeń, co prowadzi ich do prawdziwej zmiany. A jeśli raz można było zrobić, można osiągnąć kolejny przełom, pokonać kolejny lęk i słabość. EDK jest dla wielu ludzi właśnie takim przełomem. Pomaga im „wejść” w zmianę, otworzyć się na Boga i drugiego człowieka.

Kościół XXI wieku

Tegoroczne hasło bardzo mocno wpisuje się w dyskusje na temat kondycji Kościoła: „Kościół XXI wieku”. „Długo zastanawiałem się nad fenomenem pierwszych chrześcijan. Nie mieli kościołów, mediów, uczelni, wykształconych księży, czy też pieniędzy, a ich liczba wciąż wzrastała. My mamy to wszystko, a jest nas coraz mniej. W końcu odkryłem, w czym tkwiła ich tajemnica: pierwsi chrześcijanie dzięki łasce Boga byli tak fajnymi ludźmi, że inni chcieli spędzać z nimi czas i być tacy jak oni. Ich siłą było to, że byli pięknymi, fajnymi ludźmi. I takich ludzi potrzebujemy jako Kościół XXI wieku. Potrzebujemy tacy się stawać, bo nie rodzimy się fajnymi, tylko tacy stajemy” – tłumaczy ks. Jacek Stryczek, autor hasła.

EDK, bo chcę się spotkać

Czym właściwie jest Ekstremalna Droga Krzyżowa? To wyzwanie, droga, zmaganie, spotkanie. Ludzie decydują się ją pokonać, bo „życie samo się nie zrobi”. Wyzwanie jest także szansą. Jest ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę minimum 40 km w nocy, samotnie lub w grupce, ale bez rozmów i urządzania pikników po drodze. Musi boleć, bo chodzi o to, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: „Jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić. Jestem, bo chcę się z Tobą spotkać”.

Jak wygląda w praktyce?

Dobrze zacząć wcześniej przygotowania, popracować nad kondycją, do czego zachęcają uczestników organizatorzy, a także ortopedzi. Trzeba się rozchodzić, bo nie każdy na co dzień uprawia sport. Na EDK często decydują się ludzie zapracowani, dla których jest to idealna forma rekolekcji i przygotowania do Wielkiej Nocy. Przejście 40 km zajmuje od 8 (bardzo szybko) do 12 godzin, więc jest to spory wysiłek fizyczny. Droga jest „normalna” – idziemy, co jakiś czas kolejna stacja, krótka modlitwa (tekst rozważań czytany w świetle czołówki). Jeśli pogoda sprzyja, nie grzęźniemy w błocie czy nie zaliczamy kolejnej kałuży, jest więc całkiem w porządku. Jeśli leje, jest trudniej. W którymś momencie rozpocznie się zmaganie, które może zacząć się na dowolnym kilometrze trasy. Zmaganie jest istotą EDK. To różne doświadczenia: bolące stopy, brak sił, zimny deszcz lub dotkliwy wiatr, kontuzje. Kiedy już od wyczerpania i zmęczenia nie można uciec, właśnie wtedy można odkryć, że to wiara jest siłą, żeby iść dalej. Tylko o to chodzi w EDK.

Piękno i bogactwo EDK

EDK to także piękne trasy – mamy trasy, które spotykają się pod figurą Chrystusa Króla Wszechświata. Na Warmii można wędrować wokół jezior, które swoim kształtem przypominają znam krzyża. Są też malownicze trasy Bieszczad, Beskidów, czy wędrówka, której towarzyszy szum morza – na Helu. Jedni mówią, że to ważne. Inni twierdzą, że to bez znaczenia, bo idzie się w nocy, a to droga zmienia. Są też piękne tradycje: w Dziemianach wszyscy dbają o wystrój krzyży przydrożnych i własnych domostw, chowają psy na noc, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom EDK, a w oknach palą się światła, w kościołach modlą się ci, którzy nie mogą wyruszyć na szlak. „Dla nas to prawdziwe święto. Można powiedzieć, że w Dziemianach na EDK idą wszyscy, bo idzie więcej osób, niż jest mieszkańców – taka lokalna tradycja. Przede wszystkim idą rodziny, kilka pokoleń rodzin – jedni idą razem, inni decydują się wędrować różnymi trasami, ale idą! Dużą, wyróżniającą się i stałą już grupę stanowią oczywiście siostry franciszkanki, które nawet w liczbie dochodzącej 30 wędrują w każdej trasie. Wyróżniają się także strażacy OSP, którzy zakładają swe mundury i wędrują… Można też spotkać policjantów w mundurach moro. Coraz częściej pojawiają się także grupy młodzieży bierzmowanej, którzy idą ze swym kapłanem. Pojawiła się też ciekawa para – wędrowali razem. Latem wyznali sobie miłość. Podczas przygotowań do kolejnej EDK pomagali wyznaczać nam trasy, a w tym roku – po EDK – zawierają związek małżeński” – mówi s. Mirona Turzyńska, franciszkanka i organizatorka EDK.

Dla kogo EDK

EDK powstała przede wszystkim z myślą o duchowości mężczyzn. Okazało się jednak, że odpowiada nie tylko na ich potrzeby. EDK to nie pielgrzymka czy aktywność fizyczna połączona z medytacją, wpisując się w modę na zdrowy styl życia. EDK jest odpowiedzią na wyzwanie, zmierzeniem się z własnymi słabościami i ograniczeniami. I co najważniejsze – nie kończy się tej jednej nocy w roku, ale jest zaproszeniem do formacji i pięknego życia przez cały rok. Powody wyruszenia w drogę mogą być różne. „Od jakiegoś czasu myślałam o wybraniu się na EDK, ale nie znajdowałam w sobie wystarczającej motywacji. Ostatnio znajoma zapytała mnie, czy czuję obecność Boga. Nie umiałam jej jednoznacznie odpowiedzieć. Pomyślałam, że EDK może być dobrą okazją do zastanowienia się nad tym. Jestem osobą lubiącą wyzwania i wiem, że od strony fizycznej sobie poradzę, moją wątpliwość budzi raczej obowiązująca reguła milczenia… Jako osoba bardziej poszukująca niż religijna, zastanawiam się też, w jaki sposób przeżyję duchowo tę Wyprawę – zastanawia się Ewelina, która 12 kwietnia wyruszy z Krakowa do Kalwarii szlakiem Jana Pawła II.

Świebodzin i „śniadanie życia”

EDK to wiele tras i jeden cel. W Świebodzinie pod statuę Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata cztery lata temu przybyli uczestnicy pierwszej w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej trasy EDK z Zielonej Góry, pokonując 44 km. Na 250 pątników czekało śniadanie. Rok później do tego miejsca prowadziło już 7 tras, wychodzących promieniście z siedmiu miast oddalonych o ponad 40 km. Tradycyjnie parafialna wspólnota ARSFAMILIA również przygotowała śniadanie – tym razem na 600 osób. W tym roku także na wszystkich, którzy dotrą do figury Chrystusa w Świebodzinie, będzie czekało „śniadanie życia” (bo tak o śniadaniu mówią kroniki). Warto wyruszyć, podjąć wyzwanie, by samemu się przekonać, czy jest EDK, które coraz bardziej wpisuje się w mapę wydarzeń, już nie tylko w Polsce, stanowiąc odpowiedź na oczekiwania ludzi XXI wieku.

Więcej na temat EDK: https://www.edk.org.pl/ .

Zapisy przez naszą stronę rejonu www.swiebodzin.edk.org.pl

ZAPRASZAM Koordynator wojewódzki EDK Rafał Wojtkiewicz.

Tagi:
ekstremalna Droga Krzyżowa EDK

Bp Solarczyk do uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej

2019-04-06 10:31

mag / Warszawa (KAI)

Męka, śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa to brama Nieba. Zanieście ten dar tym którzy mieszkają w naszym mieście - zaapelował bp Marek Solarczyk do uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Zainaugurowała ją uroczysta msza św. w bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na stołecznej Pradze. Na szlak wyruszyło 114 osób, które poszły dwoma trasami - żółta Matki Bożej Zwycięskiej liczyła 44 km, zaś niebieska św. Faustyny - 46 km.

edk.org.pl

W homilii bp Solarczyk podkreśli w tajemnice Krzyża wpisana jest miłość Boga do człowiek. – Chrystus staje wobec świata, wobec ludzi z niesamowitym darem, który my nazywamy darem Boga - Jego życia, łaski, nieba. Pragnie ofiarować ją człowiekowi do tego stopnia, że był gotowy oddać za to życie i zmartwychwstać otwierając nam potęgę nieba – powiedział duchowny.

Przyznał, że często ludzie nie tylko nie rozumieją tego co otrzymali, ale nawet nie chcą przyjąć tego Bożego daru.

Biskup życzył uczestnikom Ekstremalnej Drogi Krzyżowej by byli dla innych niczym stacja nadawcza. – Krzyż, który będziecie nieśli to „brama Nieba”. Wychodzicie w nasze miasto z misją by zanieść ten dar innym – tym, wśród których będzie iść, których będziecie mijać , którzy może w taki, bądź innym sposób będą na was reagować. Niech poprzez waszą modlitwę będą mogli doświadczyć dotknięcia tajemnicy nieba. Bądźcie dla nich swego rodzaju „stacją nadawczą”. Tylko niech ona działa – zaapelował bp Solarczyk.

Na szlak wyruszyło 114 osób. Trasę żółtą wybrało 78, zaś niebieską 36. Przekrój wieku był szeroki od osób młodych po starsze. Przeważali mężczyźni, choć były także młode kobiety.

Ta forma przeżywania Drogi Krzyżowej kiedy idzie się samemu, w milczeniu pomaga się wyciszyć, przemyśleć pewne sprawy i sprawdzić samego siebie – mówili uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Podkreślali, że ważne są także intencje, z którymi człowiek idzie. Pomaga to zwłaszcza kiedy jest trudno i zmęczenie daje o sobie znać.

Trasa żółta biegała z katedry poprzez Bródno, Białołękę, Izabelin, Aleksandrów, Nieporęt, Legionowo i Choszczówkę do Wyższego Seminarium Duchownego na stołecznym Tarchominie.

Natomiast trasa niebieska z Warszawy do Ostrówka szła poprzez Ząbki, Marki, Zielonkę, Kobyłkę, Wołomin, oraz Nowe Grabie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Pius X

2016-08-18 14:21

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 34/2016, str. 5

Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych/pl.wikipedia.org

Święty Pius X nazywał się wcześniej Józef Sarto. Urodził się 2 czerwca 1835 r. we wsi Riese, położonej między Vicenzą a Trewirem, jako syn krawcowej i listonosza. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Padwie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1858 r. Odtąd przechodził kolejno przez prawie wszystkie stanowiska kościelne. Był wikariuszem, potem proboszczem, następnie kanonikiem i kanclerzem kurii, prefektem i ojcem duchownym w seminarium. W 1884 r. papież Leon XIII powołał go na stolicę biskupią w Mantui. Tu okazał się dobrym pasterzem i wspaniałym organizatorem życia kościelnego. W dowód uznania w 1893 r. został mianowany patriarchą Wenecji i kardynałem. W 1903 r. po śmierci Leona XIII kardynałowie wybrali go papieżem. Obrał sobie imię Pius X. W odróżnieniu od swego poprzednika Leona XIII, wielkiego dyplomaty i polityka, Pius X poświęcił swój pontyfikat sprawom czysto kościelnym. Zatroszczył się przede wszystkim o pogłębienie życia religijnego duchowieństwa i wiernych świeckich. Ożywił w Kościele życie eucharystyczne, zachęcając do wczesnej i częstej Komunii św., oraz zreformował brewiarz i kalendarz liturgiczny. Wzmagał się także z nasilającym się ruchem modernistycznym. Przestrzegał wiernych Kościoła przed błędami głoszonymi przez modernistów. Radykalne i jednoznaczne stanowisko wobec tego kierunku zjednało mu wielu wrogów i posądzenie o konserwatyzm. Koniec pontyfikatu Piusa X zaciemniły chmury nadciągającej nawałnicy. Papież przewidywał wybuch wojny i gorąco pragnął jej odwrócenia. Zmarł wkrótce po jej wybuchu, 20 sierpnia 1914 r. W testamencie napisał: „Ubogim urodziłem się, ubogim żyłem, ubogim chcę umrzeć”.

W liturgiczne wspomnienie św. Piusa X czytamy teksty biblijne wskazujące na postawę, w jakiej należy głosić naukę Chrystusa. Można je uszeregować w następujących punktach:

a) Pośród utrapienia
Faktycznie, Ewangelia była najczęściej głoszona wśród przeciwności. Jej głosiciele bywali za nią prześladowani i doświadczali z jej powodu wielu utrapień.

b) Aby podobać się nie ludziom, ale Bogu
Ważną częścią Ewangelii są upomnienia. Zwykle nie podobają się one adresatom. Także upominający bywają ostrożni, by nie stracić uznania u ludzi. Apostoł jednak przypomina, że w głoszeniu Ewangelii nie należy zabiegać o to, by podobać się ludziom, ale Bogu.

c) Unikanie pochlebstw i chciwości
Głosicielom Ewangelii grozi pokusa schlebiania słuchaczom, a także chciwość na pochwały. Apostoł wyznaje, że obce mu były takie postawy w głoszeniu nauki Chrystusa.

d) Postawa skromności i życzliwości
Siewcom Bożego słowa winna towarzyszyć postawa skromności i wielkiej życzliwości wobec h ludzi. Apostoł wyznaje: „Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy” (1 Tes 2,8).

W stylu św. Pawła głosił Ewangelię na początku XX wieku papież Pius X. Nie brakowało mu w życiu utrapień, w dużej mierze z tego powodu, że nie głosił tego, czego niektórzy oczekiwali. Nie chciał się podobać ludziom, ale Bogu. Wszystko, co czynił, czynił z miłości do Pana Boga i człowieka. Zdał dobrze egzamin z miłości przed Chrystusem. Dlatego został wyniesiony na ołtarze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem