Reklama

Niedziela Wrocławska

Eucharystia nas jednoczy

Homilia abp Józefa Kupnego metropolity wrocławskiego wygłoszona w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa we Wrocławiu:

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Anna Majowicz

Procesja Bożego Ciała z katedry wrocławskiej

W dzisiejszą uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa chcemy uczcić naszego Pana i Boga obecnego wśród nas pod postaciami chleba i wina. Chcemy Go adorować i dziękować Mu za stałą obecność w naszym życiu.

W ostatnich tygodniach miały miejsca smutne i gorszące wydarzenia. Brak szacunku dla Eucharystii. Znieważanie i wyśmiewanie Eucharystii. Chcemy więc Jezusa za to świętokradztwo z całego serca przepraszać, a po zakończeniu Mszy św. idąc w procesji ulicami naszego miasta chcemy dać wyraźne świadectwo naszej wiary w Jego realną obecność pod postacią chleba. Ta obecność jednak nie jest taką samą obecnością, jakiej doświadczamy w kontakcie z drugim człowiekiem. Jezus ukrywa swoją twarz i swój boski majestat pod postacią kawałka białego chleba, dlatego można go zobaczyć wyłącznie oczyma wiary. Rozpoznać pałającym miłością sercem. Ale istnieje również inna forma obecności Jezusa w naszym życiu. Wiąże się ona z przyjmowaniem Jezusa pod postacią chleba i wina. W odczytanym fragmencie Ewangelii Chrystus mówi o tym wprost ,,kto spożywam moje ciało i krew moją pije trwa we mnie, a ja w nim”. Przyjmując Komunię Św. przyjmuję Jezusa. Wchodzę w ten głęboki związek osób, który nazywamy komunią. Jezus jest obecny we mnie. Trwa we mnie. Nie jest na zewnątrz mojej osoby, jest we mnie, w moim sercu i równocześnie ja jestem w nim, czyli w Jezusie. Kiedy go przyjmuję On także mnie przyjmuje, On mnie dopuszcza do wspólnoty ze sobą.

Chrystusowa zapowiedź ustanowienia Eucharystii zawsze spotykała się z niezrozumieniem i protestem słuchaczy. Wiemy z zapisów ewangelicznych, że z tego niezrozumienia rodziły się odejścia. Wielu uczniów opuściło Jezusa kiedy zapowiedział, że da im swoje ciało, jako pokarm na życie wieczne. Jak dramatyczna była to chwila świadczy pytanie, jakie Jezus skierował do swoich najbliższych uczniów, czyli Apostołów: ,,czy i wy chcecie odejść?”. Sytuację uratował Piotr, który w imieniu Apostołów zapewnił mistrza o ich wierze i woli trwania przy Nim.

Reklama

Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jest dla nas okazją do wyznania wiary w rzeczywistą obecność Jezusa pod postacią chleba. Piękny przykład głębokiej wiary w eucharystyczną obecność Jezusa dał św. Jan Paweł II, kiedy pod koniec swojego życia uczestniczył w Rzymie w procesji Bożego Ciała. Ze względu na swój wiek i chorobę nie mógł już pieszo uczestniczyć w pielgrzymce w tej procesji, dlatego na platformie samochodowej umieszczono monstrancję i klęcznik. Papież nie miał już sił, aby cały czas na klęczącą adorować Najświętszy Sakrament. I było to widoczne dla towarzyszącego mu sekretarza. Dlatego prosił papieża, aby usiadł. Wtedy usłyszał odpowiedź: ,,ale tu jest Jezus”. Tak, pod postacią chleba prawdziwie obecny jest Jezus. Głęboko w to wierzymy i dlatego tak bardzo boli nas publiczne znieważanie i wyśmiewanie Eucharystii. Boli nas atak na wszystko to, co dla nas najświętsze, a co wiąże się z osoba Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelią. Nie ma naszej zgody na profanacje Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski, na narzucaniu społeczeństwo ideologii gender, na demoralizacji dzieci i młodzieży, na wyśmiewanie wartości chrześcijańskiej. Mówimy nie dla profanacji i aktów bluźnierstwa do jakich dochodzi podczas marszów środowisk LGBT. Zdecydowane nie mówimy nawoływaniu do nienawiści w stosunku do ludzi wierzących, w tym osób duchownych. Tutaj, we Wrocławiu, gdzie kapłan został ugodzony nożem, poważnie raniony, trzeba o tym wyraźnie powiedzieć. Dość już mowy nienawiści i tworzenia atmosfery, która sprzyja atakom na ludzi wierzących.

Siostry i braci wróćmy jeszcze raz do słów Chrystusa: ,,kto spożywa moje ciało i krew moją pije trwa we mnie, a ja w nim”. Kiedy ja przyjmuje do serca Jezusa, On mnie przyjmuje. Trudno to sobie wyobrazić, bo przecież w naszym ludzkim świecie miłość nie zawsze jest przyjmowania, często jest odrzucana. Tymczasem Chrystus zapewnia nas o swoim otwarciu na przyjęcia naszej miłości. Ilekroć przyjmujemy Komunię św. pamiętajmy, że nie jest to tylko akt przyjęcia Chrystusa pod postacią chleba, ale także jest wejściem we wspólnotę Boga. W Eucharystii ja przyjmuję Chrystusa, ale także i Jezus mnie przyjmuje. I tutaj muszę odpowiedzieć sobie zgodnie z sumieniem, czy On mnie takim jakim jestem może przyjąć? Może mnie takiego jakim jestem zaakceptować? Może powinienem coś zmienić w moim życiu, coś naprawić, komuś przebaczyć. Może powinienem zaprzestać piętnowania w swoim sercu wrogości albo niechęci wobec bliźnich. Pamiętajmy, że nie reagując na zło, które z różnych powodów, czasami w odpowiedzi na krzywdy jakich doznaliśmy, rodzi się w naszym sercu, pozwalamy, by z czasem ono nami całkowicie zawładnęło. Dlatego tak ważne jest, byśmy ciągle na nowo oczyszczali nasze serca z brudu, grzechu i zła.

Bracia i siostry w dziedzinie moralności musimy stawiać sobie wymagania. Nawet wtedy, kiedy inni nam takich wymagań nie stawiają. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Jezus może nas przyjąć takimi jakimi jesteśmy i czy przypadkiem nie musimy najpierw w sobie coś zmienić. Człowiek, który stoi w prawdzie przed Bogiem i samym sobą nigdy nie powie o sobie, że jest godzien przyjąć Boga do swego serca. Ale to nie może nas powstrzymywać przed wchodzeniem w komunię z Bogiem. Pamiętajmy, że autentyczna postawa Chrześcijanina wyraża się w tym, iż się bardzo stara, czyni co może by nie grzeszyć, ale ma także świadomość, którą wyrażają słowa wypowiadane przez nas w czasie każdej Mszy św. ,,Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Przez Eucharystię, przez komunię Jezus nas uświęca, leczy, podnosi z moralnej nędzy i ubóstwa, przywraca godność dziecka Bożego, dokonuje tego w sposób sakramentalny, w sposób poniekąd widzialny. Oczywiście nie widzimy tajemnicy, która się urzeczywistnia w duszy człowieka, ale widzimy Eucharystię, widzimy ten biały chleb za którym kryje się majestat naszego Boga.

Reklama

My dzisiaj pełni wiary i miłości chcemy wyjść na ulice naszego miasta i okazać naszą radość z obecności Chrystusa pod postacią chleba. Chcemy Go prowadzić ulicami miasta, pokazać, jak się zmienia, jak żyjemy, chcemy Go prosić o to, by nam błogosławił i nas jednoczył.

Bracia i siostry Eucharystia od samego początku, od ostatniej wieczerzy stwarzała wspólnoty. I tak było we wszystkich gminach chrześcijańskich i tak jest do dzisiaj. Eucharystia nas jednoczy, tworzy wspólnotę. Czasami słyszy się, że nasze parafie, za mało są wspólnotą, że za dużo anonimowości, za mało się znamy, nie znamy swoich trosk, za mało pomagamy sobie. To dobrze, że czasami czujemy niedosyt, bo to może być impuls do większego zaangażowania w budowanie wspólnoty parafialnej, a potrzeba do tego wielkiej cierpliwości, bo te wspólnoty człowieka z człowiekiem, wspólnoty oparte na miłości bliźniego, miłości społecznej, buduje się codziennym wysiłkiem. Nie porywem emocji, ale siłą woli, siłą ducha.

Jako wspólnota idziemy w procesji zatrzymując się na modlitwę przy czterech ołtarzach. Chcemy w ten sposób publicznie wyrazić naszą radość i wyznać wiarę w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii. Chcemy go adorować i przepraszać za wszystkie grzechy, bluźnierstwa i znieważania. Ale równocześnie dostrzegając różnicę pomiędzy człowiekiem a złem czynionym przez niego, chcemy pokazać naszą otwartość na każdego i gotowość dzielenia się z każdym skarbem Eucharystii.

Zobacz zdjęcia: Centralne obchody Bożego Ciała we Wrocławiu


2019-06-20 18:32

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zakończenie Oktawy Bożego Ciała u sióstr Bernardynek

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Wieluń

Zofia Białas/Niedziela

W czwartek, 27 czerwca, wierni wszystkich parafii przeżywali uroczystości kończące oktawę Bożego Ciała. W Wieluniu, uroczyste zakończenie Oktawy Bożego Ciała połączone z procesją eucharystyczną do czterech ołtarzy odbyło się tradycyjnie w kościele p.w. św. Mikołaja u sióstr Bernardynek. Tegorocznym uroczystościom przewodniczył ks. Wojciech Drobiec, proboszcz z parafii św. Jana Chrzciciela w Łaszewie.

Procesję poprzedziła uroczysta Msza święta odprawiona przez ks. Wojciecha i ks. seniora Mariana Stochniałka oraz nabożeństwo ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Homilię wygłosił ks. Wojciech. Zwracając sie do uczestników Eucharystii mówił o wierze, która ich przywiodła do kościoła na zakończenie Oktawy Bożego Ciała by uwielbić Chrystusa Eucharystycznego. Jesteśmy wspólnotą świętych grzeszników, wspólnotą, która wierzy, że Chrystus, który zamieszkał w tabernakulum w postaci białej hostii jest ciągle z nami. Smutno, mówił kaznodzieja, że tak wielu ludzi odrzuca dziś Chrystusa i hołduje innym „bogom”…

Procesja do czterech ołtarzy to przypomnienie czterech Ewangelii związanych z Eucharystią, to także wyśpiewane suplikacje i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Każdą Ewangelię czytał inny kapłan.

Uroczystości zakończyły się uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy”, błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem i poświęceniem bukietów kwiatów, ziół.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: epidemia, która trwa ponad 40 lat…

2020-03-26 13:02

[ TEMATY ]

epidemia

koronawirus

PAP

Świat zamierał z przerażenia, gdy słyszał, że w ciągu jednej doby z powodu COVID-19 zmarło ponad 600 osób. Gdy każdego dnia, od ponad 40 lat we Włoszech zabija się kilkaset dzieci w łonach matek, wszyscy śpią spokojnie…

Od ponad miesiąca świat z niepokojem patrzy na Włochy dotknięte epidemią COVID-19.Okazuje się jednak, że mimo tak kryzysowej sytuacji, w której naturalnie zmienia się sposób myślenia o wartości ludzkiego życia a kolejne zgony wprowadzają niepokój o życie własne i najbliższych, Włosi wciąć nie podejmują refleksji o trawiącej ich od dziesięcioleci epidemii… Można by rzec, że do jednej plagi dodają drugą, wykonywaną „na życzenie”…

Aborcja - pilny przypadek...


Obowiązujące obecnie we włoskich szpitalach restrykcje, mające na celu ograniczenie kontaktów i udostępnianie miejsc najbardziej dziś potrzebującym, nie dotyczą jednak „przypadków pilnych”. Do takich, obok poważnych obrażeń, problemów sercowych, konieczności wykonania przeszczepu oraz innych sytuacji klinicznych związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, zalicza się także wykonywanie aborcji. A zatem, odraczane są zabiegi pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi, okulistycznymi, nawet pacjentów onkologicznych, jeśli zabieg można przełożyć bez ryzyka dla chorego. Ale kiedy chodzi o zabijanie dziecka w łonie matki, to jest to już „przypadek pilny”.

Jak słusznie podkreśla autorka jednego z włoskich portali, pośpiech wywodzi się w tym przypadku nie z niebezpieczeństwa o życie, ale raczej z woli śmierci, tzn. woli uniknięcia narodzin dziecka za wszelką cenę i na wszystkie sposoby. Okropny wyrok śmierci wobec niewinnego bez obrony…

Walka o miejsca i personel w walce z COVID-19 w tej sytuacji już nie obowiązuje… Czyli na jednym łóżku umiera kolejna osoba na koronawirusa, której nikt nie udziela pomocy, bo trzeba zająć się zabójstwem kolejnego człowieka… Chorzy nie są leczeni, ale zabijanie maleńkich dzieci nadal się dokonuje! W wyniku aborcji 500 dzieci dziennie, czyli 22 dzieci na godzinę traci we Włoszech życie.

Prezes Stowarzyszenia “Ora et Labora in Difesa della Vita” podkreśla, że wiele szpitali znajduje się pod ogromną presją, przede wszystkim w Lombardii w innych regionach północy, gdzie skoncentrowana jest największa liczba zakażeń COVID-19. Poszukiwane są nowe źródła finansowania a wystarczyłoby, aby pieniądze przeznaczone na aborcje (każdy region płaci za każdą aborcję nawet do 5 tys. euro!) skierować na obecne ogromne potrzeby związane z zarządzaniem kryzysowym. Podobnie także cały personel zatrudniony do przeprowadzania tych zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i do przyszłych pokoleń, mógłby służyć jako pomoc w powstrzymaniu epidemii.

Domowa aborcja na życzenie?

„Na pomoc” w tej sytuacji spieszą panie ze Stowarzyszenia AMICA (Associazione Medici Italiani Contraccezione e Aborto), powstałego w 2015 r. w celu zapewnienie wszystkim kobietom dostępu i wolności wyboru w zakresie różnych możliwych technik aborcji. Związani z tą organizacją ginekolodzy Anna Pompili i Mirella Parachini w liście zamieszczonym na portalu „Quotidiano Sanità” zauważyły, że to bardzo nieekonomiczne w obecnej sytuacji, aby dokonywać aborcji w szpitalach, zamiast zlecać aborcję farmakologiczną. Autorki listu są oburzone niemożliwością bądź zablokowaniem możliwości dostępu do procedury aborcji farmakologicznej w Lodi w Lombardii, gdzie praktykowane jest prawie wyłącznie chirurgiczne przerywanie ciąży. Domowa aborcja farmakologiczna jest przecież bezpieczna, wymaga mniejszej liczby kontroli, co jest zaletą nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia możliwości zarażenia się COVID-19 czy innymi.

Wzywają zatem do rozsądku: nieuzasadniona hospitalizacja zdrowych ludzi to marnotrawstwo zasobów gospodarczych, zajęcie łóżek odbieranych tym, którzy naprawdę tego potrzebują. Ta wybitna troska o życie i bezpieczeństwo człowieka wyrażana przez osoby, które dążą do ułatwienia procedur zabójstwa człowieka razi chyba każdego…

Panie ubolewają, że ta „trudna i złożona sytuacja” [tzn. poczęte dziecko – przyp. MZ] wciąż jeszcze napotyka się z antynaukowymi uprzedzeniami, ideologią, która czyni ludzi tak ślepymi i nierozsądnymi, prowadząc do wyborów mających na celu pokazanie, że we Włoszech kobiety muszą się dobrze zastanowić przed aborcją.

Alerty bezpieczeństwa, wyjątkowe środki ostrożności, ogłaszanie stanów epidemiologicznych, wzywanie do zachowania kwarantanny, szacowanie strat gospodarczych… Świat a wraz z nim także nasze „małe światy” w przeciągu kilku dni wirus postawił na głowie… Odebrał życie ludziom, których śmierć jest dramatem dla wielu rodzin, zaskoczonych nagłą utratą bliskiej, kochanej osoby.

Gdy każdego dnia setki dzieci pozbawia się życia „zgodnie z prawem” i politycznie poprawną wolnością, każdy idzie spać spokojnie, nie myśląc o tym, że wciąż dokonuje się plaga niszczenia ludzkości i cywilizacji, która w zatrważającym tempie pozostawia ślady okrutnej śmierci na obliczu naszego świata… W obliczu koronawirusa władze państw działają błyskawicznie. Kiedy politycy równie sprawnie wezmą się za ratowanie abortowanych dzieci?

CZYTAJ DALEJ

Abp Józef Kupny: W swoim przesłaniu to wciąż te same święta

2020-04-03 21:15

Agnieszka Bugała

Abp Józef Kupny skierował list, w którym podpowiada w jaki sposób przeżyć Wielki Tydzień i Zmartwychwstanie Jezusa podporządkowując się decyzjom władz państwowych i kościelnych.

Kochani Dolnoślązacy, Bracia i Siostry,

przed nami święta paschalne, największe i najważniejsze święta naszej chrześcijańskiej wiary. Ze względu na ograniczenia wprowadzone przez rząd, księża będą sprawować liturgię Wielkiego Tygodnia przy pustych kościołach, a większość z was połączy się ze swoją wspólnotą za pośrednictwem radia, telewizji i internetu.

O ile jednak obchody tych świątecznych dni w swojej zewnętrznej formie będą różniły się od tych, do których przyzwyczailiśmy się przez lata, o tyle w swoim przesłaniu i treści będą to wciąż te same święta. Niosą one ogromny ładunek nadziei, która płynie z pustego grobu Jezusa. To przecież czas, w którym świętujemy zwycięstwo naszego Boga nad cierpieniem i śmiercią. To święta, które mówią, że ostatnie słowo w historii świata nie należy do zła, ale do dobrego i miłosiernego Ojca, który jest w niebie.

Na pewno zabraknie nam pewnym obrzędów liturgicznych, ale nie mam wątpliwości że Zmartwychwstały Jezus będzie z nami. Sprawując obrzędy liturgiczne w naszej wrocławskiej archikatedrze, duchowo będę łączył się z każdą i każdym i proszę, na ile to możliwe: stwórzmy wspólnotę ludzi wierzących.

W Wielki Czwartek nie przeżyjemy obrzędu obmycia nóg, upamiętniającego to, co Jezus uczynił w czasie Ostatniej Wieczerzy, ale proszę, byście tego dnia uczynili jakiś gest miłosierdzia, dobry uczynek wobec drugiego człowieka. Przeczytajcie w swoich rodzinach fragment Ewangelii opisujący ustanowienie Eucharystii i pomódlcie się za swoich duszpasterzy.

W Wielki Piątek nie będzie nam dane podejść w kościołach do krzyża, by ucałować ten znak wielkiej miłości Boga do człowieka. Dlatego tego dnia proszę, przygotujcie adorację krzyża w waszych domach. Zdejmijcie krzyże, które wiszą na ścianach waszych mieszkań i ustawcie je w ważnym dla was miejscu. Jeśli to możliwe, odprawcie wspólnie Drogę Krzyżową. Niech każdy z domowników odda cześć temu krzyżowi, który jest z wami każdego dnia w roku, który jest częścią waszego życia i waszej codzienności.

W Wielką Sobotę nie będzie zorganizowane święcenie pokarmów, ale to okazja, by wrócić do starożytnej tradycji wzajemnego błogosławienia siebie w domach. Niech rodzice uczynią znak krzyża na czołach dzieci, niech ten sam gest uczynią wobec siebie małżonkowie. Przypomni wam to przyjęty chrzest, przez który zostaliśmy włączeni w śmierć Chrystusa i w Jego Zmartwychwstanie.

Liturgia chrzcielna jest bowiem bardzo ważnym elementem Wigilii Paschalnej, którą będziemy sprawować wieczorem w naszych kościołach. Proszę wam też, byście tego dnia w swoich rodzinach wspólnie odmówili wyznanie wiary, tak jak wypowiadamy je w czasie niedzielnej Eucharystii. Wypowiadając słowa „i zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo", zatrzymajcie się na chwilę ciszy, uklęknijcie rozważając tę prawdę, która stanowi centrum naszego chrześcijańskiego życia.

W Niedzielę Wielkanocną zaś proszę przed śniadaniem pomódlcie się, błogosławiąc pokarmy, które znajdą się na waszym stole. To będzie trudny czas. Wiem, że dla wielu z was to pierwsze od kilkudziesięciu lat święta Wielkiej Nocy bez możliwości uczestnictwa w liturgii. Niech wasze domy staną się świątyniami, w których Zmartwychwstały Jezus będzie zawsze zwyciężał zło, cierpienie i śmierć.

Jestem z wami. Modlę się za Was. Wierzę, że niedługo minie to ciężkie doświadczenie i spotkamy się w naszych wspólnotach, radując się swoją obecnością i bliskością. Serdecznie was pozdrawiam i z serca błogosławię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję