Reklama

Jasna Góra w dobie potopu

Beata Pieczykura
Edycja częstochowska 1/2006

Do 31 stycznia br. w Klasztorze Ojców Paulinów na Jasnej Górze prezentowana jest wystawa pt. „Jasna Góra w dobie potopu”. Jej organizatorami są: Klasztor Ojców Paulinów na Jasnej Górze, Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Częstochowskie i Jasnogórska Fundacja „Pro Patria” - Bastion Świętego Rocha, przy współpracy Muzeum na Zamku w Skokloster, Armémuseum w Sztokholmie i Riksarkivet w Sztokholmie. Muzeum Częstochowskie, obchodzące w tym roku 100-lecie działalności, wydało album dokumentujący wystawę pt. „Jasna Góra w dobie potopu. Sanktuarium Matki Bożej za Wazów (1587-1668). Księga jubileuszu 350-lecia obrony Jasnej Góry 1655-2005”.

Jasnogórska wystawa

Historycy wymieniają różne przyczyny wojen polsko-szwedzkich, są to m.in.: chęć dominacji nad handlem bałtyckim, pretensje polskiej dynastii Wazów do tronu szwedzkiego oraz trudności z utrzymaniem ogromnej armii. Wobec kryzysu Rzeczypospolitej w 1655 r. wojska szwedzkie wkroczyły na jej terytorium. Kapitulacja pospolitego ruszenia pod Ujściem i zdrada hetmana Janusza Radziwiłła na Litwie przyczyniły się do szybkiego opanowania kraju. Najeźdźcy zajęli Poznań, Warszawę, Kraków, a w listopadzie i grudniu oblegali twierdzę jasnogórską. Mimo przewagi sił (ok. 300 ludzi stanęło przeciw liczącej ponad 3 tys. armii wroga) Szwedom nie udało się zdobyć klasztoru, który okazał się zespołem fortyfikacyjnym dobrze przygotowanym do walki, dzięki odwadze, wierze oraz zdolnościom dyplomatycznym komendanta i przeora o. Augustyna Kordeckiego. W nocy 26 grudnia gen. Müller przerwał oblężenie i opuścił Częstochowę. Wydarzenie to nie oznaczało końca wojny, było jednak symbolem oporu narodu, który stawał się powszechny, czego wyrazem była zawiązana 29 grudnia konfederacja tyszowiecka. Traktat pokojowy podpisany został w 1660 r. w Oliwie pod Gdańskiem.
Z okazji 350. rocznicy bohaterskiej obrony klasztoru prezentowana jest wystawa Jasna Góra w dobie potopu. Jednym z jej organizatorów jest Muzeum Częstochowskie. Wskazując na konieczność przypominania ważnych wydarzeń w życiu narodu, szczególnie młodym zafascynowanym nowoczesnością i medialnością świata, aby uchronić je przed zapomnieniem Janusz Jadczyk, dyrektor Muzeum Częstochowskiego powiedział m.in.: „Każdy naród potrzebuje pozytywnych bohaterów. Pamiętamy poetów romantycznych, marszałka Józefa Piłsudskiego, będącego symbolem odzyskania niepodległości, ale w głębi historii byli również bohaterowie tacy jak przeor o. Augustyn Kordecki - świetny strateg, który obronił klasztor modlitwą i umiejętnościami. Dlatego ta wystawa jest ważnym wydarzeniem. Cieszymy się, że możemy przypomnieć bohaterską historię mieszkańcom Częstochowy i wszystkim odwiedzającym to miejsce. Wystawa jest prezentowana w odnawianym obecnie Bastionie św. Rocha - w miejscu, gdzie toczyły się działania wojenne od 19 listopada do 26 grudnia 1655 r., gdy Szwedzi byli pod Jasną Górą. Ekspozycja pokazuje najciekawsze zbiory, nie tylko jasnogórskie, dokumentujące tamte wydarzenia oraz przybliża politykę społeczną ówczesnego czasu. Ukazuje królów polskich, wywodzących się ze szwedzkiej dynastii Wazów, ich pielgrzymki na Jasną Górę, opiekę nad sanktuarium oraz dary wotywne. Na wystawie możemy obejrzeć cenne pamiątki z czasu potopu. W ramach kilkudziesięciogodzinnego depozytu prezentowane były oryginalne dokumenty, z najcenniejszym - listem przeora o. Augustyna Kordeckiego do gen. Burcharda Müllera von der Lühnen z 21 listopada 1655 r., teraz eksponowane są kopie”. Wystawa prezentuje także pamiątki obrony Jasnej Góry przed wojskami szwedzkimi: oryginalne, dobrze zachowane sztandary i chorągwie polskie, kule szwedzkie i polskie, ubiór piechura polskiego i żołnierza piechoty szwedzkiej, muszkiety, pistolety, rapiery, lufy falkonetu i działka szturmowego, buławę ofiarowaną w 1661 r. przez Jana Kazimierza należącą wcześniej do hetmana kozackiego Tymofieja Cieciury, medal upamiętniający pokój w Oliwie. W Bastionie św. Rocha można również zobaczyć różaniec według tradycji należący do o. A. Kordeckiego, wykonany z nieprzezroczystych, bursztynowych paciorków oraz obrazy m.in: Obrona Jasnej Góry w 1655 r. Januarego Suchodolskiego, Kostucha, czyli Konstancja, posłanka od o. Augustyna Kordeckiego z Jasnej Góry do obozu szwedzkiego Adriana Głębockiego, Matka Boża na Jasnej Górze unosząca się ponad klasztorem podczas oblężenia Szwedów Jana Matejki, Matka Boża na Jasnej Górze unosząca się ponad klasztorem podczas oblężenia Szwedów Ludwika Stasiaka. Na wystawie pokazywana była złota monstrancja złożona przez naród u stóp Matki Bożej przy zaangażowaniu przeora Kordeckiego jako wotum za ocalenie Jasnej Góry. Nadal można oglądać monstrancję fundacji króla Zygmunta I Starego (1542 r.), którą posługiwał się o. A. Kordecki w czasie procesji eucharystycznych odbywających się w dniach potopu. Obraz Śluby Jana II Kazimierza we Lwowie w 1656 r. Jana Matejki przypomina przypadającą w tym roku 350. rocznicę. 1 kwietnia 1656 r. w lwowskiej katedrze król Jan II Kazimierz Waza zdjął wszystkie insygnia władzy i złożył uroczyste ślubowanie, w którym uznał Matkę Bożą patronką swoją i Korony Polskiej oraz innych rządzonych przez siebie państw; a siebie i poddanych oddał w Jej władanie. Wystawę zamyka Panorama oblężenia Jasnej Góry przez wojska króla szwedzkiego Karola X Gustawa, autorstwa Romana Woźniaka. Panorama z iluminacją świetlną i dźwiękiem, składająca się z pięciu części i ok. 1000 postaci, znajduje się przed murami atakowanymi ogniem szwedzkich armat (widoczne są ślady po kulach). Nad klasztorem unosi się Czarna Madonna.
Wystawie towarzyszy album pt. Jasna Góra w dobie potopu. Sanktuarium Matki Bożej za Wazów (1587-1668). Księga jubileuszu 350-lecia obrony Jasnej Góry 1655-2005. Opracowania tekstów i wyboru fotografii dokonali o. Jan Golonka, paulin i Jerzy Żmudziński, historyk sztuki z Krakowa. Wydawnictwo ukazało się dzięki dotacji celowej Urzędu Miasta Częstochowy.
W słowie otwierającym album o. Bogdan Waliczek przeor Jasnej Góry napisał: „W tym roku mija 350. rocznica wydarzenia, które - patrząc zarówno z perspektywy Jasnej Góry, jak i całej Polski - trzeba uznać za jeden z najbardziej znaczących momentów w naszych dziejach. Zostawiając rzetelnym i obiektywnym historykom zadanie ustalenia, jaki był w szczegółach przebieg obrony Jasnej Góry przed Szwedami w listopadzie i grudniu 1655 r., a także jakie były jej przyczyny i dalekosiężne skutki, gospodarze Jasnej Góry - paulini - powinni spojrzeć na obronę sanktuarium przede wszystkim z perspektywy miejsca, w którym od ponad sześciu wieków modlą się, czcząc i ochraniając Cudowny Obraz Bożej Rodzicielki. Wiele razy od tego czasu Jasna Góra w mniej lub bardziej dramatycznych chwilach czerpała lekcję z tego wielkiego epizodu narodowej historii, broniąc na miarę posiadanych środków; ale zawsze z całej siły tego, co było i jest najważniejsze: wiary katolickiej i czci Maryi”.
Wystawę można oglądać codziennie do 31 stycznia br., w godz. 10.00-16.00, na Jasnej Górze w Bastionie św. Rocha.

100 lat Muzeum

Początki Muzeum w Częstochowie sięgają 1905 r., kiedy to w wynajętym mieszkaniu zaprezentowana została wystawa higieniczna. Na przełomie XIX i XX w. pojawiły się instytucje o charakterze muzealnym, dokumentujące przeszłość, pokazujące jak żyć w nowym wieku. Pierwsze ślady muzealnictwa częstochowskiego to prywatne Muzeum Higieniczne zapoczątkowane przez Warszawskie Muzeum Higieniczne. W czasie II wojny światowej Muzeum straciło wiele pamiątek, większości zbiorów nie udało się przechować. Lata powojenne to czas rozwoju. W 1959 r. wyodrębniono działy: przyrody, archeologii, etnografii, historii i sztuki. Osiem lat później władze miasta przekazały na cele muzealne budynek Ratusza.
W zakresie badań szczególne miejsce zajmują prace wykopaliskowe na cmentarzysku na Rakowie, odkrytym w czasie robót ziemnych przy budowie wiaduktu. „Rezerwat Archeologiczny to cmentarzysko prehistoryczne z okresu kultury łużyckiej, czyli 2,5 tysiąca lat temu. Zabezpieczono 1 ar (10x10 m) cmentarzyska w takim kształcie, w jakim zostało odkopane. Jest to unikatowy w skali europejskiej naturalny grobowiec, częściowo odkopany, udostępniony zwiedzającym” - mówi J. Jadczyk. Dodaje również, że w minionym stuleciu „Muzeum zorganizowało wiele wystaw, wydało kilka ciekawych publikacji, które dokumentują działalność własną, a także pokazują środowisko artystyczne i naukowe Częstochowy. Odrestaurowany Ratusz umożliwi pokazanie wystawy historycznej i z dziedziny sztuki. Placówka wraca do tradycji wydawania rocznika muzealnego”. Z okazji jubileuszu prezydent Tadeusz Wrona podarował obraz pt. W drodze Zygmunta Rozwadowskiego. „To bardzo ciekawy upominek i cenny obraz. Obecnie jest prezentowany na wystawie Koń w malarstwie polskim. Dziękujemy za ten dar, który w Muzeum nabierze nowego blasku, będzie też pokazywany na kolejnych wystawach” - powiedział Dyrektor placówki.

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: ambona miejscem głoszenia Ewangelii

2019-08-23 17:36

BPKEP / Warszawa (KAI)

Zgodnie z prawem kościelnym ambona jest miejscem głoszenia Ewangelii i przekazywania nauczania Kościoła katolickiego. Wykorzystywanie jej do innych celów jest nadużyciem – przypomina rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

„Zarówno Msza święta, jak i nabożeństwa oraz liturgie, to czas modlitwy. Świątynie są miejscami spotkania człowieka z Bogiem, bez żadnych wyjątków i taka jest ich rola. Kościelne ambony są przeznaczone do głoszenia Ewangelii, pocieszania strapionych, napominania, przypominania prawd wiary i magisterium Kościoła katolickiego” – zaznacza rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodaje, że przypadki, w których ambony są wykorzystywane do innych celów są sprzeczne z prawem Kościoła katolickiego i nie powinny mieć miejsca. „Świątynia nie jest odmianą Areopagu, gdzie każdy może przyjść i wygłaszać swoje poglądy. W kościele człowiek otrzymuje sakramenty, doświadcza bliskości Boga, słyszy ewangeliczne prawdy. Wszelkie inne formy działalności, które wykraczają poza prawo kościelne są nadużyciami” – zaznacza rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem