Jackowo gości Prezydenta
„Nie wyobrażam sobie, żebym odwiedzając Polonie w Chicago nie odwiedził bazyliki na Jackowie” - powiedział prezydent RP Lech Kaczyński, przebywający w dniach 9-11 luty z oficjalną wizytę w Stanach Zjednoczonych Ameryki. „Przepraszam za zmieszanie, które pojawiło się w związku z tą wizytą - komentował zawirowania wokół programu pobytu prezydenta w Wietrznym Mieście - ale cieszę się, że mogłem tutaj przybyć i podziękować Wam osobiście za Waszą postawę wierności dla Polski i w dawaniu świadectwa dla dobra naszej Ojczyzny” - mówił prezydent Kaczyński do wypełnionej po brzegi chicagowskiej bazyliki św. Jacka. Mimo braku dokładnej informacji kiedy będzie Prezydent Polski na Jackowie, na apel ks. Michała Osucha, proboszcza bazyliki, przyszło do świątyni ponad 3 tys. ludzi, aby w samo południe modlić się z Ojczyznę i nowego Prezydenta Polski. W większości byli to Polacy, którzy w wyborach oddali swój głos na Lecha Kaczyńskiego i PiS. Podkreślali, że w ten sposób chcą wyrazić swoje żywe poparcie dla osoby nowego Prezydenta i dla kształtu zaproponowanej przez PiS polityki uzdrawiania państwa.
Lech Kaczyński razem z towarzyszącymi mu osobami zatrzymał się w prezbiterium na krótką modlitwę. W tym czasie śpiewał chór bazyliki pod dyrekcją słynnego tenora pana Homika. Osoby towarzyszące Panu Prezydentowi nie ukrywały swojego wzruszenia, słysząc znane z ojczystego kraju religijne pieśni i odzywające się co chwila z tłumu spontaniczne okrzyki radości. To nadawało temu spotkaniu niezwykłej atmosfery. Proboszcz bazylii ks. Michał Osuch witał dostojnego gościa słowami: „To dla mnie wielka radość i przywilej zarazem powitać Pana Prezydenta w progach naszej polonijnej bazyliki św. Jacka. Witam w imieniu wszystkich: duchowieństwa polonijnego, rodzin, dzieci i młodzieży, braci i sióstr zamieszkujących w Chicago od wielu już lat, ale i tych przybyłych nie tak dawno. Witam w imieniu wszystkich, którzy z jakichkolwiek przyczyn nie mogli dotrzeć do naszej świątyni, ale solidaryzują się z nami poprzez modlitwę i pamięć. Czekaliśmy na tę wizytę. Przygotowaliśmy nasze serca poprzez modlitwę i wierzyliśmy, że Pan Prezydent nas nie zawiedzie. Wizyta Prezydenta Polski na ziemi Washingtona i zarazem w Wietrznym Mieście, to wielkie wyróżnienie dla całej polskiej emigracji. Jest ona wyrazem Twojej troski i przywiązania do Rodaków pozostających daleko od Ojczyzny, od ukochanej ziemi i rodziny. Nasza wspólnota, jak i inne ośrodki duszpasterskie, służą rodakom od początku Wielkiej Emigracji. Jest to przywilej, ale i wielkie zadanie, jakie zostało nam powierzone w testamencie praojców, którzy przybywali pierwsi i osiedlali się na tych gościnnych ziemiach. Wznosili kościoły, budowali szkoły polskie, zakładali organizacje patriotyczne. Wszystko na większą chwałę Boga i swojej Ojczyzny - Polski, za którą tęsknili i żyli nadzieją, że szybko do niej powrócą. Obraz emigracji zmieniał się na przestrzeni dziejów. Jednakże cele, które przyświecały przybywającym były podobne - za chlebem, za wolnością. Dzisiejsza nowa emigracja, wydaje się, iż kieruje się odmiennymi motywami. Pokolenie wychowane przez papieża Jana Pawła II nie boi się zmian, nie obawia się nowych perspektyw, jakie odkrywa przed nimi świat. Niemniej trzeba to sobie powiedzieć jasno, że emigracja jest złem koniecznym, które tak wielu z nas wybrało i wybiera dla siebie i swoich rodzin, bo we własnym kraju nie ma pracy, nie ma możliwości polepszenia bytu. Ileż nieszczęść i dramatów. Ile tragedii z przyczyny wieloletniej rozłąki rodzin czy tęsknoty za ojczyźnianym domem? Mamy świadomość, że jest to proces wieloletnich ideologicznych przemian, ale i zaniedbań w polityce rządzących naszym krajem na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Kto z nas, tułających się z dala od Ojczyzny nie powróciłby do Niej, aby oddać jej swoje życie, talenty, zdolności i umiejętności - swoją miłość. Panie Prezydencie, w liście zapraszającym Cię do nas, napisałem: Twoja wizyta dla emigracji, to kolejna nadzieja, kolejna szansa dla nas wszystkich, dla których losy naszego Kraju nad Wisłą nie są obojętne. Komu mamy przedstawić nasze troski i zarazem nasze nadzieje, jakie wiążemy z Twoim wyborem na najwyższy urząd w naszym Państwie? Wiemy, że żadne nadzieje nie zostaną zrealizowane bez poparcia, pomocy i wsparcia modlitewnego. Wierzymy, że wybór Prezydenta i nowy rządzący gabinet, to dzieło Opatrzności i pomocy jaką świadczy nam nieustannie z Domu Ojca papież Jan Paweł II. Przebywając na emigracji, chcemy wspierać każde dobre dzieło, które podejmujesz dla dobra Ojczyzny. Chcemy swoją postawą, pielęgnowaniem dziedzictwa naszego narodu, ubogacać ten kontynent, i ten kraj, a zarazem być dla innych świadkami niezbywalnych wartości, które płyną z nauki Jezusa Chrystusa. Na koniec przyjmij Panie Prezydencie życzenia płynące z głębi naszych serc. Przyjmij zapewnienie o naszym wsparciu modlitewnym. Szczęść Boże!”.
Prezydent Kaczyński w swoim przemówieniu, które było raz po raz przerywane oklaskami, przypomniał, że III Rzeczypospolita, w której wielu z obecnych przyszło żyć wie, że wiele dobrego zostało dokonane w tym okresie, ale wiele pozostało jeszcze do naprawienia po długim okresie rządów państwa komunistycznego. Prezydent podkreślił, że ważne jest aby Polacy chcieli wspólnie podjąć wysiłek pracy dla dobra wspólnego, jakim jest nasza Ojczyzna. „Troską rządu i moim - powiedział Pan Prezydent - jest to, aby nikt nie musiał wyjeżdżać z kraju i żyć na emigracji. Z kolei chciałbym podziękować za wszystko, co czynicie w tym kraju dla dobra Polski. Zachęcam do szerokiej współpracy i inwestowania w Polsce tych, którzy mają takie możliwości, aby nie tylko inne kraje, ale i nasza Ojczyzna miała korzyść z Waszej przedsiębiorczości i Waszych talentów. Rozwijacie te talenty i ubogacajcie polskością Amerykę, ale pamiętajcie o Polsce” - zachęcał ciepłymi słowami Lech Kaczyński.
Na ręce ks. Michała Osucha Lech Kaczyński przekazał specjalny dar dla bazyliki - piękny kielich ozdobionymi „polskim złotem” czyli bałtyckim bursztynem. Serdeczną atmosferę spotkania można jedynie przyrównać do klimatu spotkań Polonii z Janem Pawłem II. Prezydent Lech Kaczyński osobiście mógł się przekonać, że serca Polaków najgłośniej i najpiękniej biją w miejscach świętych, bo nie da się odłączyć polskości od Chrystusa i Maryi. Mszę św., podczas której po raz pierwszy użyto prezydenckiego daru, odprawiono w intencji Pana Prezydenta. Kazanie wygłosił ks. Stanisław Jankowski, który przyrównał nowego Prezydenta do wielkich przywódców narodowych, którzy wartości chrześcijańskie stawiali na pierwszym miejscu w swojej służbie dla Ojczyzny.
Dwa dni z Prezydentem Polski w Chicago
Wizyta „ich” Prezydenta, jak wydarzenie to określały niektóre również „polonijne media”, istotnie wywołała wielką radość wśród Polaków, którzy utożsamiają się z wartościami chrześcijańskimi, a których nie kryje Pan Prezydent. Oficjalna część wizyty wśród Polonii rozpoczeła się 10 lutego spotkaniem w „White Egle”. Organizacją i przebiegiem wizyty zajmował się Kongres Polonii Amerykańskiej, ZNP i polski Konsulat. Na uroczysty bankiet z Prezydentem przybyło 1200 osób. Oficjalnego powitania dokonał Frank Spula, prezes ZNP, który mówił m.in. o kwestii zniesienia wiz amerykańskich dla Polaków oraz legalizacji pobytu w USA dla osób mieszkających tu od wielu lat. Wspomniał też o nierozwiązanej do tej pory sprawie powracających do kraju Polaków, którzy muszą płacić 35% podatek od swych emerytur. Problemy te nie przesłaniają jednak wzajemnej sympatii i poparcia Polonii dla nowego Prezydenta i rządu. Lech Kaczyński mówił: „Było to dla mnie oczywiste, że już na początku mej prezydentury powinienem przyjechać do Stanów Zjednoczonych, a w trakcie tej wizyty powinienem odwiedzić Chicago i spotkać się z amerykańska Polonią i wyrazić wdzięczność wszystkim amerykańskim Polakom, zwłaszcza tym, którzy wzięli udział w niedawnych wyborach”. Prezydent podkreślił, że Polacy żyjący poza granicami kraju odegrali ważną rolę w długiej drodze Polski do pełnej niepodległości, a w największym stopniu Polacy mieszkający w Ameryce. Życzył aby Polacy tu zamieszkujący byli silną i wpływową grupą we wszystkich dziedzinach: w nauce, kulturze, sztuce, w sporcie i aby sukcesy gospodarcze odnoszone w USA, amerykańscy Polacy przenosili do Polski w formie różnych inwestycji. Prezydent wspomniał również o konstruktywnej wizycie u Prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz o tym, że w Waszyngtonie spotkał się również z przedstawicielami Żydów amerykańskich. „To też jest potrzebne - podkreślił. - Musimy ciągle wyjaśnić pewne sprawy, jak opowieści o polskich obozach koncentracyjnych”.
Bp. Tomasz Paprocki poprowadził wspólną modlitwę, a na zakończenie wystąpiły polonijne zespoły taneczne. 11 lutego w godzinach przedpołudniowych Lech Kaczyński złożył wieńce przy pomniku Tadeusza Kościuszki, znajdującym się nad brzegiem jeziora Michigan. Drugi wieniec dla upamiętnienia ofiar stalinizmu złożył Pan Prezydent pod Pomnikiem Katyńskim, który znajduje się na cmentarzu św. Wojciecha. Składaniu wieńców towarzyszyła patriotyczna atmosfera, zwłaszcza wzruszeni byli żyjący w Chicago kombatanci i harcerze - reprezentujący Polonię, która po II wojnie światowej znalazła tutaj swoją drugą Ojczyznę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
