Reklama

Polska

Warszawa: inauguracja roku akademickiego na Papieskim Wydziale Teologicznym

Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie 7 października uroczyście zainaugurował nowy rok akademicki 2019/2020. Z tej okazji Mszy św. w kościele seminaryjnym przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. Studenci I roku, w tym także nowi alumni dziewięciu seminariów afiliowanych do PWT w Warszawie otrzymali indeksy.

[ TEMATY ]

studenci

PWT

youtube.com

Abp Pennachio, który przewodniczył Eucharystii powiedział w homilii - nawiązując do czytania z Księgi Jonasza, że "nie da się uciec przed Bogiem". Mówił, że "Jonasz nie tylko podjął się zadania, przed którym uciekał, ale podjął się misji i wydała ona owoc". Seminarzystów i studentów PWTW papieski nuncjusz przekonywał, że "nie ma co bać się zadań, które pochodzą od Boga. Nie ma co się od nich uchylać, gdyż wtedy może zabraknąć jakiegoś dobra".

Wraz z nim Mszę świętą w kościele seminaryjnym koncelebrowali m.in. kard. Kazimierz Nycz, abp Grzegorz Ryś, bp Romuald Kamiński, bp Józef Guzdek, bp Andrzej Dziuba, bp Tadeusz Pikus, bp Piotr Jarecki, bp Wiesław Lechowicz oraz liczni duchowni. Modlono się m.in. za studentów i wykładowców PWTW, ale także o nowe powołania kapłańskie.

Po Mszy świętej odbyła się uroczysta sesja inaugurująca nowy rok akademicki 2019/2020. "Teologia nie może stać się Vanity of Knowledge (próżnością wiedzy). Ma doprowadzić do celu - do spotkania z Bogiem" - mówił w swoim przemówieniu rektor papieskiej uczelni ks. prof. Krzysztof Pawlina.

Reklama

Jako "program na nowy rok akademicki" zaproponował zasadę kard. George'a Hume'a - prymasa Anglii i Walii: "Przed Mszą św. rozmawiaj z Bogiem. W czasie Mszy św. słuchaj Boga. Po Mszy św. rozmawiajcie ze sobą ". - Wprawdzie mówił to w kontekście liturgii, ale może to posłużyć również całej teologii jako nauce - stwierdził rektor PWTW.

"Jesteśmy humanistami, filozofami, teologami - piszemy książki. Funkcjonujemy w systemie, w którym liczą się punkty. Czy jednak pamiętamy, by każda z ksiąg, oprócz zapewnienia punktów, przybliżała nas do odpowiedzi na te podstawowe pytania: kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?' - pytał kadrę akademicką.

Zdaniem ks. prof. Pawliny "mieć dziś odwagę być nawigatorem - wziąć odpowiedzialność za załogę, wytyczyć kierunek. To jest powołanie profesora, teologa, rektora". Cała nasza wiedza i wykształcenie nie są sztuką dla sztuki, ale służbą dla ludzi" - zaznaczył.

Po immatrykulacji studentów I roku, którzy odebrali z rąk rektora indeksy Papieskiego Wydziału Teologicznego zebrani wysłuchali wykładu inauguracyjnego, którzy przedstawił prof. Łukasz Święcicki, wybitny specjalista w zakresie psychiatrii, szef kliniki psychiatrycznej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przybliżył w nim rolę psychiatrii oraz pojęcie depresji.

Według prof. Święcickiego "depresja nie jest wytworem cywilizacyjnym, nie jest też spowodowana przez warunki, ale jest chorobą biologiczną, towarzyszącą człowiekowi od wielu wieków". - Myślenie o depresji jako chorobie cywilizacyjnej, związanej z przesytem światem czy zasmuceniem jest błędem, choć niektóre jej przejawy mogą mieć charakter cywilizacyjny - uważa prof. Święcicki.

Zwrócił też uwagę, iż depresja jest chorobą potencjalnie śmiertelną, gdyż 25 proc. osób chorych na depresję może popełnić samobójstwo. - Nie możemy tylko rozważać, ale musimy coś z tym robić - podkreślił.

Wykładu prof. Święcickiego wysłuchali nie tylko studenci, ale również rektorzy i przedstawiciele różnych uczelni warszawskich oraz uczelni katolickich. Na ich liczną obecność zwrócił uwagę metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Środowisku akademickiemu podziękował, że jest w tym gronie miejsce także dla przedstawicieli nauk teologicznych. Jego zdaniem, interdyscyplinarnosć jest kluczem do wzajemnych kontaktów i współpracy.

Wielki kanclerz PWTW zwrócił też uwagę, iż uczelnię w rozpoczynającym się roku akademickim czeka dostosowanie się do reformy szkolnictwa wyższego a także przygotowanie do adaptowania nowego ratio studiorum dla seminariów duchownych w warunkach diecezji.

Obecnie do Papieskiego Wydziału Teologicznego afiliowanych jest 9 seminariów duchownych: Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne w Warszawie, 2 seminaria "Redemptoris Mater" - w Warszawie i Łodzi, seminaria diecezji: warszawsko-praskiej, łowickiej, siedleckiej, drohiczyńskiej, ordynariatu polowego oraz księży pallotynów w Ołtarzewie.

2019-10-08 11:20

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bajki niczym lekarstwo

2020-02-06 12:01

[ TEMATY ]

dzieci

studenci

chorzy

bajki

/archiwum

Książeczki trzymają Krzysztof Starszak, Michał Smoczok oraz Prof.dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Jak wytłumaczyć dziecku, na czym polega choroba i jej leczenie? Jak oswoić strach przed szpitalem i operacją? Czy mogą pomóc w tym bajki? Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Michał Smoczok i Krzysztof Starszak są przekonani, że tak. Wpadli na pomysł, by wydać książki dla najmłodszych pacjentów.

„Bajki kontra choroba” to seria trzech książeczek wprowadzających w świat Domisia walczącego z białaczką, Michała chorującego na astmę, Filipa zmagającego się z cukrzycą.

Pomysł zrodził się, gdy mieli praktyki na pierwszym roku studiów. Będąc na oddziałach dziecięcych, mogli poznać problemy i troski dzieci chorych.

- Chcąc być bliżej problemów tych najmłodszych, zdecydowaliśmy, że musimy coś zrobić, by zmienić im komfort pobytu w szpitalach - mówi jeden z pomysłodawców projektu Krzysztof Starszak. Bajka to fajny pomysł na to, aby nauczyć czegoś dzieci, zbudować ich większą świadomość i empatie do chorych osób. Bajki pomagają oswoić się z chorobą. Jako studenci medycyny niejednokrotnie spotykaliśmy się z przekazywaniem informacji o chorobie dziecku i jego rodzicom. Byliśmy również świadkami diagnostyki, procesu leczenia oraz wizyt kontrolnych. Uznaliśmy, że przedstawiając wiedzę medyczną w sposób przyjazny dziecku, pomożemy mu oswoić chorobę i zrozumieć czynności wykonywane przez lekarzy i pielęgniarki – tłumaczy Krzysztof.

Anna Przewoźnik

Krzysztof Starszak jeden z pomysłodawców projektu

Powstały trzy różne tytuły: dla dzieci zmagających się z białaczką, cukrzycą oraz astmą. To choroby, które u dzieci występują bardzo powszechnie. Każda z książek ma bohatera o innym imieniu po to, by dziecku łatwiej było się z nim zidentyfikować. Dziecko staje się wówczas uczestnikiem wydarzeń, które dzieją się w książce, może identyfikować się z postacią.

Autorką tekstu jest - zakochana w literaturze dziecięcej Ewa Jania. Za ilustracje odpowiada Jakub Szczygieł.

Pomysłodawcy projektu podkreślają, że celem książek jest przedstawienie leczenia oraz specyfiki choroby, co robi w umiejętny sposób główny bohater danej opowieści - np. astmę pod kontrolą ma Michał. Wspiera on wszystkie chore dzieci i na własnym przykładzie pokazuje, że droga do zdrowia i równowagi nie jest łatwa, ale można mieć „astmę pod konrolą...” Kto wie, może kiedyś pojawiają się nowe publikacje o innych chorobach.

Projekt nie udałby się, gdyby nie zaangażowanie wielu ludzi i serwisu „Polak potrafi”. Teksty bajek były konsultowane przez psychologów, lekarzy specjalistów oraz rodziców.

Choroba jest wpisana w ludzkie życie. Wtedy, jak nigdy, potrzebne i ważne jest wsparcie. Dlatego powstał ten projekt i książeczki udało się wydać. Nie są lekarstwem, ale dają siłę, co potwierdzają już sami pacjenci.

Pierwsze książki trafiły do małych pacjentów na Oddział Hematologii i Onkologii Dziecięcej oraz Oddziału Ogólnopediatrycznego SPSK nr 1 im. prof. S. Szyszko w Zabrzu. Konsultantem naukowym pozycji jest prof. dr hab. n. med. Przemysława Jarosz-Chobot - wybitny pediatra i diabetolog dziecięcy. Ogromny wkład w powstanie merytorycznego, ale bardzo przystępnego dla dzieci tekstu, miała również Oliwia Janota - studentka Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

CZYTAJ DALEJ

O. Adam Szustak podbił Brzeg

2020-02-24 14:42

[ TEMATY ]

o. Adam Szustak

Agnieszka Bugała

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia – mówił o. Adam Szustak OP.

Trzy lata temu ks. Marcin Czerepak, proboszcz parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Brzegu zaprosił sławnego dominikanina do wygłoszenia rekolekcji. Przez trzy dni o. Adam przyciągnął tłumy i podbił Brzeg. Od 21 do 23 lutego odprawił dziewięć Mszy św. i na każdej wygłosił homilię, każdego wieczoru stawał też na schodach prezbiterium z konferencją. Kościół przeżywał oblężenie, również na parkingach w całej okolicy. – Jeśli Bóg znajdzie serce, które chce wsłuchać się w Jego Serce, to w życiu takiego człowieka dzieją się cuda – mówił o. Szustak. - Wspaniałe rekolekcje, warto było te trzy lata poczekać – mówili wychodzący z kościoła.

Zobacz zdjęcia: O. Adam Szustak OP w Brzegu

Tematy rekolekcyjnych rozważań przenikały się, ale ich wspólnym mianownikiem była historia proroka Eliasza i konieczność budowania osobistej relacji z Bogiem. Ojciec dużo miejsca poświęcił kondycji naszej relacji z Bogiem, traktowaniu Go jak maszynki do spełniania naszych życzeń i zachęcał do trwania przy Bogu sercem przy sercu. W ostatniej konferencji skupił się na obecności proroka Eliasza w czasie Przemienienia Pana Jezusa na Górze Tabor i postawił ważne pytanie: Dlaczego Jezus potrzebował wtedy Eliasza i Mojżesza? Co wspólnego mieli ci dwaj, że akurat ich towarzystwo było ważne?

Rozpoczął od fragmentu z Ewangelii Łukasza (Łk, 9, 28-36), gdy Pan Jezus zabrał trzech uczniów na górę Tabor i w ich obecności przemienił się.

– Piotr się przestraszył, zaczął jakieś bzdury gadać o tym, że będzie stawiał namioty dla gości, którzy nie żyją już parę tysięcy lat, jakby to było to, czego aktualnie potrzebują. Byli przerażeni, nie rozumieli co się dzieje – mówił o. Szustak. Ale może tak się działo wcześniej? Może za każdym razem, gdy Jezus szedł się modlić, przemieniał się w jasność, tylko że uczniowie, jak zwykle, spali i nie widzieli?

W tej scenie ważna jest obecność Eliasza i Mojżesza. Dlaczego akurat tych dwóch z Nim rozmawiało? Bo ci goście – mówił dominikanin – doskonale znają ten sposób bycia z Bogiem. - Im też się wszystko przemieniało, łącznie z twarzą, gdy z Nim przebywali. Jest taka scena, gdy Żydzi idą z Egiptu do Ziemi Obiecanej przez pustynię, 40 lat. Pamiętacie, że mieli namiot, a w tym namiocie trzymali Arkę Przymierza? I jak szli przez pustynię, to Mojżesz codziennie wchodził do tego namiotu. Codziennie tam się modlił, rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz. Tak, jak się mówi z przyjacielem. A pamiętacie co się wydarzyło, gdy wychodził z tego namiotu? – pytał.

- Księga Wyjścia mówi, że gdy Mojżesz wychodził z namiotu, to mu tak jaśniała twarz, że musiał chustkę na głowę zakładać, bo Żydzi nie mogli znieść blasku jego twarzy. Tak mu świeciła przez cały dzień, a wieczorem bladła. Zasypiał, budził się rano, już wtedy było wszystko w porządku. Mógł wtedy normalnie chodzić z odsłoniętą twarzą. Szedł do tego namiotu, tam się „naładował” przez kilka godzin i znowu jak wychodził – lampa strasznie świeciła i musiał chustkę zakładać. Zobaczcie, Mojżesz zna takie samo doświadczenie, jakie Pan Jezus! Pan Jezus, kiedy się modlił, to cały jaśniał. Mojżesz, kiedy chodził się modlić, to mu twarz jaśniała. A Eliasz? Żeby zobaczyć Eliasza jaśniejącego, musimy trochę zawrócić w czasie i przejść z nim kawałek jego drogi życia, wtedy wszystko się wyjaśni – mówił o. Szustak.

Przypomniał zwycięstwo Eliasza nad prorokami Baala, list wysłany przez Izebel, w którym ta, w ramach zemsty, obiecuje mu śmierć.

- Znacie dobrze życiorys Eliasza, czy nie? Ktoś dobrze czyta Pismo Święte? Kojarzy o co tam chodzi, czy nie za bardzo? Dobra, widzę wasze oczy – mów człowieku o co chodzi! – zagadywał słuchaczy.

- Kochani, jedna z najważniejszych scen w życiu Eliasza, to jest taki moment, kiedy Eliasz dokonuje największego swojego zwycięstwa na Górze Karmel. Nie wiem czy to pamiętacie? Eliasz żyje w tzw. Królestwie Północnym. Izrael był podzielony na dwa królestwa. W Królestwie Północnym wszyscy odeszli od wiary w Boga Jahwe. Jest tam królowa Izabel, która rządzi w tym kraju, nie wierzy w ogóle w Boga i wszyscy ludzie idą za nią w tą niewiarę. I Eliasz robi „zawody”, jest jednym z nielicznych, którzy jeszcze wierzą w Boga i mówi tak: „Zróbmy zawody!”. Mówi tak: spotkajmy się na górze – ja i prorocy tego waszego boga, w którego sobie wierzycie i zrobimy zawody. Postawimy dwa ołtarze, położymy na nim ofiary i będziemy się modlić. Będziemy się modlić, żeby ogień spadł z nieba i żeby pochłoną ofiary. Kogo Bóg wysłucha, to ten Bóg prawdziwy. Jeżeli wasz bóg was wysłucha, to ja przejmuję waszą wiarę. Całkiem uczciwy zakład, prawda? Sprawdźmy – mówi Eliasz. Genialna scena! Spotykają się na górze Karmel, postawili dwa ołtarze. Był Eliasz, było 400 proroków.

Prorocy zaczęli się modlić, modlili się trzy czwarte dnia – od rana do popołudnia. Krzyczeli, modlili się, wołali o boga. I, oczywiście, nic się nie stało! Piękna scena – Eliasz na nich patrzy i mówi: „Może śpi? Albo gdzieś poszedł? Głośniej wołajcie!”. W końcu Eliasz, znudzony, mówi: To teraz popatrzcie. Podszedł do swojego ołtarza, kazał wykopać fosę dookoła i wszystko zalać wodą. A potem stanął, podniósł rękę, zdążył powiedzieć „Bądź błogosławiony Boże Abrahama, Izraela i Jakuba”… i jak nie uderzy z nieba!!!

Napisane jest, że spadł taki ogień z nieba, że pochłonął ofiarę, ołtarz i skałę! Znaczy skała się roztopiła od tego ognia, tak mówi Księga Królewska. Widzieliście taki ogień, który kamienie pali? Eliasz sam się trochę wystraszył, że ma taką moc. Księga Królewska mówi, że wpadł w taki szał, co jest trochę niezrozumiałe, że wymordował tych 400 proroków Baala.

- Eliasz schodzi z góry Karmel, jako największy prorok w historii Izraela, na którego jedno słowo ogień spada z nieba. Wtedy dostaje liścik od królowej Izebel. W tym liściku jest napisane bardzo prosto – tylko kobiety potrafią takie listy pisać. Jest napisane – „Chociaż Ty jesteś Eliasz, to ja jestem Izebel”. Zwięźle – „poczekaj, poczekaj!” Napisane jest, że tak się tego wystraszył Eliasz, że tego samego dnia poszedł na pustynię Beer- Szeby, położył się na tej pustyni z poprosił Boga, żeby go zabił – mówił o. Szustak.

Dominikanin wskazał, że biografia Eliasza jest pierwszą, udokumentowaną w historii osobowością depresyjną. Prorok leży w depresji pod krzewem janowca i mówi: „Ja tu Boże będę leżał, aż po prostu umrę tutaj i już nie wstanę”. Wtedy Bóg posyła anioła, który najpierw go kopie, a potem stawia przed nim dzban wody i chleb. Każe mu wypić i ruszać.

- Co robi Eliasz? Mówi księga prorocka – wypił tę wodę, zjadł bochen chleba i zrobił to, co zrobiłby każdy z nas – położył się z powrotem. Jest to genialna scena. Co mówi Biblia? Anioł trącił go po raz drugi, czyli kopnął go jeszcze raz, postawił mu drugi dzban, dał drugi bochen chleba i mówi – „Wypij to, zjedz to, wstawaj i idziemy”. Eliasz zjadł to, wypił, zorientował się, że z tym aniołem nie wygra i wyruszyli. Jest napisane, że szedł mocą tego pokarmu czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż doszedł do bożej góry Horeb. Znalazł tam, w Bożej górze Horeb, jaskinię. I co zrobił? I się położył! Kochani. To jest jeden z najpiękniejszych obrazów zmagania człowieka, każdy z nas to zna - mówił kaznodzieja.

Opowiedział też o Bogu, który przychodzi do jaskini, wysłuchuje Eliasza i proponuje mu…spotkanie, twarzą w twarz, ale poza jaskinią. - Bóg był sprytny i genialny, chciał przede wszystkim wyciągnąć Eliasza z jaskini, ciemności, w której się znalazł – mówił o. Szustak. Eliasz nasłuchuje przechodzącego Boga, ale Ten nie idzie ani przez wichury, ani przez ogień, ani przez trzęsienie ziemi. – Rozległ się głos ciszy niedotykalnej i to w nim przyszedł Bóg, a Eliasz go rozpoznał. I wtedy urodził się prorok jak ogień, ze słowem płonącym jak pochodnia. Cały się zapalił. Tak płonął do końca życia, a przekazy mówią, że nie umarł, ale ognisty rydwan porwał go do nieba – mówił o. Adam i wyjaśnił dlaczego na Górze Tabor z Jezusem spotkali się właśnie Eliasz i Mojżesz (o którym tez Żydzi mówią, że nie umarł).

- Św. Grzegorz z Nyssy, Ojciec Kościoła, napisał bardzo odważny komentarz, w którym wyjaśnia obecność Mojżesza i Eliasza na Taborze. On pisze, że Bóg Ojciec posyła proroków, którzy przeszli przez śmierć, ale nie umarli, na spotkanie z Jezusem, aby opowiedzieli Mu o tym, jak to zrobić, bo przecież Bóg jedyne na czym się nie zna, to umieranie…On jest samym Życiem – cytował o. Adam. I zachęcał, aby podjąć trud stawania przed Bogiem dla Niego samego, wtedy będziemy jaśnieć i przemieniać swoje oblicz i wnętrze Jego światłem.

Wskazał, że historia Eliasza i Mojżesza, a przede wszystkim Jezusa, pokazuje, że najważniejsza w życiu człowieka jest relacja z Bogiem. Przebywanie z Nim dla Niego samego, stawanie z Nim twarzą w twarz.

- Kiedy przychodzisz do kościoła, albo idziesz na adorację, albo klękasz rano do pacierza, najczęściej zasypujesz Boga długą listą twoich spraw. Powinien ci załatwić to, albo to, no i jeszcze tamto, a jak Mu już wszystko zgłosisz, to…wychodzisz i uważasz, że się pomodliłeś. To jest bardzo złe! To jak małżeństwo, w którym mąż kazałby zajmować się tylko sobą…To jakbyś mówił Bogu: Boże, oto jestem, zajmijmy się mną – bo mnie boli, nie wychodzi, brakuje, itd. To nie jest modlitwa, to jest urząd. W modlitwie chodzi o relację przyjaźni, o przebywanie, o słuchanie Boga – mówił o. Adam i radził, by zaczynać modlitwę od słów: dzień dobry, Panie Jezu, co dziś u Ciebie? Mógłbym coś dla Ciebie zrobić dzisiaj?

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia. Chciałbym, aby to właśnie był owoc naszych rekolekcji – życzył uczestnikom o. Adam Szustak na zakończenie ostatniej konferencji rekolekcyjnej w Brzegu.

CZYTAJ DALEJ

Dar Papieża Franciszka dla Jasnej Góry

2020-02-27 17:06

[ TEMATY ]

Częstochowa

Jasna Góra

papież Franciszek

odpust zupełny

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Jasna Góra otrzymała od Papieża Franciszka przywilej odpustu zupełnego „in perpetuo”. Oznacza to, że sanktuarium ma od teraz ten przywilej na zawsze, a nie wyłącznie w czasie konkretnych rocznic i jubileuszy.

To odpowiedź Stolicy Apostolskiej na prośbę paulinów, którzy skierowali ją ze względu na pobożność wiernych i ze względu na dobro duchowe milionów pielgrzymów przybywających do częstochowskiego klasztoru.

Uzyskiwanie odpustów w sanktuariach to przywilej wielu miejsc na świecie, otrzymywany przy okazji rocznic i jubileuszy. Odpust zaś dany przez Stolicę Apostolską na sposób stały, czyli bez konieczności ponawiania, to już wyróżnienie szczególne: „Niniejszy dokument jest ważny «in perpetuo» czyli ma wieczystą moc bez potrzeby wysyłania jakiegokolwiek pisma apostolskiego w postaci breve pomimo jakichkolwiek przeciwności” – mówił przekazując specjalną bullę ks. prał. Krzysztof Nykiel, regens Penitencjarii Apostolskiej.

O. Arnold Chrapkowski generał zakonu paulinów wyjaśnił, że otrzymanie odpustu czyli darowania kary doczesnej za grzechy, to zachęta do korzystania z wielkiego bogactwa Kościoła: „Nie chodzi o miejsce, jako zbiór budynków, przestrzeń, ale chodzi przede wszystkim o tych wiernych, którzy na tym szczególnym miejscu za pośrednictwem Bożej Matki zanoszą swe modlitwy do Boga, jest to przede wszystkim troska o ducha każdego, który tu przybywa”.

Odpust można uzyskać pod zwykłymi warunkami, ale należy też: nawiedzić Jasną Górę lub w wyjątkowych sytuacjach np. choroby, pomodlić się przed Obrazem Maryi Jasnogórskiej, zanieść wezwanie o wierność Polski jej chrześcijańskiemu powołaniu oraz o nowe powołania kapłańskie i w obronie rodziny.

Generał paulinów podkreśla, że jest to również wyjątkowy dar Papieża Franciszka dla zakonników jako docenienie ich posługi, zwłaszcza w konfesjonale, ale i zachęta do jeszcze większej hojności w dostępie do mocy Bożego Miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję