Reklama

Rodzina

Kompetencje cyfrowe ojców tematem przewodnim 
XI Międzynarodowego Forum Tato.Net

Jedenaste Międzynarodowe Forum Tato.Net przeszło do historii. Nie ustają natomiast dyskusje o jego świadectwach i wartościach. Eksperci tegorocznego Forum zachęcają ojców do stania się przewodnikami po cyfrowym świecie dla swoich dzieci. Jednocześnie zwracają uwagę na rolę ojca, który nie zapomina o wprowadzaniu dzieci do realnego świata: realizacji pasji, budowania relacji i rozwijania niecyfrowych umiejętności. W spotkaniu wypełnionym  wykładami, panelami i warsztatami wzięło udział sześciuset ojców z Europy i obu Ameryk. 

[ TEMATY ]

wychowanie

forum

ojcostwo

Michał Gmitruk

Od lewej dr Dariusz Cupiał, Krystian Hanke, Przemysław Babiarz, Andrzej Mierzejewski, Dariusz Kowalski, Piotr Lisek, Arkadiusz Rubajczyk

Patronat honorowy nad Forum objął, jak co roku, Prezydent RP Andrzej Duda. Tegoroczne Forum Tato.Net odbyło się w Pałacu i Folwarku Łochów w sobotę 16 listopada pod hasłem „Mądrość i skuteczność”. Spotkanie otworzył twórca inicjatywy Tato.Net, dr Dariusz Cupiał. Następnie, Prof. dr hab. Kazimierz Korab w swoim wystąpieniu wraz z synem zwrócili uwagę na pułapkę bycia wyłącznie skutecznym bez mądrości i zaprosił do bycia rozważnymi ojcami (patrząc daleko, szeroko i głęboko). Goście zagraniczni rekomendowali ojcom kochanie swoich żon miłością służebną (dr Ken Canfield) i przekazywanie dzieciom, że są jedyne w swoim rodzaju (Jay Payleitner). W wystąpieniu dotyczącym kompetencji cyfrowych ojców, Artur Józefiak zachęcał ojców by byli przewodnikami w cyfrowym świecie, ale też nie zapominali o otwieraniu dzieciom drzwi do realnego świata: realizacji pasji, budowania relacji i rozwijania niecyfrowych umiejętności.

Michał Gmitruk

Laureaci nagrody MAX i goście Gali Tato.Net

Jak podkreślili organizatorzy z Inicjatywy Tato.Net, Forum było spotkaniem unikatowym. Towarzyszyło mu przekonanie, że „mocni ojcowie muszą trzymać się razem”, jak powiedział dr Ken Canfield. Idea jest prosta: zamiast nieustannie narzekać na kryzys ojcostwa, lepiej spotkać się w społeczności ojców, aby wzajemnie się wspierać.

Praktycznym odzwierciedleniem tegorocznego hasła był program Forum Tato.Net, który składał się z trzech części:

Reklama

– część pierwsza: „Mądrość i skuteczność- aspekt osobisty. Co mnie napędza? Jak ojciec może lepiej dbać o własny rozwój?”, – część druga: Blok grup tematycznych – warsztaty, panele, seminaria. Przestrzeń aktywności dla wszystkich uczestników, – część trzecia: “Mądrość i skuteczność w relacjach rodzinnych i społecznych. Wyzwania, rozwiązania, dobre praktyki”.

Ważnym punktem programu były również „Męskie rozmowy o ojcostwie”, podczas których usłyszeliśmy wartościowe i praktyczne świadectwa niejednego taty. Wśród gości spotkania pojawili się znani ojcowie: Andrzej Mierzejewski (kabaret Smile), dziennikarze Rafał Porzeziński, Przemysław Babiarz i Krystian Hanke, sportowiec Piotr Lisek, aktor Dariusz Kowalski, prof. dr hab. Kazimierz Korab oraz goście zagraniczni m.in. muzyk Richie Ray, zwany kiedyś królem salsy i doktor Ken Canfield z USA. Po raz pierwszy do Polski przyjechał Jay Payleitner, autor bestsellerowych książek skierowanych do ojców, promując swoją pierwszą książkę przełożoną na język polski „52 rzeczy, których syn potrzebuje od taty”.

Forum poprzedziła uroczysta Gala MAX Tato.Net. Podczas uroczystej kolacji, w piątek 15 listopada, zostały wręczone statuetki MAX oraz TOPDADS. W tym roku nagrody MAX zostały przyznane w trzech kategoriach: utwór, osoba i organizacja. W kategorii utwór, Kapituła Rady Programowej Tato.Net uhonorowała dziennikarza Krystiana Hanke z Programu Trzeciego Polskiego Radia za cykl audycji promujących zaangażowane ojcostwo „ Projekt Tata 3”. Piotr Szlązak - tata wspaniałej małej Marysi zmagającej się z chorobą nowotworową  został nagrodzony w kategorii „Ojciec”. Tato.Net doceniło Piotra za niezłomną walkę o zdrowie Marysi poprzez akcję #KotekMarysi. W kategorii instytucja nagrodzona została firma Montersi.pl, jako wyraz uznania dla znaczącego wkładu w tworzenie kultury odpowiedzialnego ojcostwa w miejscu pracy. Wyróżnienie TOPDADS trafiło do firmy Orange promującej w swojej kampanii reklamowej „Mamy wielką moc. Mamy wielką odpowiedzialność.” pozytywny wizerunek ojca.

Reklama

Gościem specjalnym gali byli Grupa MoCarta, Wise The Gold Pen oraz król salsy Richie Ray. Galę poprowadził Tomasz Wolny.

Patronami medialnymi XI Międzynarodowego Forum Tato.Net byli: TVP 2, Program Trzeci Polskiego Radia i Katolicka Agencja Informacyjna.

Mecenasem głównym Forum Tato.Net była Energa w ramach realizacji strategii CSR grupy Energa. Sponsorami spotkania byli Orange, montersi.pl, grupa Arche, Student Travel (sponsorzy srebrni), Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, visitZakopane.pl i KGHM Polska Miedź (sponsorzy wspierający). Darczyńcami spotkania została Fundacja Orlen oraz Pałac Cieleśnica. Partnerami spotkania byli: Michał Gmitruk Production (serwis foto), Ziaja, Polskie Linie Lotnicze LOT, Rycerze Kolumba, Towarzystwa Biznesowe, Prasek Mobility, Abanana Advertising, Tab2 Digital, Media Visage, Panomedia, Drukarnia Adarmar, Logos, Mt28, Mężczyźni św. Józefa i Droga Odważnych.

2019-11-21 08:02

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Śmiga po mieście jak.. kangur? Nowy klip Heresa o byciu tatą!

Heres to raper z grupy ewangelizacyjnej "Wyrwani Z Niewoli", który w swojej twórczości przekazuje chrześcijańskie wartości. Tym razem stworzył utwór, w którym opsuje swoją radość z roli taty swojej córeczki.

- Zbliżają się 1 urodziny mojej córki. Rok temu o tej porze już tuptaliśmy stojąc w miejscu czekając na jej narodziny. Moim pragnieniem było zrobić utwór dla Hiacynty. Żona dostała piosenkę a teraz czas na Córkę. W końcu Ta mała dama skradła część mojego serca. Łapcie klip z moja Córka! - napisał na swoim profilu FB Heres.

- Nigdy bym nie pomyślał że pokocham swoją córkę tak bardzo! Ojcostwo mnie pozytywnie zaskoczyło. Wy też tak macie? - czytamy w innym miejscu.

Heres często wspomina o wielkim darze od Boga, jakim jest rodzina.

- Kochamy się? Owszem! Czy byla to miłość od pierwszego wejrzenia? Niekoniecznie. Jesteśmy ponad 2 lata małżeństwem i znamy się 8 lat. Gdy się poznaliśmy nie byliśmy gotowi na głęboka, zdrową relacje. Historia naszej relacji byla dosyć burzliwa, spotkały się dwa zupełnie odmienne światy. Krok po kroczku, nasza praca nad sobą, nad relacją i łaska Boża sprawiła ze jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, moja żona jest moim przyjacielem, wspaniałą towarzyszką życia i uwielbiamy być ze sobą, dzielić radości i smutki, wzloty i upadki, miłość i stratę..

- Życie jest wędrówką i póki żyjemy na tym świecie dziękuję Bogu że możemy tą podróż dzielić razem. Ludzie przychodzą i odchodzą, my zjednoczeni nierozerwalnym węzłem małżeńskim na wieki zostajemy razem ❤ Amen. - pisze Heres.

CZYTAJ DALEJ

Transmisja Mszy św. z kaplicy na Jasnej Górze

2020-03-23 13:11

[ TEMATY ]

Msza św.

Aby umożliwić osobom pozostającym w domu duchową łączność ze wspólnotą Kościoła, Tygodnik Katolicki "Niedziela" na swoim portalu niedziela.pl uruchamia transmisje Mszy św. z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze.

PROGRAM DNIA. Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Msze św. w dni powszednie: 6:00, 7:00, 7:30, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 15:30, 18:30;

Msze św. w soboty, niedziele i uroczystości: 6:00, 7:00, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 12:30, 14:00, 15:30, 17:00, 18:30, 20:00;

Zasłonięcie Cudownego Obrazu: 12:00 w dni powszednie, 13:30 w soboty, niedziele i uroczystości;

Odsłonięcie Cudownego Obrazu: 6:00 codziennie, 13:30 w dni powszednie, 14:00 w soboty, niedziele i uroczystości;

Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP: 5:30 codziennie; Różaniec: 16:00 w dni powszednie, 16:15 w niedziele i uroczystości;

Droga Krzyżowa: 16:45 w Wielkim Poście;

Apel Jasnogórski: 21:00 codziennie;

Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej: 18:00 w każdą sobotę;

Akatyst z modlitwą o pokój dla świata: 20:00 w każdą sobotę;



CZYTAJ DALEJ

Zakaz procesji z Najświętszym Sakramentem

2020-03-30 13:14

pixabay/A.Bugała

- Agnieszka Bugała: - Odkąd trwa pandemia koronawirusa każdego niemal dnia słyszymy o nietypowych procesjach kapłanów z Najświętszym Sakramentem – na Słowacji odbył się nawet specjalny lot z relikwiami Krwi Chrystusa, a u nas lot nad miastem z Najświętszym Sakramentem. Jakie jest oficjalne stanowisko Kościoła w tej sprawie?

- Ks. Rafał Kowalski: - Człowiek potrzebuje znaków, by wyrażać coś czego nie da się uchwycić zmysłami. Z takich znaków składa się liturgia, ale też z takich znaków składa się nasze życie codzienne. Takim znakiem np. jest obrączka, którą noszą mąż i żona. Dla nich to nie jest zwyczajny kawałek metalu. Ona coś wyraża i jest warta o wiele więcej niż kruszec, z którego się składa. Zwracam na to uwagę dlatego, że patrząc na ten sam znak różni ludzie będą dostrzegać coś innego.

Procesje eucharystyczne są takim znakiem. Dla katolików uczestnictwo w procesji w uroczystość Bożego Ciała jest świadectwem wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, jest publicznym przyznaniem się do Chrystusa, ale także zaproszeniem Boga do tego, aby wchodził w nasze życie codziennie, swoistego rodzaju otwieraniem Bogu drzwi do naszej codzienności. Proszę jednak zauważyć jak mocno kładziemy nacisk w katechezie czy w homiliach na to, by ludzie mieli świadomość w czym uczestniczą. Każdy znak bowiem może zostać „spłaszczony” do wymiaru czysto zewnętrznego. Procesje Bożego Ciała można sprowadzić do sypania kwiatków i wówczas przestaje ona być znakiem. Zewnętrzne wykonywanie pewnych czynności, bez świadomości dlaczego to robię oraz bez mojego wewnętrznego przeżycia jest, niestety, zabobonem.

- W dekrecie abp Kupnego z dnia 27 marca dotyczącym posługi duszpasterskiej w czasie epidemii czytamy, że „nie wolno urządzać żadnych procesji z Najświętszym Sakramentem, relikwiami, świętymi obrazami i figurami – także wtedy, kiedy bierze w nich udział tylko sam kapłan". Czy procesje są zarezerwowane tylko do wyznaczonych w kalendarzu dni, np. uroczystości Bożego Ciała?

- Oczywiście, procesje nie są zarezerwowane jedynie do uroczystości Bożego Ciała. Możemy powiedzieć o dużej ilości procesji, jakie mogą być przygotowane i przeżywane w naszych wspólnotach. Na zakończenie Wigilii Paschalnej przewidziana jest procesja rezurekcyjna. Są parafie, gdzie w dzień uroczystości odpustowych organizuje się procesje. Są takie miejsca w Polsce, gdzie odbywają się modlitwy o urodzaje połączone z procesją na pola, na których rolnicy pracują. W uroczystość Wszystkich Świętych odbywają się procesje na cmentarzach. Żebyśmy jednak mogli mówić o znaku, czy o przeżyciu religijnym potrzebnych jest kilka elementów: moje wewnętrzne nastawienie, świadomość tego, co przeżywam, intencja z jaką to robię i wyrażenie tego w formie zewnętrznej. Jeśli skupimy się jedynie na formie zewnętrznej istnieje uzasadniona obawa, że znak zostanie potraktowany jak magia, a Najświętszy Sakrament czy relikwie, albo obrazy świętych, jak amulet, których nie zaszkodzi użyć, bo dzięki nim zapewnimy sobie obłaskawienie Pana Boga. Na tym polega myślenie magiczne, które z wiarą ma niewiele wspólnego, że ja poprzez swoje działanie mogę wpływać na aktywność sił wyższych. Ja, poprzez zaklęcia czy gesty, panuję nad bóstwem i mogę mu wyznaczać kierunki interwencji. Wiara zaś oddaje wszystko w ręce Boga. Wiara sprawia, że ufam Jemu i proszę, aby Jego wola spełniła się w moim życiu.

- Ale zalecenie dotyczy również samotnych procesji kapłanów ze względu na stan epidemii, bez udziału wiernych. Trudno uznać, że kapłani traktują monstrancję z Najświętszym Sakramentem jak amulet…

- Nie oceniam ani wiary, ani intencji duchownych podejmujących tego typu inicjatywy. Nie mam wglądu w ich sumienie. Oni sami i Pan Bóg wiedzą najlepiej dlaczego to robią. Tego typu akcje duszpasterskie powinny jednak zostać poprzedzone solidną katechezą, tak, by wierni mieli świadomość, dlaczego księża inicjują tego rodzaju działania. Obserwujemy natomiast przerost zewnętrznych wyrazów bez pogłębienia wewnętrznego. To widać np. w tytułach prasowych, w których mogliśmy przeczytać, że „ksiądz walczył z wirusem, latając samolotem z Najświętszym Sakramentem”, albo „przeganiał wirusa chodząc z monstrancją po wiosce”. To znaczy, że znaki te zostały odebrane jako działanie magiczne, zresztą z kiepskim skutkiem, bo wirus dalej działa i sytuacja zamiast się poprawić, jest gorsza. Widać jak potrzebna jest solidna katecheza, jednak dziś niestety trudno się na niej skupić. I zamiast pogłębiać wiarę ludzi i ich ufność w Bożą obecność oraz Bożą dobroć, umacniamy ich w myśleniu magicznym. Jakkolwiek rozumiem duchownych, którym wiara podpowiada tego rodzaju inicjatywy, to jednak rozumiem tych, którzy z obawy, żeby ich działanie nie zostało odebrane jako atrakcyjny event o charakterze religijnopodobnym, organizują adorację Najświętszego Sakramentu w ciszy, w kościołach, otwierają je na cały dzień, by wierni, kiedy tego potrzebują, mogli przyjść na osobistą modlitwę. Pomijam już fakt, iż procesje eucharystyczne organizowane w uroczystość Bożego Ciała mają piękną oprawę, nie idziemy z czymś, ale z Kimś, Kogo uważamy za Boga, Stwórcę i Pana. Kiedy oglądałem niektóre filmy z tych „epidemicznych procesji” miałem wrażenie, że sami duchowni nie bardzo pamiętali z Kim wyszli na ulice. Nieśli Najświętszy Sakrament bez welonów, w nakryciu głowy. To mi się kłóci z wiarą w rzeczywistą obecność Pana Jezusa.

- Ale czy nagłówki z Gazety Wyborczej komentujące inicjatywy duszpasterzy, często trudne, zwłaszcza teraz, gdy nowe ograniczenia praktycznie uniemożliwiają czynny udział wiernych w liturgii, powinniśmy traktować jako papierek lakmusowy co do braku rozumienia ludzi wierzących czym jest Eucharystia?

- Nie dzielę ludzi na czytających „Gazetę Wyborczą” i „Niedzielę”, oglądających TVN i TVP czy słuchających Radia Zet i Radia Rodzina. Źle by było, gdybyśmy kiedykolwiek zastosowali takie kryteria w podejściu do człowieka. Pan Bóg nas, duchownych, nie będzie pytał, czy przyprowadziliśmy do niego czytelników takiego czy innego medium, tylko czy otworzyliśmy drogę do Niego ludziom, których postawił na naszej drodze. Dlatego tego rodzaju nagłówki (wcale nie złośliwe, a wręcz przeciwnie – prezentowały one bowiem te działania jako coś niekonwencjonalnego) pokazują, że jest spora grupa ludzi, która nie rozumie znaku, spłaszcza go, sprowadza do zabobonu lub katolickiego eventu, a na pewno nie widzi w nim żywego Jezusa. Dla mnie, jako chrześcijanina, jest to sygnał, że znak został źle zinterpretowany. Nauki o komunikacji zaś mówią, że jeśli mój komunikat został źle odebrany przez osobę, do której go kierowałem, to ostatecznie problem leży po mojej stronie, bo to mnie powinno zależeć na tym, aby człowiek zinterpretował znak zgodnie z moją intencją. To tak, jakby Pani Redaktor przetłumaczyła naszą rozmowę np. na język włoski, a później mówiła: „niech się czytelnicy uczą włoskiego, jak chcą zrozumieć o czym do nich piszę”. Poza tym, nie ukrywajmy, wielu wierzących tak właśnie odbierało te procesje: jako walkę duchownych z epidemią. I jak teraz zinterpretować to, że liczba chorych się podwoiła oraz przybyło ludzi, którzy zmarli na skutek wirusa? Duchowni byli nieskuteczni? Ich modlitwy nic nie dały? A może Pan Bóg, którego wzywali, jest za słaby wobec wirusa? Trzeba być bardzo ostrożnym, bo może się okazać, że nie tylko dajemy powód do wyśmiania naszej posługi, ale także możemy wiernym przekazać niewłaściwą naukę.

- Wrocław w swej historii ma jednak taki niezwykły epizod, dziś może powiedzielibyśmy: event – przekaz mówi, że Czesław, błogosławiony patron miasta, w 1241 r. wybiegł na mury miejskie z Najświętszym Sakramentem i w ten sposób odparł najazd Mongołów. Był to akt desperacji, czy wielkiej wiary dominikanina?

- Proszę mnie zwolnić z oceny działania bł. Czesława. Jestem za mały, by pozwolić sobie na recenzowanie działań świętych. Wiem jedno, że każdy z nich działał w określonych warunkach, w pewnej kulturze. Czas, w którym żyli charakteryzował się konkretnym rozwojem nauki i wiedzy. Warto to podkreślić, bo często jako przykłady podawani są święci sprzed kilkuset lat. Można zapytać jak wówczas wyglądała mikrobiologia i co wiedziano na temat wirusów. Nie mam wątpliwości, że stan wiedzy do jakiej doszedł ludzki rozum to także dar od Pana Boga. On pozwolił człowiekowi odkryć prawa rządzące światem, rzeczywistość niedostępną dla nas gołym okiem. Ten geniusz ludzkiego rozumu to coś, co dostaliśmy od Boga, a niestety, wielu chciałoby go dziś wyrzucić i powiedzieć: „nie potrzebujemy tego”, „będziemy działali metodami, które nam się wydają skuteczniejsze”. Czas epidemii, chyba jak żaden inny, potwierdza to, o czym pisał św. Jan Paweł II, że duch ludzki wznosi się na dwóch skrzydłach: wiary i rozumu. I na tym skończę, żeby nie powiedzieć za dużo…

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję